Jutrzenka w ciemności

Jeśli dzisiaj odkrywam w sobie grzech, słabość, brak zdolności, jakikolwiek kryzys – mogę wraz z Maryją się rozradować, bo Bóg wchodzi w tę ciemność.

Widok wschodzącego Słońca to jeden z najpiękniejszych obrazów, jakie może zobaczyć człowiek. Nie bez powodu więc Maryja nazywana jest Jutrzenką. Ona wyprasza nadzieję dla zrozpaczonych, pokój dla zalęknionych, wiarę dla wątpiących. Jest gotowa wybłagać u Jezusa światło, które pokona każdą ciemność.

zdjęcie: canstockphoto.pl

2013-06-24

Czasem mam doświadczenie ogarniającej mnie ciemności. Zewsząd dochodzi do moich uszu złowieszcze słowo KRYZYS – gdy włączę radio, przeglądam gazety... Kryzys gospodarczy, kryzys rodziny, ojcostwa, małżeński, wychowania, kryzys Kościoła, wiary. Czyżby ciemność brała górę nad moim życiem?

Pełna łaski wśród pogan

Przed laty usłyszałam świadectwo Jacques’a Verlinde, który zaskakująco podsumował tę sytuację: im większa ciemność i mrok, tym lepiej. Dopiero w największej nocy, największej ciemności możesz dostrzec nadchodzące pierwsze światło, pierwszy promyk – Jutrzenkę. Moje myśli od razu pobiegły do Tej, do której mogę wołać Jutrzenko, którą mogę prosić w każdej ciemności i na pewno przyniesie mi nadzieję. Biskup Bruno Forte w nauczaniu o Maryi mówi o Tej, która Pełna łaski zamieszkiwała pogańską Galileę. Jej imię mówi wiele o Niej samej: Miriam oznacza: Pani, Wzniosła, Upragniona. W momencie Zwiastowania mogła mieć około 15 lat. Była młodą, prostą kobietą, która otwarła się całym sercem na wolę Boga. Stała przed Posłańcem bez żadnych zasług. Jako kobieta, według tradycji żydowskiej, miała spełniać 2 lub 3 nakazy Prawa. Cóż to znaczyło wobec 613 nakazów spełnianych przez mężczyznę?

Bóg potrafi zaskoczyć

Ziemia, którą zamieszkiwała, była uznawana przez prawych Żydów za sprofanowaną, nieczystą, bo zamieszkałą przez pogan. Gdy Natanael dowiaduje się o Mesjaszu, dopytuje się o miejsce Jego pochodzenia. Na wieść, że to Galilea, wypowiada pełne pogardy słowa: „Czy może być coś dobrego z Nazaretu?” (J 1, 46a). Nikt nie spodziewał się niczego dobrego z tej ziemi. Czy historia Maryi może czegoś nauczyć, dać nadzieję? Odkrywam tu piękne orędzie, że Bóg może mnie zaskoczyć. On nie działa tak, jakbym się spodziewała. Można mieszkać w miejscu sprofanowanym, pogardzanym, a być ogarniętym Jego łaską. Bóg nie potrzebuje miejsc świętych, żeby działać i dać nowy początek. Jeśli dzisiaj odkrywam w sobie grzech, słabość, brak zdolności, jakikolwiek kryzys, mogę wraz z Maryją się rozradować, bo Bóg wchodzi w tę ciemność. Nawet jeśli usłyszałam pogardliwe słowa: czy może być co dobrego z tej rodziny, z tego miasta? Maryja Swoim życiem daje mi nadzieję, jak Jutrzenka– Bóg chce działać wielkie rzeczy przez ludzi mało znaczących w oczach innych, po których już nikt nie spodziewałby się niczego dobrego.

Cudowna interwencja

Kilka lat temu poznałam Łukasza, który jest dla mnie dowodem takiego działania i cudownej interwencji Niepokalanej. Opowiedział mi o sobie:

Moje życie z Jezusem zaczęło się prawie 4 lata temu, a wszystko dzięki niezwykłej interwencji Maryi. Zanim się nawróciłem, wierzyłem w Boga, chodziłem do kościoła, modliłem się, ale czegoś brakowało. Gdy byłem w podstawówce, zmarł mój dzidek i wtedy obraziłem się na Pana Boga. Zacząłem słuchać muzyki metalowej, pojawiły się narkotyki, alkohol, nieczystość. Stałem się kłębkiem nerwów. Dużo paliłem.

Po szkole średniej wyjechałem do Anglii i tam poznałem Helenę. Zamieszkaliśmy razem. Żyłem w grzechu ciężkim. Pomimo to modliłem się do Maryi słowami „Zdrowaś Maryjo”. To proste wołanie okazało się dla mnie zbawienne. Pewnego dnia zauważyłem, że na modlitwie mam rozproszenia, bluźniercze myśli, które nie pozwalały mi się skupić. Poprosiłem mamę, żeby mi przysłała różaniec. Wkrótce otrzymałem przesyłkę – był w niej różaniec i obrazek Jezusa Miłosiernego. Gdziekolwiek szedłem, brałem ze sobą ten różaniec i modliłem się. Pewnego dnia pomyślałem, że jest on jakiś dziwny i zostawiłem go w kościele. Relacja z Helenką gwałtownie się pogorszyła. Jakiś czas po tym, tak nagle, mając dobrą pracę, złożyłem wypowiedzenie, sprzedałem auto, zdałem mieszkanie.

Będą się działy cuda

Wróciłem do Polski. Nie podjąłem tu żadnej pracy, bo nie chciałem zarabiać 1000 zł. I tak upłynął rok. Każdej nocy upijałem się, zażywałem narkotyki a w dzień spałem. Pewnego dnia pokłóciłem się z ojcem i uniesiony pychą znów wyjechałem do Anglii. Tam poznałem Daniela – człowieka, który żył Słowem Bożym. Powiedział, że żyjąc w taki sposób, depczę Krew Chrystusa. Pewnego dnia zaprosił mnie na spotkanie modlitewne, na którym uwielbiano Jezusa. Po modlitwie zacząłem rozmawiać ze starszym człowiekiem. Ów człowiek położył rękę na moim ramieniu i powiedział, że gdy będę padał na kolana, wznosił ręce, czytał Słowo i uwielbiał Pana, zaczną się dziać w moim życiu cuda. Pod koniec rozmowy poczułem się tak cudownie, jak nigdy wcześniej. Czułem ogromną radość i pokój wylewające się na mnie.

Bóg widzi inaczej

Od tego czasu moje życie diametralnie się zmieniło. Jezus uwolnił mnie całkowicie od nałogów i uzdrowił moje nerwy. Nie palę, nie piję, żyję w czystości. Gdy wróciłem do Polski, rodzice i znajomi mnie nie poznali. Trafiłem do wspólnoty, w której trwam do dziś. Nie wyobrażam sobie życia bez modlitwy różańcowej. Wierzę, że Maryja potężnie obdarzona Duchem Świętym, wybłagała moje nawrócenie.

Bóg widzi inaczej niż my widzimy. Wchodzi w najbardziej grzeszne miejsca w życiu, wchodzi w to, czego najbardziej się wstydzę i tam mnie spotyka. W mojej najciemniejszej nocy daje Matkę, która toruje drogę, ocala, przynosi nadzieję. Ona jest prawdziwą Jutrzenką w ciemności.


Zobacz całą zawartość miesięcznika »

Z cyklu:, 2013-nr-07, Numer archiwalny, Miesięcznik, Autorzy tekstów, Panorama wiary, pozostali Autorzy

Kim jesteśmy?

Rozważania różańcowe

nd pn wt śr cz pt sb

1

2

3

4

6

7

8

9

10

11

12

13

14

15

20

22

23

24

25

26

27

28

29

30

1

2

3

4

5

6

7

8

9

10

11

12

Dzisiaj: 18.09.2019