Miłosierdzie Boże i troska chorych o zbawienie grzeszników

Homilia odpustowa ks. Wojciecha Bartoszka wygłoszona w Niedzielę Miłosierdzia Bożego w Sanktuarium Miłosierdzia Bożego w Sędziszowie Małopolskim, centrum Apostolstwa Chorych diecezji rzeszowskiej.

zdjęcie: canstockphoto.pl

2023-04-15

Siostry i bracia

W Niedzielę Miłosierdzia Jezus przychodzi do nas z łaską uzdrowienia. Wielu z nas nosi w sobie jakąś chorobę, w sensie fizycznym, psychicznym, czy duchowym. Przeżywa ból duszy. Najbardziej bolą nas choroby dotykające duszy. Znakiem naszych cierpień, wewnętrznych ran, są rany Chrystusa. Zadano je Mu, gdy podjął mękę, gdy Go krzyżowano, gdy umierał. Również gdy przyszedł do apostołów po Zmartwychwstaniu w ciele, nie jakimś pozornym. Miał na sobie znaki męki i śmierci.

Przed laty, w wigilię uroczystości Miłosierdzia Bożego, spowiadałem w kościele św. Sulpicjusza w Paryżu. Była to spowiedź wielkanocna dla całej diecezji paryskiej. Podobnie jak w naszych kościołach przed świętami, tak tam w jednym kościele (właśnie w tym dniu) ustawiły się długie kolejki do spowiedzi. Zaskoczyła mnie frekwencja penitentów. Niestety Francuzi zwyczajowo mniej uczęszczają do sakramentu pokuty. Ale właśnie w tym dniu ustawiły się długie kolejki do spowiedzi. Pamiętam, że przed nią prosiłem penitentów, by wolniej spowiadali się, bo nie znam dobrze języka, i że jestem z księdzem z Polski. Na słowa, że jestem z Polski, bardzo wiele osób reagowało radością: „to od św. siostry Faustyny!” – mówili.

Jak to się stało, że niepozorna zakonnica żyjąca ponad sto lat temu jest osobą mocno rozpoznawalną w najdalszych zakątkach świata?

Tajemnica popularności siostry Faustyny tkwi w Jezusowym przesłaniu, które jej przekazał. Ale także i w naszym doświadczeniu życia – w doświadczeniu dotykających nas cierpień. Przypomnijmy krótko przesłanie autorki „Dzienniczka”.

W 1934 r. przedstawiła słowa Jezusa:

„Pragnę, aby pierwsza niedziela po Wielkanocy była świętem Miłosierdzia”.

Rok później ujęła pragnienia Zbawiciela:

„Święto to wyszło z wnętrzności miłosierdzia mojego i jest zatwierdzone w głębokości zmiłowań moich. Wszelka dusza wierząca i ufająca miłosierdziu mojemu dostąpi go”.

Gdy przypomniałem sobie te słowa w Saint Sulpice, rozumiałem, dlaczego Francuzi właśnie w tym dniu, tak licznie się spowiadali.

W czasie uroczystości kanonizacyjnych siostry Faustyny, które miały miejsce w roku Wielkiego Jubileuszu, w Drugą Niedzielę Wielkanocną, 30 kwietnia 2000 r., Jan Paweł II ogłosił właśnie Drugą Niedzielę Wielkanocy Świętem Miłosierdzia Bożego.

Cały „Dzienniczek” św. Faustyny przeniknięty jest wielką troską o zbawienie grzeszników. Można powiedzieć, że to główna myśl, którą żyła siostra.

Zapytajmy siebie: jak często myślimy o swoim i bliskich zbawieniu?

Wsłuchajmy się w kilka fragmentów „Dzienniczka”, jakże przejmujących:

„Jezu, Prawdo wiekuista, Żywocie nasz, błagam i żebrzę miłosierdzia Twego dla biednych grzeszników” – modliła się siostra. (…) „O Jezu, pomnij na gorzką mękę swoją i nie dozwól, aby ginęły dusze odkupione drogocenną krwią twoją najświętszą. (…) O, co za radość się pali w sercu moim, kiedy widzę niepojętą dobroć Twoją, o Jezu mój. Pragnę przyprowadzić wszystkich grzeszników do stóp Twoich, aby wysławiali przez nieskończone wieki miłosierdzie Twoje”.

Sam Jezus ukazując się jej przybity do krzyża, w wielkich mękach, przekazywał jej:

„Pragnę, pragnę zbawienia dusz; pomóż mi Córko Moja, ratować dusze. Złącz swe cierpienia z męką i ofiaruj Ojcu Niebieskiemu za grzeszników”.

W Wielki Czwartek 29 marca 1934 r. niejako podsumował swoje żądania:

„Pragnę, żebyś złożyła ofiarę z siebie za grzeszników, a szczególnie za te dusze, które straciły nadzieję w miłosierdzie Boże”.

Był to dzień ustanowienia Eucharystii i kapłaństwa. Faustyna odkryła, że powinna stać się „żywą ofiarą złożoną za grzeszników”. W czasie adoracji oddała siebie Bogu w ofierze wynagradzającej. Wrócimy do tego duchowego aktu później.

Postawmy sobie kolejne pytania: Czy dostrzegamy, że zbawienie nasze lub naszych bliskich może być zagrożone? Co robimy, by przestrzec naszych bliskich?

Siostra Faustyna przeżywała głęboką więź z Panem Jezusem, ale również i swoją wielką kruchość duchową. Często mówiła o sobie, że jest nędzą, nędzą moralną. Pamiętam, były to dla mnie najtrudniejsze słowa, gdy jako kleryk czytałem „Dzienniczek”. Jak to, po tylu objawieniach, po tylu spotkaniach z Jezusem – myślałem wówczas – Faustyna czuła się niegodna, wręcz określała się jako nędza? Kiedy się czyta te słowa, wydają się wręcz odrażające. Brzmią jak poniżanie siebie. De facto tak nie jest.

Za każdym razem, gdy Faustyna mówiła w ten sposób o sobie, nie kurczyła się w sobie, nie pogardzała, nie odrzucała – pisze w książce „Miłosierdzie Wcielone. Lectio divina z Siostrą Faustyną” o. Krzysztof Wons SDS. Wprost przeciwnie: prostowała się duchowo, pogodniała, nabierała ducha. Nigdy nie mówiła o sobie jedynie do siebie. Mówiła o sobie do Jezusa. Kiedy czyta się jej wyznania, ma się silne odczucie, że zawsze patrzyła na Jezusa, wpatrywała się w Jego oczy. W Jego boskich oczach widziała siebie nędzną. Lecz kiedy patrzyła na swoją nędzę Jego oczami, czuła się cała przyjęta i miłowana. Miłosierne spojrzenie Jezusa podnosiło jej wzrok. Widziała swoją nędzę i widziała Jego miłosierdzie. Była pewna w duszy, że jest miłowana bez jakiejkolwiek zasługi. Czuła się Jego córką, a On często tak właśnie do niej mówił: Córko Moja…

„Choć taką nędzą jestem, nie lękam się Ciebie, bo znam dobrze miłosierdzie Twoje” – mówiła. A Jezus:

„Córko Moja, wszystkie nędze twoje spłonęły w ogniu Mojej miłości, jakoby jedno źdźbło wrzucone w niepojęty żar”.

Siostry i bracia

Przed nami odsłania się niezwykła ikona. Misericordia et misera – ‘Miłosierdzie i nędza’ – konkluduje o. Wons. Miłosierdzie, które przemieniło „nędzę” w „ofiarę żywej miłości” dla ratowania zagubionych w grzechu nędzników. Siostra Faustyna, która sama czuła się nędzna i grzeszna, uratowana przez miłosierdzie, życie swoje oddała miłosierdziu, aby także przez jej kruche życie mogło objawić się wszystkim grzesznikom, zwłaszcza tym najbardziej zatwardziałym.

To co wewnętrznie przeżywała siostra Faustyna, teologicznie ujął św. Jan Paweł II w encyklice o Bożym Miłosierdziu, „Dives in misericordia”:

„W swoim właściwym i pełnym kształcie miłosierdzie objawia się jako dowartościowanie, jako podnoszenie w górę, jako wydobywania dobra spod wszelkich nawarstwień zła, które jest w świecie i w człowieku”.

Dlatego spójrzmy i my dzisiaj duchowo na Jezusa i na Jego miłosierdzie. W nim, w „niezgłębionym oceanie” miłosierdzia Bożego – jak pisała autorka „Dzienniczka” – zanurzajmy nasze cierpienia, duchowe rany. Jeśli odczuwamy podobny stan do tego, w którym żyła Faustyna – czujemy się nędznikami – pamiętajmy na słowa Ewangelii, św. Jana Pawła II i św. Faustyny: tym bardziej mamy przystęp do Jezusa.

Jezusowa krew i woda stają się dla nas źródłem uzdrowienia. Uzdrowienia z grzechu, z cierpienia. Spełniają się słowa proroctwa Jezusa, które wypowiedział w świątyni:

„Jeśli ktoś jest spragniony, a wierzy we Mnie – niech przyjdzie do Mnie i pije! Jak rzekło Pismo: strumienie wody żywej popłyną z Jego wnętrza!” (J 7, 37-38).

Aby nie zapomnieć o Tobie, Bóg zapisał Twoje imię (Anno, Katarzyno, Antoni, Grzegorzu) i Twoich bliskich, na swoich dłoniach. Kartą stały się Jego dłonie, atramentem Krew, a piórem – gwoździe. Jakby nam mówił: „zobacz, zabiliście Mnie, lecz przychodzę teraz do Was z przesłaniem pokoju”.

„Jezus […] rzekł do [apostołów] – słyszymy w dzisiejszej Ewangelii – Pokój wam!”

Nie wypomniał apostołom ich zdrady. Jego pierwszym i stałym przesłaniem jest pokój Boży.

„Jak Ojciec Mnie posłał, tak i Ja was posyłam. Po tych słowach tchnął na nich i powiedział im: Weźmijcie Ducha Świętego! Którym odpuścicie grzechy, są im odpuszczone, a którym zatrzymacie, są im zatrzymane”.

Za św. Tomaszem odpowiadamy: „Pan mój i Bóg mój”.

Jesteśmy u samych źródeł sakramentu pojednania. To sakrament uzdrowienia wewnętrznego. Korzystajmy z niego bardzo często. Wychowujmy dzieci, młodzież do często przystępowania do spowiedzi świętej, sakramentu uzdrowienia wewnętrznego. Prośmy Boga także o świętych spowiedników. Zgodnie z liturgicznym refrenem Psalmu 118 z serca wołamy: „Dziękujcie Panu, bo jest miłosierny”.

I jeszcze dwie myśli:

Osoba chora w sensie fizycznym dzięki przesłaniom Ewangelii i św. Faustyny może odkryć swoją szczególną misję w Kościele. Doświadczając głębokiego pokoju płynącego ze spotkania ze Zmartwychwstałym, podobnie jak siostra Faustyna może odkryć drogę powołania do złożenia siebie w duchowej ofierze za innych, za ich zbawienie. To jest ich Apostolstwo Chorych.

„Kiedy konałem na krzyżu, nie myślałem o sobie, ale o biednych grzesznikach i modliłem się do Ojca za nimi” – przekazywała siostra Faustyna słowa Jezusa.

„Chcę, ażeby i ostatnie chwile twoje były zupełnie podobne do Mnie na krzyżu. Jedna jest cena, za którą się kupuje dusze – a tą jest cierpienie złączone z cierpieniem Moim na krzyżu...”

To nauczanie Jezusa stale obecne jest w Kościele, m.in. we wspólnocie Apostolstwa Chorych. Dobrze, że wybrzmiewają te słowa dzisiaj podczas odpustu, w Sanktuarium Miłosierdzia Bożego, w Centrum Apostolstwa Chorych Diecezji Rzeszowskiej. Misją Apostolstwa Chorych jest przywoływanie tego nauczania i podejmowanie go w życiu.

I ostatnia myśl:

W pierwszym czytaniu z Dziejów Apostolskich słyszeliśmy o dziełach dobroczynnych pierwotnego Kościoła. Dzisiaj w uroczystość Miłosierdzia Bożego obchodzimy także święto Caritas.

28 kwietnia 2018 r., czyli pięć lat temu, odbyła się w krakowskich Łagiewnikach uroczystość beatyfikacyjna Hanny Chrzanowskiej, polskiej pielęgniarki, która z wielkim oddaniem służyła chorym tworząc w diecezji krakowskiej parafialne pielęgniarstwo – były to czasy kard. Karola Wojtyły.

Przywołanie działalności charytatywnej pierwotnego Kościoła, działalności bł. Hanny Chrzanowskiej staje się dla nas współcześnie inspiracją. Z doświadczenia duchowego przyjęcia miłosierdzia Bożego rodzi się czynne miłosierdzie, wobec chorych. Bł. Hanna uczy nas, że nieraz wystarczy niewiele, a można bardzo pomóc choremu, np. proponując przejazd do kościoła na niedzielną mszę świętą, zrobienie zakupów, spacer, modlitwę lub po prostu spotkanie. Z towarzyszenia choremu rodzi się nieraz jego duchowa postawa, powołanie do Apostolstwa Chorych. Amen.

Autorzy tekstów, Bartoszek Wojciech, Najnowsze, najnowsze

nd pn wt śr cz pt sb

31

1

2

3

4

5

6

7

8

9

10

11

12

14

15

17

18

19

20

21

22

23

24

25

26

27

28

29

30

1

2

3

4

5

6

7

8

9

10

11

Dzisiaj: 22.04.2024