Nowe życie

Znam go już cztery lata. Jest normalnym chłopakiem. Skończył studia, pracuje, myśli o przyszłości. Niedługo też ożeni się. Ma w życiu szczęście – można by rzec. Ale to nie do końca dobre stwierdzenie. Ma w życiu Boga – pasuje o wiele bardziej.

zdjęcie: canstockphoto.pl

2013-06-07

Poznaliśmy się w duszpasterstwie akademickim. Cichy, opanowany, prawie niezauważalny. Ja byłam nowa, znałam już prawie wszystkich.

Przygoda życia

Z Dominikiem rozmawiałam jednak bardzo rzadko. Do czasu. Przyszła zima, karetka zabrała go do szpitala. Wcześniej jakoś nieszczególnie dbał o swoje zdrowie. Mocno się przeziębił i tyle, na pewno niedługo wyjdzie – myśleliśmy sobie. Dalej spotykaliśmy się w duszpasterstwie. Tyle że Dominika z nami już nie było. Grypa miała okazać się czymś poważniejszym. Proces diagnozy ciągnął się bardzo długo. W tym czasie Dominik przeszedł szereg badań, zabiegów, przeprowadzek z jednego oddziału na drugi. Z Częstochowy do Warszawy. Z Warszawy do Częstochowy. Cudem przeżył operację na otwartym sercu, uszkodzono mu struny głosowe tak że nie mógł mówić, a na końcu dowiedział się, że cierpi na nowotwór. W moim sercu pojawiły się smutek i chęć modlitwy. Dominik przestał być już dla mnie anonimowym kolegą. Życie toczyło się dalej. Chłopak swoim świadectwem uczył mnie innego spojrzenia na wszystko: Kiedy zdiagnozowano u mnie chorobę nowotworową, zaczęła się taka większa przygoda, przygoda życia. Zaczęło się leczenie, szpitale, wyjazdy, operacje, chemie... Trwało to przez rok.

Cieszyć się drobnostkami

Jego choroba bardzo zbliżyła duszpasterstwo. W nasze modlitwy wplataliśmy prośby o zdrowie dla Dominika. Księża odprawiali kolejne Msze Święte. Odwiedzaliśmy go w szpitalu. Jedni częściej, inni rzadziej. Czasem baliśmy się iść do niego, bo nie wiedzieliśmy co powiedzieć. Jak pocieszyć człowieka w naszym wieku, cierpiącego na tak poważną chorobę? Przychodziliśmy i to on pocieszał nas. Wydawało nam się, że chorobę potraktował jak jedną wielką przygodę. Zawsze radosny i niezwykle gadatliwy. Gdzie podział się ten nieśmiały chłopak? Przecież to dusza towarzystwa jest! Znał wszystkich chorych, pielęgniarki, lekarzy. Mimo cierpienia nie skarżył się, że boli i że to niesprawiedliwe. Uczył cieszyć się każdą drobnostką. Pamiętam, jak powiedział mi, że choroba pokazała mu, że niczego w życiu nie należy planować, ale zwyczajnie cieszyć się tym, co daje Bóg w każdym kolejnym dniu.

Gdy przychodzi miłość

Choroba zbliżyła go do Agaty. Ona trwała przy nim cały czas. Bezinteresownie. I tak przyjaźń zamieniła się w miłość: Potem był rok przerwy, rok 2011. Pamiętam dokładnie jeden dzień kiedy spotkałem się z Agatą, nie byliśmy jeszcze wtedy razem i oznajmiłem jej, że wszystko jest w porządku: diagnoza jest pomyślna i jest zdrowie. I pamiętam, że pierwszy raz w życiu widziałem taką naprawdę szczerą radość drugiej osoby. Radość zupełnie bezinteresowną. Ktoś cieszy się z czegoś, co tak naprawdę dotyczy tylko ciebie! Wtedy zaczął się najpiękniejszy czas naszego życia. Będzie co wspominać z tego okresu studenckiego.

My w duszpasterstwie dziękowaliśmy Bogu za uzdrowienie. Pełni radości odprawiliśmy Mszę dziękczynną. I żyliśmy dalej. Dominik cieszył się zdrowiem, a my wszyscy cieszyliśmy się nową parą we wspólnocie. To, jak wielki wpływ na ich związek miała choroba, wiedzą tylko oni. Ja widziałam, że szaleją na swoim punkcie, niejednokrotnie zapominając o zdrowym rozsądku. Ale taka właśnie jest miłość. "Nie dane nam było jednak cieszyć się zbyt długo, ponieważ z początkiem 2012 roku choroba powróciła. Pojawiła się diagnoza, że wszystko trzeba zaczynać od nowa, tyle że teraz już bardziej radykalnie, bo oprócz zwykłego leczenia, doszły przygotowania do przeszczepu, który miał mieć miejsce jesienią".

Prośba o cud

Choroba Dominika zastała mnie w Rzymie, gdzie chwilowo mieszkałam. Byłam zła na Pana Boga. Zła, że mimo naszych wcześniejszych modlitw i dziękczynienia Jemu złożonemu, pozwolił, by choroba wróciła. Przecież właśnie wtedy, jak nigdy wcześniej, Dominikowi należało się szczęście. Była Agata, dla której miał żyć i być w pełni sił. W tej bezsilności obiecałam sobie, że ich cierpienie oddam Ojcu Świętemu Janowi Pawłowi II. To, co przeżyli Agata i Dominik, wie tylko sam Bóg. I mimo że było im bardzo ciężko, wiem, że starali się Jemu ufać. Modlitwa towarzyszyła im cały czas. Czuwał nad nimi też Błogosławiony Papież, bo każda moja wizyta na Jego grobie, była prośbą o cud. Cały czas miałam pewność, że nawrót choroby był okazją do pokazania jak wielki jest Pan. Nowotwór Dominika po raz kolejny uczył nas zaufania względem Bożej miłości. Nauczył także zawierzenia Maryi. Agata, trwając przy walczącym z chorobą Dominiku, modliła się Nowenną Pompejańską. Kończyła jedną, zaczynała kolejną. My także, niezależnie od tego gdzie byliśmy, codziennie, jako wspólnota, odmawialiśmy Różaniec w jego intencji. "Jestem wdzięczny Panu Bogu za wszystkie te doświadczenia. Za to, że mogłem też siebie odkryć i za to, że odkryłem tę drugą osobę, jedną jedyną na świecie. Kiedy opuszczały mnie chęci do życia i pojawiały się przeróżne myśli, to wiedziałem, że jest ta jedna osoba, dla której warto żyć. Postanowiłem, że nie będę się krzywić, pokazywać swoich negatywnych emocji. Właśnie i tylko dla niej. Przez ten czas uświadomiłem sobie, że taka miłość, takie uczucie się nie powtórzy, że praktycznie nigdy się nie zdarza. Wcześniej, zanim przyjechałem do Częstochowy, byłem przekonany, że miłość inaczej wygląda, ma inne barwy, natomiast teraz wiem, że to jest chęć bycia razem pomimo wszystko".

Jest rok 2013 i Dominik cieszy się zdrowiem. Dziękuję całemu duszpasterstwu za pamięć, modlitwę i wszystkie dobre, ciepłe słowa, które wysyłali w moim kierunku. Myślę sobie, że jak dawniej ktoś był chrzczony, to zanurzano go do wody i musiał wytrzymać w niej jakiś czas, by dostać nowe życie. W moim życiu było podobnie. Znam go już cztery lata. Jest normalnym chłopakiem. Skończył studia, pracuje, myśli o przyszłości. Niedługo też ożeni się. Ma w życiu szczęście – można by rzec. Ale to nie do końca dobre stwierdzenie. Ma w życiu Boga – pasuje o wiele bardziej.

Miesięcznik, Numer archiwalny, Panorama wiary, 2013-nr-06

nd pn wt śr cz pt sb

31

1

2

3

4

5

6

7

8

9

10

11

12

14

15

17

18

19

20

21

22

23

24

25

26

27

28

29

30

1

2

3

4

5

6

7

8

9

10

11

Dzisiaj: 17.04.2024