Zdobywca dusz - Święty Franciszek Ksawery

Przykład stosowanych przez św. Franciszka Ksawerego metod ewangelizacyjnych uczy, że w pracy misyjnej trzeba wykorzystać wszystkie swoje zdolności, nie poddając się zniechęceniu, które może zrodzić się wskutek porażek.

zdjęcie: www.wikipedia.org

2014-07-30

Przyszedł na świat 7 kwietnia 1506 roku na zamku Xavier położonym w ówczesnym Królestwie Nawarry, na terenie dzisiejszej Hiszpanii. Francisco de Jassu y Azpilicueta znany dziś bardziej jako św. Franciszek Ksawery, był najmłodszym z pięciu synów Juana de Jassu – doktora Uniwersytetu Bolońskiego, a zarazem prezydenta Rady Królewskiej króla Nawarry. Matką Franciszka była arystokratka Doña Maria de Azpilicueta y Aznárez.

Przełom za przełomem

Rodzice starali się zapewnić swym synom szczęśliwe i bezpieczne dzieciństwo, ucząc ich życia zgodnego z prawdami wiary katolickiej i pielęgnując ich pobożność poprzez częstą, wspólną modlitwę przed krucyfiksem w zamkowej kaplicy. Wyjątkowo chętnym uczestnikiem tych religijnych praktyk był zwłaszcza najmłodszy syn, Franciszek. Czasy stawały się coraz bardziej niespokojne. W 1512 roku Ferdynand Aragoński najechał Królestwo Nawarry – zachowujące neutralność w jego sporze z Francją – i tym samym zapoczątkował trwającą 18 lat wojnę. Wojna ta odcisnęła swoje piętno także na rodzinie Franciszka. Wkrótce po jej rozpoczęciu, w październiku 1515 roku zmarł jego ojciec, a starsi bracia przystąpili do walki w przeciwnych sobie obozach. Z powodu tych wojennych działań zniszczono ich zamek, a rodzinę Franciszka pozbawiono posiadłości ziemskich, pozwalając jej zachować jedynie rezydencję.

Dziesięć lat po tych dramatycznych wydarzeniach Franciszka wysłano na studia do paryskiej Sorbony, aby po powrocie mógł objąć probostwo w Pampelunie. Studia ukończył w 1530 roku z tytułem magistra. Przed zdolnym młodzieńcem wiele drzwi stanęło otworem. Pojawiła się między innymi szansa błyskotliwej kariery akademickiej. Jakiś czas wykładał nawet filozofię Arystotelesa w kolegium w Beauvais. Lecz w końcu Franciszek odrzucił to wszystko; nawet prebendę w Pampelunie. Miał już wtedy inne plany.

Co sprawiło, że jego życie potoczyło się zupełnie inaczej? Może to zaszczepiona przez rodziców pobożność, a może zbawienny wpływ przyjaciela z lat studenckich – Piotra Favre, późniejszego błogosławionego – który skutecznie pomagał Franciszkowi opierać się rozmaitym pokusom. To dzięki niemu młody absolwent Sorbony poznał Ignacego Loyolę – legendarnego kapitana z Guipúzcoa, broniącego niegdyś twierdzy w Pampelunie. Teraz dzielny kapitan postawił sobie zupełnie inny cel.

Już latem 1533 roku początkowo nieufny wobec Ignacego Franciszek wraz z Piotrem Favre i kilkoma innymi kolegami zostali jego uczniami. Trzydziestodniowe ćwiczenia duchowne odprawione pod kierunkiem Loyoli nie tylko dla Franciszka okazały się przełomowym doświadczeniem. Rok później młodzi ludzie złożyli śluby w kaplicy na Montmartre i postanowili w przyszłości odbyć pielgrzymkę do Jerozolimy. Zgodnie z tym, co ustalili, ukończyli studia teologiczne i spotkali się dwa lata później w Wenecji. Pięciomiesięczny czas oczekiwania na statek płynący do Ziemi Świętej wypełniali posługując chorym i potrzebującym w miejskich szpitalach i przytułkach. Pewnej nocy Franciszek miał dziwny sen. Śniło mu się, że ugina się pod ciężarem jakiegoś Hindusa, którego niósł na własnych plecach. Czy mógł wówczas przypuszczać, że ów sen okaże się proroczy?

Pierwsza wyprawa

Podczas pobytu w Wenecji Franciszek i jego towarzysze przyjęli święcenia kapłańskie. Ostatecznie, ze względu na wojnę między Wenecją a Turcją, nie mogli udać się do ojczyzny Chrystusa. Rozdzielili się zatem i każdy na własną rękę podjął działalność duszpasterską. Franciszek rozpoczął swoją misję w Bolonii i już wkrótce dał się poznać jako niezwykle gorliwy kapłan, a do tego doskonały kaznodzieja. Mieszkańcy Bolonii, zwłaszcza ubodzy, chorzy i więźniowie, którym niestrudzenie służył, widzieli w nim niemal anioła.

Ignacy Loyola miał jednak dla swoich towarzyszy nową propozycję. W 1538 roku wezwał ich do Rzymu. Długo modlili się wspólnie, pragnąc właściwie rozpoznać Boże plany. W końcu postanowili założyć nowy zakon, który nazwali Towarzystwem Jezusowym, a wstępny zarys jego Konstytucji przedstawić papieżowi i oddać się całkowicie do jego dyspozycji. Paweł III zatwierdził nowy zakon w 1540 roku, a nasi gotowi na wszystko śmiałkowie na swą pierwszą okazję misyjnej pracy nie musieli zbyt długo czekać. Okazało się, że wschodnie Indie pilnie potrzebują misjonarzy. I tak, za zgodą Ignacego Loyoli, misja ta przypadła w udziale Franciszkowi i Rodriguezowi. Niebezpieczna i pełna niewygód podróż, podczas której posługiwali chorym i którą Franciszek przypłacił własnym zdrowiem, trwała ponad rok. W końcu, w maju 1542 roku, dotarli do celu wyprawy.

Nowoczesny misjonarz

Swoją misyjną działalnością Franciszek, który miał status zarówno wysłannika królewskiego jak i nuncjusza apostolskiego, objął Goa – stolicę portugalskiego Wschodu, wybrzeża Indii oraz Daleki Wschód. Wszędzie chrzcił i wznosił kaplice, katechizując zarówno dzieci jak i dorosłych. Dla miejscowych starał się być dobrym ojcem, pasterzem, sędzią ale i lekarzem. Kiedy okazało się, że jego modlitwy są bardziej skuteczne niż pogańskie formułki, zyskał nawet sławę cudotwórcy. Jak na owe czasy, Franciszek Ksawery stosował bardzo nowoczesne metody ewangelizacyjne. Wykorzystując swoje wrodzone zdolności językowe oraz korzystając z pomocy kilku miejscowych, znających język portugalski, starał się przetłumaczyć na ich język najważniejsze modlitwy, przykazania i spowiedź powszechną. Odwiedzał chorych i więźniów, spowiadał. Jego misyjne dokonania okazały się imponujące, zwłaszcza, że swoją duszpasterską pieczą musiał objąć także Portugalczyków. Poza ojczyzną ich związki z Kościołem i religią – mówiąc delikatnie – bardzo się rozluźniły. Wkrótce udało się też Franciszkowi założyć nowatorskie kolegium św. Pawła, które miało zająć się kształceniem tak potrzebnych, miejscowych księży. Było ono pierwszą azjatycką siedzibą jezuitów.

Kiedy do Franciszka dotarła wieść o żyjącym na południu Indii plemieniu Parava, które choć ochrzczone, pozbawione było opieki duszpasterskiej, udał się tam wraz z kilkoma klerykami. Była to niebezpieczna wyprawa. Bez urzędowego wsparcia, musiał zmierzyć się nie tylko z niechęcią ze strony miejscowych braminów, ale także Portugalczyków. W ciągu kolejnych trzech lat z Dobrą Nowiną o Bożej miłości Franciszek dotarł na Cejlon i do dzisiejszej prowincji Madras, budując po drodze wiele kościołów. W 1545 roku udał się na indonezyjską wyspę Celebes i do Malakki na Sumatrze, by ewangelizować wśród portugalskich osadników. Odwiedzał też Wyspy Moluckie i wyspę Ambon. Wszędzie, gdzie tylko było to możliwe, zakładał jezuickie kolegia.

Na ziemi japońskiej

Niezbadane są ścieżki Tego, który wysyła robotników na Swoje żniwo. W 1547 roku Bóg postawił na drodze Franciszka Ksawerego pewnego Japończyka o imieniu Anjiro. Człowiek ów opowiedział misjonarzowi o swoim życiu, obyczajach i kulturze Japonii. Wkrótce też został pierwszym japońskim chrześcijaninem, przyjmując imię Paulo de Santa Fe. To dzięki niemu Franciszek zdecydował się wyruszyć do nieznanego sobie kraju. Dotarł na miejsce w 1549 roku. Nie wiadomo, co było większą przeszkodą na drodze skutecznej ewangelizacji Japonii: bariera językowa, strach miejscowej ludności, czy brak zainteresowania tym, co starał się głosić. Kiedy rok później władze japońskie, pod groźbą utraty życia, zakazały przyjmowania chrztu, Franciszek i towarzyszący mu misjonarze musieli wyjechać z Kiusiu. Udali się do Yamaguchi. Założyli tam pierwszy kościół, lecz słaba znajomość języka i całkowita odmienność kultury nie pozwalały im skutecznie ewangelizować. Z czasem Franciszek zrozumiał, że w Japonii cnota ubóstwa nie jest popularna. Zmienił zatem taktykę, starając się najpierw z odpowiednimi darami dotrzeć do trzymających władzę elit społeczeństwa, uzyskując w zamian nieco swobody, niezbędnej do prowadzenia działalności misyjnej. Ponad dwa lata, które udało mu się spędzić w Japonii, zaowocowały zorganizowaniem gmin chrześcijańskich w kilku miastach na wyspie Honsiu i Kiusiu, a jego jezuiccy następcy przez 45 lat byli jedynymi chrześcijańskimi misjonarzami w Japonii. Ich misja ostatecznie zakończyła się za czasów siogunatu Tokugawów.

Z Japonii do Chin

Kiedy jednak w 1551 roku Franciszek opuszczał Japonię, towarzyszyło mu uczucie porażki. Z powodu wrogości

miejscowego władcy musiał nawet udać się w podróż okrężną drogą. Groźna burza sprawiła, że wylądował na wyspie w pobliżu Kantonu. Spotkał tam poznanego jeszcze w Indiach kupca – Diego Pereirę, który opowiedział mu o Chinach. Franciszek Ksawery, którego żadne przeszkody nie potrafiły zniechęcić, postanowił, że ten egzotyczny kraj stanie się następnym terytorium, na którym będzie zdobywał dla Chrystusa ludzkie dusze. Wierzył, że być może tam nauczy się skuteczniej ewangelizować także w Japonii, która pozostawała pod dużym kulturowym wpływem Chin. Bóg miał jednak inne plany wobec Swego apostoła. Kiedy w kwietniu następnego roku na pokładzie „Santa Cruz” Franciszek wraz z Pereirą udawali się do Chin, okazało się, że zaginęły ich listy polecające i nikt nie chciał podjąć się przewiezienia ich do niegościnnych dla Europejczyków Chin. Ostatecznie w sierpniu następnego roku, wraz z jezuickim współbratem Álvaro Ferreirą i dwoma służącymi – Hindusem i Chińczykiem o imieniu Antonio, Franciszek – już ciężko chory – dotarł na wyspę Sancian, leżącą zaledwie 14 kilometrów od wybrzeża Chin. Odesłał Ferreirę wraz z indyjskim służącym do Indii. Niestety nie doczekał się powrotu Antonio, szukającego łodzi, którą mogliby dopłynąć na kontynent.

Patron misji

Niezłomny misjonarz, który dla Chrystusa zdobył niemal tyle dusz, co sam św. Paweł i osobiście ochrzcił 30 tysięcy ludzi, odszedł do Pana cicho i samotnie, nocą z 2 na 3 grudnia 1552 roku. Podzielił los Mojżesza, któremu nie było dane dotrzeć do Ziemi Obiecanej. Podobno, mimo panujących upałów i wilgoci, ciało Franciszka przez wiele miesięcy pozostało nienaruszone. Początkowo przewieziono je do kościoła św. Pawła na Makau, skąd w 1553 roku Pereira sprowadził je do Goa. Od 2 grudnia 1637 roku znajduje się w szklanym pojemniku i srebrnej trumnie w jezuickiej bazylice Bom Jezus. Beatyfikacji Franciszka Ksawerego dokonał 26 października 1619 roku papież Paweł V, a kanonizacji – 12 marca 1622 roku Grzegorz XV. W 1927 roku papież Pius XI ogłosił go głównym patronem misji katolickich.

Nie poddawać się

Prawe ramię św. Franciszka, którym błogosławił i chrzcił, sprowadzone do Rzymu jeszcze w 1614 roku i umieszczone w srebrnym relikwiarzu, spoczęło w kościele Il Gesù. Do dziś przypomina pielgrzymom wielkie dzieła tego niestrudzonego Zdobywcy dusz, pierwszego jezuickiego misjonarza, który dla Jezusa chciał zdobyć cały świat. Święty Franciszek Ksawery daje swoim następcom wiele praktycznych wskazówek, a przykład stosowanych przez niego metod ewangelizacyjnych uczy, że w pracy misyjnej trzeba wykorzystać wszystkie swoje zdolności, nie poddając się zniechęceniu, które może zrodzić się wskutek porażek. Warto też nie zaniedbywać posługi wobec chorych i ubogich, uwzględniać kulturę ludzi, którym głosi się Chrystusa oraz posługiwać się nie tylko ich językiem, lecz także językiem miłości.

Zobacz całą zawartość numeru ►

Z cyklu:, Miesięcznik, Numer archiwalny, Dajmund Danuta, Nasi Orędownicy, 2014-nr-08, Autorzy tekstów

nd pn wt śr cz pt sb

30

31

1

2

3

4

5

6

7

8

9

10

11

13

14

16

18

19

20

21

23

24

25

26

27

28

29

30

1

2

3

4

5

6

7

8

9

10

Dzisiaj: 29.11.2022