Wszystko na swoim miejscu

Jezus podkreśla, że w życiu człowieka – także w jego relacji z Bogiem – wszystko winno mieć właściwy porządek.

zdjęcie: www.freechristimages.org

2015-07-29

I Rok czytań
Łk 10, 38-42


W świetle zwyczajów żydowskich postępowanie Jezusa opisane w dzisiejszej Ewangelii było co najmniej niewłaściwe. Żaden rabin nie rozmawiałby publicznie z kobietą, a tym bardziej nie przyjąłby zaproszenia do jej domu. Tymczasem Jezus idzie do domu, w którym mieszkają dwie kobiety – siostry: Marta i Maria.


Maria siedząca u stóp Jezusa przyjmuje postawę ucznia, który słucha nauki mistrza. Jezus przepowiada słowo, czyli po prostu głosi Ewangelię w domu Marty i Marii, podobnie jak to czynił w synagodze, czy wśród tłumów nad jeziorem. Było to coś niedopuszczalnego. Nie wolno było przekazywać mądrości Bożej kobietom, tak samo jak poganom. Niewiasty nie mogły studiować Prawa ani brać udziału w zgromadzeniach liturgicznych. Jezus był wolny od tej mentalności. Widział On we wszystkich, zarówno w mężczyznach jak i kobietach, adresatów orędzia o miłosiernej miłości Boga. Maria pociągnięta nauką Jezusa z niezwykłą śmiałością przekracza ustalone bariery religijno-obyczajowe, podobnie, jak w Janowym opisie wieczerzy w Betanii, gdy namaści Jezusa i otrze włosami Jego stopy. Jej działanie opisane jest w tym wersecie czasownikiem akouein, który wyraża czynność ciągłą, powtarzającą się. Sam czasownik oznacza słuchanie z uwagą, z duchowym zaangażowaniem. Stąd wnioskujemy, że milczenie Marii, która w całym tekście nie wypowiada ani jednego słowa, oznacza iż całym sercem angażuje się ona w przyjmowanie nauki Jezusa i zapominając o sobie, podporządkowuje się całkowicie słowu Bożemu. Maria jest doskonałą uczennicą Pana, która trwa nieustannie w słuchaniu Jego słowa.


Marta krząta się wokół całego szeregu posług, jakie należy spełnić wobec gościa podejmowanego z honorami w domu. Jezus z wdzięcznością przyjmuje gościnę. Postawa Marty opisana jest – i to dwukrotnie – słowem diakonia. W grece klasycznej oznaczało ono zwyczajną i pokorną służbę domową, do której przywdziewa się strój roboczy. W ówczesnym świecie było to zajęcie raczej pogardzane, jednak Jezus przełamał tę mentalność, nazywając siebie samego Tym, który służy.


Jednak w sposobie posługiwania Marty jest coś niewłaściwego, co Ewangelista Łukasz zaznacza używając czasownika perispao. To rzadkie w Biblii słowo oznacza bycie pochłoniętym pracą w taki sposób, że odciąga to uwagę od tego, co naprawdę ważne i pozbawia czegoś istotnego, niosąc przy tym niepokój, a nawet udrękę. Sprawy stołu nie mogą odciągać ucznia Jezusa od słuchania słowa i od szukania przede wszystkim Królestwa Bożego.
Łukasz zaznacza kontrast pomiędzy postawą Marty, która dyktuje Jezusowi, co ma powiedzieć: „powiedz jej, żeby (...)”, a zachowaniem Marii, która słucha tego, co Jezus Sam chce jej powiedzieć. Dwukrotne wołanie Marty po imieniu wyraża serdeczność i życzliwość ze strony Jezusa, a równocześnie łączy się z upomnieniem i wezwaniem do nawrócenia. Przy całej bowiem swej gorliwości Marta wpada w pułapkę nadmiernej troski, która przesłania jej to, co jest istotą bycia uczniem Jezusa.


Jezus bynajmniej nie upomina Marty z powodu jej służby, ale z tego powodu, że pozwala ona się ogarnąć przez niepokój, który sprawia, że przestaje rozumieć, co jest naprawdę ważne, a co drugorzędne.
Jezus podkreśla, że w życiu człowieka – także w jego relacji z Bogiem – wszystko winno mieć właściwy porządek. Historia Marty i Marii uczy, że w życiu wiary stajemy nie tylko wobec wyborów między dobrem a złem. Często trzeba wybierać między dobrem a dobrem większym. Taki wybór jest dużo trudniejszy.

Cogiel Renata Katarzyna, Autorzy tekstów, Rozważanie

nd pn wt śr cz pt sb

28

29

30

1

2

3

5

11

12

14

15

16

17

18

19

20

21

22

23

24

25

26

27

28

29

30

31

1

2

3

4

5

6

7

8

Dzisiaj: 26.05.2024