Im więcej ktoś o Nim myśli i czyni to z miłością, tym wcześniej i chętniej On przychodzi
W przybliżaniu treści listów ks. Willenborga nie chodzi o zwykły przedruk. Ważne jest ich nowe odczytanie, które wymaga przynajmniej dwóch zabiegów. Potrzebne jest wyjaśnianie i właściwe interpretowanie poszczególnych fragmentów, a także pokazanie, na ile treści, które zostały skierowane do chorych prawie sto lat temu, są aktualne także dzisiaj.
zdjęcie: www.freechristimages.org
2026-05-08
Przytaczam obszerne fragmenty listu ks. Wawrzyńca Willenborga z kwietnia 1932 r. To był siódmy rok działania Apostolstwa Chorych.
Drodzy Chorzy, radosne „Alleluja” znów zabrzmiało we wszystkich kościołach i kaplicach, ze wszystkich ust i ze wszystkich serc tych, którzy wierzą w Jezusa i kochają Go.
Wy, którzy w czasie Wielkiego Postu potrafiliście tak dobrze dzielić cierpienie Jezusa; Wy, którzy nauczyliście się od papieża modlić się swoimi bólami, ranami i smutkami, i w ten sposób znaleźliście sposób na głębsze zjednoczenie z Jezusem i wczucie się we wszystko, co dobry Zbawiciel i Jego Najświętsza Matka doświadczyli i znosili, macie prawo do szczególnego dzielenia radości i chwały Zmartwychwstałego Zbawiciela i Jego Świętej Matki.
Tak, drodzy Chorzy, oto moje życzenia wielkanocne dla Was. Również Wam chcę powiedzieć to, co powiedziałem moim parafianom w Poniedziałek Wielkanocny, bo i Was zaliczam do tych, którzy są tak blisko ze mną związani: „Wy się nie bójcie! Gdyż wiem, że szukacie Jezusa Ukrzyżowanego. Alleluja.” W nieszporach Wielkanocy Kościół święty ogłosił to słowo anioła, wypowiedziane w pustym grobie do świętych kobiet, które przyszły zabalsamować Jezusa. Kościół chciał, by śpiewano to słowo jako antyfonę, zapraszając nas do uczestniczenia w radości paschalnej, a wszelką troskę i smutek, lęki i obawy odłożyć na bok, i zapominając o sobie, szukać tylko Jezusa, który zmartwychwstał. „Wy się nie bójcie! Gdyż wiem, że szukacie Jezusa Ukrzyżowanego. Nie ma Go tu, bo zmartwychwstał, jak powiedział. Chodźcie, zobaczcie miejsce, gdzie leżał. A idźcie szybko, powiedzcie Jego uczniom: Powstał z martwych i oto udaje się przed wami do Galilei. Tam Go ujrzycie. Oto, co wam powiedziałem”.
Czy wiecie, drodzy Chorzy, na co szczególnie chcę zwrócić Waszą uwagę? Na dobre Serce zmartwychwstałego Zbawiciela, które także teraz i szczególnie dla Was, Jego drogich Chorych, chce być tak samo dobre i rzeczywiście jest dobre, jak tamtego dnia. Aniołowie jako młodzi ludzie w białych szatach i z promiennymi twarzami, siedzący w pustym grobie, są posłańcami Jezusa, którzy oficjalnie ogłaszają Jego zmartwychwstanie i zwiastują miejsce, górę w Galilei, gdzie chce, aby Jego uczniowie oficjalnie oddali Mu cześć. Ten uroczysty hołd rzeczywiście miał tam miejsce, prawdopodobnie wtedy, gdy ukazał się On ponad 500 braciom naraz, jak wspomina św. Paweł w jednym ze swoich listów. Ale to, co teraz wydaje mi się tak poruszające i na co chciałbym zwrócić Waszą uwagę, to jest to, że dobre Serce Jezusa nie mogło czekać do momentu, aż wszyscy ci uczniowie wyruszą i zgromadzą się w tym szczególnym miejscu, na tej górze, na którą ich zaprosił. Zbyt długo trwa dla Niego oczekiwanie na ten oficjalny dzień. Już tego pierwszego dnia ukazuje się Marii Magdalenie, kobietom, Szymonowi Piotrowi, Kleofasowi i jego towarzyszowi w drodze do Emaus, apostołom zgromadzonym w Wieczerniku w Jerozolimie.
Czyż nie jest cudownie wiedzieć, że Serce Jezusa, również w Jego chwalebnym stanie, ukazuje się jako prawdziwie ludzkie? Przecież my też tak właśnie robimy. My też mamy naszych wyjątkowych przyjaciół, z którymi chcemy podzielić się czymś wyjątkowym zanim podzielimy się tym z innymi, pozwolić im poczuć odrobinę naszej wielkiej radości i sprawić im niespodziankę. Tak zaskoczył mnie biskup Lemmens swoim wyjątkowo osobistym listem, aby z ogromną wdzięcznością powiedzieć mi, jak bardzo cieszył się z modlitwy ofiarnej chorych: „Wiesz, jak bardzo jesteś u mnie zawsze mile widziany i jak bardzo będę wspierał Apostolstwo Chorych”. A uczynił to biskup przed swoim oficjalnym listem do mieszkańców diecezji.
Tak, Jezus też lubi niespodzianki, znak ciepłego, kochającego ludzkiego serca. Przed Marią Magdaleną udaje, że jest ogrodnikiem, jako obcy przebywa z uczniami z Emaus. Wychodzi na spotkanie kobietom, kiedy wracają z pustego grobu. Objawia się apostołom, gdy zajęci są rozmowami w Wieczerniku, ale drzwi i okna są zamknięte ze strachu przed Żydami. W ten sposób nasz umiłowany Pan naprawdę zaskakuje, gdy się tego w ogóle nie spodziewają, albo nie są na to przygotowani. Jednak zwróćcie uwagę, do kogo przychodzi i w jakim momencie. Przychodzi do swoich najbliższych przyjaciół, w momencie, gdy myślą lub mówią o Nim. Im więcej ktoś o Nim myśli i czyni to z miłością, jak Magdalena i Piotr, tym wcześniej i chętniej przychodzi. I zauważcie, to są ludzie, którzy zasmucili Jezusa grzechem. Piotr zaledwie kilka dni wcześniej przez wyrzeczenie się Go. To tak, jakby nasz umiłowany Pan właśnie lubił szczególnie zaskakiwać właśnie tych ludzi, u których zauważy, że szczerze żałują swoich grzechów i się nimi brzydzą. (…)
Niespodziewanie przybędzie Jezus do Was, choć trzymać On będzie Wasze oczy zamknięte, abyście Go nie widzieli lub nie rozpoznali, ale zauważycie Jego niewidzialną obecność, gdy Wasze serce będzie płonąć, jak czytać będziecie Pismo Święte lub myśleć o Jego opiece nad Wami. Być może ten list jest zasłoną, za którą On się ukrywa, aby Was zaskoczyć i nagle sprawić poprzez słowo lub myśl, że On tam jest, że wciąż żyje, że myśli o Was, daje Wam ulgę, napomina Was, pociesza, pokrzepia, zachęca, jak wówczas słowami: „I wy teraz się smucicie, lecz znowu ujrzę was, i będzie się radowało serce wasze, a nikt nie odbierze wam radości waszej”. Avete, pax Vobis: Bądźcie pozdrowieni, pokój niech będzie z Wami. Błogosławionych Świąt Wielkanocnych! Przyjmijcie moje pełne błogosławieństwo kapłańskie. Wasz oddany i wdzięczny sekretarz.
Jak zwykle – list piękny, prosty, ciepły, wprowadzający w klimat Wielkanocy. Oto moje komentarze:
Szczególnie oryginalną myślą ks. Wawrzyńca Willenborga jest zestawienie Chrystofanii, czyli objawiania się Jezusa swoim najbliższym bezpośrednio po zmartwychwstaniu z „oficjalnym” – jak pisze holenderski ksiądz – objawieniem się „pięciuset braciom”, które nastąpiło dopiero po pewnym czasie. Rzeczywiście, o takim ukazaniu się Jezusa wielkiej ilości osób pisze św. Paweł: „Przekazałem wam na początku to, co przejąłem: że Chrystus umarł – zgodnie z Pismem – za nasze grzechy, że został pogrzebany, że zmartwychwstał trzeciego dnia, zgodnie z Pismem: i że ukazał się Kefasowi, a potem Dwunastu, później zjawił się więcej niż pięciuset braciom równocześnie; większość z nich żyje dotąd, niektórzy zaś pomarli” (1 Kor 15, 3-6). Ksiądz Willenborg wskazuje na ważną zależność, a mianowicie, że Jezus „przychodzi do swoich najbliższych przyjaciół, w momencie, gdy myślą lub mówią o Nim. Im więcej ktoś o Nim myśli i czyni to z miłością, jak Magdalena i Piotr, tym wcześniej i chętniej przychodzi”.
Ksiądz Wawrzyniec przekonuje, że każdy z nas, a szczególnie osoba chora, która jednoczy się z Jezusem, może doświadczyć obecności Jezusa Zmartwychwstałego i że może to stać się niespodziewanie, w najmniej oczekiwanych okolicznościach. Ksiądz Willenborg zapewnia, że Jezus przychodzi z umocnieniem i pocieszeniem, cytując słowa mowy pożegnalnej w Wieczerniku, którą Jezus wygłosił podczas ostatniej wieczerzy: „Wy teraz doznajecie smutku. Znowu jednak was zobaczę i rozraduje się serce wasze, a radości waszej nikt wam nie zdoła odebrać” (J 16, 22).
Warto zwrócić uwagę na pewien ciekawy szczegół biblijny. Otóż ks. Willenborg w tym krótkim liście nawiązuje do tradycji wszystkich czterech Ewangelii. Za pierwszym razem pisze o jednym aniele, spotkanym przez kobiety u grobu Jezusa. Jest to tradycja Ewangelii według św. Marka, w której czytamy: „Weszły więc do grobu i ujrzały młodzieńca siedzącego po prawej stronie, ubranego w białą szatę; i bardzo się przestraszyły. Lecz on rzekł do nich: «Nie bójcie się! Szukacie Jezusa z Nazaretu, ukrzyżowanego; powstał, nie ma Go tu. Oto miejsce, gdzie Go złożyli. Lecz idźcie, powiedzcie Jego uczniom i Piotrowi: Idzie przed wami do Galilei, tam Go ujrzycie, jak wam powiedział»” (Mk 16, 5-7). Taka sama jest tradycja Mateuszowa; mówi o jednym aniele. Jednak w Ewangelii według św. Łukasza występuje w tym miejscu dwóch aniołów, do czego także Willenborg nawiązuje: „A skoro weszły, nie znalazły ciała Pana Jezusa. Gdy wobec tego były bezradne, nagle stanęło przed nimi dwóch mężczyzn w lśniących szatach. Przestraszone, pochyliły twarze ku ziemi, lecz tamci rzekli do nich: «Dlaczego szukacie żyjącego wśród umarłych? Nie ma Go tutaj; zmartwychwstał” (Łk 24, 3-6). Podobnie w Ewangelii Jana pojawia się dwóch aniołów: „Maria Magdalena natomiast stała przed grobem płacząc. A kiedy tak płakała, nachyliła się do grobu i ujrzała dwóch aniołów w bieli, siedzących tam, gdzie leżało ciało Jezusa – jednego w miejscu głowy, drugiego w miejscu nóg. I rzekli do niej: «Niewiasto, czemu płaczesz?» Odpowiedziała im: «Zabrano Pana mego i nie wiem, gdzie Go położono»” (J 20, 11-13). Dwaj aniołowie w Ewangelii Łukasza stoją, dwaj aniołowie w Ewangelii Jana siedzą. Willenborg zwraca uwagę na tych siedzących. Czy różnice w zapisach ewangelicznych powinny niepokoić? Absolutnie nie. Są dowodem, że Ewangelie zanim zostały spisane, były przekazywane ustnie w pierwszych gminach chrześcijańskich, które zwracały uwagę na różne szczegóły i wydobywały poszczególne prawdy teologiczne.
Anioł, czyli Boży posłaniec obecny w pustym grobie Jezusa, miał za zadanie przekazać jako pierwszy prawdę o zmartwychwstaniu. Niektóre chrześcijańskie tradycje mistyczne widziały w tym pojedynczym aniele samego Jezusa, który chciał w tym pierwszym momencie pozostać nierozpoznany. Dwóch aniołów u Łukasza oraz Jana nawiązuje do innej tradycji biblijnej według której, ważne wydarzenie dla swojego uwiarygodnienia potrzebowało w sądzie dwóch świadków. Ewangelia Jana w sposób ciekawy łączy tradycję pojedynczego anioła, którym mógł być sam Jezus oraz dwóch aniołów. Najpierw mówi o dwóch aniołach, a potem podaje fragment o ogrodniku, do którego także nawiązał Willenborg. W Ewangelii czytamy: „Gdy to powiedziała, odwróciła się i ujrzała stojącego Jezusa, ale nie wiedziała, że to Jezus. Rzekł do niej Jezus: «Niewiasto, czemu płaczesz? Kogo szukasz?» Ona zaś sądząc, że to jest ogrodnik, powiedziała do Niego: «Panie, jeśli ty Go przeniosłeś, powiedz mi, gdzie Go położyłeś, a ja Go wezmę». Jezus rzekł do niej: «Mario!» A ona obróciwszy się powiedziała do Niego po hebrajsku: «Rabbuni», to znaczy: Nauczycielu! (J 20, 14-16)”. I na koniec jeszcze jedna uwaga: Aniołowie siedzący – to wezwanie właśnie do medytacji i kontemplacji. Warto w tych różnych szczegółach i detalach medytować tajemnicę zmartwychwstania. Jest fascynująca. Tak czyniły pierwsze gminy chrześcijańskie. Równocześnie, należy prawdę o zmartwychwstaniu głosić. Stojący aniołowie w Ewangelii Łukasza (tak jak stojący przy Maryi Archanioł Gabriel w scenie Zwiastowania) to wezwanie do głoszenia.
Zobacz całą zawartość numeru ►