Miłość na śmierć nie umiera. Rozważania Drogi Krzyżowej

Wielki Post to czas, w którym uczestniczymy w nabożeństwach o charakterze pasyjnym. Jednym z nich jest Droga Krzyżowa. Rozważania poszczególnych stacji napisane z myślą o osobach chorych, niech będą pomocą w modlitwie oraz zachętą do głębszego przeżycia tajemnicy męki i śmierci Pana Jezusa.

zdjęcie: WWW.ARTISANATS.BETHLEEM.ORG

Jacek Glanc

2018-09-07

Kiedyś wspaniały ksiądz i poeta, Jan Twardowski, przekonywał mnie swoim tekstem, że „Miłość, na śmierć nie umiera”. Wędrując po życia traktach, doświadczyłem ludzkich nieszczęść tak wiele, że nie raz przyblakło wzniosłe piękno tego zdania. Dzisiaj wyruszam z Tobą, Panie, w Drogę Krzyżową, by odrodzić w sobie obraz Miłości wiecznie żywej.

Panie Jezu Chryste, nim dojdę z Tobą na Golgotę, daruj mi „Ducha, który umacnia miłość!”


Stacja I: Jezus skazany na śmierć

Postawili Cię w świetle słońca na kamiennym Lithostrotos, by odsłonić absolutną „prawdę” o Tobie. Mierzyli wzrokiem Twoją ludzką słabość. Wmawiali Ci, że zasługujesz na drwiny i obelgi. Chcieli Ci udowodnić, że pręgi po nieludzkim biczowaniu i dziury w głowie po cierniach korony to sprawiedliwy rachunek za Twoją naiwność. Dzisiaj za Tobą stanęli ci, którym odebrano cześć za przyznanie się do Ciebie. Ustawiono tam tych, którzy świadectwem życia burzą logikę dwulicowej moralności. Postawiono tych, którzy nie chcą być klakierami zniewalającej swawoli, przewrotnie tylko nazywanej wolnością. Za Tobą stanęli też ci, którym kłamstwem i oszczerczym słowem pogruchotano dobre imię.

Panie Jezu Chryste, „daruj nam Ducha, który umacnia miłość”; miłość, która nie cieszy się z niesprawiedliwości!

Stacja II: Jezus bierze krzyż

Ktoś ciężkim toporem wyrąbał w oliwnym gaju drzewo, które stało się Twoim tronem boleści. Potem przywleczono krzyż dla Ciebie. Oprawcy huknęli nim w Twoje ramiona, aż pociemniało Ci w oczach. Ostre krawędzie przecięły skórę i zmiażdżyły mięśnie. Jęknąłeś. Nie protestowałeś. Uznałeś, że to najlepszy krzyż dla Ciebie. Dzisiaj innymi krzyżami obarczono ramiona ułomnych, chorych i zniedołężniałych. Otrzymali je też ci, którym za dom musi wystarczyć dworcowa ławka albo ciepłowniczy kanał. Przyjęli go ludzie zdradzeni, odrzuceni i napiętnowani znamieniem dawnego życiowego błędu. Trafił też na barki tych, którzy nie mają swojej ojczyzny i pewnego miejsca na świecie. Wielu z nich kroczy mężnie ze swoim prywatnym krzyżem za Tobą!

Panie Jezu Chryste, „daruj nam Ducha, który umacnia miłość”; miłość, która nie szuka swego!

Stacja III: Pierwszy upadek

Znałeś to miejsce. Tysiąc lat wcześniej jakiś brukarz ułożył nierówno tę właśnie płytę w jerozolimskim chodniku. Idąc z krzyżem, nie patrzyłeś pod nogi. Wolałeś spoglądać w niebo, w białe chmury i śmigające gołębie, jak ongiś w Nazarecie. Ot, taka chwila błogości znieczulająca na sekundę ból tortury. Ta sekunda wystarczyła, by Twoje kolana poczuły bezlitosną twardość dekoncentracji. Upadłeś, a wściekli oprawcy kopaniem strzaskali Ci kolejne żebro. Przyjąłeś tę chwilę z pokorą. Dzisiaj nie brakuje tych, którzy łamiąc swoje kolejne postanowienia, „obdzierają kolana” dobrej woli. Nie brakuje też recydywistów grzechu, nie mogących na siebie spojrzeć w lustrze. Są także ci, którzy ciągle zaczynają od nowa i nie wstydzą się uderzyć w piersi.

Panie Jezu Chryste, „daruj nam Ducha, który umacnia miłość”; miłość, która nie unosi się pychą!

Stacja IV: Jezus spotyka Matkę

W warsztacie Twojego ziemskiego Taty uwielbiałeś ciepło drewna i cedrowy zapach wiórów spadających spod zębatej piły. Kiedyś stanąłeś w drzwiach stolarni. Słońce błysnęło Ci prosto w oczy. Zasłoniłeś je odruchowo ręką i zrobiłeś krok do tyłu. Kiedy opuściłeś rękę, przed Tobą z glinianym garnuszkiem pełnym mleka stała Twoja Mama. To była chwila szczęścia. W drodze na Golgotę zmagałeś się z wielką bryłą krzyżowego drewna. Ono już wtedy było cudowne, mimo że takie okrutne. I tym razem słońce oślepiło Cię boleśnie. Odwróciłeś głowę. Ujrzałeś Ją. To była Miriam, Twoja Mama. To była chwila delikatności. Dzisiaj ludzie zdruzgotani życiem, zagubieni, zdradzeni albo pokłóceni z Tobą, odwracają swoje głowy w stronę Mateczki Ostatniej Nadziei. Ona jest ich ostatnim ratunkiem.

Panie Jezu Chryste, „daruj nam Ducha, który umacnia miłość”; miłość, która jest łaskawa, jak Twoja Matka!

Stacja V: Pomoc Cyrenejczyka

Bolały go plecy i piekły pęcherze na prawej dłoni. Dostrzegłeś jego niecierpliwość z daleka. Wiedziałeś, że jesteś dla Cyrenejczyka „problemem”, bo Twój egzekucyjny orszak zagrodził mu drogę do domu. Wyczułeś, jak zgrzytał zębami ze złości, kiedy zmuszono go do haniebnych nadgodzin przy Tobie – skazańcu. Spojrzałeś na niego tylko raz, z miłością. Teraz jego ramiona pokrywały żyły, a czoło lśniło kroplami potu. Dyszał z wysiłku. Tak bardzo chciał Ci pomóc! Potem odszedł bez słowa. Miał tylko Twoją wdzięczność. Dzisiaj świat międzyludzkiego miłosierdzia istnieje dzięki cichym Cyrenejczykom i anonimowym Samarytanom. Pełno ich w hospicjach, szpitalach, sierocińcach i przy łóżkach ludzi cierpiących w domu. Wielu z nich mobilizuje do dobra medyczna profesja. Inni są wolontariuszami „od serca”. Wszyscy są dłużnikami Twojego jednego, przemieniającego spojrzenia.

Panie Jezu Chryste, „daruj nam Ducha, który umacnia miłość”; miłość, która nie szuka poklasku!

Stacja VI: Chusta Weroniki

Pot, krew i kurz skleiły Twoje powieki. W jednej chwili zamazał Ci się obraz ciasnej uliczki na krańcu miasta. Dostrzegałeś jedynie czerwonawo-mgliste rozbłyski światła. Szedłeś prawie po omacku, ocierając się o napierający tłum gapiów. Wielu z obrzydzeniem odpychało Cię od siebie. Nagle pociemniało Ci przed oczami. Kiedy ciemność minęła, ujrzałeś smutne brązowe oczy młodej kobiety. W dłoniach trzymała chustę. Wrzeszczący żołdacy nie dostrzegli, że pozostawiłeś na niej swoje prawdziwe oblicze zawsze zwrócone w stronę człowieka. Dzisiaj w tłumie świadków Twojej Męki wyczekują na Ciebie ci, którym potrzeba w życiu niezbitego dowodu, że Ty jesteś Bogiem. Czytali już o Tobie uczone rozprawy i słuchali dysput. Przeszukali już cały świat w poszukiwaniu Drogi, Prawdy i Życia. Pragną pełni i sensu życia jedynie w Tobie.

Panie Jezu Chryste, „daruj nam Ducha, który umacnia miłość”; miłość, która weseli się z prawdą!

Stacja VII: Drugi upadek

Rzymscy znawcy krzyżowej drogi na wyniszczenie mieli rację. Daleko nie uszedłeś. Dosłownie runąłeś. Otrzeźwiło Cię dławiące uderzenie piersiami w kamienny bruk. Tak bardzo chciałeś odetchnąć chłodem ziemi. Kanonada wściekłych kopnięć zmusiła Cię jednak do dalszej drogi. W oszołomionej gorączką głowie kotłowały Ci się dziesiątki pytań… Skąd w tych ludziach tyle nienawiści? Czy oni są dziećmi tego samego Odwiecznego Ojca? Dlaczego są tak okrutni? Czy to jest sprawiedliwe? Dzisiaj te pytania są ciągle aktualne. Stawiają je Ci, którzy pragną życia, a ono jest już dawno policzone przez biologiczną złośliwość choroby. Tysiące pytań… rodziców, którzy stracili swoje pociechy; staruszków wlepiających wzrok w zimne szyby samotności; bezdomnych pokutujących za dziecięcy brak bycia kochanym; zdradzonych i oczernionych, których współczesna gawiedź wytyka szyderczym palcem.

Panie Jezu Chryste, „daruj nam Ducha, który umacnia miłość”; miłość, która nie unosi się gniewem!

Stacja VIII: Jezus pociesza niewiasty

Stały w małej grupce, przytulone do siebie. Szlochały. To nie był płacz trwogi na widok katowanego bez opamiętania człowieka. To był płacz bólu z głębi serca. One widziały uzdrowienie chromego i niewidomego. Pamiętały wskrzeszenie Łazarza i życie wrócone córce Jaira. Znały Cię jako cudotwórcę. Czyż w tej chwili nim nie byłeś!? Ty spojrzałeś na ich łzy z miłością i wyrozumiałością. Postanowiłeś jeszcze raz udowodnić im co to znaczy przyjąć i pełnić wolę Ojca, choćby była ona najbardziej nielogiczna z ludzkiego punktu widzenia. Dzisiaj w tym przystanku Drogi Krzyżowej stoją razem z Tobą ludzie, którzy na przekór zdrowemu rozsądkowi przekonują o istnieniu Bożego sensu życia w nawrotach choroby, postępującym zniedołężnieniu, odtrąceniu przez świat. To ludzie wielkiej ufności. Wiedzą, że ich świadectwo to najdoskonalsze wyznanie wiary w nieomylność Ojca.

Panie Jezu Chryste, „daruj nam Ducha, który umacnia miłość”; miłość, która jest cierpliwa!

Stacja IX: Trzeci upadek

Twoje oczy, którym widzenie przywróciła Weronika, znowu zasnuła krwawa mgła. Nawet muskularny Cyrenejczyk nie zdążył Cię podtrzymać. Upadłeś i poczułeś w ustach duszący smak rudego pyłu, w którym tak ciężko było Ci stawiać stopy. Byłeś już tak blisko. Znowu ten złowrogi ryk i wściekłe szarpanie za włosy. Podniosłeś wzrok. Zamajaczył Ci widok kresu Twojej drogi. Skoro dotąd doszedłeś, to już wytrzymasz, nie poddasz się, spełnisz przepowiednie proroków, osiągniesz cel, dokonasz Cudu Zbawienia! Dzisiaj nie brakuje dłużników Twojej miłości, którzy odliczają oddechem każdą minutę trwania przy Tobie. Cierpią katusze ciała i duszy. Doskwiera im dotkliwy ból każdej najdrobniejszej cząstki ciała, a ich głowy świdrują bezlitosne myśli. Wpatrują się wtedy w znak Twojej Ofiary… I trwają!

Panie Jezu Chryste, „daruj nam Ducha, który umacnia miłość”; miłość, która we wszystkim pokłada nadzieję!

Stacja X: Odarcie Jezusa z szat

Od pojmania w Getsemani odebrano Ci wszystko, co jest przyrodzonym prawem człowieka: wolność, dobre imię, nietykalność cielesną, prawo do uczciwego i sprawiedliwego sądu. Zniszczono Cię w oczach pobratymców, wyszydzono przed trybunałem oponentów. Zadano Ci nieludzki ból, byś zapomniał, co to wartość ludzkiego ciała. Wreszcie na Golgocie odebrano Ci intymność, by ostatecznie dobić w Tobie godność. Ty zaś okryłeś się krwawą szatą daniny za życie każdego człowieka. Dzisiaj bywają ludzie, którzy za nic mają szacunek dla ciała. Więcej jest jednak tych, dla których wstydliwość to jeszcze walor wielkiego poszanowania. Nie brakuje wreszcie takich, którzy wspominając Twoje zażenowanie na Golgocie, darują ludziom skazanym na nagość w procedurach medycznych i pielęgnacyjnych gest szacunku dla ich intymności. I nie jest to zwykły odruch – to dowód miłości bliźniego.

Panie Jezu Chryste, „daruj nam Ducha, który umacnia miłość”; miłość, która nie dopuszcza się bezwstydu.

Stacja XI: Jezus przybity do krzyża

Rozkrzyżowano Twoje ramiona, rozprostowano nogi i zardzewiałym żelastwem przybito Cię do krzyża. Nie wystarczyło skazać Cię na śmierć. Trzeba było uśmiercić Cię tak, by widok kaźni haratał wrażliwość każdego z widzów tego spektaklu. Kiedy zaś zawisłeś nad ziemią, swoimi ramionami objąłeś cały świat. Tak pozostało na wieki – w maleńkich kościółkach, wielkich katedrach, przydrożnych kapliczkach, salach chorych i domach. Gwoździe miłości – gwoździe przebaczenia! Dzisiaj rozkrzyżowani na drzewie cierpienia pozostają wraz z Tobą niewolnicy szpitalnych i domowych łóżek boleści, więziennych pryczy, zapchlonych sienników w obozach uchodźców. Ranią ich gwoździe cierpienia, głodu, przemocy i ciemności duszy. To dla nich zostałeś przybity, by w oceanie bezsensu i zła nie zapomnieli obrazu dobra.

Panie Jezu Chryste, „daruj nam Ducha, który umacnia miłość”; miłość, która nie pamięta złego!

Stacja XII: Śmierć Jezusa

Czułeś, że śmierć jest blisko. Błysnęło na horyzoncie. Niebo pociemniało. Wiatr siekł pustynnym piachem. Dobry Łotr już skonał. Przed oczami błysnęły Ci sceny z życia. Był zatroskany Józef, który odnalazł Cię w świątyni i Twoja Matka z wesela w Kanie. Przypomniał Ci się Piotr, w chwili gdy obciął ucho Malchosowi i Zacheusz, który wgramolił się na sykomorę. Nagle zatrzymało się Twoje serce. Świat jednak nie zmienił swojego rytmu życia. Wszak każde stworzenie od zarania dziejów zachłannie wyczekiwało tej chwili. Mimo, że na krzyżu byłeś martwy, żywy wróciłeś do Ojca, bo „Miłość na śmierć nie umiera”! W tej chwili jest ktoś, kto Tobie oddaje swojego ducha. Być może myśl o tej chwili zawsze napełniała go trwogą. Podaj mu teraz rękę, by w Tobie odnalazł męstwo i prawdziwe Życie!

Panie Jezu Chryste, „daruj nam Ducha, który umacnia miłość”; miłość, która wszystko przetrzyma!

Stacja XIII: Jezus zdjęty z krzyża

Twoje umęczone ciało spoczęło na kolanach Bolesnej Matki. Doświadczyło Jej szeptu, delikatności i gorzkich łez matczynej miłości. Tylko Ty i drżące dłonie Twojej Mamy. Ona wiedziała, że Twoje życie nie należy do Niej. Zgodziła się na to swoim fiat jeszcze w Nazarecie. Wiedziała, że musi podzielić się Tobą z każdym człowiekiem od zarania tego świata po jego kres. Wiedziała, że tragicznie odejdziesz. Wierzyła, że powrócisz w chwale! Dzisiaj przed Twoim umęczonym ciałem schylają swoje głowy całe rzesze ziemskich pielgrzymów. Większość z nich zna już ból rozstania z ukochanym człowiekiem, z cząstką swojego serca. Przyjmują słowa otuchy i życzliwe uściski dłoni. Zachłannie poszukują świadectwa, że Życie silniejsze jest niż śmierć. Najczęściej zaś przyglądają się Wam – Synowi i Matce, bo czują, że to nie koniec!

Panie Jezu Chryste, „daruj nam Ducha, który umacnia miłość”; miłość, która wszystkiemu wierzy!

Stacja XIV: Jezus złożony w grobie

Twoje ciało ułożono na kamiennym postumencie. Mdłe światło oliwnych kaganków oświetlało wnętrze pieczary. Zapach wonnego balsamu i mirry przepełnił tę kamienną kapsułę czasu. Zaczęło się najważniejsze odliczanie w historii świata, odliczanie do życia i wieczności. Dzisiaj nad grobami swoich najbliższych staną ziemscy pielgrzymi. Będą odliczać czas do wielkiego spotkania z tymi, których tak bardzo kochali. Tym samym będą też rachować swój czas do przekroczenia progu wieczności. To odliczanie bez trwogi. Tam żyje Miłość!

Panie Jezu Chryste, „daruj nam Ducha, który umacnia miłość”; miłość, która nigdy nie ustaje!


Zobacz całą zawartość numeru ►

Chcesz już dziś przeczytać aktualny numer „Apostolstwa Chorych”? Zamów prenumeratę papierową lub elektroniczną

Autorzy tekstów, Glanc Jacek, Miesięcznik, Numer archiwalny, 2018nr03, Modlitewnik, Teksty polecane

Kim jesteśmy?

Rozważania różańcowe

N P W Ś C P S
31 1 2 3 4 5 6
8 9 10 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
Dzisiaj: 23.04.2019