Wiara rodzi się ze słuchania

Do wspólnoty Niewidzialnego Klasztoru Jana Pawła II zaproszeni są wszyscy. Wszyscy przecież w jakiś sposób cierpią i mogą próbować odkryć sens tego cierpienia. Ofiarowanie cierpienia ma tyle odcieni, że praktycznie każdy trud można tu włączyć.

zdjęcie: wallpapercasa.com

(wybór świadectw)

2014-02-03

Na informacje o Niewidzialnym Klasztorze Jana Pawła II trafiłam dzięki ks. Piotrowi Ilwickiemu, z którym jestem w kontakcie. Miewał audycje w Radiu Maryja, prowadził rekolekcje, w których brałam udział. To doświadczony kapłan i Boży człowiek. Przysłał mi książkę diakona Martiala, którą przetłumaczył. Później rozmawialiśmy telefonicznie i pewnego dnia, przy okazji pobytu w Polsce, wspólnie z diakonem mnie odwiedzili.

Wyjątkowa Eucharystia

Mieli ze sobą paramenty liturgiczne i ks. Piotr odprawił w moim pokoju Mszę Świętą. Była jeszcze moja przyjaciółka. W czasie tej Eucharystii wypowiedziałam swoimi słowami formułę przystąpienia do Niewidzialnego Klasztoru Jana Pawła II. Ta duchowość bardzo odpowiadała mojej trudnej sytuacji – zmaganiu się z chorobą i kalectwem od ponad 20 lat. Bardzo wiele przeszłam. I ta Eucharystia z konsekracją była czymś wspaniałym. Wiadomo, że Jan Paweł II porywał nas wszystkich, a to dzieło wypływa z tego źródła. I z książki, i z bezpośredniego przekazu wyłania się dla mnie autentyczne dzieło Boże. Tę inspirację Martial odczytał przed Najświętszym Sakramentem. Otrzymał przeświadczenie, że żadne cierpienie nie powinno się zmarnować – by wszystko, co nas dotyka łączyć z Chrystusem: cierpiącym, ale także zmartwychwstałym.

Jak cenne złoto

Ponadto bardzo ważna jest świadomość wspólnoty. Poczucie, że tylu ludzi na świecie stara się jednoczyć wokół idei ofiarowania cierpienia. Wiele osób bardzo doświadczanych przez różne okoliczności życia, już przysłużyło się temu dziełu. To, co u ludzi wydaje się przegrane, u Boga okazuje się cennym złotem. Kiedyś pracowałam jako wychowawczyni i katechetka, a w tej chwili mogę działać tylko przez cierpienie. Korzystam mocno z tego źródła. To bardzo pogłębiło moje spojrzenie na cierpienie. Każda godzina, minuta, sekunda – związane z wolą Bożą. A na horyzoncie jest zmartwychwstanie, triumf. Oczywiście nie jest łatwo. Ale już nie płaczę. Nauczyłam się nie zatrzymywać na cierpieniu. Następuje we mnie przemiana myśli i pozytywne patrzenie. Takie Boże i dobre myślenie. Przekonanie, że nic się nie dzieje bez woli Bożej. Na pewno Niewidzialny Klasztor bardzo w tym pomaga. Staram się, by to służyło jeszcze większej miłości – do Boga i do bliźnich. To również oddanie się Matce Bożej wspierającej nas w wysiłkach dążenia do świętości i ofiarowania cierpienia w różnych intencjach.

Wówczas nic nie powiem

Mam duchową pomoc. Od ks. Piotra, od innych osób. To ważne. Jestem na bieżąco – wiem, co się dzieje we Francji i w świecie, jeśli chodzi o Klasztor. To rzeczywistość która kiełkuje w wielu sercach.We Francji, dzięki głęboko zakorzenionemu monastycyzmowi, pojęcie klasztoru jest bardziej nośne. U nas w Polsce słowo „klasztor” może nieco odstraszać, ograniczać. Sama może wolałabym słowo „wspólnota”. Ale zapewne pojęcie Niewidzialnego Klasztoru zakorzeni się stopniowo w naszej świadomości, bo jest bardzo piękne.

Gdy jesteśmy młodzi i sprawni, wówczas my „piszemy” nasze życie, a później jest inaczej… „Kto inny cię opasze” – jak mówił Jezus do Piotra. Gdy jest bardzo ciężko, trzeba się wypłakać, wymodlić, przeczekać. I czekać na spotkanie… Ufać ślepo. Byłam raz w szpitalu, bardzo chora. A obok umierała jedna pacjentka. I pomyślałam wtedy: „To teraz na ciebie przychodzi koniec. Staniesz przed Panem, ale co dalej? Co mu powiesz? Generalna spowiedź? Spowiadałaś się przecież często. Ale co powiesz przed Panem Jezusem?”. I wtedy przyszła inna myśl: „Jezu, nic nie powiem. Rzucę się do Twoich stóp i powiem tylko Jezu, ufam Tobie”. I poczułam pokój w sercu. Taką wielką wolność. No i tak żyję, codziennie powierzając Bogu wszystko. Z tą słabością fizyczną, psychiczną, ale i ufnością. Tak chyba rośnie Boże dzieło, niepozornie.

JANINA SPOD TORUNIA


 

Po rekolekcjach wielkopostnych, które prowadził w naszej parafii w lutym 2013 roku diakon Martial Codou wraz z ks. Piotrem Ilwickim jako tłumaczem, zawiązała się grupa osób zainteresowanych Niewidzialnym Klasztorem Jana Pawła II. Myślę, że w każdej parafii Niewidzialny Klasztor może przybrać inny kształt, w zależności od potrzeb ludzi i ich gotowości. Nasza grupa dopiero się tworzy. Sama jestem ciekawa, jak Pan Bóg dalej nas poprowadzi. Spotykamy się regularnie dwa razy w miesiącu, raz na adoracji, raz rozważając Ewangelię.

W stronę ciszy

Na adorację dzięki życzliwości księdza proboszcza zapraszamy całą parafię. To modlitwa z elementami milczenia, które następuje po odczytanym fragmencie Pisma Świętego. Idziemy w stronę ciszy, by to Sam Pan Bóg mógł przez Swoje Słowo działać w naszych sercach. Podczas spotkań w parafii rozważamy Słowo Boże – teksty czytań na nadchodzącą niedzielę. Bo Słowo Boże jest żywe i sprawia to, co oznacza. Wiara rodzi się ze słuchania – ale przede wszystkim słuchania Słowa Bożego. To jest nasza siła. Wychodzimy z założenia, że najpierw trzeba doświadczyć Boga w sercu, by dopiero potem móc iść z Nim ku drugim. Czasem cytujemy fragmenty encykliki o Eucharystii Jana Pawła II czy jego listu apostolskiego Salvifici doloris. W modlitwie powierzamy siebie samych i chorych całej parafii dobremu Bogu. W listopadzie ze wspólnotą Żywego Różańca przygotowaliśmy Drogę Krzyżową wynagradzającą za zniewagi, jakie miały miejsce w naszej Ojczyźnie.

Chodzi o to, by być

Spotkania nie są jednak najważniejsze dla naszej wspólnoty. W tej grupie nie chodzi o działalność zewnętrzną, ale o ciche i ufne ofiarowanie cierpienia Bogu i przeżywanie go wraz z Jezusem. Bo tylko On, który poniósł już nasz krzyż, może nadać mu sens. Nie chodzi więc o nasze działanie, ale o bycie, o odpowiednie nastawienie duszy przyjmującej miłość Chrystusa, który oddał za nas życie. To jest chrześcijaństwo. To jest to, co zdarzyło się na Golgocie, co przeżywamy w Eucharystii, a co ma znaleźć wyraz w naszym dniu powszednim. Ofiarowanie nie trwa tylko na Mszy Świętej, ale możemy je przenieść w naszą codzienność, by nasze życie stało się Eucharystią, a Eucharystia – naszym życiem.

Do wspólnoty Niewidzialnego Klasztoru Jana Pawła II zaproszeni są wszyscy. Wszyscy przecież w jakiś sposób cierpią i mogą próbować odkryć sens tego cierpienia. Ofiarowanie cierpienia ma tyle odcieni, że praktycznie każdy trud można tu włączyć. Chodzi przede wszystkim o intencję, jaką mamy. To jest cicha wspólnota, bo „nasze życie jest ukryte z Chrystusem w Bogu” (Kol 3, 3b). I to On jest w stanie sprawić, że mimo bólu, na twarzy pojawia się uśmiech. Życie w mocy Krzyża jest mi bardzo bliskie. Znajduję przedziwną radość w głębi duszy, że „jeżeli współumarliśmy z Chrystusem, wespół z Nim i żyć będziemy” (2 Tm 2, 11a). Chodzi tylko o to, by łączyć się z Nim, z Jezusem, bo inaczej nie zmartwychwstaniemy.

ANNA TEPERSKA Z GDAŃSKA


 

Zobacz całą zawartość numeru ►

Z cyklu:, Numer archiwalny, 2014-nr-01, Autorzy tekstów, Panorama wiary, pozostali Autorzy

Kim jesteśmy?

Rozważania różańcowe

N P W Ś C P S
31 1 2 3 4 5 6
8 9 10 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
Dzisiaj: 26.04.2019