„Biała Niedziela” – czas dla chorych
O tym, czym jest „Biała Niedziela” opowiada diecezjalny duszpasterz Służby Zdrowia w archidiecezji katowickiej ks. dr Marcin Niesporek.
zdjęcie: Archiwum prwatne
2026-05-08
Redakcja: – Od wielu już lat w Katowicach organizowana jest akcja o nazwie „Biała Niedziela”. Z czym jest związana ta inicjatywa?
ks. dr Marcin Niesporek: – „Biała Niedziela” organizowana jest z okazji Światowego Dnia Chorego, który obchodzony jest 11 lutego. Ojciec święty w wydawanym co roku z tej okazji Orędziu podkreśla, że medycy spełniają bardzo ważną rolę w opiece nad chorymi i apeluje, by nigdy w swojej służbie nie ustawali. „Biała Niedziela” jest więc swego rodzaju odpowiedzią i potwierdzeniem słów papieża.
– Na czym konkretnie polega „Biała Niedziela”?
– „Biała Niedziela” polega na tym, że Dom Katechetyczny przy parafii Niepokalanego Poczęcia NMP w Katowicach staje się na jeden dzień przychodnią, szpitalem. Pielęgniarki i lekarze różnych specjalności przez cały dzień służą chorym swoim czasem i wiedzą, całkowicie wolontaryjnie. Gromadzą się w jednym miejscu i czasie, oferując chętnym podstawowe badania diagnostyczne i konsultacje medyczne.
– Jakie badania można wykonać podczas trwania akcji?
– Medycy wykonują badania podstawowe: pomiar ciśnienia, pomiar glukozy, EKG, badanie wzroku, a także udzielają konsultacji, odpowiadając na pytania pacjentów. To oczywiste, że podczas takich akcji nie ma możliwości przeprowadzenia bardzo szczegółowych i zaawansowanych badań (np. rezonansu magnetycznego) przede wszystkim z powodu braku na miejscu odpowiedniego sprzętu. „Biała Niedziela” ma na celu przeprowadzenie badań podstawowych i ewentualne wykrycie poważniejszych schorzeń ze wskazaniem do dalszej diagnostyki.
– Przygotowanie „Białej Niedzieli” od strony technicznej wymaga z pewnością sporego wysiłku.
– Tak. Aby akcja mogła się odbyć w warunkach pozaszpitalnych, trzeba wszystko wypożyczyć i przywieźć ze szpitala – od kozetek i parawanów, przez sprzęt medyczny aż po igły do nakłuć i jałową gazę. Dzięki życzliwości ordynatorów poszczególnych oddziałów, wszystko wypożyczane i udostępniane jest bezpłatnie i przywożone na miejsce na koszt szpitala. Jestem bardzo wdzięczny za tak wielką życzliwość i pomoc. Najtrudniejsze jest jednak skompletowanie zespołu medyków zaangażowanych w akcję. Owa trudność nie polega na braku chętnych lekarzy i pielęgniarek, ale na tym, że medycy dyżurują i pracują na zmiany, często w kilku miejscach. To sprawia, że ustalenie dogodnego dla wszystkich terminu bywa nie lada wyzwaniem. Na szczęście lekarze i pielęgniarki mają otwarte serca i robią wszystko, by móc zaangażować się w „Białą Niedzielę”. W tegorocznej edycji do dyspozycji chorych byli: kardiolog, laryngolog, internista, endokrynolog, geriatra i optometrysta oraz pielęgniarki.
Obsługę medyczną „Białej Niedzieli” opieram na medykach zaangażowanych w Duszpasterstwo Służby Zdrowia w archidiecezji katowickiej, w ramach którego spotykamy się na comiesięcznej formacji. Znamy się i dobrze rozumiemy, i dzięki temu możemy wspólnie zrobić coś dobrego dla chorych.
– Jak stara się Ksiądz trafić z informacją o „Białej Niedzieli” do potencjalnych zainteresowanych?
– Oczywiście cała akcja nie jest moim pomysłem, ja tylko włączam się w wieloletnią tradycję, zapoczątkowaną przez moich poprzedników. Podobnie jak oni, staram się docierać z informacją do chorych przez ogłoszenia parafialne, plakaty i krótkie zapowiedzi w lokalnych rozgłośniach radiowych. Ponieważ frekwencja w tym roku nie była zbyt duża, myślę, aby na przyszłość spróbować dotrzeć także do młodszych odbiorców np. przez media społecznościowe. Nawet jeśli oni sami nie skorzystają z badań i konsultacji medycznych, będą mogli przekazać informację swoim rodzicom czy dziadkom.
– „Biała Niedziela” to nie tylko okazja do samych badań, ale także do nawiązywania relacji między medykami a pacjentami.
– Tak, choć nie tylko, bo myślę, że jest to dobra sposobność także dla mnie, abym mógł pogłębiać swoje relacje ze Służbą Zdrowia, której na co dzień duszpasterzuję. Czasem dobrze jest sprawdzić się i dotrzeć na froncie wspólnych działań. To pomaga jeszcze lepiej się poznać i zaplanować działania na przyszłość.
– Dziękuję Księdzu za rozmowę.
Zobacz całą zawartość numeru ►