Wielkie „coś”

W kwietniu 2005 r., podczas samobadania piersi, wyczuła pod palcami wielkie „coś”. Pani Janina od razu postanowiła sprawdzić, czym owo „coś” jest. Ruszyła do boju. Jak się okazało – na ciężką wojnę z rakiem.

zdjęcie: canstockphoto.pl

2023-02-02

Pani Janina jest po mastektomii prawej piersi. Przed i po operacji przyjmowała chemioterapię, chodziła także na radioterapię. O tym, że ma raka, dowiedziała się w wieku 50 lat. Co dwa lata chodziła na mammografię, zawsze uważała, że to ważne badanie. W czerwcu 2004 r. wyniki mammografii były prawidłowe. Miała zwyczaj samobadania, ale po wycięciu przydatków, czasem o tym zapominała. W kwietniu 2005 r., podczas samobadania piersi, wyczuła pod palcami wielkie „coś”.

Pani Janina od razu postanowiła sprawdzić, czym owo „coś” jest. Ruszyła do boju. Jak się okazało – na ciężką wojnę z rakiem. Dwa miesiące po tym, jak wyczuła guza, podano jej pierwszą chemię przedoperacyjną. Miała bardzo duży współczynnik przyrostu raka, dlatego, żeby operować, trzeba było najpierw go zmniejszyć. Chemia była dla pani Janki bardzo ciężkim leczeniem. Z każdą dawką czuła się coraz gorzej, szpik był osłabiony, leczenie trzeba było wspomóc sterydami. Przed operacją podano jej cztery dawki chemii. Po ostatniej przyjęto ją do szpitala. Następnego dnia po przyjęciu, miała być operowana. Badania wykazały, że ma zbyt mało białych krwinek i operacja nie może być przeprowadzona, bo organizm sobie nie poradzi. Przez kilka dni chorej podawano kroplówki, które miały ją wzmocnić. Walka była trudna. Gdy tylko okazało się, że organizm się regeneruje, pani Janina została zoperowana.

Po operacji miała mieć cztery cykle chemii. Po dwóch pierwszych jej organizm znowu nie dawał sobie rady, otrzymywała sterydy. Trzecia chemia mogła ją zabić, bo organizm był wyczerpany, ale ona się nie poddawała. W modlitwie prosiła o pomoc Matkę Bożą i św. Perygryna, patrona osób chorych na nowotwór.

Po chemioterapii była jeszcze radioterapia. Długa walka zakończyła się powodzeniem. Pani Janina zaczęła zastanawiać się nad rekonstrukcją piersi. Jednak w jej przypadku oznaczałoby to kolejne operacje. Po radioterapii należałoby zrobić przeszczep mięśnia, później wszczepić ekspander – czyli 3-4 dodatkowe operacje. Postanowiła, że nie będzie ryzykować zdrowia i życia dla lepszego wyglądu.

Wkrótce potem nastąpiły powikłania po radioterapii – zakrzepica żylna. Ręka pani Janiny z powodu opuchlizny nie mieściła się w żadną bluzkę, nie można było wykonywać nią żadnych ruchów. To były kolejne tygodnie walki z chorobą. Dzisiaj lekarze mówią, że nie ma żadnych przeciwwskazań do tego, aby zrekonstruować pierś pani Janiny. Ona jednak nie planuje poddawać się kolejnej operacji. Jest wdzięczna Bogu za uratowanie życia, cieszy się, że dzięki osiągnięciom medycyny wyszła z choroby, że jej ręka wróciła do formy. Samoprzylepna proteza piersi wystarcza jej w zupełności.

Pomimo ciężkiej walki, pani Janina nigdy nie zawahała się, jaką decyzję podjąć. Od razu była zdecydowana na leczenie, choć oczywiście bała się chemii. W tej walce cały czas wspierała ją rodzina. Z mężem udała się już na pierwszą konsultację. Nie martwiła się zbytnio tym, że będzie mniej atrakcyjna jako kobieta, nie miała też obaw, że wypadną jej włosy. Wiedziała, że chce żyć i to nią kierowało. Przez cały okres walki z chorobą pani Janina wierzyła, że Bóg nad nią czuwa. Nigdy nie zwątpiła w Jego obecność i starała się wiernie przy Nim trwać. Dzisiaj, po wielu latach od pokonania nowotworu, pani Janina jest wolontariuszką w jednym ze śląskich hospicjów. Jak sama mówi, spłaca w ten sposób swój dług wdzięczności za ocalone życie i podarowane lata w zdrowiu. Powtarza, że jej choroba została wykryta w samą porę i dzięki temu teraz sama może nieść pomoc innym chorym.


Zobacz całą zawartość numeru ►

Autorzy tekstów, Cogiel Renata Katarzyna, Miesięcznik, Numer archiwalny, 2023nr02, Z cyklu:, Panorama wiary

nd pn wt śr cz pt sb

28

29

30

31

1

2

3

4

5

7

8

9

10

12

14

15

17

19

20

21

22

23

24

26

27

28

29

1

2

3

4

5

6

7

8

9

Dzisiaj: 22.02.2024