Modlitwa Pańska w życiu chorego

Możemy skierować na Boga wewnętrzne napięcia związane z życiem, z relacjami, z chorobą. Niejako „pobyć” z trudnymi uczuciami przed Nim, nie tyle z pragnieniem, aby w pierwszej kolejności je zabrał, ale aby je Jemu powierzyć. Złożyć w Jego dłonie. Zaufać Mu.

zdjęcie: Loft Gallery

2023-10-11

Komentarz do fragmentu Ewangelii Łk 11, 1-4
XXVII tydzień zwykły

Modlitwa w życiu chorego jest bardzo ważna i potrzebna. Trudne doświadczenie cierpienia rodzi w jego życiu pytania o sens życia, cierpienia, pytanie o Boga. To doświadczenie może poprowadzić do odrzucenia Pana Boga, może także zrodzić głębszą więź z Bogiem.

Spróbujmy wsłuchać się w słowa Modlitwy Pańskiej w obecnej sytuacji naszego życia. Rozpoczyna się ona wezwaniem: „Ojcze”. W każdej sytuacji naszego życia, Zwłaszcza w chorobie, możemy do Boga skierować nasze myśli osobiście, mówić do Niego jak do „Tego – jak uczy św. Teresa z Avila – o którym wiemy, że nas kocha”. Możemy skierować na Niego wewnętrzne napięcia związane z życiem, z relacjami, z chorobą. Niejako „pobyć” z trudnymi uczuciami przed Nim, nie tyle z pragnieniem, aby w pierwszej kolejności je zabrał, ale aby je Jemu powierzyć. Złożyć w Jego dłonie. Zaufać Mu.

Pierwsze wezwania Modlitwy Pańskiej: „święć się imię Twoje, przyjdź królestwo Twoje” ukierunkowane są bezpośrednio na Boga. Im bliżej duchowo jesteśmy Jego Osoby, tym bardziej potrafimy zachować dystans wobec naszych spraw rodzących nieraz trudne napięcia. Najbardziej uzdrowieńcza jest autentyczna modlitwa uwielbienia Boga! „Panie, pomimo że jestem chory, spotkało mnie to i to…, uwielbiam Ciebie, bo wiem, że w Tobie jest źródło i pełnia miłości. Uwielbiam Cię w dziele Twojego Stworzenia i Odkupienia. Dlatego pragnę, aby także poprzez moje aktualne doświadczenie życia święciło się Twoje imię i objawiało się wobec innych Twoje Królestwo”.

Kolejne wezwania Modlitwy Pańskiej u św. Łukasza dotyczą naszych ludzkich spraw. Warto te ludzkie sprawy wypowiedzieć przed Bogiem: wypowiedzieć troskę o pielgrzymów niepełnosprawnych z Rudy Śląskiej, których zastała wojna w Ziemi Świętej, troskę o osieroconą niepełnosprawną osobę, niepewność związaną z niekorzystną diagnozą lekarską… To jest „chleb powszedni” naszego życia. Pan Bóg nie nudzi się słuchaniem tych spraw.

Od razu Jezus uczy, abyśmy przyznawali się do tego, co nie było dobre w naszym życiu – abyśmy wyznawali Mu swoje grzechy. Bo one Jego obrażają i obciążają nasze serca. Stają się przeszkodą właśnie w modlitwie. Powodują, że oddalamy się wewnętrznie od Niego. Czas choroby i związana z nią hospitalizacja, mogą być czasem głębszej refleksji w tym względzie.

Dlatego dalej Jezus uczy nas przebaczenia bliźnim: „przebacz nam nasze grzechy, bo my przebaczamy każdemu, kto nam zawini”. Dopiero uzdrowienie relacji międzyludzkich uwalnia w pełni nasze serca. To często przebaczenie jest znakiem przychodzenia Królestwa Bożego, o co, wcześniej modliliśmy się. Wiele o przebaczeniu, o drodze do niego, mogłyby powiedzieć ściany sal hospicyjnych. To przychodzenie Bożego Królestwa odbywa się nieraz dzięki cierpliwej postawie pracowników i wolontariuszy hospicyjnych, którzy – sobie znanymi sposobami – prowadzą pacjentów do pojednania z bliźnimi przed śmiercią.

I na koniec pokornie prosimy Boga: „nie dopuść, byśmy ulegli pokusie”. Każdy z nas, znając głębiej siebie, wie, że bez pomocy Boga nie jesteśmy w stanie przezwyciężyć pokusy. Ona zwłaszcza – gdy ludzka wola jest osłabiona – przychodzi w czasie choroby. Stąd modlitwa innych jest pomocą, wspomaga duchowo chorego. Ostatecznie w Modlitwie Pańskiej chcemy w pełni powierzyć się Miłosierdziu Bożemu. Odmówmy dzisiaj przynajmniej jeden raz w sposób pogłębiony, powoli Modlitwę Pańską.

Autorzy tekstów, Bartoszek Wojciech, Rozważanie, Komentarz do ewangelii

nd pn wt śr cz pt sb

28

29

30

31

1

2

3

4

5

7

8

9

10

12

14

15

17

19

20

21

22

23

24

26

27

28

29

1

2

3

4

5

6

7

8

9

Dzisiaj: 28.02.2024