O mądrej miłości

Pamiętaj, że kiedy wszystkie argumenty biorą w łeb, kiedy wystrzelasz już całą swoją amunicję, pozostaje jeszcze (albo tylko!) MIŁOŚĆ – jedyny skuteczny znak przemiany świata.

zdjęcie: Archiwum prywatne

2020-09-10

Rozważanie do fragmentu Ewangelii Łk 6, 27-38
XXIII tydzień zwykły

Pięć lat temu, wraz z posługą wikariuszowską w parafii Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Chorzowie Batorym zacząłem moją przygodę kapelana w chorzowskim hospicjum. Z parafii pokonywałem zazwyczaj drogę prowadzącą przez park, znajdujący się przy ulicy Szpitalnej, na probostwo podążałem z kolei ulicą Batorego. Pierwszego dnia posługi w hospicjum, po spotkaniu z cierpieniem moich podopiecznych, wracałem na probostwo w półmroku, po godzinie 20.00. Nagle stałem się uczestnikiem dziwnej sceny. Ktoś wzburzonym głosem zaczął wołać w moją stronę. Słyszałem kierowane do mnie słowa pogardy i nienawiści. Nie chcąc nikogo prowokować, ogarnięty lękiem, przyspieszyłem kroku. Wolałem nie spoglądać na znajdującą się po drugiej stronie ulicy osobę. Miałem nadzieję, że w ten sposób uda mi się ominąć „przeszkodę”. Nic z tego. Człowiek, który nawoływał w moją stronę, zaczął za mną kroczyć. Nagle, na placu kościelnym, szarpnął mnie za ubranie, co zmusiło mnie do zatrzymania się i popatrzenia prosto w twarz nieznajomemu. Zadałem mu pytanie o powód kierowanych w moją stronę inwektyw: „Wy księża…!”, „A ty księżulku…!” itp. Pozwalając mu mówić, uważnie wsłuchiwałem się w każde nieprzyjemne słowo wypowiadane przez adwersarza. Po wypowiedzeniu wszystkiego, co leżało mu na sercu, głos mężczyzny zaczął cichnąć… Spojrzał na mnie ponownie, ale inaczej, zachowywał się już spokojniej. Po chwili zaczął: „A ty jesteś jakiś inny…”. Zacząłem dostrzegać coś w jego oczach – może była to wdzięczność za wysłuchanie go? Po wszystkim udzieliłem mu błogosławieństwa. Później spotkałem go jeszcze kilkanaście razy – albo on pierwszy pozdrawiał mnie, albo ja jego.

„Miłujcie waszych nieprzyjaciół…” (Mt 6, 27a); „Dobrze czyńcie tym, którzy was nienawidzą…” (Mt 6, 27b)  – trudno wdrożyć w życie te słowa Chrystusa. Szczerze? Zawsze mnie irytowały… Dlaczego jeśli ktoś mnie uderzy – mam nadstawiać drugi policzek, a jeśli ktoś mi zabiera płaszcz – mam nie bronić mu i szaty? Jezusowi nie chodzi jednak o traktowanie tych słów dosłownie. Są jednak sytuacje, kiedy trzeba postąpić tak, jak On – sporządzić bicz ze sznurków i powypędzać przekupniów ze świątyni (J 2, 15). Nie można bowiem zgadzać się na zło! Są sprawy, które wymagają naszej natychmiastowej, jednoznacznej reakcji. Należy upominać się o swoją godność, uświadomić drugiemu, że czyni źle. Momentami trzeba także bronić prawdy zafałszowanej tak, jak Jezus bronił jej przed Piłatem (J 18, 33–37). Kiedy już nie wiesz co robić – „nie bój się”! Duch Święty ci podpowie. Pamiętaj, że kiedy wszystkie argumenty biorą w łeb, kiedy wystrzelasz już całą swoją amunicję, pozostaje jeszcze (albo tylko!) MIŁOŚĆ – jedyny skuteczny znak przemiany świata.

Autorzy tekstów, ks. Marcin Niesporek, Rozważanie

Rozważania różańcowe

nd pn wt śr cz pt sb

27

28

29

30

1

2

3

4

5

6

7

8

9

10

11

12

13

14

15

16

17

18

19

20

21

22

23

24

25

26

27

28

29

30

31

1

2

3

4

5

6

7

Dzisiaj: 24.10.2020