Uzdrowiony w Lourdes

Lourdes całkowicie odmieniło życie Alexisa Carella, tam nie tylko był świadkiem wielu cudów, spotkał miłość swojego życia – ukochaną żonę, ale przede wszystkim sam został uzdrowiony: uwierzył, że Bóg istnieje naprawdę.

zdjęcie: Maria Frąckowiak

Aneta Idczak

2019-02-07

Jest takie stare francuskie powiedzenie, że cuda przychodzą tylko do tych, którzy w nie wierzą. I w tych słowach, zapewne jest sporo prawdy. Jednak z doktorem Alexisem Carrelem było trochę inaczej niż w tym przysłowiu. Musiało najpierw wydarzyć się  kilka innych, spektakularnych cudów, by i on został uzdrowiony z najniebezpieczniejszej choroby naszych czasów.

Te wszystkie cuda miały miejsce we francuskim Lourdes, gdzie w połowie XIX w. Maryja ukazała się Bernadecie Soubirous, przedstawiając się jako Niepokalane Poczęcie i do dziś uzdrawia chorych z najrozmaitszych dolegliwości ciała i duszy.

Wirtuoz chirurgii

Doktor Alexis Carrel urodził się nieopodal Lyonu w 1873 roku, w znanej rodzinie bogatych włókienników, miał jeszcze brata Józefa i siostrę Małgorzatę. Po pięciu latach umiera rodzinie ojciec, pani Carrel zostaje głową rodziny.

Alexis pod okiem głęboko wierzącej matki wyrasta na zdolnego młodzieńca, szybko daje się poznać w jezuickiej szkole jako wybitny uczeń, zwłaszcza z przedmiotów ścisłych radzi sobie doskonale. Bez problemu dostaje się na Wydział Medyczny uniwersytetu w Lyonie, wybiera specjalizację z chirurgii.

Młody, zdolny, zdeterminowany, a do tego odkrywa swoją wielką pasję, którą jest ludzki organizm i jego tajemnice, przy stole operacyjnym staje się artystą, wirtuozem chirurgii. Nieustannie doskonali swoje możliwości i umiejętności, zapisuje się nawet na kurs hafciarstwa, żeby szwy pooperacyjne były wręcz niewidoczne. Mało tego, jako pierwszy opracowuje technikę zszywania ludzkich arterii.

Kończy studia, wkraczając w wiek XX. Kariera nabiera powoli rozpędu, wraz z uzyskaniem tytułu doktora publikuje swoje artykuły, wykłada anatomię, prowadzi badania, bierze udział w wielu konferencjach naukowych.

Boga nie ma

Początek XX w. to czas, gdy mocno w filozofii wybrzmiewa nurt egzystencjalizmu, zapoczątkowany m.in. przez Sorena Kierkegarda, a rozwinięty i rozpowszechniony choćby przez Fryderyka Nietzschego czy Artura Schopenauera. Ta myśl mocno przenika i do literatury i do sztuk plastycznych, rozlewa się na wiek XX, stając się chorobą cywilizacyjną współczesnej Europy.

Głoszone są tezy, że Boga nie ma, że człowiek jest sam we wszechświecie, a jego istnienie to groza i tragizm, poza tym, w tym nurcie filozofii, ludzie postrzegani są jako gorsi i lepsi, a człowiek tak naprawdę nie może być pewnym niczego.

Ta myśl uwiodła i młodego Carrela, który już na początku studiów nie krył się ze swoimi ateistycznymi poglądami, że Bóg to wytwór ludzkiej świadomości, a człowiek sam może decydować o tym, co jest dobre, a co złe. Liczyła się tylko nauka, naukowe poznanie świata i człowieka, wszystko inne nie miało znaczenia, wszystko inne to bzdury, na które szkoda czasu.

Taka postawa była niewątpliwie źródłem smutku matki, dla której sprawa wiary w Boga była niesamowicie ważna. Pani Carrel nie ustawała w modlitwach do Maryi w intencji Alexa. Wiele razy próbowała podsuwać synowi ciekawe artykuły z prasy katolickiej o uzdrowieniach, które dokonują się w Lourdes, liczyła na to, że lekarza zainteresują uzdrowienia z ciężkich chorób, że przemówią do niego na tyle, iż zweryfikuje on swoje poglądy.

Czy to siła sugestii?

W maju 1903 roku ma miejsce pielgrzymka chorych z Lyonu do Lourdes, pociągiem do miejsca kultu udaje się blisko 300 chorych, z nimi Alexis Carrel, jako opieka medyczna. Doktor jeszcze przed wyjazdem postanawia zbadać tych najbardziej chorych, by ocenić trud podróży. Tak poznaje młodą, 21-letnią dziewczynę Marię Bailly, cierpiącą na gruźlicę otrzewnową.

Choroba mocno już była zaawansowana, chora znajdowała się w terminalnym stanie, podobno wcześniej z tego samego powodu zmarli jej rodzice i brat, proszono, by lekarz podał jej morfinę. Maria sama nie była w stanie siedzieć, miała twardy, wzdęty brzuch, opuchnięte nogi, pluła krwią i często wymiotowała. Mimo to bardzo pragnęła udać się do Lourdes, pragnęła wyprosić dla kuzyna ateisty dar wiary, towarzyszyło jej także wewnętrzne przekonanie, że zostanie przez Maryję uzdrowiona. Nikt nie traktował jej poważnie, nikt nie dawał jej szansy przeżycia, nie za bardzo chciano ją  zabrać na pielgrzymkę, bo była w bardzo ciężkim stanie, chora jednak nie ustawała w prośbach, by i ją zabrać, i tak się też stało. Podczas podróży Marie dostała kilka dawek morfiny. Doktor Carrel wątpił nawet w to, czy chora dojedzie żywa do celu.

Pociąg dociera na miejsce, Alexis jest zdumiony entuzjazmem chorych, dzieli się swoimi wątpliwościami – czy to nie siła sugestii, te wszystkie cuda – ze swoim szkolnym kolegą, który także jest obecny na pielgrzymce  jako opiekun chorych. Dowiaduje się wtedy od niego o Piotrze de Ruder, Belgu, który miał zmiażdżone udo. Przez 8 lat kości nie chciały się zrosnąć, jednak po modlitwie we flamandzkiej świątyni pod wezwaniem Matki Bożej z Lourdes doznał cudu uzdrowienia, który został starannie udokumentowany i opisany przez lekarzy pracujących nad dokumentacją cudów w sanktuarium w Lourdes. Nie uwierzył w tę historię, stwierdził, że może jakby zobaczył na własne oczy uzdrowienie z jakiejś choroby, to może by i uwierzył, z dużym naciskiem na „może”.

Cud pierwszy

No i stało się. Podczas nabożeństwa, kapłan błagał Maryję o dar uzdrowienia z ateizmu, niewiary w Boga. Doktor Carrel zauważył, jak podczas tej modlitwy następuje uzdrowienie Marii Bailly, tej, o której już myślał jak o umarłej, jej wygląd zmieniał się radykalnie, znikały powoli wszelkie oznaki choroby, jej bezwarunkowe oddanie się  przez Maryję w ręce Jezusa wydało owoc uzdrowienia.

Zgłosił ten przypadek w Biurze Medycznym. Sam z niedowierzaniem kilkakrotnie badał młodą dziewczynę, szukając jakiegoś wyjaśnienia dla tego, co się stało.

Duchowy i intelektualny wstrząs

Ten wyjazd był trudnym, przełomowym przeżyciem dla Carrela, mógł bowiem  zaobserwować jeszcze jeden zdumiewający, kolejny cud. Widział, jak odmieniały się oblicza chorych, z którymi przyjechał do Lourdes, mimo że nie zostali oni fizycznie uzdrowieni z konkretnych chorób organizmu, to w ich wnętrzu wydarzyło się coś nie do opisania, zobaczył na ich twarzach, w ich oczach, spokój i radość. Świadomość chorych ludzi, że swoim cierpieniem mogą wtopić się w ofiarę Chrystusa na krzyżu, odmieniała ich nie do poznania, niemal uskrzydlała. Nadawała głębokiego sensu chorobie.

Carrel zrozumiał, że istnieje rzeczywistość, której nauka nie jest w stanie zrozumieć, poznać i opisać, inny wymiar rzeczywistości duchowej i jest on tak samo prawdziwy, jak świat dostrzegalny zmysłami. Po tych wydarzeniach napisał: największym moim pragnieniem jest uwierzyć bez żadnej dyskusji i krytyki.

Lourdes odmieniło Alexisa Carrela, zaczął myśleć o tym, że najgorszą chorobą człowieka jest tak naprawdę brak wiary. Zapisał w swoim kajecie modlitwę: Panie, pokieruj moim życiem, gdyż zagubiony jestem w ciemnościach. Boże mój, jakże żałuję, że nic nie zrozumiałem z życia, starając się rozumieć sprawy, które na próżno stara się człowiek zrozumieć. Życie nie polega na zrozumieniu, lecz na miłości, na niesieniu pomocy drugim, na modlitwie, na pracy.
Spraw, mój Boże, by nie było jeszcze za późno!

Alexis Carrel podpisał prawdziwość cudu na Mari Bailley w raporcie medycznym, opublikował także artykuł w prasie, rzetelnie wszystko opisując. To nie spodobało się przełożonym doktora, sugerowano, by wszystkiemu zaprzeczył, gdy się tak nie stało, został wydalony z uniwersytetu.

Warto wspomnieć, że w  tamtym czasie we francuskiej prasie mnożyły się artykuły wyśmiewające uzdrowienia w Lourdes, uważano, że to tylko mistyfikacje wymyślane przez kler. Kościół ogólnie w świeckiej prasie opisywany był dość ironicznie, prześmiewczo, nieprawdziwie.

Ameryka i nagroda Nobla

Alexis postanawia wyruszyć za ocean w poszukiwaniu pracy i budowaniu na nowo kariery naukowej. Trafia do Kanady, by po kilku latach przenieść się do Nowego Jorku, do Instytutu Rockefellera. Prowadzi liczne badania na zwierzętach, doskonali techniki operacyjne. Wykonuje operację na naczyniach krwionośnych dziecka, ratując je od śmierci. Ponadto wykonuje doświadczalne operacje, transplantując organy zwierząt. Ważnym odkryciem jest także pozyskanie ze zwierzęcych embrionów substancji, która pozwala utrzymać przy życiu tkanki i organy poza organizmem. Carrel doświadczalnie przez okres 20 lat utrzymał serce kury przy życiu.

To wszystko było dla medycyny wielkim odkryciem, przełomem, ponieważ dzięki temu można było wykonać przeszczep organów u człowieka, a także operację serca i przeszczep naczyń krwionośnych.

W 1912 r. Carrel zostaje laureatem Nagrody Nobla w dziedzinie medycyny i fizjologii.

Cud, wojna i miłość

Mimo odległości, ciągle nie przestawało pasjonować go Lourdes, jeśli tylko nadarzała się okazja, przyjeżdżał, dziękował za dar wiary, interesował się cudami, które dokonywały się w tamtym miejscu. Podczas jednej z wizyt znów dokonał się cud uzdrowienia, dziecko niewidome od urodzenia odzyskało wzrok. Dzięki temu cudowi poznał swoją przyszłą żonę, która okazała się nianią uzdrowionego chłopca. Przyszła pani Carrel była wdową, wychowywała samotnie syna, podobno była kobietą wielkiej urody. Pobrali się.

Niestety, w Europie wybucha I wojna światowa. Carrelowie są potrzebni na froncie do służby medycznej przy rannych. Doktor jest szczerze poruszony okrucieństwem wojny i ilością amputacji kończyn, które dokonuje u rannych żołnierzy. Opracowuje wspólnie z chemikiem dr. Dainkinem substancję do leczenia zainfekowanych ran.

Po zakończeniu wojny Alexis Carrel postanawia powrócić do Stanów Zjednoczonych. Nadal rozwija skrzydła naukowej kariery, wraz z Karolem Lindbergiem konstruuje pierwsze sztuczne serce, które jest w stanie utrzymać żywymi organy poza organizmem.

Człowiek - istota nieznana

Niedługo potem pisze książkę, która ukazała się w 1938 r. i szybko stanie się światowym bestselerem: Człowiek – istota nieznana. Zdumiewa fakt, że książka napisana niemal 100 lat temu o kondycji człowieka w świecie, jest nadal aktualna i wciąż stanowi ciekawą lekturę. Pod koniec życia napisał także książkę na temat modlitwy. Zachęcał do niej, zaznaczając, że jest ona źródłem najpotężniejszej energii życiowej człowieka – osobowej relacji z Bogiem. Uważał, że modlitwa ma moc przemienić ludzkie życie.

Umiera w Paryżu w listopadzie 1944 r., przygotowany na spotkanie z Panem poprzez Eucharystię, spowiedź, sakrament namaszczenia chorych.

Modlitwa matki Alexisa Carrela przyniosła obfity plon. Lourdes całkowicie odmieniło jego życie. Nie tylko był tam świadkiem wielu cudów, spotkał miłość swojego życia, ukochaną żonę, ale przede wszystkim sam został uzdrowiony: w Lourdes uwierzył, że Bóg istnieje naprawdę. Stamtąd czerpał siłę i inspirację do rozwoju głębokiej relacji z Bogiem, stamtąd czerpał siłę, by służyć innym. Jego oddanie nauce, a w szczególności medycynie było dla ludzkości wielkim darem, kamieniem milowym w ratowaniu ludzkiego życia.

Warto wybrać się do Lourdes i odszukać tam śladów obecności Alexisa Carrela, ale   przede wszystkim, warto powierzyć się Maryi, która ukazała się św. Bernadecie, poprosić o cud, powierzyć wszystkie  sprawy noszone w sercu.

W tym roku sanktuarium Matki Bożej w Lourdes świętuje 175. rocznicę urodzin i 140. rocznicę śmierci św. Bernadety. Przygotowano z tego powodu wiele ciekawych wydarzeń, tematem tegorocznego sezonu pielgrzymkowego są słowa: BŁOGOSŁAWIENI UBODZY.


Oprac. na podst. artykułu Skarb wiary, który ukazał się w czasopiśmie „Miłujcie się” nr 5/2010.

Autorzy tekstów, Idczak Aneta, Polecane

Kim jesteśmy?

Rozważania różańcowe

N P W Ś C P S
31 1 2 3 4 5 6
8 9 10 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
Dzisiaj: 20.04.2019