Każdy musi nieść swój własny krzyż

„Jeśli kto chce iść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech co dnia bierze krzyż swój i niech Mnie naśladuje” (Łk 9, 23). Co znaczy: nieść swój krzyż?

zdjęcie: www.flickr.com

2019-03-14

Jeżeli chcę naśladować Jezusa, to nie tylko mam iść za Nim, kiedy mi dobrze i łatwo w życiu, ale również wtedy, gdy ciężko. „Wziąć krzyż” to umrzeć dla siebie i dla swojego ego. „Nie tyle co ja chcę – liczy się – lecz to, co Ty chcesz, Boże”. Nie nasze plany, ale plany Boże.

Jezus mówi: „Kto nie niesie swego krzyża, a idzie za Mną, nie może być Moim uczniem” (Łk 14, 27). Powinienem więc wyrzec się wszystkiego, co posiadam. Nie znaczy to rozdać wszystko, co mam. Ale uwolnić się od przywiązań i zgodzić się na wszystko, co Bóg mi przygotował. Oddać Mu wszystko, oddać Mu swoje życie. Uczynić Go Panem. Postawić Go na pierwszym miejscu i zgodzić się na Jego wolę.

Nie chcę więc narzekać na mój krzyż, nie chcę także sądzić, iż krzyż innych jest lżejszy od mojego. Bóg jest dobrym Ojcem, dopasowuje do każdych pleców właściwy krzyż. Przyjmę więc cierpliwie wszystkie moje bóle, troski, choroby i połączę je z cierpieniami Jezusa. Staną się one użyteczne dla mojego zbawienia i dla zbawienia innych.

Ktoś powie, że to trudne. Tak, to jest trudne. Ale nie jestem w tym sama. Jezus przeszedł już pierwszy tę drogę. Jemu również nie było łatwo zgodzić się na wolę Ojca. W Ogrodzie Oliwnym bał się, pocił się krwawym potem, prosił Ojca o odsunięcie kielicha. Pozwolił się ubiczować, ukoronować cierniem. Znosił poniżenia i obelgi. Pozwolił się przybić do krzyża i pozostał na nim, do końca. To było bardzo trudne. Bóg – Człowiek. Tak samo jak my odczuwał ból, czuł samotność, opuszczenie, strach.

Podobnie uczeń Jezusa, gdy kocha Boga, zgadza się na Jego wolę. W ten sposób staje się podobny do swego Mistrza. Nieść swój krzyż więc to dzielić los z Jezusem. W słabości (w prześladowaniu i w chorobie) być Mu wiernym. Wydaje nam się, że tracimy życie, bo jesteśmy przygwożdżeni chorobą. Wierność Bogu gwarantuje nam jednak życie. Po śmierci jest zmartwychwstanie.

Dzisiaj zanika „krzyż” z naszego słownictwa. Nie rozumiemy, czym on jest. Wiemy, jak wyglądała męka i śmierć Jezusa. Jednocześnie mamy zamazany obraz naszego własnego krzyża.

W Ewangelii św. Łukasza czytamy: „Jeśli kto chce iść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech co dnia bierze krzyż swój i niech Mnie naśladuje!” (Łk 9, 23). Jezus mówi: „jeśli kto chce”. Mogę więc przyjąć mój krzyż, ale mogę go również zaniechać. Czy tak jest z chorobą? Czy przychodzi ona wówczas, kiedy ja chcę, i ustępuje, również wtedy, kiedy ja zechcę? Nie! Ważne jest więc zrozumieć zasadę krzyża w naszym życiu. Wówczas zrozumiemy, dlaczego Apostoł Paweł mógł się nim chlubić. Niestety, wielu nie rozumie tego i dlatego nie doświadcza mocy krzyża.

Krzyż niesie wolność nie tylko od skutków naszego grzechu, lecz także od mocy grzechu. Jeśli wytrwamy w miłości do Jezusa, znosząc swoje przeciwności, odniesiemy zwycięstwo i otrzymamy obiecaną nagrodę. Krzyż niesiony z cierpliwością otwiera bramę Nieba.

Módlmy się szczególnie teraz, kiedy trwamy w Wielkim Poście, o miłość do krzyża. Znajdziemy w nim szczęście. Jeśli wypijemy kielich goryczy do dna, znajdziemy ukrytą w jego głębi wielką słodycz. Nie znośmy cierpienia więc ze smutkiem, ale w pokoju. Miłość do krzyża czyni nas ludźmi świętymi.

Autorzy tekstów, Mastalerz Lucyna, Polecane

Kim jesteśmy?

Rozważania różańcowe

nd pn wt śr cz pt sb

28

29

30

31

1

2

3

4

5

6

7

8

9

10

11

12

13

14

15

16

17

18

19

20

21

22

23

24

25

27

28

29

30

31

1

2

3

4

5

6

7

Dzisiaj: 21.08.2019