Pokuty, pokuty, pokuty – stale aktualne wezwanie płynące z Fatimy

Przygotowanie do osobistego aktu poświęcenia się Niepokalanemu Sercu Maryi w jedności z Sercem Jezusa /część trzecia/

zdjęcie: cathopic.com

2022-05-02

Rola osób chorych w przemianie duchowej świata – ich modlitwa i ofiarowanie się Bogu zwłaszcza w godzinie próby – obecne były w orędziach Matki Bożej. Objawienia w Fatimie, których 105. rocznicę obchodzimy w tym roku, uczą nas pełnego zawierzenia się Maryi.

Podczas celebracji pokutnej w Bazylice św. Piotra, 25 marca br., papież Franciszek poświęcił Rosję i Ukrainę Niepokalanemu Sercu Maryi. Tego aktu w tym samym dniu w Fatimie dokonał kard. Konrad Krajewski, jako wysłannik Ojca świętego. Wielu z nas dokonało (bądź dokona) podobnego osobistego poświęcenia się Maryi. Modlitwa zawierzenia Matce Bożej jest ważna ze względu na toczącą się wojnę na Ukrainie, by uprosić u Maryi dar pokoju dla jej mieszkańców, by prosić Ją o nawrócenie najeźdźców. Modlitwa ta jest również ważna dla nas samych, dla naszego duchowego pożytku. Te dwa duchowe wymiary wzajemnie się przenikają.

Dlaczego modlitwa poświęcenia Rosji Matce Najświętszej?

Powróćmy do wydarzeń, które miały miejsce 105 lat temu w Portugalii, w Fatimie. Maryja wybrała tam trójkę dzieci: Łucję, Franciszka i Hiacyntę. Objawiła się im i przekazała przez nich orędzie światu. Zgodnie z tym co zapowiedziała, wkrótce powołała do siebie Franciszka (+1919 r.) i Hiacyntę (+1920 r.). Łucja zmarła dopiero w 2005 r. W 2017 r. papież Franciszek kanonizował dwójkę najmłodszych dzieci, proces beatyfikacyjny Łucji obecnie trwa.

W objawieniu z 13 lipca 1917 r. Maryja upomniała się o Rosję – o jej nawrócenie – a przez Rosję o cały świat. Prosiła o poświęcenie tego kraju Jej Niepokalanemu Sercu. Jeśli prośba Maryi nie zostanie spełniona – mówiła – „Rosja będzie szerzyć swoje błędy na całym świecie, podejmując wojny i prześladowanie Kościoła”. „Dobrzy – dodała – zostaną zamęczeni, Ojciec święty będzie miał wiele do wycierpienia, różne narody zostaną zniszczone”. Dokonanie aktu zawierzenia Rosji – jednego szczególnie wybranego przez Maryję kraju, targanego w 1917 r. dwiema rewolucjami lutową i październikową – było więc wyraźną prośbą Matki Najświętszej. Dodała: „Jeżeli moje życzenia zostaną spełnione, Rosja nawróci się i zapanuje pokój”.

Po objawieniach w Fatimie miały miejsce różne akty poświęcenia się Matce Bożej. Zwłaszcza św. Jan Paweł II, który sam doświadczył cudownej opieki Pani z Fatimy, wielokrotnie zawierzał świat Maryi. Warto przywołać wydarzenie, które miało miejsce 25 marca 1984 r. na placu św. Piotra w Rzymie. W duchowej jedności z biskupami świata papież Polak modlił się, zawierzając wszystkie narody Niepokalanemu Sercu Maryi: „I dlatego, o Matko ludzi i narodów, Ty, która znasz wszystkie ich cierpienia i nadzieje, która po macierzyńsku odczuwasz wszystkie zmagania między dobrem a złem, między światłem a ciemnością, które wstrząsają współczesnym światem, przyjmij nasze wołanie, które poruszeni Duchem Świętym kierujemy wprost do Twego Serca: ogarnij miłością Matki i Służebnicy Pańskiej ten nasz ludzki świat, który Ci powierzamy i poświęcamy, pełni troski o ziemski i wieczny los ludzi i narodów. W sposób szczególny powierzamy i poświęcamy Ci tych ludzi i narody, którzy tego powierzenia i poświęcenia najbardziej potrzebują”. Święty Jan Paweł II zawierzył więc cały świat Matce Bożej. Możemy powiedzieć „cały świat”, a więc i Rosję.

Papież Polak poprosił ówczesnego prefekta Kongregacji Nauki Wiary, kard. Józefa Ratzingera, aby sporządził komentarz teologiczny do tzw. trzeciej tajemnicy fatimskiej. W komentarzu tym autor, późniejszy następca Jana Pawła II, zwracał uwagę, by stale próbować „wyjaśniać znaki czasu w świetle wiary” i „rozpoznawać obecność Chrystusa

w każdym czasie”. Dzisiejszym trudnym znakiem czasu jest wojna na Ukrainie (wcześniej była nim epidemia). Szukamy w Słowie Bożym, nauce Kościoła oraz w tym, co powiedziała Maryja w Fatimie, światła dla odpowiedzi na pytanie, co powinniśmy uczynić wobec zła wojny jako chrześcijanie, zwłaszcza jako osoby chore.

Bardzo wielu Polaków otwarło drzwi swoich domostw uchodźcom. Pomoc ta była i jest bardzo potrzebna. Jednak nie tylko na niej powinniśmy zakończyć wsparcie okazywane potrzebującym. Nasza modlitwa może zmienić niekorzystny bieg historii. Słów tych nie piszę na wyrost, jestem o tym głęboko przekonany. Maryja w Fatimie objawiła się na rok przed zakończeniem I wojny światowej oraz przed wybuchem II wojny światowej. Zawierzenie Rosji i Ukrainy oraz nasze osobiste zawierzenie się Matce Bożej może przemienić świat. Maryja przemienia go „od wewnątrz”, od każdego nawróconego serca człowieka. „Rewolucje” za którymi stoi Maryja, dokonują się inaczej niż te ludzkie – bez jednego wystrzału. Zawierzenie Rosji i Ukrainy Królowej Różańca Świętego jest wezwaniem do podjęcia z nową gorliwością przesłania fatimskiego. Im więcej nawróconych pojedynczych serc, im więcej modlitwy i ofiary wstawienniczej ewangelicznych ubogich w duchu, tym większy zasięg królowania Maryi i Jej Syna. Ważną rolę w tym względzie mają do odegrania członkowie Apostolstwa Chorych.

Nasze poświęcenie się Maryi wymaga od nas codziennego nawracania się

Siostra Łucja często mówiła, że przychodzą „trudne czasy dla świata i Kościoła”. Dlatego wciąż aktualne jest pierwsze wezwanie Chrystusa z Ewangelii: „Czas się wypełnił i bliskie jest królestwo Boże. Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię!” (Mk 1, 15). Nic się nie zmieniło od dwóch tysięcy lat, nic się nie zmieniło od objawień fatimskich. Kościół stale wzywa do nawrócenia. Okoliczności życia człowieka ulegają zmianom. Przesłanie Ewangelii jest niezmienne: nawrócenie.

Najpiękniejszym wzorem, do którego mamy się upodabniać w drodze naszego nawrócenia, jest Niepokalane Serce Maryi. Poświęcenie się Jej Sercu nie jest jakąś magiczną nieracjonalną decyzją, wyrażającą się mniej więcej w postawie: „Maryjo ja się Tobie oddaję, a Ty spraw to, to i to w moim życiu”. Nie na tym polega zawierzenie Matce Bożej.

O właściwej postawie serca przy poświęceniu się Matce Bożej często mówiła Łucja. Jako dojrzała kobieta prowadząca życie ukryte w Karmelu, zwracała uwagę: „Poświęcenie jest ostoją naszej modlitwy, stanowi siłę, która ją podtrzymuje. Przede wszystkim chodzi o poświęcenie nas samych i naszych nieprawych upodobań, czyli wyrzekanie się ich, zrezygnowanie z tego, wyrzeczenie się naszych grzesznych upodobań mających swe źródło w zmysłowości, egoizmie, wygodnictwie i ambicji”. Poświęcenie się Maryi, o którym mówiła siostra Łucja, było tym samym, o czym pisał św. Paweł w listach, używając sformułowania: „ukrzyżowanie dawnego człowieka”.

Jeśli moje serce ma bić w rytm Serca Maryi, powinno stać się podobne do Jej Serca: cierpliwego, pokornego, hojnego w służbie, czystego w pragnieniach, kochającego Boga i bliźniego. Czy ono takie jest? Nie. Powinienem więc „ukrzyżować” moją niecierpliwość, pychę, egoizm, nieczystość, lenistwo… Siostra Łucja dodawała: „Poświęcenie musi być przyjmowane i podejmowane dobrowolnie”. „Chodzi o poświęcenie, do którego każdy z nas musi się zmusić, by porzucić życie w grzechu i podążać drogą uczciwości, czystości, sprawiedliwości, prawdy i miłości”. Gdy przykładam miarę, którą wyznacza siostra Łucja, widzę, że przede mną daleka duchowa droga nawracania się. Podobnie jak w pomocy uchodźcom liczy się długofalowe działanie, tak w pracy nad sobą konieczny jest rozłożony w czasie wysiłek.

Z nawróceniem związana jest pokuta

To kolejne ważne przypomnienie, które w tradycji chrześcijaństwa było obecne od wieków. O pokucie mówiła dzieciom fatimskim Maryja. Wezwanie do niej przekazał im również anioł, który przygotował ich na spotkanie z Matką Najświętszą. „Pokuty, pokuty, pokuty!” – wołał.

Odwołując się do nauczania Kościoła, sięgnijmy po adhortację apostolską „Reconciliatio et paenitentia”. To ważny dokument o pokucie, który pozostawił po sobie św. Jan Paweł II. W adhortacji tej autor dokonał analizy teologiczno-duchowej przypowieści o synu marnotrawnym, zachęcił do regularnego korzystania z sakramentu pokuty, wspomniał także o sakramencie chorych, który „w doświadczeniu choroby i starości, a szczególnie w ostatniej godzinie chrześcijanina, [jest] znakiem ostatecznego nawrócenia do Pana oraz całkowitego przyjęcia bólu i śmierci jako pokuty za grzechy”. Jan Paweł II przypomniał trzy znaczenia pokuty, jako: przemiany ducha, skruchy i realizacji odpowiednich czynów miłosierdzia. Owocem przemiany ducha ma więc być skruszone serce skierowane na Boga – to cel pokuty.

O takiej pokucie mówiła dzieciom fatimskim Maryja. Istnieje jednak różnica między pokutą grzeszników a pokutą, którą podjęły dzieci z Fatimy. One pokutowały nie tyle za siebie, ile za innych, za grzeszników zagrożonych utratą zbawienia. Czyny zewnętrzne były podobne, ale intencja różna. Dzieci czyniły pokutę jako zadośćuczynienie za zło innych. Jak to robiły? Dobrowolnie podejmowały posty, oddawały swój posiłek biednym, w dzień i w nocy nosiły szorstki sznur pokutny. W tamtych czasach tego typu praktyki pokutne były znane. Ich istotą nie było zadawanie sobie cierpienia, ale dodatkowy ból miał pomagać w zjednoczeniu z krzyżem Chrystusa. Zresztą sama Maryja napomniała dzieci, aby złagodziły swoje umartwienia. Determinacja dzieci w podejmowaniu ofiar za grzeszników zawstydza nas, prowadzi do namysłu i do postawienia pytań. Czy my dzisiaj – podobnie jak one 105 lat temu – widzimy, że nasze i bliźnich zbawienie może być zagrożone? Co robimy, aby przestrzec bliźnich przed utratą życia wiecznego? Czy przejmujemy się naprawdę celem naszego życia? I wreszcie ostatnie pytanie: jakie ofiary duchowe podejmujemy jako zadośćuczynienie za grzechy innych?

Maryja nie poprzestała jedynie na teoretycznym wezwaniu o pokutę skierowanym do dzieci. 13 lipca 1917 r. ukazała im obraz, który na zawsze wyrył się w ich sercach, obraz przerażający – wizję piekła. „Widzieliśmy w tym morzu demony i dusze, jakby były przezroczystymi czarami lub brunatnymi żarzącymi się węgielkami w ludzkiej postaci – relacjonowały. Unosiły się w pożarze, unoszone przez płomienie, które z nich wydobywały się wraz z kłębami dymu”. Wizja piekła wstrząsnęła dziećmi. Zatrważający obraz zakończyła interwencja Maryi: „Następnie podnieśliśmy oczy ku naszej Pani, która nam powiedziała z dobrocią i ze smutkiem: «Widzieliście piekło, dokąd idą dusze biednych grzeszników. Aby ich ratować, Bóg chce ustanowić na świecie nabożeństwo do mego Niepokalanego Serca»”.

Opis ten wciąż szokuje nas, jest trudny do przyjęcia, przypomina o Bożej sprawiedliwości. Papież Benedykt XVI tak go komentował: „Przez jedną straszną chwilę dzieci doświadczyły wizji piekła. Widziały upadek «dusz biednych grzeszników». Z kolei zostaje im powiedziane, dlaczego wystawiono je na to przeżycie: «Aby ich ratować» – ukazać im drogę zbawienia. Przychodzą tu na myśl słowa z Pierwszego Listu św. Piotra: «cel waszej wiary – zbawienie dusz» (1 P 1, 9). Jako droga do tego celu wskazany zostaje (…) kult Niepokalanego Serca Maryi”.

Ratowanie dusz

To kwintesencja przesłania fatimskiego i związanego z nim naszego poświęcenia się Matce Najświętszej. Wypowiadając akt poświęcenia się Matce Bożej (osobisty, czy we wspólnocie), nie powinniśmy czynić tego z myślą jedynie o swojej drodze do zbawienia. Powinniśmy myśleć także o innych, zwłaszcza o „biednych grzesznikach”, jak nazywa Maryja tych, którzy pogubili się duchowo w życiu. Nie bieda materialna jest największym nieszczęściem człowieka. Jego największą biedą jest grzech i trwanie w nim. Przypominajmy sobie o tym często.

Jakie środki Maryja proponuje na drodze ratowania dusz? Nawrócenie i pokuta czyniona jako zadośćuczynienie za nasze i innych grzechy – to środki już wcześniej wspomniane. Modlitwa i ofiara cierpienia to kolejne środki duchowej pomocy.

Już przy pierwszym objawieniu, anioł uczył dzieci modlitwy do Boga: „O mój Boże, wierzę w Ciebie, uwielbiam Cię, ufam Tobie i kocham Cię. Proszę Cię, byś wybaczył tym, którzy nie wierzą, Ciebie nie uwielbiają, nie ufają Tobie i nie kochają Ciebie”. Modlitwa anioła i dzieci była pokorna. Pokora uczy właściwej hierarchii: modlący się wie, że wypowiada słowa przed Bogiem, swoim Stwórcą, on sam zaś jest Jego stworzeniem, jest Jemu podporządkowany. Dzieci odmawiały modlitwy w postawie klęczącej. Anioł prowadził je także do umiłowania Eucharystii. Przekazał im Najświętsze Postaci Ciała i Krwi Pańskiej.

Maryja zaś, ucząc dzieci modlitwy, akcent postawiła na różaniec święty: „Chcę, żebyście codziennie odmawiały różaniec na cześć Matki Bożej Różańcowej”. Następnie podała intencje: „dla uproszenia pokoju na świecie i w intencji zakończenia wojny”. I na koniec dodała: „tylko Ona [Matka Boża Różańcowa] może te łaski dla ludzi uzyskać”. Już nie raz modlitwa różańcowa zmieniła bieg historii człowieka. Czy i dzisiaj nie może zakończyć wojny na Ukrainie? Czy modlitwa przez wstawiennictwo bł. Pauliny Jaricot, założycielki Żywego Różańca (jej beatyfikacja odbędzie się 22 maja br.) nie może tego uczynić?

Wracając do szkoły modlitwy, jaką dała nam Maryja w Fatimie, przypomnijmy kolejną modlitwę, której nauczyła dzieci. Po każdej dziesiątce różańca miały dodawać: „O mój Jezu, wybacz nam nasze winy, zachowaj nas od ognia piekielnego, zaprowadź wszystkie dusze do nieba, a szczególnie te, które najbardziej potrzebują Twojego miłosierdzia”. W słowach tych zawarta jest modlitwa za nas samych i za innych grzeszników. Te dwie intencje wciąż się przeplatają w orędziu fatimskim.

W przesłaniu fatimskim modlitwa głęboko powiązana była z życiem. Na samym początku anioł prosił dzieci, aby szukały okazji do wynagrodzenia dobrem za zło. „Boli mnie głowa – nie będę z tego powodu narzekał i przeklinał, a tym bardziej nie będę o tym opowiadał, żeby inni się nade mną litowali. Jeśli boli mnie głowa – to mam świetną okazję, żeby ten ból ofiarować jako wynagrodzenie za grzeszników. Nie chce mi się rano wstać. A jednak wstanę – właśnie po to, żeby skorzystać znowu z owej sposobności, by wynagradzać za grzeszników. Nie szukajcie specjalnych umartwień – mówił anioł do dzieci – życie każdego z was niesie wystarczająco dużo. Tylko ich nie marnujcie. Będzie ich na tyle, że ocalicie życie wielu idących na potępienie”. Anioł uczył dzieci ważnej postawy: ukryte dla oczu innych czyny dzieci wykonane z odpowiednią intencją, miały wielkie znaczenie dla Boga i mogły wpłynąć na zmianę postępowania źle postępujących.

Bóg stopniował dzieciom trudności. Już w pierwszym objawieniu Maryja zapytała dzieci: „Czy chcecie ofiarować siebie samych Bogu i przyjąć wszystkie cierpienia, które zechce On na was zesłać, jako zadośćuczynienie za grzechy i dla nawrócenia grzeszników?”. To pytanie Maryja będzie później powtarzała. Za każdym razem dzieci odpowiadały pozytywnie. Z hojnością. Najpierw znosząc niezrozumienie swoich bliskich, a następnie podejmując ofiarę cierpienia fizycznego związanego z chorobami. Ważne były słowa Maryi: „Będziecie musiały wiele wycierpieć, ale łaska Boża będzie waszą siłą”, i inne zdanie: „Nie musicie się niczego bać, nie musicie lękać się cierpienia, które jesteście gotowe przyjąć. To będzie trudne, ale poradzicie sobie z tym, bo łaska Boża będzie waszą siłą”.

Powróćmy na chwilę do wcześniejszego pytania Maryi. Moją uwagę przykuwa sformułowanie użyte przez Matkę Najświętszą: „Czy chcecie ofiarować siebie samych Bogu i przyjąć wszystkie cierpienia, które zechce On na was zesłać?”. W słowach dzieci fatimskich słyszymy, że Bóg zsyła cierpienie. My dziś mówimy raczej, że Bóg dopuszcza je. Jedno jest jednak pewne, że dzieci fatimskie dla ratowania dusz biednych grzeszników wszystko (każde cierpienie) wzięły na siebie, tzn. ofiarowały Bogu. Łaska Boża i odpowiednia intencja prowadziły je na kolejne stopnie duchowej drogi zawierzenia Maryi.

Ofiarowanie cierpienia dla ratowania dusz

Dochodzimy do ostatniego elementu tej duchowej drogi – do przyjęcia i ofiarowania cierpienia dla ratowania dusz grzeszników. To droga zbieżna z duchowością Apostolstwa Chorych. Wiele o tym ofiarowaniu się mówiła Maryja podczas objawień. Dopiero stosunkowo niedawno (w 2000 r.) została ujawniona tzw. trzecia tajemnica fatimska, poprzez którą Maryja ukazała obraz męczenników: „człowieka w bieli” oraz tłum świeckich i duchownych oddających życie za Chrystusa.

Przytoczę obszerne wyjaśnienie papieża Benedykta XVI do tego tajemniczego obrazu, z przywoływanego już wcześniej komentarza: „Aniołowie stojący pod ramionami krzyża gromadzą krew męczenników i «skrapiają» nią dusze, które zbliżają się do Boga. Krew Chrystusa i krew męczenników są tu ukazane razem: krew męczenników wypływa z ramion krzyża. Ich męczeństwo połączone więzią solidarności z męką Chrystusa, stanowi z nią jedno. Męczennicy dopełniają braki udręk Chrystusa dla dobra Jego Ciała (por. Kol 1, 24). Samo ich życie stało się Eucharystią wpisaną w tajemnicę ziarna, które obumiera i przynosi owoc. Tertulian powiedział, że krew męczenników jest zasiewem chrześcijan. Podobnie jak ze śmierci Chrystusa, z Jego otwartego boku narodził się Kościół, tak też śmierć świadków wydaje owoce dla przyszłego życia Kościoła. Wizja z trzeciej części «tajemnicy», na początku tak wstrząsająca, kończy się zatem obrazem pełnym nadziei: żadne cierpienie nie jest daremne i właśnie Kościół cierpiący, Kościół męczenników staje się drogowskazem dla człowieka poszukującego Boga. Miłościwe dłonie Boga przyjmują nie tylko cierpiących takich jak Łazarz, który dostąpił wielkiego pocieszenia i jest tajemniczym obrazem Chrystusa, który dla nas zechciał się stać ubogim Łazarzem; chodzi tu o coś więcej: z cierpienia świadków wypływa moc oczyszczająca i odnawiająca, ponieważ ponawia ono w teraźniejszości cierpienie samego Chrystusa i wnosi w obecną rzeczywistość jego zbawczą skuteczność”.

Papież pisał o cierpieniu męczenników. Franciszek, Hiacynta, a później Łucja doświadczyli cierpienia związanego z chorobą. I jedno i drugie cierpienie przyjęte z miłością i ofiarowane Bogu, za grzeszników, staje się duchowym budulcem Kościoła. Benedykt XVI przywołał ponadto fragment z Listu św. Pawła do Kolosan. Jest on szczególnym źródłem teologicznym dla Apostolstwa Chorych.

Misja członków Apostolstwa Chorych w zawierzeniu swojego życia Maryi, zawierzenia Rosji i Ukrainy, jest nieoceniona. Pragnę wspomnieć w tym miejscu panią Ludmiłę, Ukrainkę, która kilka lat temu zmarła, a która przez wiele lat jeździła na rekolekcje Apostolstwa Chorych. Świadomie ofiarowała ona swoje cierpienie za Ukrainę. Jako członkowie Apostolstwa Chorych wesprzyjmy i rozszerzmy duchowo to, co ona czyniła przez wiele lat.

Dopełniając ukazania przesłania płynącego dla nas z Fatimy, przypomnę słowa, które powiedziała Maryja do siostry Łucji: „Moje Niepokalane Serce będzie twoją ucieczką i drogą, która zaprowadzi cię do Boga”. Maryja przekazała dzieciom, jakie konkretnie praktyki religijne powinny podjąć i czego mają nauczyć innych. Chodzi o nabożeństwo pierwszych sobót miesiąca poświęconych Niepokalanemu Sercu Maryi, połączonych z przyjęciem Komunii świętej wynagradzającej. Nabożeństwo to jest najpełniejszą drogą poświęcenia się Maryi. Jeśli z racji choroby nie jesteśmy w stanie przybyć do kościoła, odprawiajmy to nabożeństwo w domu i zaprośmy do siebie kapłana, z sakramentami świętymi.

Orędzie fatimskie przekazuje nam prawdę, by stale trwać w nawracaniu się i zawierzaniu się Matce Bożej. Ważny jest jeden konkretny akt poświęcenia się Jej, ale do aktu tego powinniśmy stale powracać w życiu. Szczególnym dniem, kiedy możemy to czynić jest pierwsza sobota miesiąca.


Zobacz wszystkie teksty numeru 

Autorzy tekstów, Bartoszek Wojciech, Miesięcznik, Numer archiwalny, 2022nr05, Z cyklu:, Z bliska

nd pn wt śr cz pt sb

31

1

2

3

4

5

6

7

8

9

10

11

12

14

15

17

18

19

20

21

22

23

24

25

26

27

28

29

30

1

2

3

4

5

6

7

8

9

10

11

Dzisiaj: 17.04.2024