Celem duszpasterstwa chorych – wzbudzić pobożne życie chorych

W przybliżaniu treści listów ks. Willenborga nie chodzi o zwykły przedruk. Ważne jest ich nowe odczytanie, które wymaga przynajmniej dwóch zabiegów. Potrzebne jest wyjaśnianie i właściwe interpretowanie poszczególnych fragmentów, a także pokazanie, na ile treści, które zostały skierowane do chorych prawie sto lat temu, są aktualne także dzisiaj.

zdjęcie: Canstockphoto.pl

2026-08-12

Przytaczam obszerne fragmenty listu ks. Wawrzyńca Willenborga z lipca 1930 r. Był to piąty rok działania Apostolstwa Chorych.

Drodzy Chorzy, „Co Ksiądz sądzi o pragnieniu wyzdrowienia?”. Jestem bardzo wdzięczny za to pytanie i chcę na nie właśnie odpowiedzieć, bo wiem, że są chorzy, którzy myślą w ten sposób: członków Apostolstwa Chorych uczy się, aby z cierpliwością, odwagą, a nawet z radością przeżywać chorobę i cierpienie, a zatem nie powinni pragnąć wyzdrowieć; nie powinni nawet się o to modlić. Dlatego są też tacy, którzy nie chcą stać się członkami Apostolstwa Chorych, ponieważ boją się, że nie wyzdrowieją, albo że może nie nastąpi to tak szybko.

Cóż, Drodzy Chorzy, ja nie myślę o tym w ten sposób. To prawda, że triduum dla chorych i Apostolstwo Chorych nie powstały przede wszystkim w takim celu, aby chorzy mogli uzyskać wyzdrowienie. Pierwszym i najważniejszym celem triduum dla chorych jest wzbudzenie życia pobożnego chorych i całej parafii lub całego regionu; aby je polepszyć, sprawić, aby stało się porządniejsze, mocniejsze, głębsze i bogatsze. Przecież chorzy w domu nie mogą w ten sposób doświadczać kościelnego życia parafialnego. A w kościele kapłan może ich nauczać tak samo jak zdrowych, jak nigdzie indziej. Uczestnictwo we mszy świętej w kościele, przyjmowanie Komunii, oddawanie czci Najświętszemu Sakramentowi ołtarza, przyjmowanie błogosławieństwa Najświętszym Sakramentem, otrzymywanie błogosławieństwa kościelnego poprzez położenie rąk kapłana oraz wszelkie błogosławieństwa liturgiczne środków leczniczych, bandaży, oleju i wina – wszystko to musi obudzić i wzbogacić pobożne życie.

Ale czy wiecie, Drodzy Chorzy, że Kościół święty, podczas gdy – poprzez swoją świętą liturgię – sprawia, że polepsza się Wasze życie w wierze, modli się w swej modlitwie i swych błogosławieństwach o Waszą pomyślność, duszy i ciała? A gdy święty Kościół to dla Was robi, to możecie przecież przyłączyć się do modlitwy, pragnienia i nadziei, że ta modlitwa za Was zostanie wysłuchana. Tak, nawet Wasza pobożność pomaga leczyć.

I tak jest również z Apostolstwem Chorych. Chorzy, należący do Apostolstwa Chorych, nie muszą w ogóle chcieć pozostać chorymi. Spokojnie mogą pragnąć i modlić się o zdrowie i pozwolić innym się modlić o to, aby wyzdrowieli. Nawet wszyscy członkowie Apostolstwa Chorych składają w ofierze swoje cierpienie Bogu przez trzy godziny każdego dnia, między godziną 12.00 a 15.00, za wzajemne intencje i ciche pragnienia. A setki chorych, którzy przychodzą co roku, aby powiedzieć, że wyzdrowieli (w tym roku ponad 700), spokojnie mogą pomyśleć, że to również zawdzięczają tej ofiarnej modlitwie tysięcy współczłonków Apostolstwa Chorych. Celem Apostolstwa Chorych jest tylko sprawić, aby choroba i cierpienie były bogate i owocne w łaski, błogosławieństwa i zasługi, o ile to możliwe, znosząc je poprzez naśladowanie Jezusa i ofiarowując je w zjednoczeniu z Nim, bo z Chrystusem przecież jestem ukrzyżowany. Taki jest wybór Apostolstwa Chorych.

Bądźcie pobłogosławieni i serdecznie przeze mnie pozdrowieni.

Tradycyjnie dodaję parę komentarzy:

1.Ksiądz Willenborg podjął w liście jeden z podstawowych problemów w duchowości Apostolstwa Chorych, wielokrotnie omawiany także na łamach miesięcznika. Nigdy za wiele wyjaśnień dotyczących zagadnień cierpienia, pragnienia powrotu do zdrowia i modlitwy o zdrowie. Ksiądz Willenborg potwierdza, że modlitwa o zdrowie jest jak najbardziej właściwa. Ówcześnie stosowana praktyka błogosławienia środków leczniczych była przez założyciela Apostolstwa Chorych stosowana oraz propagowana. Stanowiła dla chorych sygnał, że należy współpracować z medycyną w trosce o zdrowie.

2.Lipiec był dla ks. Willenborga szczególną okazją, by promować tzw. triduum dla chorych. To właśnie w lipcu 1925 r. zorganizował w swojej parafii pierwsze takie spotkanie dla chorych. W liście tutaj omawianym wymienił główne praktyki religijne, w których uczestniczyli chorzy podczas triduum: „Uczestnictwo we mszy świętej w kościele, przyjmowanie Komunii, oddawanie czci Najświętszemu Sakramentowi ołtarza, przyjmowanie błogosławieństwa Najświętszym Sakramentem, otrzymywanie błogosławieństwa kościelnego poprzez położenie rąk kapłana oraz wszelkie błogosławieństwa liturgiczne środków leczniczych, bandaży, oleju i wina”. Wskazywał na ich wartość w kontekście tego, że w ciągu roku chorzy takich możliwości nie mieli: przebywali w swoich domach, leżeli w łóżkach. Media katolickie jeszcze nie istniały; poza miesięcznym listem, który ks. Willenborg pisał do chorych. Charakterystyczne jest to, że holenderski ksiądz nie wymienił tu namaszczenia chorych. Wtedy bowiem było ono przeznaczone jedynie dla umierających. Można postawić pytanie: czy w dobie rozwoju współczesnych mediów potrzebne jest tworzenie zorganizowanych spotkań dla chorych, na przykład w postaci parafialnych dni chorego? Odpowiedź jest tu jednoznacznie pozytywna. Choć media pomagają dziś osobom chorym duchowo przeżywać msze święte czy modlitwy, to jednak organizowanie spotkań dla chorych w kościołach ma wartość niepowtarzalną. Przede wszystkim jedyną w sobie wartość ma bezpośredni udział w Ofierze Mszy świętej.

3.Bardzo precyzyjnie ks. Willenborg zarysował cele duszpasterstwa chorych i Apostolstwa Chorych. W przypadku duszpasterstwa chorych chodzi o to, by „obudzić i wzbogacić życie pobożne” chorych. W doświadczeniu Apostolstwa Chorych kluczowe jest dobre przeżywane cierpienie, aby w łączności z Jezusem Chrystusem „choroba i cierpienie były bogate i owocne w łaski, błogosławieństwa i zasługi”. Człowiekowi mogą grozić dwie duchowe skrajności. Na jedną z nich wskazywał ks. Willenborg w omawianym tu liście. Przestrzegał, jak już wspominaliśmy, przed koncentrowaniem się na samym cierpieniu. Można by wtedy popaść w cierpiętnictwo. Powrót do zdrowia (wcale jak się okazuje nierzadki, także w tamtych czasach) był czymś cennym i wartościowym, choć nie był głównym celem ani duszpasterstwa chorych ani Apostolstwa Chorych. Najważniejsze było zjednoczenie z Jezusem. Druga skrajność duchowa polega na pełnej koncentracji na zdrowiu. Tak jak pragnąć cierpienia dla samego cierpienia jest czymś niewłaściwym, tak też chcieć zdrowia za wszelką cenę jako wartości najwyższej nie jest czymś właściwym. We wspólnocie Kościoła pojawia się wiele modlitw o zdrowie. I od razu dodajmy: jest to zgodne z wolą Pana Jezusa, który zachęcał: „proście, a będzie wam dane”. W Kościele odbywają się też spotkania modlitewne „o uzdrowienie”. To także odpowiada misji Jezusa, który chodził pomiędzy ludźmi i wielu z nich uzdrowił. Jednak zdrowie na tych modlitewnych spotkaniach nie może być uznawane za wartość najwyższą, w sposób bezwzględny należącą się człowiekowi. Jezus nie uzdrowił wszystkich ludzi. Cuda uzdrowienia miały na celu pogłębienie wiary ludzi i były znakiem zbliżającego się królestwa Bożego, które objawi się w czasie powtórnego przyjścia Jezusa na świat. Podobnie nasza modlitwa o zdrowie winna w nas umacniać więź z Jezusem, pogłębiać wiarę w nadejście królestwa Bożego oraz naszą gotowość trwania w zjednoczeniu z Jezusem, także w sytuacji, gdy mimo modlitw zdrowie nie wraca.


Zobacz całą zawartość numeru ►

Autorzy tekstów, Ks. Bartoszek Antoni, Miesięcznik, Numer archiwalny, 2026nr07, Z cyklu:, Skarb historii