Wykład ks. Mieczysława Niepsuja, wygłoszony 28 lutego 2018 roku w kościele św. Mikołaja w Krakowie

Gromadzimy się w kościele św. Mikołaja w Krakowie przy doczesnych szczątkach Czcigodnej Służebnicy Bożej Hanny Chrzanowskiej. Chcemy się przygotować duchowo do uroczystości Jej beatyfikacji, która będzie miała miejsce w sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Łagiewnikach w sobotę, 28 kwietnia. To jest wigilia Jej odejścia do Pana. Zmarła 29 kwietnia 1973 roku, 45 lat temu, w wieku 71 lat.

 Ks. Mieczysław Niepsuj

Ks. Mieczysław Niepsuj

zdjęcie: Joanna Adamik - Archidiecezja Krakowska

2018-03-02

Czcigodna Służebnica Boża Hanna Chrzanowska za 2 miesiące zostanie ogłoszona błogosławioną. Jeszcze raz zostanie nam dana przez Boga w darze. Pierwszy raz dał nam Ją Bóg w darze w dniu Jej narodzin do życia ziemskiego. Teraz da nam Ją w darze na nasze czasy, jako wzór do naśladowania i jako naszą orędowniczkę w niebie. W ciągu 71 lat swojego życia, naznaczonego mocą Chrystusowego Krzyża, dawała świadectwo miłości Boga i bliźniego w stopniu heroicznym. My teraz, wpatrując się w Jej świetlane życie, będziemy dziękować Bogu za wielkie rzeczy, które stały się Jej udziałem, dzięki Jej współpracy z Bożą łaską, nasze małe codzienne sprawy będziemy czynili wielkimi w oczach Bożych i w ten sposób przyczyniali się, by świat stawał się bardziej ludzki.

Z woli Bożej beatyfikacja Hanny Chrzanowskiej ma miejsce w roku 2018, w którym obchodzimy 100-lecie odzyskania naszej niepodległości. Od czasów rozbiorów nie było Polski na mapie Europy przez 123 lata. A mimo to Polska nie zginęła, bo była w sercach Polaków. Nasi praojcowie nigdy nie pogodzili się z utratą niepodległości naszej Ojczyzny. O jej wolność walczyli na wszelkie możliwe sposoby: modlitwą, piórem i przelaną krwią. W takiej atmosferze domu rodzinnego w Warszawie wychowywała się Hanna Chrzanowska. Jej rodzina, jej dziadkowie i rodzice znani byli ze swej dobroczynności i patriotyzmu, choć religijnie byli obojętni. Po latach, w swoim Pamiętniku wyznała: „Wzrastałam w atmosferze pomocy drugim. (…) Nigdy nie słyszałam, że się ją pełni dla miłości Boga i z miłości Boga. Nigdy nie powiedziano mi, że mam być dobra z powodu Boga i dla Boga”.

Gdy w 1918 roku Polska odzyskała niepodległość, Hanna miała 16 lat. Była więc świadkiem odradzania się naszej Ojczyzny z niewoli. Świadkiem czynnym. Kształciła się wtedy w Krakowie u Sióstr Urszulanek, gdzie w roku 1920 uzyskała świadectwo maturalne. Zafascynowana Legionami, czytamy w Jej życiorysie, ukończyła wtedy kurs pielęgniarski, prowadzony przez pielęgniarki Amerykańskiego Czerwonego Krzyża, by móc pielęgnować żołnierzy rannych w wojnie bolszewickiej. Hanna pielęgnowała ich w Klinice Chirurgicznej. W tym też roku rozpoczęła studia na Wydziale Filozoficznym Uniwersytetu Jagiellońskiego, gdzie jej ojciec Ignacy Chrzanowski prowadził Katedrę Historii Literatury Polskiej. Zaliczyła tylko 2 semestry, bo gdy dowiedziała się, że w Warszawie została powołana do życia Szkoła Pielęgniarek, przeniosła się do niej. Po dwóch latach uzyskała dyplom i wyjechała na roczne stypendium Fundacji Rockefellera do Francji. Był rok 1925. Po powrocie do kraju Hanna Chrzanowska podjęła pracę, jako instruktorka w Uniwersyteckiej Szkole Pielęgniarek i Higienistek w Krakowie. W 3 lata później, w roku 1928, była na miesięcznym stypendium Fundacji w Belgii, by doskonalić swoją wiedzę, którą potem przekazywała swoim słuchaczom.

W 1929 roku Chrzanowska została redaktorem naczelnym miesięcznika „Pielęgniarka Polska”. Funkcję tę pełniła przez 10 lat, do sierpnia 1939 roku. Zamieszczała w nim swoje artykuły, jak „Miłosierdzie Skargi”, „Trąd choroba Boża”, czy „Baudouin”. Pracowała w zespołach przygotowujących programy szkolne, ustawę o zawodzie. Była też współautorką podręcznika dla pielęgniarek „Zabiegi pielęgniarskie” wydanego w 1938 roku. W tym czasie próbowała też swoich sił literackich. Pisała pod pseudonimem Agnieszka Osiecka.

Wybuch II wojny światowej zastał Hannę w Warszawie. Wojenne doświadczenia sypały się jak gromy z jasnego nieba. W bombardowanej Warszawie umarła jej ciotka Zofia Szlenkierówna. 6 listopada 1939 roku jej ojciec prof. Ignacy Chrzanowski został aresztowany i wraz z innymi profesorami uczelni krakowskich wywieziony do Sachsenhausen, gdzie umarł w styczniu 1940 roku. W Katyniu został zamordowany jej brat Bohdan. Hanna z matką zmuszone zostały przez Niemców do opuszczenia swego mieszkania w ciągu dwóch godzin.

Lata okupacji w Krakowie to ogrom pracy nie tylko wobec pacjentów, ale i potrzebujących wsparcia. Hanna zgłosiła się jako wolontariuszka do pracy w Obywatelskim Komitecie Pomocy Społecznej, działającym pod przewodnictwem arcybiskupa Adama Stefana Sapiehy. Przez Kraków przemieszczały się wtedy tłumy przejezdnych, wysiedlonych, bez jedzenia i dachu nad głową. Wielu przybywało po Powstaniu Warszawskim, a potem uchodzący z terenów za Bugiem. Chrzanowska osobiście zajmowała się adopcją sierot i poszukiwaniem rodzin zastępczych. Ukrywała żydowskie dzieci. Organizowała leki i materiały opatrunkowe dla chorych i rannych. Docierała też do więźniów na Montelupich. A dla zagrożonych powstańców warszawskich starała się o potrzebne dokumenty.

Praca na rzecz chorych i potrzebujących wyrastała z jej naturalnej wrażliwości na drugiego człowieka, bez odniesienia do inspiracji religijnych, których zabrakło w jej wychowaniu rodzinnym. Dopiero osobiste spotkanie z ogromem ludzkich cierpień sprawiło, że stopniowo zaczął się dokonywać w niej duchowy przełom. Wiara w Boga, objawionego nam przez Jezusa Chrystusa, zaczęła coraz bardziej przenikać jej sposób rozumienia sensu swego życia i pielęgniarskiej posługi. Hanna Chrzanowska zaczęła się codziennie modlić i odkrywać znaczenie Eucharystii. Swoją wiarę pogłębiała pod wpływem duchowości benedyktyńskiej, uczestnicząc w opactwie tynieckim nie tylko w nabożeństwach i obrzędach Wielkiego Tygodnia, ale stając się oblatką tyniecką.

Po wojnie Hanna Chrzanowska powróciła do pracy pedagogicznej w Uniwersyteckiej Szkole Pielęgniarek i Higienistek w Krakowie. W 1946 roku wyjechała do Nowego Jorku na półroczne stypendium UNRRA (Administracja Narodów Zjednoczonych ds. Pomocy i Odbudowy). Tam udało jej się poznać amerykańskie pielęgniarstwo domowe i jego metodykę. Po powrocie do Szkoły wdrożyła do programu nauczania przedmiot „Pielęgniarstwo domowe wraz z praktykami”. Uczyła trudnej sztuki pielęgnowania chorego w domu.

Mając na uwadze stronę duchową pacjentów, rozpoczęła działalność formacyjną wśród pielęgniarek. Organizowała rekolekcje, dni skupienia, aby pogłębić ich życie religijne. Mówiła o powołaniu do pielęgniarstwa, o etosie pracy pielęgniarki. Opracowała „Zagadnienia etyczne w pielęgniarstwie domowym”, oparte na miłości bliźniego. Posługę pielęgniarską budowała na prawdzie o Chrystusie ukrzyżowanym i zmartwychwstałym. W świetle tej prawdy problemy ludzi cierpiących i umierających widzi się zupełnie inaczej. W cierpiącym człowieku dostrzegała rysy cierpiącego Chrystusa, a pielęgniarską służbę temu człowiekowi pojmowała jako osobistą odpowiedź na Boże powołanie.

Jej zaangażowanie religijne nie wszystkim się podobało. Gdy środowisko warszawskie nazwało ją „klerykałką”, w 1957 roku opuściła Szkołę, obejmując stanowisko dyrektora Szkoły Pielęgniarstwa Psychiatrycznego w Kobierzynie. Ale i tu niedługo cieszyła się tym stanowiskiem. Bo w 1958 roku władze oświatowe, aby pozbyć się Chrzanowskiej, zamknęły szkołę na 2 lata, skoro nie mogły znaleźć jej następczyni.

Hanna, przeczuwając te wydarzenia, rozpoczęła już wcześniej, z pomocą ks. Karola Wojtyły, tworzyć opiekę pielęgniarską przy parafiach. Spotkało się to z uznaniem ks. abp. Eugeniusza Baziaka oraz z finansową pomocą ks. infułata Ferdynanda Machaya, proboszcza mariackiego. Współpracowała z doktorem Stanisławem Kownackim, który na podległym sobie oddziale Chorób Zakaźnych Szpitala im. St. Żeromskiego umieszczał terminalnie chorych pacjentów. Był to zalążek hospicjum św. Łazarza.

Szkoliła siostry zakonne, organizując dla nich kursy sanitarne, zakończone egzaminem i wydaniem świadectwa podpisanego przez ks. kard. Karola Wojtyłę. W 1960 roku napisała podręcznik szkolny „Pielęgniarstwo w otwartej opiece zdrowotnej”. W wyniku jej starań wprowadzono możliwość odprawiania Mszy świętych w domach osób obłożnie chorych. W roku 1960, w okresie Wielkiego Postu, wraz z nią odwiedził domy 35 chorych biskup Karol Wojtyła.

Od 1964 roku rozpoczęła organizować rekolekcje dla chorych. Pierwsze z nich miały miejsce w Trzebini. Wielu kalekich ludzi wówczas po raz pierwszy od wielu lat opuściło swoje mieszkanie. Ta zmiana miejsca była w ich sytuacji wielkim wydarzeniem. Jedna z lekarek przewożąc pacjenta do Trzebini, spostrzegła, że mężczyzna płacze. Kiedy zapytała o powód, odpowiedział jej, że 11 lat nie widział deszczu, a właśnie tego dnia mocno padało.

Hanna z pomocą ks. bp. Karola Wojtyły zainicjowała działalność wolontariatu. Do obsługi turnusów chorych zgłaszali się studenci, klerycy oraz inni ochotnicy. Do transportu, często ze swoimi samochodami, zgłaszali się lekarze, dziennikarze, księża i inżynierowie. Czyniła to, bo w miarę upływu lat coraz bardziej dostrzegła sens żywej wiary i jej wartość w życiu ludzi dotkniętych cierpieniem. Sama dobrze to rozumiała, bo całe jej życie było niesieniem krzyża. A jego ciężar i słodycz doświadczała szczególnie przez ostatnie 7 lat życia: w roku 1966 przeszła ciężką operację nowotworową. Nawet wtedy, gdy była już przykuta do łóżka, pamiętała o chorych, przekazując im swój skromny dobytek. Zmarła w opinii świętości w sobotę, 29 kwietnia 1973 roku, w wigilię niedzieli przewodniej, a dziś Niedzieli Miłosierdzia.

Na jej pogrzebie, w dniu 2 maja, ks. kard. Karol Wojtyła mówił:

„Dziękujemy Ci, Pani Hanno, za to, że byłaś wśród nas, że byłaś taka, jaka byłaś,. Dziękują Ci za to opiekunki chorych, siostry zakonne, pielęgniarki, młodzież akademicka – cały Kościół krakowski. Dziękuję Ci za to jako biskup Kościoła krakowskiego. Byłaś dla mnie ogromną pomocą i oparciem. A raczej dziękujemy Bogu za to, że byłaś wśród nas taka, jaka byłaś, z tą Twoją wielką prostotą, z tym wewnętrznym spokojem, a zarazem z tym wewnętrznym żarem; że byłaś wśród nas jakimś wcieleniem Chrystusowych błogosławieństw z Kazania na Górze, zwłaszcza tego, które mówi: „Błogosławieni miłosierni...”. Że byłaś jakąś zapowiedzią tych ostatnich słów, które usłyszymy wszyscy. Ty je już usłyszałaś; chyba szczególnie w tych ostatnich słowach uwydatnił Pan Jezus to: „Byłem chory, a zaopiekowaliście się Mną”. Byłem chory w różnych klinikach i szpitalach Krakowa; byłem chory w domach, na poddaszach i w suterenach; byłem chory i często całymi tygodniami zapomniany od ludzi – znalazłaś Mnie albo sama, albo przez Twoje siostry, zaopiekowałaś się Mną...

Dziękujemy Panu Bogu za to życie, które miało taką wymowę, które pozostawiło nam takie świadectwo: tak bardzo przejrzyste, tak bardzo czytelne. I dziękujemy także za tę śmierć, której po ludzku nie chcieliśmy, bo nam byłaś bardzo potrzebna. Ale ufamy, że przyszła w sam czas i patrzyliśmy na to, jak się zbliżała, i rozmawialiśmy z Tobą, i podziwialiśmy tę wielką Twoją dojrzałość do tego, ażeby odejść, do tego, ażeby się spotkać... Dlatego dziękujemy również Panu Jezusowi za tę Twoją śmierć.

Bo chociaż jest ona dla nas wielką stratą, to ufamy, że nadal będziesz myślała o wszystkich chorych Krakowa i archidiecezji, a także i poza Krakowem, i poza archidiecezją; i o wszystkich Twoich siostrach i o tych wszystkich pielęgniarkach, pielęgniarstwie parafialnym, które tak wspaniale zorganizowałaś w naszym Kościele.

I dlatego myślimy z ufnością o przyszłości Twojego dzieła wśród nas. A nade wszystko myślimy z ufnością, z nadzieją, o Twojej teraźniejszości, która zaczęła się razem ze śmiercią i poprzez śmierć, do której weszłaś tak przygotowana, tak właściwie bardzo pragnąca już odejść...

Z tymi uczuciami otaczamy Twoją trumnę. Modlimy się za Ciebie, ażeby światłość wiekuista świeciła Ci, ażebyś znalazła wieczny odpoczynek, ażeby się wypełniło do końca Twoje powołanie: ażebyś spotkała Tego, którego tak bardzo pragnęła Twoja dusza poprzez wszystkie pragnienia życia na ziemi.

Z tą myślą też odprowadzimy Twoją trumnę na cmentarz, ażeby tam spoczęła i żeby tam, spoczywając w ziemi, pozwalała Ci oczekiwać dnia zmartwychwstania, do którego przygotowywałaś swoją duszę i ciało przez cale swoje życie, przez całe Twoje posługiwanie, do którego przygotowywałaś i siebie, i nas.

Niech będą dzięki Bogu miłosiernemu za Twoje życie; niech nagrodą Twoją będzie sam Pan; niech promieniowanie Twojej posługi trwa wśród nas i wszystkich nas nieustannie poucza, jak służyć Chrystusowi w bliźnich”.

Drodzy Bracia i Siostry,

Ośmielam się powiedzieć, że to kazanie pogrzebowe zasługuje na miano kazania beatyfikacyjnego. Kard. Karol Wojtyła, potem Jan Paweł II, a dziś Święty Jan Paweł II, był już wtedy przekonany o świętości życia Hanny Chrzanowskiej. I gdyby 28 kwietnia On ogłaszał Ją Błogosławioną, nie musiałby wiele w tym kazaniu zmieniać.

Wierni, biorący udział w pogrzebie, także byli przekonani, że żegnają osobę świętą. Czuli w głębi swoich serc to samo wołanie, które uzewnętrzniło się z taką siłą i mocą na Placu Św. Piotra w Rzymie, gdy odchodził do Domu Ojca Jan Paweł II. Wtedy to, jak wiemy, niezliczona rzesza zgromadzona pod papieskim oknem wołała: „Santo subito”.

Opinia o świętości, która towarzyszyła jeszcze za życia Hannie Chrzanowskiej, zaczęła wzrastać jeszcze bardziej po jej śmierci. Nic dziwnego, że od razu zaczęto się modlić i czynić starania o rozpoczęcie procesu kanonizacyjnego, który by udowodnił na drodze urzędowej świętość życia i heroiczność cnót Hanny Chrzanowskiej. Proces ten został otwarty 3 listopada 1998 roku, a więc po 25 latach od Jej śmierci. Postulatorem Sprawy został zamianowany ks. prałat Antoni Sołtysik, proboszcz parafii św. Mikołaja w Krakowie. Proces ten trwał 4 lata. Zakończył się w grudniu 2002 roku. Wykonano ogromną pracę. Warto wiedzieć, że w ciągu 4 lat odbyło się 80 sesji, czyli w jednym roku było ich 20. Przesłuchano 72 świadków. Ich świadectwa są bardzo cenne. Bo są to świadectwa ludzi, którzy osobiście znali Hannę Chrzanowską i są przekonani o wyjątkowym charakterze i o świętości jej życia, świętości nabytej przez nieustanną i wierną współpracę z łaską Bożą i dzięki heroiczności praktykowanych cnót. Owoce przeprowadzonych prac mieszczą się w 12 tomach.

Dokumenty te przewieziono do Watykańskiej Kongregacji ds. Świętych. I wtedy rozpoczął się drugi etap procesu kanonizacyjnego Służebnicy Bożej Hanny Chrzanowskiej. Trwał on od 2006 roku. Przypadło mi w udziale być postulatorem procesu beatyfikacyjnego na etapie rzymskim. To jest moje drugie spotkanie z jej osobą i dziełem. Bo pierwsze było, gdy w latach sześćdziesiątych miałem szczęście słuchać jej wykładu w ramach teologii pastoralnej, będąc alumnem w seminarium w Krakowie. Był to wykład właśnie na temat domowej opieki pielęgniarskiej chorych.

Poszczególne etapy rzymskiego procesu beatyfikacyjnego przebiegały pozytywnie. Komisja Teologów jak i Komisja Biskupów i Kardynałów wydały opinie pozytywne o heroiczności cnót Służebnicy Bożej Hanny Chrzanowskiej. Na ich podstawie Ojciec Święty Franciszek 30 września 2016 roku podpisał dekret o heroiczności cnót Służebnicy Bożej Hanny Chrzanowskiej.

Cud potrzebny do beatyfikacji, jakiego dostąpiła uzdrowiona cudownie z ciężkiej choroby Zofia Szlendak-Cholewińska, został przestudiowany przez Komisję lekarską Kongregacji ds. Świętych i również otrzymał notę pozytywną. Na tej podstawie Papież Franciszek zatwierdził cud dekretem z 7 lipca 2017 roku. Data beatyfikacji została wyznaczona przez Sekretariat Stanu Stolicy Apostolskiej na 28 kwietnia 2018 roku.

Zakończmy słowami Hanny Chrzanowskiej z listu do ks. abp. Karola Wojtyły:

„Jest mi dobrze na duchu. Jakże chcę wrócić do pracy, w której jestem potrzebna. I patrzeć jeszcze na piękno świata, które w czasie mojej grzesznej, bezbożnej młodości było dla mnie najwyższym motywem. Ale już wiem od jakiegoś czasu, od niedawnej wędrówki po bieszczadzkich połoninach, że to piękno jest niczym wobec tego, które mnie czeka po śmierci. Boże mój, jakże będę szczęśliwa, jeśli danym i będzie już teraz odejść. Nie, nie chodzi o piękno. Chodzi o Miłość, w której kiedyś, po pokucie tak bardzo mi należnej, zamieszkam”.


Wykładu można posłuchać TUTAJ.

Autorzy tekstów, pozostali Autorzy, Beatyfikacja Hanny Chrzanowskiej

Rozważania różańcowe

nd pn wt śr cz pt sb

29

30

31

1

2

3

4

5

6

7

8

9

10

11

12

13

16

17

18

20

23

24

25

26

1

2

3

4

5

6

7

8

9

Dzisiaj: 18.09.2021