Od drewna żłóbka do drzewa Krzyża
Dzisiaj już tak bardzo się nie dziwię. Coraz lepiej rozumiem, że krzyż nie jest zaprzeczeniem Bożego Narodzenia, ale raczej jego konsekwencją. Jeśli Bóg naprawdę stał się człowiekiem, to nie mógł ominąć cierpienia.
Ukamienowanie św. Szczepana
zdjęcie: www.freechristimages.org
2025-12-26
Dzisiaj, w święto św. Szczepana – pierwszego męczennika, szczególnie warto zwrócić uwagę na fragment Dziejów Apostolskich, który opisuje moment jego śmierci. Odkąd pamiętam, zawsze dziwiłam się takiemu „liturgicznemu sąsiedztwu” dwóch – mogłoby się wydawać – całkowicie różnych świąt: Uroczystość Narodzenia Pańskiego, a zaraz po niej święto św. Szczepana. Niegdyś z pomocą w lepszym zrozumieniu takiego zestawienia świąt przyszedł mi Ojciec Święty Benedykt XVI, który tak wyjaśnił związek narodzin Jezusa i śmierci Szczepana:
„Nazajutrz po uroczystości Bożego Narodzenia obchodzimy święto św. Szczepana, diakona i męczennika. Na pierwszy rzut oka zestawienie z narodzinami Odkupiciela może dziwić. Uderza bowiem kontrast między pokojem i radością panującymi w Betlejem, a tragedią Szczepana. W rzeczywistości ten brak harmonii okazuje się pozorny, jeśli dogłębnie rozważymy tajemnicę Bożego Narodzenia. Leżące w grocie Dzieciątko Jezus jest Jednorodzonym Synem Bożym, który stał się człowiekiem. Zbawi On ludzkość umierając na krzyżu. Teraz widzimy Go w stajence owiniętego w pieluszki; po ukrzyżowaniu znów zostanie owinięty płótnem i złożony w grobie. Nie przypadkiem ikonografia Bożego Narodzenia przedstawiała niekiedy Niemowlę leżące w małym sarkofagu, co ma wskazywać, że Odkupiciel rodzi się, by umrzeć. Rodzi się, by dać Swe życie na okup za wszystkich (por. Mk 10,45). Święty Szczepan jako pierwszy poszedł w ślady Chrystusa przez swoje męczeństwo: umierał tak Boski Nauczyciel – przebaczając swym zabójcom i modląc się za nich (por. Dz 7, 60). W pierwszych czterech wiekach chrześcijaństwa wszyscy czczeni przez Kościół święci byli męczennikami. Jest to niezliczona rzesza, którą liturgia nazywa „męczenników orszakiem białym”. Ich śmierć nie budziła lęku i smutku, lecz duchowy entuzjazm, dzięki któremu przybywało zawsze nowych chrześcijan. Dla wierzących dzień śmierci, a tym bardziej dzień męczeństwa, nie jest końcem wszystkiego, lecz przejściem do życia nieśmiertelnego, dniem ostatecznych narodzin, po łacinie – dies natalis. Na tej podstawie można zrozumieć związek między dies natalis Chrystusa i dies natalis św. Szczepana. Gdyby Jezus nie narodził się na ziemi, ludzie nie mogliby się rodzić dla Nieba. Właśnie dlatego, że Jezus się narodził, my możemy się odrodzić!”.
Dzisiaj już tak bardzo się nie dziwię. Coraz lepiej rozumiem, że krzyż nie jest zaprzeczeniem Bożego Narodzenia, ale raczej jego konsekwencją. Jeśli Bóg naprawdę stał się człowiekiem, to nie mógł ominąć cierpienia. A jeśli przyszedł z miłości, to nie mógł jej cofnąć, gdy stała się kosztowna. Żłóbek jest zgodą na krzyż, a krzyż jest wiernością temu, co zaczęło się w noc Narodzenia.