Zacznijcie wargi nasze...- Biblijno-duchowa refleksja nad Godzinkami o Niepokalanym Poczęciu NMP

Część II - SZKOŁA MODLITWY. Godzinki o Niepokalanym Poczęciu Najświętszej Maryi Panny ukazują godność i posługę Maryi, wykorzystując całą gamę symboli, metafor, figur i obrazów z kart Starego i Nowego Testamentu. Przyjrzyjmy się im, korzystając z układu „godzinkowego”.

zdjęcie: WWW.BRADI-BARTH.ORG

2019-11-07

Oto bowiem błogosławić mnie będą odtąd wszystkie pokolenia, gdyż wielkie rzeczy uczynił mi Wszechmocny. Maryja (Łk 1,48-49)

Od dziecka słuchałem „Godzinek o Niepokalanym Poczęciu Najświętszej Maryi Panny” śpiewanych w kościele parafialnym, ale dopiero później dostrzegłem, jakie bogactwo treści teologicznej oraz treści biblijnej jest w nich zawarte. (Jan Paweł II, Dar i Tajemnica)

Na prymę

Godzinki poranne rozpoczynają się od obdarzenia Maryi tytułem „Panno mądra”. By zrozumieć jego znaczenie, spójrzmy na cały werset:

„Zawitaj, Panno mądra, Domie poświęcony, Siedmioma kolumnami pięknie ozdobiony”.

Nawiązuje on do Księgi Przysłów 9, 1-6, gdzie opisano ucztę uosobionej Mądrości, przedstawionej jako kobieta:

„Mądrość zbudowała sobie dom, wyciosała siedem kolumn, nabiła zwierząt, namieszała wina i stół zastawiła. Służące wysłała, by wołały z wyżynnych miejsc miasta: «Prostaczek niech do mnie tu przyjdzie». Do tego, komu brak mądrości, mówiła: «Chodźcie, nasyćcie się moim chlebem, pijcie wino, które zmieszałam. Odrzućcie głupotę i żyjcie, chodźcie drogą rozwagi!»”. 

Dom z siedmioma kolumnami wyraża pełnię i doskonałość, a przyjęcie zaproszenia na tę ucztę oraz spożywanie na niej chleba i picie wina przygotowanego przez Mądrość oznacza życie. Kościół odniósł ten obraz do Maryi. Przychodzenie do domu, gdzie jest Ona, zasiadanie na ucztach, które Ona przygotowała – oznacza życie. Jest jeszcze uczta uosobionej głupoty, również przedstawionej jako kobieta. (zob. Prz 9, 1318). Pierwsza z uczt symbolizuje wierność Bogu, druga – odwrócenie się od Niego. Maryja prowadzi ku Mądrości.

Dalszy opis Maryi: „Od wszelakiej zarazy świata ochroniona, Pierwej święta w żywocie matki, niż zrodzona”, ponownie nawiązuje do anielskiego nazwania Maryi „łaski pełna” (Łk 1, 28). Tak, jak już wspomnieliśmy w rozważaniach jutrzni, w oryginalnym języku Nowego Testamentu (czyli po grecku) brzmi on: kecharitōmenē („trwałe obdarowanie łaską”), a jego czas (perfectum) wskazuje, że to nie anioł sprawił, iż Maryja stała się „łaski pełną”, ale że taką już Ją zastał. Kościół ten stan nazwał Niepokalane Poczęcie (przywołany już dogmat z 8 XII 1854 roku), co potwierdziła sama Maryja, objawiając się Bernadetcie Soubirous w Lourdes. Zapytana przez Bernadettę, kim jest, nie odpowiedziała, że jest niepokalanie poczęta, ale „Ja jestem Niepokalane Poczęcie”. Maryja jest więc „niepokalanością”, czyli osobowym „stanem”, niezależnym od owego stanu, w jakim wszyscy inni ludzie poczynają się i przychodzą na świat. W kwestii „zarazy świata” warto rozważyć Psalm 91 (90). Jego wersety 4-7, tchną nadzieją: 

 „Okryje cię swymi piórami i schronisz się pod Jego skrzydła: Jego wierność to puklerz i tarcza. W nocy nie ulękniesz się strachu ani za dnia – lecącej strzały, ani zarazy, co idzie w mroku, ni moru, co niszczy w południe. Choć tysiąc padnie u twego boku, a dziesięć tysięcy po twojej prawicy: ciebie to nie spotka”. 

Kolejny tytuł, jaki Maryja otrzymała w Godzinkach, to: „Tyś Matka wszech żyjących, Tyś jest świętych drzwiami”. Jest Ona Matką Jezusa Chrystusa, a z Jego woli jest również i naszą matką. Pamiętamy o testamencie ukrzyżowanego Jezusa? „Jezus, gdy „ujrzał Matkę i stojącego obok Niej ucznia, którego miłował, rzekł do Matki: «Niewiasto, oto syn Twój». Następnie rzekł do ucznia: «Oto Matka twoja». I od tej godziny uczeń wziął Ją do siebie” (J 19, 26-27).

W osobie umiłowanego ucznia – Jana – Maryja otrzymała każdego z nas. Zabierajmy Ją do siebie, aby zamieszkała z nami, by towarzyszyła nam w naszym powołaniu, pracach, zwyczajnej codzienności. Starajmy się jednak tak żyć, aby w naszym obliczu mogła dostrzegać oblicze swojego Syna – Jezusa Chrystusa.

Maryja w tym wersecie została również przyrównana do drzwi, przez które mogą przechodzić święci. Jej Syn jest bramą (zob.J 10, 9). Metafora drzwi nie jest obca Biblii. Grzech leży u drzwi (wrót) do serca każdego z nas. Cierpliwie czyha na ich uchylenie, jak jest to wymownie opisane w Księdze Rodzaju: „Pan zapytał Kaina: «Dlaczego jesteś smutny i dlaczego twarz twoja jest ponura? Przecież gdybyś postępował dobrze, miałbyś twarz pogodną; jeżeli zaś nie będziesz dobrze postępował, grzech leży u wrót i czyha na ciebie, a przecież ty masz nad nim panować»” (Rdz 4, 6-7). Drzwi do serca Maryi są całkowicie dla grzechu zamknięte, ale dla tych, którzy pomimo własnej grzeszności, stale podejmują proces nawracania się – powracania do Jej Syna – zawsze otwarte.

Pozostańmy jeszcze pośród ksiąg Starego Testamentu, by móc zrozumieć określenie Maryi, jako „Nowa gwiazdo z Jakuba, Tyś nad Aniołami”. Pierwsza część tego zdania nawiązuje do proroctwa Balaama, który jako pogański wróżbita miał przekląć naród wybrany, tymczasem zamiast przekleństwa wygłosił cztery błogosławieństwa nad Izraelem (zob. Lb 23, 7-10.18-24; 24,39.15-19). Wśród nich znalazło się również proroctwo mesjańskie:  

„Widzę go, lecz jeszcze nie teraz, dostrzegam go, ale nie z bliska: Wschodzi Gwiazda z Jakuba, a z Izraela podnosi się berło”  (Lb 24, 17). 

Zapowiedź ta urzeczywistniła się w Osobie Jezusa Chrystusa (zob. jeszcze Rdz 49, 10; Ap 22, 16). Maryja jest nową gwiazdą z Jakuba (to pierwsze imię Izraela – zob. Rdz 32, 29). Staje się nowym, pięknym blaskiem Chrystusa. Jaśnieje nie tylko nad ludźmi, ale i nad aniołami („Tyś nad Aniołami”). Kwestię 
wywyższenia Maryi ponad aniołów tak wyjaśnił jeden z największych piewców Maryi epoki średniowiecza – Doctor Mellifluus (Doktor Miodopłynny) – czyli św. Bernard z Clairvaux: „Maryja doszła aż do aniołów przez pełność łaski, a ponad aniołów – przez zstąpienie Ducha Świętego. Jest w aniołach miłość, jest czystość, jest pokora. Cóż z tego wszystkiego nie zajaśniało w Maryi. [...] Śledźmy przewagę: «Do którego bowiem z aniołów powiedział kiedykolwiek»: «Duch Święty zstąpi na Ciebie i moc Najwyższego osłoni Cię. Dlatego też Święte, które się narodzi, będzie nazwane Synem Bożym»? Zresztą «Prawda z ziemi powstała», nie ze stworzenia anielskiego; nie aniołów, ale nasienie Abrahamowe przyjmuje. Wielka to rzecz dla anioła, że jest sługą Pana; ale Maryja zasłużyła na coś wyższego – że jest Matką. Przeto płodność Dziewicy jest wybitną chwałą, i o tyle wyższą się stała od aniołów z powodu szczególnego daru, o ile z większym wyróżnieniem w porównaniu do aniołów przyjęła imię Matki”.

Prymę zamyka stwierdzenie: „Ogromna czartu jesteś, w szyku obóz silny, bądź chrześcijan ucieczką i port nieomylny”. Czart (szatan) prowadzi intensywną walkę o dusze ludzkie. Maryja, z woli Boga może mu w tym skutecznie przeszkadzać. Jej wolność od jakiegokolwiek grzechu powoduje, że diabeł jest wobec Niej całkowicie bezradny. Nigdy nie dotknięta nawet najmniejszym cieniem grzechu sprawia, że jest jak wojsko w pełnym szyku bojowym, nieustannie gotowe, by odpierać diabelskie ataki na Jej duchowe potomstwo. W tym kontekście odczytajmy jeszcze jeden z tekstów Starego Testamentu:

Wprowadzam nieprzyjaźń między ciebie [chodzi o szatana], a niewiastę, pomiędzy potomstwo twoje, a potomstwo jej: ono ugodzi cię w głowę, a ty ugodzisz je w piętę” (Rdz 3, 15).

Szatan jest bardzo drobiazgowym stworzeniem. Zależy mu na potępieniu człowieka (odsunięciu go od Boga), stąd tak intensywnie działa. Nie może jednak przezwyciężyć możliwości Maryi, która jest jak „obóz silny”, doskonale zabezpieczony. Tak też wychwala oblubieniec swoją oblubienicę w Pieśni nad Pieśniami: 

„Piękna jesteś, przyjaciółko moja, jak Tirsa [miasto w Samarii, 48 km na północ od Jerozolimy], wdzięczna jak Jeruzalem, groźna jak zbrojne zastępy”  (PnP 6, 4). 

A chór dodaje:

„Kimże jest ta, która świeci z wysoka jak zorza, piękna jak księżyc, jaśniejąca jak słońce, groźna jak zbrojne zastępy? (PnP 6, 10). 

Maryja jest równocześnie „ucieczką, portem nieomylnym”. Na morzu życia diabeł potęguje burze, Ona ofiarowuje pewny port. Ludzie czasów biblijnych bardzo mocno cenili sobie zabezpieczone porty. W I wieku po Chrystusie statki żeglowały tylko wiosną i latem, gdyż od 11 listopada do 10 marca, droga morzem była zamknięta (mare clausum) z powodu burzliwej, zimowej pogody. Na jesień marynarze zawijali do portów, które mogły im oraz statkom zapewnić ucieczkę przed sztormami i bezpieczeństwo przed znoszącymi prądami (zob. Dz 27, 9-44).

Dialog kończący prymę, podobnie jak w jutrzni, akcentuje wyniesienie Maryi przez Boga: „Sam Ją stworzył w Duchu Świętym – I wyniósł Ją nad wszystkie dzieła rąk swoich”. Obraz biblijny, z którego autor Godzinek mógł zaczerpnąć to sformułowanie, to pełen piękna i tajemnicy poemat, opisujący językiem poezji uosobioną Mądrość: 

„Pan mnie stworzył, swe arcydzieło, jako początek swej mocy, od dawna, od wieków jestem stworzona, od początku, nim ziemia powstała. Przed oceanem istnieć zaczęłam, przed źródłami pełnymi wody; zanim góry zostały założone, przed pagórkami zaczęłam istnieć; nim ziemię i pola uczynił – początek pyłu na ziemi. Gdy niebo umacniał, z Nim byłam, gdy kreślił sklepienie nad bezmiarem wód, gdy w górze utwierdzał obłoki, gdy źródła wielkiej otchłani umacniał, gdy morzu stawiał granice, by wody z brzegów nie wyszły, gdy kreślił fundamenty pod ziemię. Ja byłam przy Nim mistrzynią, rozkoszą Jego dzień po dniu, cały czas igrając przed Nim, igrając na okręgu ziemi, znajdując radość przy synach ludzkich” (PRz 8, 22-31). 

W powyższym tekście uosobiona Mądrość szczególnie mocno podkreśla swoje pochodzenie, wyniesienie ponad świat stworzony oraz stałą bliskość z Bogiem. Autor Godzinek korzysta z tego przesłania, odnosząc go do Maryi, dodatkowo podkreślając Osobę Ducha Świętego. Święty Bonawentura tak wyjaśnia to zagadnienie: „Duch Święty uświęcił Ją szczególną świętością nie tylko w Jej osobie, ale również w Jej naturze, ponieważ posiadała uświęcenie nie tylko dla siebie i w sobie, ale żeby przez urodzenie była źródłem dla kogo innego, żeby to, co miało się z Niej narodzić, narodziło się świętym; a przez tego potomka wszyscy z niej się uświęcają”. Maryja jest dziełem rąk Bożych. Do Niej, ze szczególną wrażliwością wiary, możemy odnieść słowa z Księgi Rodzaju, podsumowujące dzieło stworzenia: „A Bóg widział, że wszystko, co uczynił, było bardzo dobre” (Rdz 1, 31). Bóg przypatrując się Jej, wciąż widzi, że wszystko w Niej jest bardzo dobre – trwale zachowujące łaskę. 

Na tercję

Tercję rozpoczynamy od przywitania Maryi jako „Arki Przymierza”. Dla Izraelitów arka przymierza stanowiła największą świętość. Oto jej opis:

„I uczynią arkę z drzewa akacjowego; jej długość będzie wynosiła dwa i pół łokcia; jej wysokość półtora łokcia i jej szerokość półtora łokcia. I pokryjesz ją szczerym złotem wewnątrz i zewnątrz, i uczynisz na niej dokoła złote wieńce. Odlejesz do niej cztery pierścienie ze złota i przymocujesz je do czterech jej krawędzi: dwa pierścienie do jednego jej boku i dwa do drugiego jej boku. Rozkażesz zrobić drążki z drzewa akacjowego i pokryjesz je złotem. I włożysz drążki te do pierścieni po obu bokach arki celem przenoszenia jej. Drążki pozostaną w pierścieniach arki i nie będą z nich wyjmowane. I włożysz do arki Świadectwo, które dam tobie” (WJ 25, 10-16). 

W niej naród wybrany przechowywał to, co miał najcenniejszego („Świadectwo”) – tablice z dziesięciorgiem przykazań, omer (czyli 4 lub 2,2 l.) manny oraz laskę Aarona – (zob. Wj 16, 33-34; 25, 16.21; Hbr 9, 4). Maryja jako nowa Arka Przymierza „przechowywała” w sobie to, co ludzkość otrzymała najcenniejszego – Jezusa Chrystusa. Zrozumienie kolejnego tytułu „Tron Salomona” wymaga od nas lektury Pierwszej Księgi Królewskiej 10, 18-20:

„Król Salomon sporządził wielki tron z kości słoniowej, który wyłożył czystym złotem. Tron miał sześć stopni i z tyłu oparcie z owalnym zwieńczeniem oraz poręcze po obu stronach siedzenia, a przy poręczach stały dwa lwy. Na sześciu stopniach stało tam po obu stronach dwanaście lwów. Czegoś takiego nie uczyniono w żadnym z królestw”.

Tron ten, chociaż przynależał do króla Salomona, symbolizował tron Boga królującego nad swoim ludem przez ziemskich władców (zob. także Iz 6, 1; Łk 1, 32). W tym obrazie Maryja symbolizuje szczególnie uprzywilejowane miejsce dla Boga. Tego rodzaju miejsca nie można znaleźć w „żadnym z królestw” („w żadnym innym człowieku”).

Maryja otrzymała również w tercji miano: „Tęczo, wszechmocną ręką z pięknych farb złożona”. Tęcza jest jednym z najpiękniejszych zjawisk atmosferycznych. Pojawia się zwykle po ulewie, gdy promienie słońca przeświecają przez kropelki deszczu. W Biblii najpiękniejszy opis tego zjawiska i symboliczne jego wyjaśnienie odnajdujemy w Księdze Rodzaju: 

„Potem Bóg tak rzekł do Noego i do jego synów: «Ja, Ja zawieram przymierze z wami i z waszym potomstwem, które po was będzie; z wszelką istotą żywą, która jest z wami: z ptactwem, ze zwierzętami domowymi i polnymi, jakie są przy was, ze wszystkimi, które wyszły z arki, z wszelkim zwierzęciem na ziemi. Zawieram z wami przymierze, tak iż nigdy już nie zostanie zgładzona wodami potopu żadna istota żywa i już nigdy nie będzie potopu niszczącego ziemię». Po czym Bóg dodał: «A to jest znak przymierza, które ja zawieram z wami i każdą istotą żywą, jaka jest z wami, na wieczne czasy: Łuk mój kładę na obłoki, aby był znakiem przymierza między Mną a ziemią. A gdy rozciągnę obłoki nad ziemią i gdy ukaże się ten łuk na obłokach, wtedy wspomnę na moje przymierze, które zawarłem z wami i z wszelką istotą żywą, z każdym człowiekiem; i nie będzie już nigdy wód potopu na zniszczenie żadnego jestestwa. Gdy zatem będzie ten łuk na obłokach, patrząc na niego, wspomnę na przymierze wieczne między mną a wszelką istotą żyjącą w każdym ciele, które jest na ziemi». Rzekł Bóg do Noego: «To jest znak przymierza, które zawarłem między Mną a wszystkimi istotami, jakie są na ziemi»” (Rdz 9, 8-17).

To znak przymierza, zawartego między Bogiem a Noem i ucieleśnienie nowego związku między ludźmi i ich Stwórcą. Co znamienne, z przytoczonego tekstu wynika, że łuk tęczy jest przypomnieniem dla Boga (zob. Rdz 9, 16). To antropomorfizm (wyobrażenie sobie Boga na sposób ludzki, przypisanie mu cech i sposobu postępowania człowieka), mający za zadanie uciszenie ludzkich obaw i lęków. Prorok Ezechiel rozpoczął swoje proroctwo opisem Boga, otoczonego olśniewającym blaskiem. By Go wyrazić, nie znalazł lepszego obrazu jak łuk tęczy:

„Następnie widziałem coś jakby połysk stopu złota ze srebrem, który wyglądał jak ogień wokół niego. Ku górze od tego, co wyglądało jak biodra, i w dół od tego, co wyglądało jak biodra, widziałem coś, co wyglądało jak ogień, a wokół niego promieniował blask. Jak pojawienie się tęczy na obłokach w dzień deszczowy, tak przedstawiał się ów blask dokoła. Taki był widok tego, co było podobne do chwały Pańskiej. Oglądałem ją. Następnie upadłem na twarz i usłyszałem głos Mówiącego” (Ez 1, 27-28). 

Wybierzmy jeszcze tekst z Księgi Syracha:

„Patrz na tęczę i wychwalaj Tego, kto ją uczynił, nadzwyczaj piękna jest w swoim blasku: otacza niebo kręgiem wspaniałym, a napięły ją ręce Najwyższego” (SyR 43, 11-12)

Parafrazując ten fragment, możemy powiedzieć: „Patrz na Maryję i wychwalaj Parafrazując ten fragment, możemy powiedzieć: „Patrz na Maryję i wychwalaj Tego, kto Ją uczynił, nadzwyczaj piękna jest w swoim blasku”. Maryja, to najpiękniejszy człowiek. Urzeczywistnia Boże miłosierdzie, określamy ją jako „Matkę miłosierdzia”. Przytoczmy jedną z modlitw: „Witaj, Królowo, Matko miłosierdzia, życie, słodyczy i nadziejo nasza witaj! Do Ciebie wołamy wygnańcy, synowie Ewy; do ciebie wzdychamy jęcząc i płacząc na tym łez padole. Przeto, Orędowniczko nasza, one miłosierne oczy Twoje na nas zwróć, a Jezusa, błogosławiony owoc żywota Twojego, po tym wygnaniu nam okaż. O łaskawa, o litościwa, o słodka Panno Maryjo!”.

Ona „najpełniej zna tajemnicę Bożego miłosierdzia. Wie, ile ono kosztowało i wie, jak wielkie ono jest. W tym znaczeniu nazywamy Ją również Matką miłosierdzia – Matką Bożą miłosierdzia lub Matką Bożego miłosierdzia” (Jan Paweł II, Encyklika «Dives in misericordia», nr 9). Autor Godzinek porównał Maryję także do dwóch nadzwyczajnych zjawisk z obszaru botaniki. Pierwszy z nich: „Jak krzak Mojżeszów, boskim ogniem gorejąca”. Od razu przenosimy się do Księgi Wyjścia 3, 1-22, w której czytamy o wydarzeniu u podnóża Góry Horeb (Synaj), gdzie Mojżesz spostrzegł płonący krzew, który jednak nie spłonął. 

„Gdy Mojżesz pasał owce swego teścia, Jetry, kapłana Madianitów, zaprowadził [pewnego razu] owce w głąb pustyni i przyszedł do góry Bożej Horeb. Wtedy ukazał mu się Anioł Pański w płomieniu ognia, ze środka krzewu. [Mojżesz] widział, jak krzew płonął ogniem, a nie spłonął od niego. Wtedy Mojżesz powiedział do siebie: «Podejdę, żeby się przyjrzeć temu niezwykłemu zjawisku. Dlaczego krzew się nie spala?» Gdy zaś Pan ujrzał, że [Mojżesz] podchodził, żeby się przyjrzeć, zawołał Bóg do niego ze środka krzewu: «Mojżeszu, Mojżeszu!» On zaś odpowiedział: «Oto jestem». Rzekł mu [Bóg]: «Nie zbliżaj się tu! Zdejm sandały z nóg, gdyż miejsce, na którym stoisz, jest ziemią świętą». Powiedział jeszcze Pan: «Jestem Bogiem ojca twego, Bogiem Abrahama, Bogiem Izaaka i Bogiem Jakuba». Mojżesz zasłonił twarz, bał się bowiem zwrócić oczy na Boga”  (WJ 3, 1-6). Podczas tego nadzwyczajnego wydarzenia Mojżesz dowiedział się o swojej misji oraz usłyszał imię Boga: „Jestem, który Jestem” (WJ 3, 14).

Od tego spotkania Boga z człowiekiem rozpoczął się nowy etap w historii zbawienia. Również przez Maryję Bóg rozpoczął nowy etap swojej zbawczej działalności – wyprowadzenia człowieka z niewoli grzechu. Obraz drugi: „Tyś Różdżka Aaronowa, śliczny kwiat rodząca” wywodzi się z wydarzenia przedstawionego w Księdze Liczb:

„Powiedział znowu Pan do Mojżesza: «Przemów do Izraelitów i weź od nich po lasce, po lasce od każdego pokolenia, od wszystkich książąt pokoleń - razem lasek dwanaście. Wypisz imię każdego na jego lasce, a na lasce lewitów wypisz imię Aarona. Ma wypaść po jednej lasce na wodza poszczególnych pokoleń. Połóż je w Namiocie Spotkania przed [Arką] Świadectwa, gdzie się z tobą spotykam. Laska męża, którego obrałem, zakwitnie, i uciszę szemranie Izraelitów, które się podniosło przeciwko wam». I oznajmił to Mojżesz Izraelitom. Dali mu więc wszyscy ich książęta po lasce, tak że wypadła jedna laska na księcia z każdego pokolenia, razem więc dwanaście lasek. Pośród nich była również laska Aarona. Mojżesz położył laski przed Panem w Namiocie Spotkania. Gdy następnego poranka wszedł Mojżesz do Namiotu Spotkania, zobaczył, że zakwitła laska Aarona z pokolenia Lewiego: wypuściła pączki, zakwitła i wydała dojrzałe migdały. Następnie Mojżesz wyniósł wszystkie laski od Pana do wszystkich Izraelitów; zobaczyli, i każdy odebrał swoją laskę. A Pan rzekł do Mojżesza: «Połóż laskę Aarona z powrotem przed [Arką] Świadectwa, by się przechowała jako znak przeciw zbuntowanym. Zakończ w ten sposób ich szemranie przede Mną, aby nie poginęli». I uczynił tak Mojżesz, postępując według nakazu Pana”  (Lb 17, 16-26).

Przedstawione wydarzenie, to opis posłuszeństwa i wybrania. Maryja jest tego urzeczywistnieniem. Tytuł „Tyś Różdżka Aaronowa” podkreśla wybranie przez Boga, a zdanie „śliczny kwiat rodząca” (zob. także Iz 11, 1), odzwierciedla owoc Jej macierzyństwa, gdyż to z Niej „narodził się Jezus, zwany Chrystusem” (Mt 1, 16). W tercji śpiewamy również, że Maryja jest „Bramą rajską zamknioną”. Źródło tego określenia odnajdujemy w dwóch tekstach biblijnych:

„Wygnawszy zaś człowieka, Bóg umieścił na wschód od ogrodu Eden cherubów i miecz z połyskującym ostrzem, aby strzec drogi do drzewa życia” (Rdz 3, 24). „Potem zaprowadził mnie do zewnętrznej bramy przybytku, która skierowana jest na wschód; była jednakże zamknięta. I rzekł do mnie Pan: «Ta brama ma być zamknięta. Nie powinno się jej otwierać i nikt nie powinien przez nią wchodzić, albowiem Pan, Bóg Izraela, wszedł przez nią. Dlatego winna ona być zamknięta” (Ez 44, 1-2).

Brama łączy podwójną symbolikę: uniemożliwia wstęp lub pozwala na wejście. Maryja jest bramą zamkniętą przed wszelkim skażeniem. Jest również bramą otwartą dla Boga. Tę zasadę warto praktykować także w swoim życiu – być zamkniętym na wszelkie odcienie zła, a otwartym na każdą formę dobra (świętości). Po to jest brama. Maryja jest również znakiem. Ten aspekt eksponuje tytuł „Runo Gedeona”, który został zaczerpnięty z prośby, jaką jeden z wielkich sędziów Izraela (zwierzchników, wodzów z epoki przed okresem monarchii) skierował do Boga. Chciał w ten sposób się upewnić, czy dzieło, które ma podjąć (przystąpić do walki podczas najazdów Madianitów i Amalekitów) jest naprawdę z natchnienia Bożego, czy też może tylko z jego wyobraźni. Stąd prosi:

„Rzekł więc Gedeon do Boga: «Jeżeli naprawdę chcesz przeze mnie wybawić Izraela, jak to powiedziałeś, pozwól, że położę runo wełny na klepisku; jeżeli rosa spadnie tylko na runo, a cała ziemia dokoła będzie sucha, będę wiedział, że wybawisz Izraela przeze mnie, jak powiedziałeś». Tak uczynił. Kiedy rano wstał i ścisnął wilgotne runo, wycisnął z runa pełną czaszę wody. I rzekł Gedeon do Boga: «Nie gniewaj się na mnie, jeżeli przemówię jeszcze raz do ciebie. Pozwól, że jeszcze raz powtórzę doświadczenie z runem: niech rano będzie suche tylko samo runo, a niech na ziemi dokoła będzie rosa». I Bóg sprawił to tej nocy: samo runo pozostało suche, a na ziemi była rosa” (Sdz 6, 36-40).

Nie trzeba bać się pytań i próśb do Boga o dobre rozeznanie oraz o ewentualny znak potwierdzający lub zaprzeczający planowaną decyzję. Szatan lubi wykorzystywać ludzką naiwność lub przekonanie człowieka o własnym, nadzwyczajnym postępie duchowo-charyzmatycznym. Maryja też pytała (zob. Łk 1, 34). Dalej śpiewamy: „Tyś niezwyciężonego Plastr miodu Samsona”. Samson, podobnie jak Gedeon, był sędzią (w znaczeniu przywódcy, obrońcy, wojownika). Odznaczał się ponadprzeciętną siłą fizyczną. Oto opis wydarzenia, na którym oparto to wezwanie:

„Udał się Samson wraz z ojcem swoim i matką do Timny, a gdy się zbliżał do winnic Timny, oto młody lew rycząc stanął naprzeciw niego. Wówczas opanował go duch Pana, tak że lwa rozdarł, jak się koźlę rozdziera, chociaż nie miał nic w ręku. Jednak nie zdradził się wobec swego ojca i matki z tego, co uczynił. Kiedy przyszedł na miejsce, rozmawiał z ową kobietą i spodobała mu się. Gdy po jakimś czasie Samson wracał, by wziąć ją za żonę, zboczył, by obejrzeć padlinę lwa, a oto rój pszczół i miód znalazły się w padlinie. Wziął go więc do ręki i jadł, a gdy przyszedł do swego ojca i matki, dał im także, aby jedli, nie mówiąc im jednak, że miód zebrał z padliny lwa” (Sdz 14, 5-9).

Specyfiką tego tekstu jest nie tylko pokonanie przez Samsona, bez żadnej broni, młodego lwa, ale również zagnieżdżenie się roju pszczół w padlinie lwa, gdzie wytwarzały miód. Obraz ten stał się podstawą zagadki, którą zadał uczestnikom swojego wesela (zob. Sdz 14, 12-20). Skorzystanie w Godzinkach z obrazu plastra miodu Samsona, podkreśla przede wszystkim zwycięstwa jakie dzięki „duchowi Pana” (Sdz 14, 6.19; 15, 14) w różnych sytuacjach odnosił Samson. Również Maryja, dzięki Bożej łasce, potrafi odnosić zwycięstwa nad różnorakimi niebezpieczeństwami zagrażającymi wyznawcom Jej Syna. Tercja kończy się wątkiem przewodnim całych Godzinek – prawdą o wolności Maryi od jakiegokolwiek grzechu, począwszy od grzechu pierworodnego:

„Przystało, aby Cię Syn tak zacny od winy, pierworodnej zachował i zmazy Ewinej. Który Ciebie za Matkę obierając sobie, chciał by przywara grzechu nie powstała w Tobie”. Biblijną ilustracją do tych zdań jest znany nam opis upadku Adama i Ewy (zob. Rdz 3, 1-24). Powtórzmy słowa dogmatu, oparte między innymi na myśli bł. Jana Dunsa Szkota: „na mocy przewidzianych zasług Jezusa Chrystusa, Zbawiciela rodzaju ludzkiego, [Maryja] została zachowana nienaruszona od wszelkiej zmazy grzechu pierworodnego”. A czym jest grzech pierworodny? Nie jest on „jakimś naturalnym brakiem w samym człowieku, czy u samego człowieka, ale orzeczeniem o relacji, które sensownie można sformułować jedynie w kontekście relacji Bóg – człowiek”. Maryja, jako człowiek wolny od jakiegokolwiek grzechu, jest zatem osobą o doskonałej relacji z Bogiem. Zwróćmy jeszcze uwagę, że w tercji spotykamy cztery biblijne wydarzenia, które zaistniały wbrew prawom natury (contra naturam): 1. krzew, który płonął, a nie spalił się; 2. zakwitnięcie uschłego już patyka (laski Aarona); 3. runo wełny, którego stan wilgotności był odwrotny do otoczenia; 4. miód, który pszczoły utworzyły w rozkładającej się padlinie lwa. Wszystkie te obrazy zastosowano wobec Maryi. Jej niepokalane poczęcie, poczęcie Jezusa bez udziału mężczyzny oraz dziewicze macierzyństwo, również wymykają się prawom natury, ale jak widać z przedstawionych wydarzeń biblijnych „dla Boga nie ma nic niemożliwego” (Łk 1, 37). Dialog podsumowujący tercję brzmi: „Ja mieszkam na wysokościach – I tron mój w słupie obłoku”. Zdanie to, to słowa zaczerpnięte z przemowy uosobionej Mądrości: „Zamieszkałam na wysokościach, a tron mój na słupie z obłoku”  (SyR 24, 4). W tradycji biblijnej „słup obłoku” to uzewnętrznienie obecności Boga pośród swego narodu, który wyprowadził z niewoli egipskiej:

„A Pan szedł przed nimi podczas dnia, jako słup obłoku, by ich prowadzić drogą, podczas nocy zaś jako słup ognia, aby im świecić, żeby mogli iść we dnie i w nocy. Nie ustępował sprzed ludu słup obłoku we dnie ani słup ognia w nocy” (WJ 13, 21-22).

„Anioł Boży, który szedł na przedzie wojsk izraelskich, zmienił miejsce i szedł na ich tyłach. Słup obłoku również przeszedł z przodu i zajął ich tyły, stając między wojskiem egipskim a wojskiem izraelskim. I tam był obłok ciemnością, tu zaś oświecał noc. I nie zbliżyli się jedni do drugich przez całą noc”  (WJ 14, 19-20). „Mojżesz zaś wziął namiot i rozbił go za obozem, i nazwał go Namiotem Spotkania. A ktokolwiek chciał się zwrócić do Pana, szedł do Namiotu Spotkania, który był poza obozem. Ile zaś razy Mojżesz szedł do namiotu, cały lud stawał przy wejściu do swych namiotów i patrzał na Mojżesza, aż wszedł do namiotu. Ile zaś razy Mojżesz wszedł do namiotu, zstępował słup obłoku i stawał u wejścia do namiotu, i wtedy [Pan] rozmawiał z Mojżeszem. Cały lud widział, że słup obłoku stawał u wejścia do namiotu. Cały lud stawał i każdy oddawał pokłon u wejścia do swego namiotu. A Pan rozmawiał z Mojżeszem twarzą w twarz, jak się rozmawia z przyjacielem” (WJ 33, 7-11).

„Wtedy to obłok okrył Namiot Spotkania, a chwała Pana napełniła przybytek. I nie mógł Mojżesz wejść do  Namiotu Spotkania, bo spoczywał na nim obłok i chwała Pana wypełniała przybytek. Ile razy obłok wznosił się nad przybytkiem, Izraelici wyruszali w drogę, a jeśli obłok nie wznosił się, nie ruszali w drogę aż do dnia uniesienia się obłoku. Obłok bowiem Pana za dnia zakrywał przybytek, a w nocy błyszczał jak ogień na oczach całego domu izraelskiego w czasie całej ich wędrówki” (WJ 40, 34-38).

„Mojżesz rzekł jednak do Pana: «Egipcjanie słyszeli, że Ty ten naród wyprowadziłeś swą mocą spośród nich, i donieśli o tym mieszkańcom tego kraju. Słyszeli oni, że Ty, Panie, przebywasz pośród tego narodu i bywasz widziany twarzą w twarz; że Twój obłok stoi nad nimi, że Ty wśród dnia idziesz przed nimi w słupie obłoku, a w nocy – w słupie ognistym”  (Lb 14, 13-14). 

Sięgnijmy jeszcze do Księgi Izajasza, by przyjrzeć się wizji, podczas której prorok zobaczył Boga zasiadającego na swoim tronie:

„W roku śmierci króla Ozjasza ujrzałem Pana siedzącego na wysokim i wyniosłym tronie, a tren Jego szaty wypełniał świątynię. Serafiny stały ponad Nim; każdy z nich miał po sześć skrzydeł; dwoma zakrywał swą twarz, dwoma okrywał swoje nogi, a dwoma latał. I wołał jeden do drugiego: «Święty, Święty, Święty  jest Pan Zastępów. Cała ziemia pełna jest Jego chwały». Od głosu tego, który wołał, zadrgały futryny drzwi, a świątynia napełniła się dymem” (6, 1-4).

Po wniebowzięciu Najświętszej Maryi Panny pierwsze słowa wersetu „Ja mieszkam na wysokościach. I tron mój w słupie obłoku”, stały się aktualne również w odniesieniu do Niej. Święta Brygida Szwedzka pozostawiła nam mistyczną wizję tronu Maryi: „Ja, Maryja, jestem najpokorniejsza i zasiadam na szerokim tronie. Nade mną nie ma ani słońca, ani księżyca, ani gwiazd, ani chmur, ale cudowna i niewypowiedziana świetlista jasność, wypływająca z przecudnej piękności Boskiego majestatu. Pode mną nie ma ani ziemi, ani gruntu, a tylko nieporównanie słodkie odpoczniecie w cnotach Bożych. Wokół mnie nie ma ani murów, ni ścian, ale panowanie chwalebnych zastępów aniołów i świętych. I choć zasiadam tak wysoko, słyszę jednak mych przyjaciół, którzy przebywają na ziemi i codziennie zanoszą do mnie łzy i wzdychania. Widzę ich pracę i trud. Dlatego będę ich szukać i posadzę ich na moim tronie, który jest bardzo szeroki i może pomieścić wszystkich”. Często wizje biblijne przekraczają możliwości poznawcze ludzkiego umysłu, podobnie jest z zaprezentowanym opisem chwały Maryi i Jej tronu. Jednakże, co szczególnie ważne w tym mistycznym opisie, to prawda, że wyniesienie Maryi nie utrudnia Jej słyszeć nasze wołania do Niej i widzieć naszą codzienną pracę i trud. A Jej serce może pomieścić wszystkich nas równocześnie. Każdy z nas ma swoje miejsce przy Niej. Oby nie było puste. 


Zobacz całą zawartość numeru

 

Autorzy tekstów, Ks. Wilk Janusz, Miesięcznik, Numer archiwalny, 2019nr11, Z cyklu:, Modlitwy czas

Kim jesteśmy?

Rozważania różańcowe

nd pn wt śr cz pt sb

29

30

31

1

2

3

4

5

6

7

8

9

10

11

12

13

14

15

16

17

18

19

20

21

22

23

24

25

26

27

28

29

30

1

2

3

4

5

6

7

8

9

Dzisiaj: 08.04.2020