Męka Jezusa według tradycji biblijnych (VI)

Kazanie pasyjne, które miało być wygłoszone w parafii św. Andrzeja Boboli w Rudzie Śląskiej-Wirku, Kazanie VI: Jezus wywyższony na krzyżu

zdjęcie: pixabay.com

2020-04-04

Pozostał nam do rozważenia opis męki Pana Jezusa w ujęciu Ewangelii wg św. Jana. Choć proces redagowania czwartej Ewangelii był bardzo złożony, to niniejsze rozważania umieszczę na linii najstarszej tradycji kościelnej, przypisującej autorstwo tej Ewangelii św. Janowi. Autor czwartej Ewangelii najpierw był uczniem Jana Chrzciciela, potem uczniem Jezusa, stając się nie tylko jednym z dwunastu apostołów, ale także „uczniem, którego Jezus miłował”, który w czasie ostatniej wieczerzy „spoczywał na piersi” Jezusa (J 13, 23) i któremu Jezus, umierając na krzyżu, oddał w opiekę swoją Matkę (por. J 19, 27). Ewangelia wg św. Jana jest chronologicznie najpóźniejsza spośród czterech Ewangelii. Prawdopodobnie została ostatecznie zredagowana ok. 90 r. w Efezie, w Azji Mniejszej.

U podstaw takiego spojrzenia na Janową Ewangelię leżą m.in. słowa św. Ireneusza, który w drugiej połowie II w. tak przedstawił czterech ewangelistów: „Tak więc Mateusz wśród Hebrajczyków w ich ojczystym języku napisał i wydał Ewangelię, gdy Piotr i Paweł głosili w Rzymie Ewangelię i zakładali Kościół. Po ich śmierci Marek, uczeń i tłumacz Piotra, przekazał nam na piśmie to, co Piotr głosił. Łukasz zaś, towarzysz Pawła, złożył w księdze Ewangelię przez niego głoszoną. Następnie Jan, uczeń Pana, który spoczywał na piersi jego, także wydał Ewangelię za swego pobytu w Efezie, w Azji”. Łatwo zauważyć, że w to podsumowanie Ireneusza, ukazujące starożytną tradycję kościelną, wpisują się także rozważania zawarte w poprzednich kazaniach pasyjnych.

Uczniowie Jezusa z „chorą wyobraźnią”?

Celem dzieła Janowego było przekonanie czytelników o bóstwie Chrystusa oraz zachęta do nieustraszonego trwania w wyznawanej wierze w sytuacji kryzysowej. Wspólnota Kościoła znalazła się w kryzysie przynajmniej z dwóch powodów. Pierwszy związany był ze skomasowanym atakiem Żydów na Jezusa oraz na chrześcijan. Dobitnie te ataki wyrażają słowa cytowanego przez Orygenesa Żyda, który tak mówi o Jezusie: „Twierdzicie, że za życia nie pomógł sam sobie, natomiast po śmierci zmartwychwstał i pokazał ślady męki i ręce przebite gwoździami. Któż to widział? Jakaś szalona kobieta, jak mówicie i może jeszcze ktoś z tej samej bandy oszustów, kto dzięki naturalnym skłonnościom uległ złudzeniom, albo, jak to się często zdarza, miał chorą wyobraźnię, która przedstawiała mu jego własne pragnienia jako rzeczywiste fakty”. Tego typu zarzuty, jeśli chodzi o treść i miejsce, były ściśle związane ze środowiskiem ewangelisty Jana. Dlatego też w Ewangelii Jana znajduje się wiele polemik Jezusa z Żydami. Odpowiadając na tego typu zarzuty, Ewangelista wykazuje bóstwo Jezusa. Zresztą samo bóstwo Jezusa staje się ogniskową tych polemik. Wystarczy przytoczyć fragment jednej z nich: „Otoczyli Go Żydzi i mówili do Niego: «Dokąd będziesz nas trzymał w niepewności? Jeśli Ty jesteś Mesjaszem, powiedz nam otwarcie!» Rzekł do nich Jezus: «Powiedziałem wam, a nie wierzycie. Czyny, których dokonuję w imię mojego Ojca, świadczą o Mnie. (…) Ja i Ojciec jedno jesteśmy». I znowu Żydzi porwali kamienie, aby Go ukamienować. Odpowiedział im Jezus: «Ukazałem wam wiele dobrych czynów pochodzących od Ojca. Za który z tych czynów chcecie Mnie kamienować?» Odpowiedzieli Mu Żydzi: «Nie chcemy Cię kamienować za dobry czyn, ale za bluźnierstwo, za to, że Ty będąc człowiekiem uważasz siebie za Boga»” (J 10, 24-25. 30-33).

Jan wykazuje bóstwo Jezusa w całej swojej Ewangelii, a także czyni to podczas opisu męki Jezusa, którą przedstawia jako drogę ku – nie tyle całkowitemu opuszczeniu (jak św. Marek i św. Mateusz), – ile ku pełnemu wywyższeniu Jezusa. W Ewangelii Jana Jezus tak mówi o sobie: „Gdy zostanę nad ziemię wywyższony, przyciągnę wszystkich do siebie” (J 12, 32). Krzyż jako miejsce dla straceńców staje się w czwartej Ewangelii miejscem pełnego zwycięstwa. W opisie męki Pana Jezusa w tej Ewangelii pojawiają się niespodziewanie miejsca, które zamiast wskazywać na szczególne poniżenie Jezusa, ukazują Jego chwałę. Wejdźmy jeszcze raz do ogrodu Getsemani. Byliśmy już w nim wraz z Ewangelistą Markiem, który był świadkiem tego, jak zdrajca wskazał pocałunkiem na tego, którego należy aresztować. W Ewangelii Jana dzieje się zgoła inaczej: „A Jezus wiedząc o wszystkim, co miało na Niego przyjść, wyszedł naprzeciw i rzekł do nich: «Kogo szukacie?» Odpowiedzieli Mu: «Jezusa z Nazaretu». Rzekł do nich Jezus: «Ja jestem». Również i Judasz, który Go wydał, stał między nimi. Skoro więc rzekł do nich: «Ja jestem», cofnęli się i upadli na ziemię. Powtórnie ich zapytał: «Kogo szukacie?» Oni zaś powiedzieli: «Jezusa z Nazaretu». Jezus odrzekł: «Powiedziałem wam, że Ja jestem»” (J 18, 4-8).

Jezus nie tylko sam wychodzi naprzeciw, ale także doprowadza do tego, że oprawcy padają na ziemię. Dzieje się tak dlatego, że w odpowiedzi Jezusa „Ja jestem”, wypowiedzianej z jakimś niezwykłym majestatem i godnością, usłyszeli echo imienia Boga, który objawiając się Mojżeszowi, powiedział z palącego się krzewu: „Jestem, który jestem”. Żydzi mieli niezwykły szacunek do świętego imienia Boga, dlatego też w pierwszym odruchu tak, a nie inaczej zareagowali na słowa Jezusa. Wykazywanie Bóstwa Jezusa było jednym z podstawowych elementów polemiki Ewangelii Jana z judaizmem tamtej epoki.

Chrześcijanie – burzycielami porządku publicznego?

Drugim źródłem kryzysu wspólnoty, w której powstawała Ewangelia Jana były prześladowania ze strony władz rzymskich, za czasów Nerona i Domicjana. W całym Imperium Rzymskim rozwijał się boski kult cesarzy, którego celem było umocnienie ich władzy. Tak działo się także w Azji Mniejszej, gdzie powstawała Ewangelia. Bardzo znamienny jest w tym względzie opis przesłuchania przez Piłata, namiestnika rzymskiego. Warto ten opis prześledzić szczegółowo i wówczas wydobędzie się kilka ważnych elementów: z jednej strony niewinność Jezusa: „Ja nie znajduję w Nim żadnej winy” (J 18, 38), z drugiej strony – rozłożenie odpowiedzialności za śmierć Jezusa zarówno na Piłata: „Wtedy więc wydał Go im, aby Go ukrzyżowano” (J 19, 16), jak i na Żydów: „Gdy Go ujrzeli arcykapłani i słudzy, zawołali: «Ukrzyżuj! Ukrzyżuj!»” (J 19, 6). Większy akcent na odpowiedzialność za śmierć Jezusa w Ewangelii Jana pada wręcz na żydowską stronę: „Odpowiedzieli mu Żydzi: «My mamy Prawo, a według Prawa powinien On umrzeć, bo sam siebie uczynił Synem Bożym»” (J 19, 7). Działo się tak m.in. dlatego, że chrześcijanie nie chcieli popadać w konflikt z całym Rzymem. Akcentowali to, że pragną żyć i funkcjonować w Państwie Rzymskim. Jednak nie mogli się zgodzić z boskim kultem cesarzy. I z powodu tego sprzeciwu byli uznawani za burzycieli porządku publicznego i prześladowani.

Krytyka absolutyzowania władzy cesarskiej jest widoczna w tym samym opisie przesłuchania Jezusa: „Rzekł więc Piłat do Niego: «Nie chcesz mówić ze mną? Czy nie wiesz, że mam władzę uwolnić Ciebie i mam władzą Ciebie ukrzyżować?» Jezus odpowiedział: «Nie miałbyś żadnej władzy nade Mną, gdyby ci jej nie dano z góry. Dlatego większy grzech ma ten, który Mnie wydał tobie» (J 19, 10-11)”.  Ewangelia Jana przypomina, że władza Piłata, ale także władza cesarza, jest ostatecznie zależna od Boga. Władza państwowa ma służyć, a nie domagać się służenia, ma pilnować porządku publicznego, a nie podporządkowywać sobie społeczeństwa dla własnych celów. Silniejsza krytyka władz żydowskich wynikła z tego, że wykorzystała władzę religijną do skazania Jezusa na śmierć.

Przesłuchanie u Piłata pokazuje jeszcze jedną rzecz, a mianowicie, że chrześcijanie odrzucają boski kult cesarzy nie ze względów politycznych, lecz religijnych:  „Odpowiedział Jezus: «Królestwo moje nie jest z tego świata. Gdyby królestwo moje było z tego świata, słudzy moi biliby się, abym nie został wydany Żydom. Teraz zaś królestwo moje nie jest stąd»” (J 18, 36). Chrześcijanie nie uzurpują sobie prawa do posiadania super-władzy nad cesarstwem, ale wierzą w to, że ponad ludzką władzą stoi Pan Bóg.

Jezus – prawdziwym Bogiem i prawdziwym człowiekiem, nie – Supermanem

Ewangelia Jana, choć musiała stanowić odpowiedź na różne kryzysowe sytuacje, nie miała przede wszystkim charakteru apologetycznego, czyli nie służyła jedynie do obrony przed atakami. Była nade wszystko pozytywną proklamacją prawdy o Jezusie jako prawdziwym Bogu. Równocześnie z równą mocą głosiła prawdę o tym, że Jezus był prawdziwym człowiekiem. Budowanie prawdy o bóstwie Jezusa na Jego człowieczeństwie wynikało m.in. z tego, że ówcześnie pojawił się ruch religijny określany jako doketyzm. Doketyści twierdzili, że Jezus nie miał prawdziwego ludzkiego ciała, tylko jakieś niebiańskie, a Jego śmierć była pozorna. Jezus miałby być jakimś Supermanem, ale nie prawdziwym człowiekiem.

Ewangelia Jana od samego początku łączy ze sobą te dwie prawdy, że Jezus jest prawdziwym Bogiem i prawdziwym człowiekiem. Dzieje się tak już w samym jej prologu: „Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga, i Bogiem było Słowo” (J 1, 1). Już pierwsze zdanie Ewangelii ukazuje główną jej myśl, że będzie to Ewangelia o Jezusie prawdziwym Bogu. W tym samym prologu pojawiają się kolejne ważne słowa: „A Słowo stało się ciałem i zamieszkało wśród nas” (J 1, 14), potwierdzające prawdę, ze prawdziwy Bóg stał się prawdziwym człowiekiem.   

Podobnie dzieje się w opisie męki. Im bardziej Ewangelia Jana podkreśla majestat i chwałę Jezusa i to, że na krzyżu nastąpiło Jego wywyższenie i uwielbienie, tym mocniej akcentuje człowieczeństwo Jezusa i Jego umęczenie. Szczególnie wyraźnie wybrzmiewa to w słowach Ewangelii: „Jezus więc wyszedł na zewnątrz, w koronie cierniowej i płaszczu purpurowym. Piłat rzekł do nich: «Oto Człowiek»” (J 19, 5).

Kościół wspólnotą tętniącą życiem

Ewangelia wg św. Jana powstała najpóźniej, gdzieś pod koniec I w., a zatem w czasie, kiedy pierwsze wspólnoty chrześcijańskie już istniały i już żyły swoim rytmem, w tym rytmem życia religijnego. Czwarta Ewangelia jest zatem pogłębioną, z pewnej perspektywy czasu, refleksją nad życiem Jezusa, a także refleksją nad życiem wspólnoty Kościoła. I te dwie refleksje w Ewangelii przenikają się i wzajemnie pogłębiają.

Równoczesne rozmyślanie nad Jezusem i Kościołem jest w sposób szczególny widoczny w opisie samego umierania Jezusa na krzyżu. Warto zatrzymać się nad trzema elementami tego opisu. Pierwszy: „Kiedy więc Jezus ujrzał Matkę i stojącego obok Niej ucznia, którego miłował, rzekł do Matki: «Niewiasto, oto syn Twój». Następnie rzekł do ucznia: «Oto Matka twoja». I od tej godziny uczeń wziął Ją do siebie” (J 19, 26n). Można tę scenę odczytać zwyczajnie po ludzku, że Jezus w chwili śmierci oddaje swoją starszą matkę umiłowanemu uczniowi pod opiekę. Jednak pod tym ludzkim, jakże pięknym znaczeniem testamentu Jezusa kryje się sens głębszy: od tego momentu Maryja staje się Matką wspólnoty Kościoła, którego reprezentantem jest Jan. Wspólnota Kościoła wzięła Maryję do siebie. Kościół, który jest rozumiany jako Mistyczne Ciało Chrystusa (tak Kościół rozumiał np. św. Paweł, o czym była mowa w czwartym kazaniu pasyjnym) otrzymuje od Jezusa duchową, macierzyńską opiekę.

Drugi fragment, wskazujący na obecność Kościoła w refleksji nad męką Jezusa, jest niezwykle przejmujący: „A gdy Jezus skosztował octu, rzekł: «Wykonało się!» I skłoniwszy głowę oddał ducha” (J 19, 30). Komu oddał, gdzie oddał? Ewangelia wg św. Łukasza napisała „Ojcze, w Twoje ręce oddaję ducha mego”. Ewangelia Jana nie wskazuje tu na Ojca. Wielu chrześcijan zrozumiało te słowa w sensie eklezjalnym. A mianowicie, że na krzyżu rodzi się Kościół, a Jezus w chwili śmierci przekazuje swojego Ducha wspólnocie wierzących.

I wreszcie trzecie miejsce: „jeden z żołnierzy włócznią przebił Mu bok i natychmiast wypłynęła krew i woda” (J 19, 34). Z boku Jezusa wypływa krew i woda jako źródło życia sakramentalnego. Z krzyża biorą początek sakramenty Kościoła, wszystkie, a zwłaszcza te, które są szczególnie wyraźnie symbolizowane, czyli Eucharystia i chrzest. Wspólnota Kościoła, w której powstawała czwarta Ewangelia znała już te sakramenty, praktykowała je. Ale medytując nad życiem, męką i zmartwychwstaniem Jezusa, zaczynała je głębiej rozumieć. Ta właśnie głębsza refleksja nad sakramentami jest widoczna w wielu fragmentach czwartej Ewangelii, także w tych wspomnianych wyżej fragmentach opisu męki Pana Jezusa.

I znów pragnę przedstawić kilka myśli do życia codziennego. Po pierwsze, liczne ataki na chrześcijaństwo obecne we współczesnym świecie, nie są czymś nowym. Jeśli kiedyś uczniów Chrystusa nazywano „bandą oszustów”, a ich przekonania uznawano za przejaw chorej wyobraźni, to znaczy, że i dziś będzie się działo tak samo. Nienawiść ze strony świata, jest dowodem autentyzmu życia chrześcijańskiego. Mocne trzymanie się krzyża Jezusa będzie dla nas źródłem utrwalania własnej chrześcijańskiej tożsamości, ale także źródłem duchowych sił, bo przecież krzyż jest ostatecznie znakiem wywyższenia.

Po drugie, chrześcijanie nie chcą być burzycielami porządku publicznego. Tak jak żyli i działali w Cesarstwie Rzymskim, tak też chcą funkcjonować we współczesnym społeczeństwie, poddając się jego porządkowi. Pragną jedynie, by szanowano ich prawo do swobodnego wyznawania wiary w Jezusa Chrystusa jako prawdziwego Boga i prawdziwego człowieka oraz do uznawania, że żadna władza polityczna nie ma władzy absolutnej. Chrześcijanie, sami ciągle pamiętając, że wiara nie ma (i nie może mieć) charakteru bezpośrednio politycznego, przypominają równocześnie prawdę, że nad władzą polityczną istnieje władza Boża.

Duchowe napięcie w czasach epidemii

Po trzecie, ponieważ chrześcijanie nie są burzycielami porządku publicznego, dlatego też ostatecznie zgodzili się na zawieszenie udziału w Eucharystiach, by chronić społeczeństwo przed rozprzestrzenianiem się epidemii. Uznanie bowiem, że przez samą hostię nie można się zarazić byłoby jakimś dalekim echem doketyzmu. Twierdzenie, że konsekrowana hostia nie może zarazić, czyli jest poza zasięgiem wirusa, byłoby przedłużeniem przekonania doketystów, że Jezus miał jakieś inne ciało, niebiańskie. A przecież wierzymy głęboko, że Jezus był do nas podobny, we wszystkim oprócz grzechu.

Po czwarte, chrześcijanie zawieszając udział w Eucharystii, czynią to z wielkim bólem, bo nie mają bezpośredniego dostępu do Komunii św. Starają się jednoczyć z Jezusem w Komunii duchowej, ale tęsknota pozostaje, a wręcz nasila się. Przesłanie Ewangelii Jana odczytane w całości staje się dla chrześcijan źródłem napięć w czasie epidemii. Z jednej bowiem strony czwarta Ewangelia jest w tradycji chrześcijańskiej nazywana „Ewangelią duchową”, a mottem takiego rozumienia Ewangelii mogą być słowa Jezusa: „Nadchodzi jednak godzina, owszem już jest, kiedy to prawdziwi czciciele będą oddawać cześć Ojcu w Duchu i prawdzie, a takich to czcicieli chce mieć Ojciec. Bóg jest duchem: potrzeba więc, by czciciele Jego oddawali Mu cześć w Duchu i prawdzie»” (J 4, 23n). Co ciekawe ten właśnie fragment ewangelii był czytany w niedzielę, kiedy pojawiły się pierwsze ograniczenia, dotyczące udziału w Eucharystii. Takie duchowe rozumienie chrześcijaństwa dochodzi do głosu w czasie epidemii, ono jest u podstaw tego, co jest nazywane w tradycji chrześcijańskiej komunią duchową, zalecaną tak usilnie w tym okresie. Z drugiej jednak strony Ewangelia Jana jest miejscem pogłębionego rozumienia sakramentów. To w niej wybrzmiewają słowa o Eucharystii: „Ja jestem chlebem żywym, który zstąpił z nieba. Jeśli kto spożywa ten chleb, będzie żył na wieki. Chlebem, który Ja dam, jest moje ciało za życie świata” (J 6, 51). Z realizmem tych słów nie potrafili pogodzić się słuchacze: „Sprzeczali się więc między sobą Żydzi mówiąc: «Jak On może nam dać [swoje] ciało do spożycia?»” (J 6, 52). A Jezus wcale nie łagodzi swoich słów i nie wskazuje na bardziej duchowe ich rozumienie: „Rzekł do nich Jezus: «Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Jeżeli nie będziecie spożywali Ciała Syna Człowieczego i nie będziecie pili Krwi Jego, nie będziecie mieli życia w sobie. Kto spożywa moje Ciało i pije moją Krew, ma życie wieczne, a Ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym (J 6, 53n)”. Podtrzymanie realnego, a nie jedynie duchowego znaczenia słów Jezusa spowodowało zgorszenie słuchaczy i odejście wielu: „A spośród Jego uczniów, którzy to usłyszeli, wielu mówiło: «Trudna jest ta mowa. Któż jej może słuchać?»  (…) Odtąd wielu uczniów Jego się wycofało i już z Nim nie chodziło” (J 6, 60.66).

Chrześcijanie wierząc w to, że Eucharystia jest pokarmem prowadzącym do życia wiecznego, chcieliby przyjmować Komunię, nawet narażając się na możliwość zarażenia się, bo nie są doketystami i wiedzą, że do zakażenia mogłoby dojść. Jednak zawieszają przyjmowanie Komunii z myślą o dobru wspólnym, czyli o całej społeczności, w której żyją, by nie przenosić zakażenia. Starają się oddawać Bogu „cześć w Duchu i prawdzie”, łącząc się z Jezusem poprzez Komunię duchową. Żyją jednak w wielkiej tęsknocie i duchowym napięciu, którego Ewangelia Jana wcale nie niweluje, a wręcz przeciwnie – potęguje.

Proponuję dwa zadania. Pierwsze na Wielki Tydzień: przeczytać opis męki Pana Jezusa z Ewangelii wg św. Jana – rozdziały 18, 19 (będzie to dobre przygotowanie do liturgii Wielkiego Piątku, podczas której czyta się ten właśnie opis), a może nawet całą Ewangelię, szukając w niej światła na czas epidemii. Drugie zadanie, zasygnalizowane już w czwartym kazaniu pasyjnym – przeczytać po Niedzieli Wielkanocnej Dzieje Apostolskie, poddając się pod wpływem tej lektury radości płynącej z prawdy, że Jezus żyje we wspólnocie Kościoła.  

Na koniec pragnę zaznaczyć, że przygotowując moje teksty korzystałem z wprowadzeń do poszczególnych ksiąg biblijnych, zawartych w Biblii Tysiąclecia oraz Nowym Komentarzu Biblijnym, wydawanym przez Edycję św. Pawła.

Dziękuję wszystkim, którzy przyjęli moje pasyjne rozważania. Pierwsze dwa wygłosiłem w formie kazań pasyjnych, pozostałe są tylko tekstami, zamieszczonymi na stronie Apostolstwa Chorych. Jeśli kogoś zainspirowały te rozważania do dalszych poszukiwań biblijno-teologicznych, to zachęcam do studiowania w Wydziale Teologicznym Uniwersytetu Śląskiego. Podaję też mój adres mailowy dla tych, którzy chcieliby porozmawiać czy to na temat kazań pasyjnych czy też w sprawie studiowania teologii (antoni.bartoszek@us.edu.pl).

Autorzy tekstów, Ks. Bartoszek Antoni, Polecane

Rozważania różańcowe

nd pn wt śr cz pt sb

31

1

2

3

4

5

6

7

8

9

10

11

12

13

14

15

16

17

18

19

20

21

22

23

24

25

26

27

28

29

30

1

2

3

4

5

6

7

8

9

10

11

Dzisiaj: 06.06.2020