Król Dawid pasterzem według serca Bożego

Niepozorny Dawid idąc do walki z Goliatem i będąc uzbrojony jedynie w wiarę w Boga, staje się pasterzem ludu. Broni powierzonych mu owiec przed drapieżnikami i oddaje za nie swoje życie.

zdjęcie: www.freechristimages.org

2023-05-05

Oznaczeniu Dawida w historii zbawienia świadczy fakt, że często pisma Nowego Testamentu mówią o Jezusie jako o Synu Dawida. To określenie wskazuje na tytuł mesjański Chrystusa. Niewidomy Bartymeusz prosząc Chrystusa o cud uzdrowienia, wołał: „Jezusie, Synu Dawida ulituj się nade mną” (Mk 10, 47) – czytamy w Ewangelii św. Marka.

Katechizm Kościoła Katolickiego mówi o Dawidzie jako o pasterzu „według Bożego serca” (KKK 2579). Nawiązuje do słów proroka Samuela z 1 Księgi Samuela: „Pan wyszukał sobie człowieka według swego serca: ustanowił go Pan wodzem swego ludu” (1 Sm 13, 14). Zwrócił na to uwagę ks. Piotr Szyrszeń SDS, prowadząc rekolekcje Lectio Divina o Dawidzie w Centrum Formacji Duchowej w Krakowie w grudniu ubiegłego roku.

Król Dawid żyjący na przełomie XI/X w. p.n.e, wyrył w historii Izraela niezatarty ślad. Również dzisiaj Dawid, człowiek głębokiej wiary, choć nie bez skaz, grzesznik stale się nawracający, może nam wiele powiedzieć. W bazylice w Piekarach Śląskich znajduje się mozaika z podpisem w języku łacińskim: „Święty Dawid”. Król Dawid, pasterz według serca Bożego, może być współcześnie wzorem dla osób pomagających chorym, dla duszpasterzy, zwłaszcza dla kapelanów szpitalnych.

Powołanie Dawida – powołanie kapelana

Historia Dawida opisana jest w 1 i 2 Księdze Samuela oraz w 1 i 2 Księdze Królewskiej. Poruszająca jest zwłaszcza historia jego powołania – niepozornego, ostatniego syna Jessego, człowieka zwykłego, jednego z wielu, moglibyśmy powiedzieć: jednego z nas. Widzę w jego historii drogę powołania kapłanów do posługi chorym. Kluczowym zdaniem, które Bóg wypowiedział do proroka Samuela wybierającego się z misją do Jessego, by znaleźć przyszłego króla, były słowa: „Nie zważaj ani na jego wygląd, ani na wysoki wzrost, (…) nie tak bowiem człowiek widzi jak widzi Bóg, bo człowiek patrzy na to, co widoczne dla oczu, Pan natomiast patrzy na serce” (1 Sm 16, 7). Jesse przedstawił prorokowi w czasie uczty siedmiu synów. Samuel posłuszny bardziej Bogu niż własnym oczom, odrzucił wszystkich. Dawid, nieobecny na uczcie, najmłodszy syn Jessego, został określony przez autora księgi jako „najmniejszy”, który „pasie owce” (por. 1 Sm 16, 11), w oczach ojca i braci nienadający się do zadania. Ale to właśnie tego „najmniejszego”, nienadającego się, wybrał Bóg do swojej misji. Miał zostać królem w miejsce wielkiego króla Saula, który sprzeniewierzył się Bogu. Namaszczenie Dawida na króla dokonało się w domu Jessego, w Betlejem. Tam, tysiąc lat później, przyszedł na świat Chrystus – Nowy Dawid.

Medytując nad historią powołania Dawida, dostrzegam Boga wybierającego nieraz osobę, o której nikt nie pamięta, która jest „najmniejsza” w oczach ludzi. Jest zaś wielka w oczach Bożych. Kluczem owocności misji jest wiara powoływanego, który znając swoje liczne ograniczenia, daje się poprowadzić Bogu, jest Mu posłuszny. Powołanie kapłana do posługi chorym jest powołaniem w powołaniu. Nieraz dokonuje się bardzo zwyczajnie, podobnie jak „wyprowadzenie” Dawida z pastwiska, spośród owiec. W oczach innych, jak i samego powołanego, wybór ten może być postrzegany jako coś niezrozumiałego, trudnego i nie do końca po linii jego myślenia. Dzisiaj powiedzielibyśmy: wbrew jego pomysłom na życiową karierę. Jednak, gdy kapłan trzymając się Bożego Słowa, odkrywa, że rzeczywiście namaszczony jest przez Boga do szczególnej misji w Kościele (zwanej królewską), z hojnością może wejść we współpracę z Bogiem. Nie będzie ona łatwa.

Misja królewska w Kościele w ogólności, w życiu kapłana zaś w szczególności, oznacza misję pasterską. To służba w miłości, uniżenia na wzór Chrystusa Sługi. Pisze o niej św. Paweł w hymnie o kenozie – uniżeniu – Syna Bożego (por. Flp 2, 1-11).

Walka z Goliatem – walka ze złym duchem

Dawid nie zatrzymuje się długo na dworze Saula. W królewskich pałacach mógł „uwić sobie wygodne gniazdko”, awansował przecież z pastwiska. Jednak nie czyni tego, ale wraca do swoich owiec. Jest im wierny, jest ich pasterzem. Tam uczy się trudnego życia. Toczy niejedną walkę z drapieżnikami, by ochronić powierzone mu owce. Powie później do Saula niedowierzającego jego militarnym umiejętnościom: „Kiedy sługa twój pasał owce u swojego ojca, a przyszedł lew lub niedźwiedź i porwał owcę ze stada, wtedy biegłem za nim, uderzałem na niego i wyrywałem mu ją z paszczęki, a kiedy on na mnie napadał, chwytałem go za szczękę, biłem i uśmiercałem. Sługa twój kładł trupem lwy i niedźwiedzie, nieobrzezany Filistyn będzie jak jeden z nich, gdyż urągał wojskom Boga żywego” (1 Sm 17, 34-36). Dawid wypowiedział te słowa, gdy nikt z żołnierzy izraelskich nie chciał stanąć do walki z Goliatem. Wszystkich obleciał strach, łącznie z samym Saulem. Słowa te nie wyrażały jakiejś brawury. Dawid znał swoje możliwości, dlatego pragnął stoczyć walkę z Filistynem. W górach nauczył się trudnego oręża walki. Była w nim również dziecięca ufność w moc Boga. Wiarę tę wyraził wobec przeciwnika: „Ty idziesz na mnie z mieczem, dzidą i zakrzywionym nożem, ja zaś idę na ciebie w imię Pana Zastępów, Boga wojsk izraelskich, którym urągałeś” (1 Sm 17, 45). Zabrał pięć kamieni. Rzucając jednym z nich z procy, zabił go. Gdy wystraszony Saul przestał bronić swojego ludu, przestał być królem. Niepozorny zaś Dawid idąc do walki z Goliatem i będąc uzbrojony jedynie w wiarę w Boga, staje się pasterzem ludu. Broni powierzonych mu owiec przed drapieżnikami i oddaje za nie swoje życie.

W Tradycji Kościoła zachowało się wiele interpretacji owych pięciu Dawidowych kamieni. Zwrócił na to uwagę prowadzący rekolekcje Lectio Divina w Krakowie. Według św. Wincentego à Paulo, apostoła miłosierdzia, kamienie symbolizują pięć ważnych cnót w posłudze potrzebującym: prostotę, pokorę, łagodność, umartwienie oraz gorliwość o zbawienie dusz. Przeciwnikiem jest zły duch, diabeł, na pierwszy rzut oka wyglądający na niezwyciężonego, u którego stóp leży cały świat. By poprowadzić chorego do zbawienia – to cel działania duszpasterza, kapelana szpitalnego – potrzeba nieraz wielkiego wysiłku kapłana, właśnie wspomnianych wcześniej cnót: prostoty, pokory, łagodności i umartwienia. Dawid zwyciężył Goliata. Również wielu chorych może otworzyć się na Bożą moc zachowaną w sakramentach świętych, jeśli pasterz „zawalczy” o powierzone mu owce, które w konsekwencji pójdą za nim. Choć dalej również nie będzie to łatwe.

Grzech Dawida – grzech kapelana

Tym co najbardziej zagrażało misji Dawida nie był zewnętrzny przeciwnik: Goliat i wrogie ludy. Nie był nim nawet jego umiłowany syn, Absalom, który sprzeniewierzył się ojcu i pociągnął za sobą wojsko przeciw ojcu-królowi. Największym niebezpieczeństwem dla Dawida był nie kto inny tylko on sam: jego grzech, który zagnieździł się w sercu. Z czasem jakby zapomniał, skąd wyszedł, gdzie został powołany. Paradoksalnie jednak właśnie doświadczenie będące u początku jego drogi, które mocno wyryło się w jego sercu, uratowało go później.

W opisie grzechu Dawida zawarte są wszystkie etapy odchodzenia od Boga. Pouczający jest dla nas pierwszy etap i kolejne. W pierwszych wersetach 11 rozdziału 2 Księgi Samuela czytamy: „Na początku roku, gdy królowie zwykli wychodzić na wojnę, Dawid wyprawił Joaba i swoje sługi wraz z całym Izraelem (…). Dawid natomiast pozostał w Jerozolimie. Pewnego wieczora Dawid, podniósłszy się z posłania i chodząc po tarasie swego królewskiego pałacu, zobaczył z tarasu kąpiącą się kobietę. Kobieta była bardzo piękna” (1 Sm 1-2). Początkiem odejścia Dawida od Boga było zwykłe lenistwo. Nie chciało mu się pójść na wojnę. To był ówczesny obowiązek króla. Inni musieli walczyć za niego, a on spał cały dzień. Kolejnymi etapami grzechu Dawida stały się: oziębłość, pożądliwość, cudzołóstwo, krzywda kobiety – Batszeby, chęć zakamuflowania grzechu, kłamstwo. Skończyło się na zleceniu zabójstwa oraz na samym zabójstwie „w białych rękawiczkach” wiernego sługi, wojownika Uriasza Chetyty. W dokonane zło zostali także wciągnięci inni. Zdeprawował najbliższych. Z kamyczka mogłoby się wydawać małego zła, zrodziła się lawina wielkiego zła. Długi opis grzechu Dawida kończy się ważnym zdaniem autora natchnionej księgi: „Postępek jednak, jakiego dopuścił się Dawid, nie podobał się Panu” (2 Sm 11, 27b).

Dawida uratowała pamięć doświadczenia początku misji, którą otrzymał od Boga. Prorok Natan znając dobrze historię życia króla, odwołał się w zgrabnie ułożonej przez siebie opowieści, do upokorzenia biednego pasterza, któremu bogacz zabrał jedyne źródło utrzymania – owieczkę. Dawid oburzając się na bogacza, wydał wyrok na samego siebie. Prorok uświadamiając mu, że historia jest o nim samym, skruszył jego serce. Wstrząsnęło to nim. Niezwykłe są słowa, które Bóg mówi w tym newralgicznym dla nawrócenia Dawida momencie. Zaczął mu wyliczać łaski, które otrzymał od Stwórcy: „Ja namaściłem cię na króla nad Izraelem. Ja uwolniłem cię z rąk Saula. Dałem ci dom twojego pana, a żony twego pana na twoje łono, oddałem ci dom Izraela i Judy, a gdyby i tego było za mało, dodałbym ci jeszcze więcej” (2 Sm 12, 7-8). Skruszony Dawid nawrócił się.

W historii grzechu Dawida i jego nawrócenia możemy i my w różnym stopniu odnaleźć siebie. Dla Boga ostatecznie nigdy najważniejszy nie jest sam grzech. Kluczowe są Jego Słowa wzywające do nawrócenia i samo nawrócenie człowieka. Podobnie jak Dawidowi, tak i nam, Bóg przypomina dary, którymi nas obdarzył, począwszy od pierwszej chwili naszego życia, przyjścia na świat, od chrztu świętego, przez wiele kolejnych łask. On je zesłał na wszystkich!

Bóg przypomina mi dar rodziny, w której wzrastałem i wzrastam, dar powołania kapłańskiego i święceń, dar możliwości wykształcenia, dar sprawowania świętych sakramentów, zwłaszcza Eucharystii, uwalniania innych od grzechów, dar poznania ludzi głębokiej wiary w ich trudnym położeniu życia (w chorobie), dar współpracujących ze mną osób. Uświadamianie sobie tych darów buduje moją tożsamość – tożsamość kapłańską, tożsamość duszpasterza. Spróbujmy ponazywać po imieniu te dary. Czy Bóg nas nie obdarza nieustannie wielką miłością? I czy nie powinienem tej miłości innym ofiarować? Bóg jeszcze nieraz przypominał Dawidowi to, co mu dał i jak bardzo go umiłował, by ten nie zapominał o Nim, by nie zapominał o misji. Hojność Boga rodziła hojność Dawida.

Modlitwa Dawida –  modlitwa duszpasterza

Odpowiedzią Dawida na wielkie dary Boże była zawsze w pierwszej kolejności jego modlitwa. W zewnętrznej postawie, którą przyjmował, możemy odkryć jego wielką gorliwość o sprawy Pana. Gdy Arka Przymierza – zewnętrzny znak obecności Boga między ludźmi – była sprowadzona przez króla do Jerozolimy, Dawid tańczył przed nią. Był to szczególny znak jego uwielbienia wobec Stwórcy. Nie zawsze tak było. Dawid uczył się zależności wobec Boga całe życie. Zdarzało mu się, że traktował Arkę Przymierza magicznie, jak talizman, który miał mu zapewnić powodzenie. Tym samym traktował Boga przedmiotowo. Bóg uczył go, że nie może do Niego tak podchodzić. Bóg Jahwe wykuwał w nim inną wiarę niż religie politeistyczne ościennych ludów. To było dla niego trudne. Ale dał się Bogu poprowadzić. Pierwsze przykazanie Dekalogu było najważniejsze: „Nie będziesz miał bogów cudzych przede Mną”.

Zajrzyjmy jeszcze raz do Katechizmu Kościoła Katolickiego. Autorzy Katechizmu dają takie świadectwo o Dawidzie i o jego modlitwie: „Jest w pełni królem «według Bożego serca», pasterzem, który modli się za swój lud i w jego imieniu, tym, którego poddanie się woli Bożej, wysławianie Boga oraz skrucha będą dla ludu wzorem modlitwy. Ponieważ jest namaszczony przez Boga, jego modlitwa jest wiernym przylgnięciem do Bożej obietnicy, jest miłującym i radosnym zaufaniem do Tego, który jest jedynym Królem i Panem. Dawid, natchniony przez Ducha Świętego, jest w Psalmach pierwszym prorokiem modlitwy żydowskiej i chrześcijańskiej. Modlitwa Chrystusa, prawdziwego Mesjasza i Syna Dawidowego, objawi i wypełni znaczenie tej modlitwy” (KKK 2579). Piękne są opisy modlitwy Dawida do Boga, gdy stał przed Arką Przymierza. Wyobrażam sobie, że właśnie tam mogły powstawać Psalmy, którymi najpierw modlił się sam Dawid przy akompaniamencie swojej cytry.

Dawid przed ważnymi decyzjami radził się Boga. Przed Bogiem uczył się przebaczać Saulowi, który go prześladował. Podobnie pragnął zgody ze swoim synem, Absalomem. Przed Bogiem podejmował decyzje związane z wojnami, które prowadził. 2 Księga Samuela kończy się modlitwą Dawida. Jest nią Psalm 18. Czytamy w nim: „Panie, ostojo moja i twierdzo, mój wybawicielu! Boże mój, skało moja, na którą się chronię, tarczo moja, mocy zbawienia mego i moja obrono! Ty mnie wyzwalasz od wszelkiej przemocy. Wzywam Pana, godnego chwały, a będę wolny od moich nieprzyjaciół. Ogarnęły mnie fale śmierci i zatrwożyły mnie odmęty niosące zagładę. Oplątały mnie pęta Szeolu, zaskoczyły mnie sidła śmierci. W moim utrapieniu wzywam Pana i wołam do mojego Boga. Usłyszał On głos mój ze swojej świątyni, a krzyk mój dotarł do Jego uszu. Wyciąga rękę z wysoka i chwyta mnie, wydobywa mnie z toni ogromnej. Wyrywa mnie od przemożnego nieprzyjaciela, od mocniejszych ode mnie, co mnie nienawidzą. Pan nagradza moją sprawiedliwość, odpłaca mi według czystości rąk moich. Strzegłem bowiem dróg Pana i nie odszedłem przez grzech od mojego Boga, bo mam wszystkie Jego przykazania przed sobą i nie odrzucam od siebie Jego poleceń, lecz jestem wobec Niego bez skazy i wystrzegam się winy” (2 Sm 22, 2-7. 17-18. 21-24).

Słowa tego Psalmu mogą towarzyszyć kapelanowi w posłudze wobec chorych. Gdy przemierza sale szpitalne, gdy rozmawia z personelem medycznym, z chorymi. Gdy modli się za nich. Gdy prosi Boga o ich i swoje zbawienie. Widzę w duchowości kapelana najpierw głęboko wierzącego mężczyznę oddanego sprawie. Dawid był silnym duchowo mężczyzną, był także królem i pasterzem. Również kapelan szpitalny jest pasterzem troszczącym się o dusze, realizującym królewską misję. Aby ją pełnić potrzeba wielkiej odwagi, stoczenia niejednej bitwy wewnętrznej z sobą i o duszę chorego. Potrzeba „tarczy” Bożego Słowa, która niech chroni przed współczesnymi laickimi tendencjami, która niech pomaga w budowaniu wiary w jednego Boga, Boga, który nas miłuje i który za nas oddał swoje życie.

 


Zobacz całą zawartość numeru ►

 

Autorzy tekstów, Bartoszek Wojciech, Miesięcznik, Numer archiwalny, 2023nr05, Z cyklu:, Biblijne co nieco

nd pn wt śr cz pt sb

28

29

30

1

2

3

5

11

12

14

15

16

17

18

19

20

21

22

23

24

25

26

27

28

29

30

31

1

2

3

4

5

6

7

8

Dzisiaj: 26.05.2024