Rozważanie na czas pandemii

Zadajemy sobie dziś pytanie: jeżeli świat został stworzony dobrym, dlaczego są epidemie, kataklizmy, choroby i cierpienie?

zdjęcie: pixabay.com

2020-10-13

Umysły głębokie i religijne, mędrcy narodu hebrajskiego żyjący na kilka wieków przed Chrystusem, mieli pewność, że Bóg, Stwórca świata, pragnie szczęścia człowieka. Dzieje ich narodu dostarczały dowodów, że Bóg interesuje się człowiekiem, jest mu przychylny, pragnie jego dobra.

Jednak podziwiając cuda stworzenia, wiedzieli zarazem, że przyroda podlega także straszliwym wstrząsom: trzęsienia ziemi, gwałtowne przypływy morza, cyklony pochłaniające wiele ofiar i powodujące wielkie zniszczenia. Zauważali, że człowiek narażony jest na choroby, kalectwo, cierpienia, straszliwe klęski, epidemie zmiatające z powierzchni ziemi ogromne rzesze ludzi.

Wszystko to stwarzało dręczący problem, który pozostawał bez odpowiedzi, gdyż napotykał wszędzie na tajemnicę. Człowiek szedł w zachwycie pośród wspaniałości stworzenia, ale nagle spotykało go cierpienie i wtrącało w ciemny loch, w którym przestawał widzieć i rozumieć cokolwiek. Wywoływało to uczucie buntu. Ówcześni natchnieni mędrcy ukazywali ten stan buntu w poezji psalmów, w opowieściach takich, jak ta o Hiobie.

Hiob zaślepiony cierpieniem wyrzuca Bogu swoje przyjście na świat

Księga Hioba mówi o dziejach człowieka obdarzonego szczęściem i dostatkami, cieszącego się ogólnym szacunkiem i wielkim znaczeniem w swoim kraju. Mówi o historii ojca pięknej rodziny. Popada on nagle w ruinę na skutek szeregu klęsk, które spadają na jego dobra. Traci naraz wszystkie dzieci pod gruzami domu, gdzie znajdowały się podczas jakiejś uroczystości. Dla dopełnienia miary nieszczęść sam zostaje zarażony ropną chorobą skóry, na skutek czego musi żyć poza miastem, w miejscu, gdzie wyrzuca się odpadki i nieczystości.

Wówczas Hiob, podobny do zranionego zwierzęcia, złorzeczy swojemu nieszczęsnemu losowi: „Dlaczego nie umarłem po wyjściu z łona?”. Nie może odkryć przyczyny swoich nieszczęść i cierpienia, a przyjaciołom, którzy widzą jedynie karę za grzechy jako źródło jego nieszczęść, odpowiada, że nie popełnił nigdy nic złego. Jeśli nawet miał sobie do wyrzucenia drobne grzechy młodości, nie zasłużył z pewnością na tak ciężką karę. Występuje więc ostro przeciw Bogu, zarzuca Mu niesprawiedliwość i pyta z gniewem, jaką przyjemność sprawia Mu dręczenie go. Czyż nie jest jego Stworzycielem? „Wspomnij, żeś z gliny mnie lepił: i chcesz obrócić mnie w proch?” W końcu chce wezwać Go przed trybunał, by Ten przed nim się tłumaczył.

Hiob uznaje wreszcie, że Bóg przewyższa go nieskończenie i zwraca się do Niego z ufnością

Cierpienie zaślepia Hioba. Wkrótce jednak zdaje sobie sprawę, że pomiędzy Bogiem a nim nie może być rozjemcy. Bóg bowiem jest Stwórcą świata. A on, Hiob, jest tylko lichym przemijającym stworzeniem, które „wyrasta i więdnie jak kwiat, przemija jak cień chwilowy”. I słyszy pytanie Boga, które jest równocześnie odpowiedzią na jego problem: „Gdzieś był, gdy zakładałem ziemię?”. Tak, Bóg przewyższa go nieskończenie i nie będzie się przed nim tłumaczył. Jego cierpienia, cierpienia człowieka to część niezgłębionej tajemnicy budowy świata: wiążą się z nieznanymi prawami, które leżały u podstaw jego powstania.

Hiob żałuje swoich buntowniczych słów. Bunt ten jednak nie był całkowity. Hiob bowiem nie mówił w próżnię. Nie wznosił pięści w niebo, jakby miało być puste. W ten sposób potwierdza swoją wiarę w Boga, uznaje Jego istnienie. Jego postawa buntu jest mimo wszystko postawą religijną. Nie myśli, że Bóg jest całkowicie niesprawiedliwym tyranem. Nie, Bóg jest sprawiedliwy i dobry. Hiob oddaje Bogu serce i wyciąga doń wynędzniałe ramiona. Pochyla się w prochu pełen ufności. Wierzy, że po ciemnej nocy odnajdzie światło. Opowieść kończy się pomyślnie.

Była to ciężka próba, którą Bóg zesłał na swego przyjaciela Hioba. Hiob odnajduje jeszcze więcej dóbr, więcej szacunku ludzkiego i szczęścia, niż było to wcześniej. Cieszy się rodziną jeszcze piękniejszą i liczniejszą. Przyszły na niego znowu dni szczęścia.

Kataklizmy, wypadki, choroby są częścią niezgłębionej tajemnicy budowy świata

Odkąd ludzie istnieją na świecie zmagają się z nieszczęściem i cierpieniem. Kataklizmy zdarzały się zawsze. Bakterie, wirusy stale atakują ludzkość. Zaledwie zostaje wynaleziony skuteczny lek przeciw jakiejś chorobie, pojawia się nowa i poczyna szerzyć kolejne spustoszenie.

Można by w nieskończoność dyskutować i rozmyślać na temat nieszczęść i cierpienia. Można tłumaczyć sobie, że my ludzie, weszliśmy bardzo późno w jakiś świat urządzony już od milionów lat, świat mający swoje prawa, które przekraczają nas nieskończenie. Stoimy wobec tajemnicy, której słaby nasz umysł nie jest zdolny zgłębić do dna. Nie oburzajmy się nadmiernie na tych, którzy podobnie jak Hiob buntują się w swoim cierpieniu przeciw Bogu. „Czym zawiniłem, Boże, że tak mnie karzesz?”. Pod tym buntem kryje się być może pewien akt wiary w istnienie Stwórcy świata. Gdyby nie istniał, nie wznosilibyśmy przeciw Niemu pięści.

Wobec kataklizmów, nieprzewidzianych epidemii i wszelkiego rodzaju nieszczęść, które stawiają przed człowiekiem tajemnicze prawa stworzenia świata i życia, dobrze jest abyśmy zapamiętali na własny użytek wielką lekcję Księgi Hioba. Przejście przez życie usiane jest wieloma próbami. Człowiek daje wyraz wartości osobistej wiary właśnie w obliczu nieszczęść i cierpienia.

Powiedzmy sobie: kiedy nieszczęście lub cierpienie na mnie spadnie, ode mnie już będzie zależało, jakim stanę się człowiekiem po wyjściu z tej próby. Kiedy jestem szczęśliwy w pełni zdrowia, gdy mi się wszystko udaje, sąd o mojej wartości wydaje mój stosunek do cierpienia innych ludzi. Czy cieszę się egoistycznie własnym szczęściem, czy otwieram serce na innych? Mogę zamknąć się w spokojnym zaciszu, głuchy na wołanie ofiar epidemii, trzęsień ziemi, ofiar powodzi i głodu… albo mogę mieć poczucie, że moje zdrowie, powodzenie i szczęście dane mi jest po to, aby korzystali z tego inni, abym niósł im pomoc. To, co jest istotne wobec jednostek, odnosi się także do całych narodów.

Autorzy tekstów, Mastalerz Lucyna, Polecane

Rozważania różańcowe

nd pn wt śr cz pt sb

27

28

29

30

1

2

3

4

5

6

7

8

9

10

11

12

13

14

15

16

17

18

19

20

21

22

23

24

25

26

27

28

29

30

31

1

2

3

4

5

6

7

Dzisiaj: 24.10.2020