Cierpienie... Zabić, uśmierzyć czy ofiarować?

Cierpienie wpisane jest w egzystencję człowieka. Victor Frankl określając osobę ludzką jako homo patiens (człowiek cierpiący) pokazał, że cierpienie jest jedną z cech charakterystycznych życia człowieka. I dodał, że jedną z ważniejszych postaw wobec cierpienia jest odkrywanie jego sensu, czyli szukanie odpowiedzi na pytanie, jakie ma ono znaczenie dla mojego życia i życia społeczeństwa.

zdjęcie: cathopic.com

2021-08-03

Pytanie zadane w tytule jest pytaniem o postawę wobec cierpienia. Czas pandemii wzmógł ilość cierpienia w społeczeństwie, więc i siła pytań o sposób radzenia sobie z nim wzmogła się. Jaka postawa jest właściwa? Czy cierpienie można zabić? Cierpienie jest na pewno negatywnym doświadczeniem w ludzkim życiu. Człowiek czyni wiele, aby uniknąć cierpień, a gdy się pojawią, podejmuje wysiłki, by je ograniczyć, zniwelować, ostatecznie – jeśli jest to możliwe – wyeliminować. Takie nastawienie do cierpienia jest czymś oczywistym i naturalnym. Czy jednak cierpienie można zabić? Cierpienie jest doświadczeniem bardzo głębokim. Kiedy człowieka boli nawet tylko jeden ząb, doświadcza cierpienia w całym ciele. Kiedy przeżywa poważną chorobę, to doświadcza nie tylko cierpienia fizycznego, ale nieraz także psychicznego. Czuje się smutny, zniechęcony, czasem rozdrażniony, zdenerwowany. Gdy choroba jest bardzo poważna, człowiek doświadcza cierpienia duchowego: przeżywa różnego rodzaju lęki o siebie, o swoje życie, lęki przed śmiercią, nieraz doświadcza osamotnienia, opuszczenia, czuje się nierozumiany. Jednym słowem: cierpienie jest tak głębokie, jak człowiek. I dlatego nie dałoby się inaczej zabić cierpienia, jak pozbawiając życia człowieka.

Zabić cierpienie, czyli pokusa eutanazji

Jednak takie właśnie podejście do cierpienia pojawia się we współczesnym świecie. Ludzie nie chcąc dłużej cierpieć, pragną zakończyć życie, oczekując, że medycyna im w tym pomoże. Jedni oczekują, że lekarz poda im środek, doprowadzający do natychmiastowej śmierci. Takie działanie nazywa się eutanazją. Inni są gotowi sami sobie taki środek zaaplikować, tylko żądają, by lekarz im takiego środka dostarczył. Takie postępowanie określa się mianem samobójstwa wspomaganego. Wielu ludzi dochodzi bowiem do przekonania, że ich życie naznaczone cierpieniem nie ma większego sensu, mówią sobie: po co się męczyć, po co być dla kogoś, kto ma się mną opiekować, ciężarem. Eutanazję oraz wspomagane samobójstwo uważają za akt miłosierdzia, dający kres ludzkiemu cierpieniu, poprzez zadanie sobie czy też drugiemu (jeśli o to prosi) śmierci.

Niestety, takie myślenie w nowoczesnych społeczeństwach jest bardzo rozpowszechnione. Szczególnie niepokojącym jest fakt, że pandemia, która z jednej strony była okresem intensywnej walki o zdrowie oraz okresem podejmowania działań, by chronić przed wirusem osoby najsłabsze, przede wszystkim te mocno osłabione wiekiem, stała się równocześnie w niektórych społeczeństwach czasem niezwykłej intensyfikacji działań na rzecz legalizacji eutanazji.

Portugalia – eutanazja powstrzymana

W styczniu 2021 roku parlament w Portugalii zalegalizował dokonywanie eutanazji. Zgodnie z ustawą, eutanazji mogłaby się poddać osoba śmiertelnie chora, cierpiąca w sposób nie do zniesienia. Osoba taka mogłaby się zwrócić o pomoc lekarza w położeniu kresu cierpieniom poprzez spowodowanie śmierci. Równocześnie ustawa legalizowała taką pomoc ze strony lekarza. Eutanazji można byłoby dokonywać w strukturach należących do systemu opieki zdrowotnej i w każdym innym miejscu wskazanym przez pacjenta, byle zapewniało odpowiednie warunki medyczne i należny komfort. W związku z przegłosowaniem ustawy Rada Stała Konferencji Biskupów Portugalii wydała oświadczenie, w którym wyraziła smutek i oburzenie. Biskupi wskazali na specyficzny kontekst legalizowania eutanazji: „Paradoksem jest, że decyzję w sprawie eutanazji podjęto w czasie największego zaostrzenia śmiertelnej pandemii, podczas której wszyscy podejmują heroiczny wysiłek, by uratować jak najwięcej istnień ludzkich”. Prezydent Portugalii skierował ustawę do Sądu Konstytucyjnego, który orzekł, że ustawa o eutanazji jest niezgodna z konstytucją. Dwie godziny po orzeczeniu Sądu Konstytucyjnego prezydent Portugali zawetował ustawę. Tym razem udało się w Portugalii zatrzymać proces legalizowania eutanazji.

Hiszpania – eutanazja uruchomiona

Dosłownie kilka dni po decyzjach podjętych przed Sąd Konstytucyjny w Portugalii oraz po zawetowaniu ustawy przez portugalskiego prezydenta, parlament hiszpański przegłosował ostatecznie ustawę legalizującą eutanazję w przypadku „ciężkiej i nieuleczalnej choroby”, która powoduje „stałe i nie dające się znieść cierpienie”. Po odrzuceniu eutanazji przez Portugalię, Hiszpania stała się czwartym krajem w Europie legalizującym eutanazję, po Holandii, Belgii oraz Luksemburgu. Poza tym możliwe jest też legalne dokonywanie eutanazji w Kanadzie oraz Kolumbii.

Wprowadzenie nowego prawa skomentował premier Hiszpanii; napisał: „Staliśmy się krajem, który jest bardziej ludzki, bardziej sprawiedliwy i bardziej wolny. Prawo do eutanazji, bardzo wyczekiwane przez społeczeństwo, wreszcie staje się rzeczywistością. Dziękujemy wszystkim, którzy niestrudzenie walczyli, aby w Hiszpanii uznano prawo do godnej śmierci”. Jeszcze w trakcie trwania prac nad nową ustawą głos zabrali biskupi hiszpańscy. W opublikowanym oświadczeniu napisali, że „życie jest darem, eutanazja porażką”. Biskupi stwierdzili, że nowa ustawa wprowadzi „naruszenie porządku moralnego; zmianę celów państwa: od obrony życia do odpowiedzialności za zadaną śmierć; a także w zawodzie lekarza, który na ile to możliwe ma leczyć lub przynajmniej łagodzić cierpienie; powinien pocieszać, nigdy jednak świadomie nie powodować śmierci”.

Francja – eutanazja dyskutowana

Kolejnym państwem, w którym podjęto działania proeutanatyczne w trakcie trwania epidemii, była Francja. Oczywiście nie jest tak, że w danym społeczeństwie jakiś temat, szczególnie tak delikatny jak eutanazja pojawia się nagle. Zwykle jakieś konkretne działania w przestrzeni politycznej poprzedzone są dłuższą lub krótszą historią problemu w przestrzeni publicznej. Tak też jest z problematyką eutanatyczną we Francji. Dyskusje na jej temat pojawiały się w różnych obszarach życia społecznego od prawie 50 lat. U początków tej historii stoi m.in. wypowiedź J. Monoda, laureata nagrody Nobla, który w tamtych czasach napisał tak: „Czymś strasznym i barbarzyńskim jest odmówić osobie, której życie straciło godność, piękno, sens i perspektywy na przyszłość, wybawienia, którego sobie życzy oraz żądać, żeby osoba ta wbrew swej woli była utrzymywana przy życiu. Ponieważ każda jednostka ma prawo do godnego życia, ma również prawo do tego, aby w godności umrzeć”. 8 kwietnia 2021 roku francuski parlament debatował nad najnowszą inicjatywą proeutantyczną – ustawą „o prawie do wolnego wyboru końca życia”. Na tym etapie debaty prezydent i premier Francji zachowywali dystans, nie chcąc podejmować delikatnej tematyki przed wyborami politycznymi. Problem prawdopodobnie powróci w roku 2022, po wyborach.

W czasie francuskiej debaty padło wiele argumentów za i przeciw eutanazji. Podstawowym argumentem dla zwolenników eutanazji była „wolność”. Zwolennicy eutanazji przekonywali, że chodzi o „zapewnienie wielkiego prawa wolności, które pozwoli każdemu w świeckiej republice na dokonanie własnego wyboru, co do zakończenia życia i pozostanie wolnym aż do śmierci”. Przeciwnicy argumentowali, że „legalizacja aktywnej pomocy w umieraniu jest przekroczeniem w naszym społeczeństwie zakazu zabijania”. Krytycy projektu ustawy przestrzegali przed tym, że legalizacja eutanazji przyniesie zmianę statusu lekarza; lekarz otrzymałby nowe uprawnienia: nie tylko leczenia, ale i zabijania. Byłoby to zaprzeczeniem przysięgi Hipokratesa. Działaniom proeutanatycznym sprzeciwił się Kościół katolicki. Zdecydowany głos w tej sprawie na antenie publicznego radia zabrał Arcybiskup Paryża Michele Aupetit, który – co warto podkreślić – przed wstąpieniem do seminarium duchownego wykonywał zawód lekarza.

Holandia – eutanazja szeroko stosowana

Szczególnie niepokojące są doniesienia z Holandii, w której eutanazja ludzi chorych jest zalegalizowana i wykonywana od 20 lat. W lipcu 2020 roku w holenderskim parlamencie złożono projekt ustawy proponującej każdej osobie powyżej 75. roku życia możliwość (nie tylko chorej) poddania się legalnej eutanazji na życzenie. Debata nad umożliwieniem eutanazji osobom „zmęczonym życiem”, których cierpienie nie wynika z choroby somatycznej ani psychicznej, toczy się w Niderlandach przynajmniej od 10 lat. Z kolei 13 października 2020 roku minister zdrowia ogłosił, że większość parlamentarna uzgodniła rozciągnięcie eutanazji również na dzieci w wieku od roku do 12 lat. Bo trzeba dodać, że eutanazji chorych noworodków do pierwszego roku można już dokonywać w Holandii od jakiegoś czasu. Możliwa też jest eutanazja dzieci powyżej 12 roku życia. Nie wiadomo jakie będą ostateczne losy najnowszych holenderskich projektów eutanatycznych. Głos zabrał Kardynał Willem Eijk, Arcybiskup Utrechtu. Podkreślił, że w takim kraju, jak Holandia, w którym nawet najmniejsze cierpienie staje się racją i kryterium do legalnego położenia kresu życiu, bardzo potrzeba chrześcijańskiego świadectwa o wartości życia i sensie cierpienia.

Uśmierzyć ból, czyli opieka paliatywna

Medycyna nie jest dziedziną powołaną do tego, by produkować preparaty pozbawiające pacjenta życia, lecz po to, by poszukiwać lekarstw zaradzających ludzkim chorobom. Choć coraz więcej chorób jest uleczalnych dzięki najnowszym osiągnięciom medycyny, to jednak nigdy nie stanie się tak, że znajdą się lekarstwa na wszystkie ludzkie schorzenia. Wtedy jednak, gdy nie jest już możliwe ostateczne wyleczenie, na przykład w przypadku zaawansowanej choroby nowotworowej, medycyna proponuje środki uśmierzające ból. Zadaniem łagodzenia bólu i innych przykrych objawów choroby, której nie da się już wyleczyć, zajmuje się medycyna paliatywna. Jej osiągnięcia w znieczulaniu bólu są niezwykłe. Oczywiście, człowiek nieuleczanie chory, którego życie zbliża się powoli do kresu, potrzebuje nie tylko wsparcia medycznego. Opieka paliatywna oraz związany z nią ruch hospicyjny, proponując środki uśmierzające ból, równocześnie przychodzą do chorego ze wsparciem psychicznym i duchowym. Szczególnie ważnym elementem tej opieki jest towarzyszenie ciężko choremu. Chodzi o to, by człowiek tak poważnie chory nie doświadczał osamotnienia. Najcenniejszą jest oczywiście obecność bliskich z rodziny przy osobie, której życie zmierza ku kresu. Dlatego też opieka paliatywna stara się wspierać psychicznie także rodzinę chorego, by z kolei ona była zdolna pomagać duchowo swojemu bliskiemu.

Rozwój opieki paliatywnej od początku rozumiany był jako budowanie bariery dla tendencji eutanatycznych. Osoby związane z hospicjami od dawna podkreślały, że prośba o eutanazję jest wołaniem o pomoc, o uśmierzenie bólu, o obecność. Gdy te potrzeby zostaną zaspokojone, wówczas człowiek chce dalej żyć. Zresztą w najnowszych debatach nad eutanazją opieka paliatywna była wyraźnie przywoływana. Biskupi portugalscy przypomnieli, że odpowiedzią na cierpienie i chorobę nie może być śmierć, ale większa troska o chorych i niesienie im ulgi, czemu może służyć nieistniejący praktycznie w Portugalii system opieki paliatywnej. W Hiszpanii swój sprzeciw wobec eutanazji wyraziły środowiska związane z opieką paliatywną. Carlos Centeno z Wydziału Medycyny Paliatywnej Kliniki Uniwersyteckiej z Nawarry zaznaczył, że każdego roku w Hiszpanii umiera 228 tysięcy osób, które potrzebowałyby opieki paliatywnej, z czego 1370 to dzieci. Jego zdaniem nie powinno się przyjmować ustawy o eutanazji bez zagwarantowania powszechnego dostępu do opieki paliatywnej. Z kolei we Francji przedstawiciele opieki paliatywnej, nawiązując do trwającej epidemii zauważyli, że „od roku walczymy o uratowanie wyjątkowo starszych, bezbronnych ludzi. Jest to szczególnie zły czas na kwestionowanie końca życia”.

Współczesny Samaritanus bonus

Także w trakcie trwania pandemii (w lipcu 2020 roku) Stolica Apostolska, a dokładnie Kongregacja Nauki Wiary, wydała List „Samaritanus bonus” o opiece nad osobami w krytycznych i końcowych fazach życia. Dokument ten, o pięknie brzmiącym tytule „Dobry Samarytanin”, wypowiedział się zdecydowanie przeciw eutanazji oraz samobójstwu wspomaganemu i mocno podkreślił znaczenie całościowej opieki nad ciężko chorym. W liście Kongregacji czytamy: „Jak wynika z najbardziej rozległego doświadczenia klinicznego, medycyna paliatywna jest cennym i niezbędnym narzędziem dla towarzyszenia pacjentowi w najbardziej bolesnych, powodujących cierpienie, przewlekłych i końcowych stadiach choroby. Tak zwana opieka paliatywna jest najbardziej autentycznym wyrazem ludzkiej i chrześcijańskiej troski, namacalnym symbolem współczującego «stania» obok cierpiącego. Ma ona na celu złagodzenie cierpienia w końcowej fazie choroby, a jednocześnie zapewnienie pacjentowi odpowiedniego towarzyszenia ludzkiego”. W dalszych słowach Kongregacja pokazuje, że opieka paliatywna jest wprost i bezpośrednio realizacją przesłania płynącego z ewangelicznej przypowieści o dobrym Samarytaninie: „Opieka paliatywna podejmuje pomoc duchową dla chorego i jego rodziny. Zaszczepia ona w umierającym i w członkach jego rodziny zaufanie i nadzieję w Bogu, pomagając im zaakceptować śmierć bliskiej osoby. Jest to istotny wkład, który należy do pracowników duszpasterskich i całej wspólnoty chrześcijańskiej, na wzór Miłosiernego Samarytanina, tak by w miejsce odrzucenia pojawiła się akceptacja, a nad strachem przeważyła nadzieja”. Warto przeczytać cały dokument (jest opublikowany na stronie internetowej Apostolstwa Chorych: www.apostolstwo.chorych.pl)

Ofiarować cierpienie, czyli Apostolstwo Chorych

Współczesna medycyna znajduje coraz to nowe lekarstwa, coraz skuteczniej uśmierza ból. Jednak nie oznacza to, że jest możliwe całkowite usunięcie cierpienia. Człowiek może mieć złagodzone przykre dolegliwości, może mieć także wsparcie ze strony bliskich oraz społeczeństwa, a jednak będzie doświadczał cierpienia. W Holandii mówi się o ludziach „zmęczonych życiem”. To osoby, które doświadczają smutku i przygnębienia z powodu życiowych ograniczeń, niemożności realizowania dotychczasowych życiowych zadań. Doświadczenia takich osób wpisują się w szerszą współczesną mentalność, która nie odnajduje sensu cierpienia, niepełnosprawności, osłabienia wiekiem. W świecie, w którym liczy się witalność, wigor, aktywność, życie naznaczone cierpieniem traci sens, jakość, wartość.

Jednak czy człowiek tego chce czy nie, czy to akceptuje czy nie, cierpienie wpisane jest w jego egzystencję. Victor Frankl określając osobę ludzką jako homo patiens (człowiek cierpiący) pokazał, że cierpienie jest jedną z cech charakterystycznych życia człowieka. I dodał, że jedną z ważniejszych postaw wobec cierpienia jest odkrywanie jego sensu, czyli szukanie odpowiedzi na pytanie, jakie ma ono znaczenie dla mojego życia i życia społeczeństwa. Sam Frankl, który nie był teologiem, lecz psychiatrą, neurologiem i filozofem, widział najgłębszy sens cierpienia w ofiarowaniu go w imię jakiejś wartości. Oczywiście, na pytanie o sens cierpienia nie ma prostej odpowiedzi. By je zrozumieć, potrzebne jest głębsze patrzenie na własne życie. Już św. Jan Paweł II, a po nim także wspomniany wyżej list Kongregacji zachęcają do przyjęcia w obliczu cierpienia postawy kontemplacji: „Chodzi o kwestię spojrzenia kontemplacyjnego, które umie uchwycić w swoim i cudzym istnieniu niezwykły i niepowtarzalny cud, otrzymany i przyjęty jako dar. Jest to spojrzenie kogoś, kto nie rości sobie pretensji do zawładnięcia rzeczywistością życia, ale umie przyjąć ją taką, jaką jest, z jej trudami i cierpieniami, próbując rozpoznać w chorobie sens, na podstawie którego pozwala się (…) prowadzić, żywiąc zaufanie właściwe tym, którzy powierzają się Panu życia, w tym sensie się objawiającym”.

Warto tu przywołać duchowość Apostolstwa Chorych. Nie jest ona zachętą do cierpiętnictwa, nie wzywa do przyjmowania postawy bierności i zniechęcenia wobec choroby, w żaden sposób nie zniechęca do przyjmowania leczenia ze strony współczesnej medycyny. Duchowość Apostolstwa Chorych zachęcając do akceptacji cierpienia, nie zabija wolności w człowieku, tylko się do niej odwołuje. Zachęca chorego, by wolną wolą przyjął ograniczenia własnej egzystencji, by zgodził się na to, że jego życie naznaczone jest cierpieniem. Duchowość Apostolstwa wzywa do naśladowania Jezusa, który wobec chorób i cierpień był niezwykle aktywny, przynosząc uzdrowienie i ulgę, i który dobrowolnie przyjął cierpienie krzyża, mimo, że się tego cierpienia po ludzku bał. Duchowość Apostolstwa Chorych mobilizuje, by w łączności z Jezusem ofiarować swoje cierpienie za zbawienie świata. Człowiek, duchowo jednocząc się z Jezusem cierpiącym na krzyżu, uczestniczy wraz z Nim w zbawieniu świata. Tak jak zbawcze dzieło Jezusa dokonane na krzyżu jest centralnym wydarzeniem w historii świata, tak też świadomość, że w tym dziele wraz z Jezusem się uczestniczy, sprawia, że rodzi się w człowieku przekonanie, iż jako chory, niepełnosprawny, zniedołężniały – nie jest się na marginesie społeczeństwa, lecz współtworzy się historię świata. O ile społeczno-medyczną tamą dla eutanazji jest opieka paliatywna, o tyle najgłębszą duchowo-religijną barierą dla eutanazji jest Apostolstwo Chorych.

Raz – „nie”, dwa razy – „tak”

Na koniec trzeba krótko odpowiedzieć na tytułowe pytanie: cierpienie… zabić, uśmierzyć, czy ofiarować? Ponieważ cierpienia nie da się zabić inaczej niż zabijając człowieka, poprzez eutanazję czy wspomagane samobójstwo, należy na pierwszą część pytania odpowiedzieć zdecydowanym „nie”, nawet jeśli są społeczeństwa, które w taki właśnie sposób radzą sobie z cierpieniem. Na pytanie, czy uśmierzać ból, odpowiedź pozytywną daje medycyna i całe chrześcijaństwo. Zaś na pytanie, czy ofiarować cierpienie, pozytywnie odpowiada, zarówno Frankl, jak i nasza religia, a w jej obrębie, szczególnie Apostolstwo Chorych.


Zobacz całą zawartość numeru ►

 

Autorzy tekstów, Ks. Bartoszek Antoni, Miesięcznik, Numer archiwalny, 2021nr08, Z cyklu:, Panorama wiary, Teksty polecane

nd pn wt śr cz pt sb

28

29

30

31

1

2

3

4

5

7

8

9

10

12

14

15

17

19

20

21

22

23

24

26

27

28

29

1

2

3

4

5

6

7

8

9

Dzisiaj: 29.02.2024