Rozważania Drogi Krzyżowej - marzec 2012

2013-06-06

Renata Katarzyna Cogiel

 

Stacja I: Jezus na śmierć skazany
Bez krzyża życie jak fatamorgana: stoję, widzę, ale nie jestem naprawdę.
Na wspomnienie Judasza moja sakiewka brzęczy zdradą.
W zapłakanych oczach Piotra widzę ludzi, których zdradziłem.
Przebity wzrokiem Barabasza, oddaję swój głos na niesprawiedliwość.
W tłumie, który woła ukrzyżuj!, rozpoznaję twarz z mojego lustra.
Na wszelki wypadek umywam ręce.

Stacja II: Jezus bierze krzyż na swoje ramiona
Jesteś głęboko wbity w brzeg pamięci.
Nie inny głos, tylko Twój, w ciszy wieczoru huczy potężną lawiną.
Rwie kości. Otwiera serce.
Dłonie same w znak krzyża się wiążą.
Stoję okaleczony Twoją dobrocią.
Unoszę Cię więc i składam w kochaniu na dłoni.

Stacja III: Jezus pierwszy raz upada pod krzyżem
Wędrujesz z ulicą przy policzku.
Z krzyżem przy człowieku.
Z miłością przy sobie.
Moje szorstkie niewiarą serce, odpocznie dziś przy Tobie.

Stacja IV: Jezus spotyka swoją Matkę
Wyciągnij dłoń – delikatne przejście w purpurze rany.
W matczynym sercu powtórz się pokorną melodią pragnienia.
Może nie taki krwawy, roztrzaskany – ale cichy dźwiękiem zmierzchu.
Taki wejdź pod powieki.
Przy stole biesiadnym siądź – czyń miłość przaśną.
Przypomnij się echem spokoju, gdy zwierzynę lęku wypuścisz z niewoli.

Stacja V: Szymon z Cyreny pomaga nieść krzyż Jezusowi
Krzyż to jest właśnie ta chwila gdy Twoja wola z moją się przecina.
Gdy oliwna gałązka trzaska w skurczu dłoni.
Idę ku wnętrzu, zmuszony przez resztę.
To żaden wybór.
Wracam więc i znowu przeliczam srebrniki.

Stacja VI: Weronika ociera twarz Jezusowi
Rączkę podłożyła pod sen, kosmykami włosów się uśmiecha.
Jeszcze usta zamknięte na smoczek, jeszcze zapach puchowej ciszy.
A już nogi spod kołdry niespokojne, na spotkanie świętości wyszły.
A Bóg, gdy ją z błota lepił, wiedział kim jest.
I dlaczego.
I po co.

Stacja VII: Jezus drugi raz upada pod krzyżem
Wystarczy przeżyć życie od początku do końca.
Potem już tylko obudzić się na wieczność.
To, co nie ma ceny – najwięcej kosztuje.
Wiem już, że u Ciebie wszystko jest na odwrót.

Stacja VIII: Jezus pociesza płaczące niewiasty
Kiedy życie mnie pogryzie.
Gdy na głowie czapka lęku.
Kiedy bosy zachwyt zniknie.
Gdy listonosz nie przychodzi z rentą.
Na miejscu obok przysiądź – i rozpłacz się nade mną.

Stacja IX: Jezus trzeci raz upada pod krzyżem
W tumanach przelotnych myśli.
W ciasnocie brudnych uliczek.
W ścisku straganów cuchnących oszustwem.
Słońce uwiera pod koszulą, jak niedbale złożony pergamin.
Podnosi się ciało, choć umarło już życie.

Stacja X: Jezus obnażony z szat
Jeszcze raz odbić się pięścią od zadanej krzywdy.
Mieć w oczach przestrzeń od piachu do gwiazdy.
Nie czuć ran.
Nie słyszeć miażdżącego huku łez, co dzwonią o zęby.
Świt ma zapach paschy.
Do Góry Czaszek dotrzeć jak do własnej czaszki.
W przechyle dnia pokazać światu własne oblicze.
I patrzeć jak przed Bogiem spadają z twarzy maski.

Stacja XI: Jezus przybity do krzyża
Wciąż nie umiem wyobrazić sobie śmierci, która jest początkiem.
Ciemności, która jest olśnieniem.
Chwili, która jest wiecznością.
I miłości, która nie jest Tobą.

Stacja XII: Jezus umiera na krzyżu
Kiedy nic już nie zostanie.
Kiedy radość znów zapłacze.
Kiedy zwiążą moje ręce.
Kiedy kawał nieba pęknie.
Przyjdź na powrót pod mój krzyż – pokaż mi nadziei tęczę.

Stacja XIII: Jezus zdjęty z krzyża
O ulgę nie wołam, bo choć prawdziwa – trwa krótko.
Nawet malec, co liznął szczęście w łapę, cieszy się szybciutko.
Stoję więc dziś niechciana, jak drugiego obiegu książka.
Czekam aż w mym sercu zakwitnie nadziei zielona wstążka.

Stacja XIV: Jezus złożony w grobie
Znakiem krzyża zatrzasnął horyzont.
Zostali z pustymi rękoma naprzeciw drapieżnych gwiazd.
Zapatrzeni w niebo poranione włóczniami żołnierzy.
Znów uciekło z nich życie, jak z odpływem piach.
 

Miesięcznik, Numer archiwalny, 2012-nr-03

nd pn wt śr cz pt sb

26

27

28

29

30

31

1

2

3

4

5

6

7

8

9

10

11

12

13

14

15

16

17

18

19

20

21

22

23

24

25

26

27

28

29

30

31

1

2

3

4

5

Dzisiaj: 19.01.2022