Zadania płynące z Krzyża

Szk oła modlitwy. Jeżeli komuś z jakieś okazji dajesz krzyż lub krzyżyk, to nie oznacza to, że życzysz komuś cierpień, czy trudności. Jeśli komuś wręczasz krzyż, to znaczy, że pragniesz, aby nauka krzyża prowadziła tego człowieka.

zdjęcie: www.pixabay.com

2019-09-04

Święto Podwyższenia Krzyża zwią­zane jest historycznie z dwoma wy­darzeniami: z odnalezieniem krzy­ża przez matkę cesarza Konstantyna, św. Helenę (między 335 a 347 rokiem) oraz obchodzeniem w Jerozolimie rocznic poświęcenia dwóch bazylik: bazyliki Męczenników (Martirion) oraz bazyliki Zmartwychwstania (Anastasis). Ważne jest w tym względzie świadectwo pąt­niczki Egerii, która w latach 381-384 pielgrzymowała do Ziemi Świętej i która w swoich pamiętnikach z podróży, zwa­nych Itinerarium napisała, że dniami poświęcenia „zwą się te dni, w których święty kościół stojący na Golgocie, zwa­ny Martirion, poświęcony został Bogu. Także święty kościół znajdujący się w Anastasis, to jest w miejscu, gdzie Pan po męce zmartwychwstał, tego samego dnia został Bogu poświęcony. Rocznica poświęcenia tych świętych ko­ściołów jest obchodzona z całą czcią, bo i Krzyż znaleziono tego samego dnia”. W dniu 14 września, właśnie w kolej­ne rocznice poświęcenia tych dwóch bazylik ukazywano krzyż wiernym. Z biegiem wieków cząstki krzyża jako relikwie znalazły się w wielu miejscach Europy, m.in. w Bazylice Laterańskiej, a także Sanktuarium na Świętym Krzyżu w Górach Świętokrzyskich. To właśnie te miejsca promieniowały kultem Krzyża Świętego, a szczególnie uroczystym dniem tego kultu był dzień 14 września. Oczywiście samo święto rozpowszechni­ło się w Kościele powszechnym i stanowi ono do dziś czas szczególnej refleksji nad znaczeniem krzyża w życiu pojedyncze­go człowieka oraz całych społeczeństw. Warto zatem i dziś tę refleksję podjąć.

Dla człowieka niewierzącego krzyż jest znakiem hańby, miejscem tortur i kaźni groźnych przestępców; dla człowieka niewierzącego krzyż wiszący na ścianie – to niezrozumiała ozdoba, dwie zbite ze sobą belki. Jest jednak coś niezwykłego w krzyżu – nawet dla niewierzącego. Bo przecież człowiek niezaangażowany religijnie powinien właściwie przejść obojętnie wobec tego znaku, dla niego nic nieznaczą­cego. A przecież – wiemy – jak liczni niewierzący domagają się usunięcia krzyża z wielu miejsc. Jest to niezwykłe roszczenie – przecież nawet nie powinni na ten znak zwrócić uwagi. A jednak, tak często w historii, ale także i dziś – miała miejsce walka z krzyżem i domaganie się jego usunięcia.

Człowiek wierzący w krzyżu widzi narzędzie zbawienia. Krzyż jest miej­scem objawienia się miłości Boga, który „tak umiłował świat, że Syna swojego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne” (J 3, 16). Śmierć Jezusa na krzyżu i Jego zmartwychwstanie otwierają nam drogę zbawienia, drogę do wiecznego szczęścia. Nasza zatem postawa wobec krzyża ma kluczowe znaczenie dla na­szego zbawienia. Jak więc ta postawa powinna wyglądać? Można wymienić przede wszystkim cztery elementy tej postawy, z których każdy mocno jest powiązany z wiarą.

Przyjęcie krzyża

Po pierwsze, krzyż należy z wia­rą przyjąć; kiedy do chrztu świętego przystępuje dorosła osoba, to w ramach nabożeństw przygo­towujących do tego wydarzenia jest taki moment, kiedy kapłan uroczyście wręcza katechume­nowi krzyż. Było mi dane raz w życiu przygotowywać dorosłą osobę do chrztu. Z wielkim wzru­szeniem przyjęła wówczas ten krzyż; działo się to publicznie w kościele, we wspólnocie. Spróbujmy sobie wyobra­zić siebie – pierwszy raz przyjmującego krzyż od kapłana i z namaszczeniem całującego go. Przy chrzcie dzieci ten obrzęd jest także obecny, choć w innej, nie tak rozbudowanej formie. Kapłan mówi do dziecka oraz do jego rodziców i chrzestnych: „w imieniu tej wspólnoty znaczę cię znakiem krzyża. Po mnie wy rodzice i chrzestni naznaczcie wasze dziecko, znakiem Jezusa Chrystusa, naszego Zbawiciela”. Cały proces reli­gijnego wychowania w rodzinie winien prowadzić do tego, aby dziecko w przy­szłości wzięło świadomie i dobrowolnie do ręki krzyż i przyjęło do serca całą prawdę płynącą z krzyża. Bo przyjęcie krzyża to ostatecznie świadome i do­browolne przyjęcie Jezusa Chrystusa. Jest to moment kluczowy i decydujący w naszym życiu. Od niego zależy nasze zbawienie. Znakiem zewnętrznym przy­jęcia Jezusa Chrystusa do naszego życia jest m.in. zawieszanie krzyży w naszych mieszkaniach.

Nauka krzyża

Po drugie, krzyża należy z wiarą uczyć się. Co to znaczy uczyć się krzy­ża? To zadanie można zrozumieć bardzo opacznie. Ktoś może pomyśleć, że uczenie się krzyża to jakiś ma­sochizm, że to jakieś cierpięt­nictwo lub samokrzyżowanie. Nic bardziej błędnego. Z krzy­ża Chrystusa płynie niezwykła nauka. I właśnie kiedy mówimy, że krzyża należy się uczyć, to chodzi o naukę, jaka z krzyża płynie. Jest to przede wszystkim nauka miłości, wierności i pokory. Jezus z miłości do nas przyjął krzyż i na nim umarł. Zbawił nas nie sam krzyż jako narzędzie, ale zbawiła nas miłość Pana Jezusa do nas, która na krzyżu objawiła się najpełniej.

Kiedy patrzymy na krzyż, to mo­żemy uczyć się płynącej z niego mą­drości. Warto w tym miejscu przywo­łać św. Teresę Benedyktę od Krzyża, znaną jako Edytę Stein. Edyta Stein to żydówka, która utraciła wiarę, filozof, potem chrześcijanka, wreszcie karme­litanka, zamordowana w obozie kon­centracyjnym Auschwitz-Birkenau. Swoje nieukończone dzieło, pisane, gdy przeczuwała swoją śmierć zatytułowa­ła – „Wiedza krzyża” (Scientia crucis).

Kto z wiarą patrzy na krzyż, ten zdobywa wiedzę, która doprowadzi go do prawdziwej mądrości życiowej i umiejętności wybierania dobra a do­rzucania zła. Jeśli uczeń w szkole zoba­czy wiszący na ścianie krzyż, to zrozu­mie naukę z niego płynącą: „nie wolno przeklinać”, „należy pomagać koledze”. Jeśli chory w szpitalu zobaczy wiszą­cy krzyż, to doświadczy umocnienia i znajdzie w nim sens własnego cier­pienia. Jeśli parlamentarzysta w sejmie spojrzy z wiarą na krzyż, to posiądzie wiedzę i mądrość, która nie pozwoli mu głosować za ustawami, w jakikolwiek sposób legalizującymi zło, aborcję, in vitro, eutanazję, czy związki homosek­sualne. Uczyć się krzyża, to przyjmować jego naukę.

Co to jeszcze oznacza uczyć się krzyża? To także przyjmować cierpienia i przeciwności życia w łączności z krzy­żem Chrystusa: „Scientia crucis – po­wie E. Stein – zdobywa się tylko wtedy, gdy się samemu doświadczy krzyża. Od początku byłam o tym przeświadczo­na i powiedziałam z całego serca: Ave Crux, Spes unica”. Kiedy już zbliżała się jej śmierć w obozie koncentracyj­nym, napisała niezwykłe słowa w swo­im testamencie: „Już dzisiaj z radością przyjmuję śmierć, jaką mi przeznaczył Bóg, posłuszna Jego świętej woli. Pro­szę Pana, aby moje życie i śmierć przy­jął ku swojej chwale i uwielbieniu, za wszystkie prośby Najświętszego Serca Jezusowego, Maryi i Kościoła świętego, szczególnie za utrzymanie, uświęcenie i doskonałość naszego świętego Zako­nu – a mianowicie za Karmel w Ko­lonii i Echt, jako pokutę za niewiarę narodu żydowskiego i aby Pan został przez swoich przyjęty i królestwo Jego przybyło w chwale, na ratunek Niemiec i pokoju na świecie, ofiaruję także za moich krewnych, żyjących i zmarłych, i za wszystkich, których dał mi Bóg: aby nikt nie został potępiony”.

Misja płynąca z krzyża

Po trzecie, krzyż trzeba z wiarą zanieść drugim. I znów można to za­danie zrozumieć niewłaściwie. Nikogo nie mamy obciążać jakimiś ciężarami. Nikogo nie mamy krzyżem straszyć, nie mamy też w imię krzyża walczyć prze­ciw komuś. Jednak krzyż trzeba zanosić innym. Tu chodzi przede wszystkim o głoszenie Pana Jezusa, Jego działa zbawczego, które na krzyżu się dokona­ło. Zawołaniem biskupim Arcybiskupa Damiana Zimonia są słowa św. Pawła – „Głosimy Chrystusa ukrzyżowanego”(1 Kor 1, 23). Zanieść krzyż innym to znaczy głosić Jezusa Chrystusa. W tym sensie chrześcijanie nieśli krzyż we wszystkie zakątki świata. I dlatego krzyż znajduje się w tak wielu miejscach: na Giewon­cie, na świątyniach całego świata, przy drogach, którymi przez wieki kroczyli chrześcijanie. Zanieść krzyż drugim to przekazywać naukę płynącą z krzyża, to głosić mądrość krzyża.

I jeszcze jedno: nie trzeba się bać, i naprawdę można robić prezenty w postaci krzyża (nawet w z okazji ślu­bu). Jeżeli komuś z jakieś okazji dajesz krzyż lub krzyżyk, to nie oznacza to, że życzysz komuś cierpień, czy trud­ności. Jeśli komuś wręczasz krzyż, to znaczy, że pragniesz, aby nauka krzyża prowadziła tego człowieka, by jego życie przeżywane w cieniu krzyża było wolne od zła i grzechu i by było pełne miło­ści. Mój krzyż prymicyjny podarowany przez proboszcza towarzyszy mi przez całe kapłańskie życie. Jest zawieszony w przedpokoju mojego mieszkania.

Nieść krzyż, znaczy nieść pokój. Papież Franciszek tak mówi: „Moja wiara chrześcijańska każe mi patrzeć na Krzyż. Jakże bardzo chciałbym, aby przez moment wszyscy ludzie dobrej woli popatrzyli na Krzyż! Tam można przeczytać odpowiedź Boga: tam na przemoc nie odpowiedziano przemocą, na śmierć nie odpowiedziano językiem śmierci. W ciszy Krzyża milczy zgiełk broni i przemawia język pojednania, przebaczenia, dialogu, pokoju”.

Obrona krzyża

Wreszcie po czwarte, krzyża nale­ży z wiarą bronić. W imię krzyża nie wolno walczyć przeciw człowiekowi. Jednak krzyża należy z odwagą i jed­noznacznością bronić. Bronić krzyża to znaczy nie zgadzać się na to, aby został on usuwany z przestrzeni życia publicznego, ze szkół, urzędów, czy par­lamentu. Obecność krzyża w miejscach publicznych nie jest zagrożeniem dla niczyjej wolności. Jeśli w mieszkaniu znajduje się krzyż, to oznacza to, że mieszka w nim chrześcijanin, który, jak nakazuje gościnność, przyjmie w swoje progi każdego, także innowiercę, czy ateistę. Obecność krzyża w miejscach publicznych pokazuje, iż gospodarzami danej szkoły, danego urzędu, czy danego państwa są chrześcijanie, którzy szanują odmienność przekonań i wolność reli­gijną innych, jednak chcą kształtować życie społeczne na fundamencie war­tości chrześcijańskich.

Obrona krzyża wynika także z zasa­dy, że życie nie znosi pustki. Jeśli z prze­strzeni publicznej usuniemy krzyż oraz związane z nim tradycje chrześcijańskie, wówczas zaczną pojawiać się symbole pogańskie, amulety magiczne i tradycje niechrześcijańskie. Oczywiście, każdy w życiu może wybierać to, co chce i na co ma ochotę, jednak odcięcie się od krzyża w wymiarze społecznym, uzna­nie go za znak zbędny lub nieistniejący, spowoduje, że okażemy się społeczeń­stwem bez korzeni, tradycji i trwałych wartości, a takim społeczeństwem łatwo manipulować, takie społeczeństwo łatwo jest podbić – nawet nie wojną zbrojną, ale wojną kulturową. Obrona krzyża w społeczeństwie to obrona własnych korzeni, własnej tożsamości. Obrona krzyża to obrona latarni, która wskazuje drogę w ciemnościach, kiedy człowiek nie wie dokąd iść.

Oto cztery myśli: krzyż należy z wiarą przyjąć, krzyża należy z wiarą się uczyć, krzyż trzeba z wiarą zanieść innym, krzyża należy z wiarą bronić.

Podjęcie tych zadań w swoim życiu będzie praktyczną realizacją przesła­nia płynącego ze Święta Podwyższenia Krzyża.


Zobacz całą zawartość numeru ►

Autorzy tekstów, Ks. Bartoszek Antoni, Miesięcznik, Numer archiwalny, 2019nr09, Z cyklu:, Modlitwy czas, Teksty polecane

Kim jesteśmy?

Rozważania różańcowe

nd pn wt śr cz pt sb

29

30

1

2

3

4

6

7

8

10

11

13

18

19

20

21

22

23

24

25

26

28

29

30

31

1

2

3

4

5

6

7

8

9

Dzisiaj: 23.10.2019