Apostołka Ducha Świętego
Święta Miriam przeżywała mistyczne doświadczenia związane z działaniem Ducha Świętego. Nigdy jednak nie uważała tych darów za najważniejsze. Wiedziała, że istotą świętości nie są nadzwyczajne zjawiska, ale miłość do Boga i bliźniego.
zdjęcie: viasanctorum/facebook
2026-08-12
Mała Arabka, czyli święta Miriam od Jezusa Ukrzyżowanego, jest jedną z najbardziej niezwykłych postaci duchowości karmelitańskiej XIX wieku. Jej życie było naznaczone cierpieniem niemal od najmłodszych lat. Bardzo wcześnie straciła rodziców, a później została również rozdzielona z ukochanym bratem. Już jako dziecko doświadczyła ogromnej samotności i braku prawdziwego domu.
Nie miała łatwego życia. Jako młoda dziewczyna ofiarowała się Bogu, składając prywatny ślub czystości. Kiedy próbowano ją wydać za mąż – odmówiła. Była traktowana jak służąca, zmuszana do ciężkiej pracy i zależna od innych ludzi. W pewnym momencie swojego życia została brutalnie zaatakowana – podcięto jej gardło, a ona sama cudem przeżyła. To doświadczenie naznaczyło ją fizycznie i duchowo na całe życie.
Miriam bardzo pragnęła należeć do Boga, ale również w życiu zakonnym spotykało ją niezrozumienie. W pierwszym klasztorze nie potrafiono właściwie odczytać jej duchowości i wewnętrznych doświadczeń. Musiała opuszczać miejsca, które uważała za swój dom. Jej życie było nieustanną drogą – pełną bólu, odrzucenia i szukania przestrzeni, w której mogłaby po prostu kochać Jezusa.
A jednak właśnie pośród tych wszystkich cierpień Miriam coraz mocniej uchwyciła się Ducha Świętego. Nie zbuntowała się przeciw Niemu. Nie zamknęła swojego serca. Przeciwnie – z każdym kolejnym doświadczeniem jeszcze bardziej ufała Jezusowi. W każdej trudnej sytuacji oddawała wszystko Bogu i wierzyła, że On sam poprowadzi jej życie.
Pokora
To właśnie ta niezwykła ufność, pokora i prostota sprawiły, że Duch Święty zaczął działać w jej duszy w sposób wyjątkowy. Bóg ubogacił ją swoją obecnością. Duch Święty ozdabiał jej duszę pokojem, światłem i nadzwyczajnymi darami. Sama Miriam nie pragnęła jednak tych darów.
Bardzo ukochała Ducha Świętego. Powtarzała, że świat zapomina o Pocieszycielu, a przecież to właśnie Duch Święty przynosi człowiekowi światło, pokój i prawdziwe życie duchowe. Zachęcała wszystkich do codziennego wzywania Ducha Świętego prostym sercem. Inspirowała do przyjaźni i głębokiej więzi z Nim.
W życiu św. Miriam pojawiały się również nadzwyczajne dary Ducha Świętego. Otrzymała łaskę głębokiej modlitwy, proroctwa, czytania w duszach, ekstaz oraz szczególnego zjednoczenia z Jezusem Ukrzyżowanym. Przeżywała mistyczne doświadczenia związane z działaniem Ducha Świętego, a także wielkie oczyszczenia duchowe i cierpienia fizyczne. W tym wszystkim dojrzewała do ofiary ekspiacyjnej (wynagradzającej). Jednak sama Miriam nigdy nie uważała tych darów za najważniejsze. Wiedziała, że istotą świętości nie są nadzwyczajne zjawiska, ale miłość do Boga i bliźniego. Dlatego prowadziła bardzo proste życie. Była cicha, pracowita, pełna dobroci i delikatności wobec innych. Świadkowie jej życia podkreślają, że była pogodna, serdeczna, bardzo wrażliwa wobec cierpienia innych i gotowa pomagać.
Najbardziej charakterystycznymi cechami jej duchowości były pokora i posłuszeństwo. Święta Miriam uważała, że człowiek powinien być przed Bogiem mały, prosty i całkowicie otwarty na Jego wolę. Często powtarzała: „Pokora jest szczęściem”. W innym miejscu mówiła: „Dusza pokorna jest spokojna, ponieważ ufa bardziej Bogu niż sobie”.
Miriam była przekonana, że Duch Święty działa szczególnie w sercach prostych i pokornych. Sama nie szukała uznania ani wielkości. Wręcz przeciwnie – pragnęła być mała i ukryta przed światem. Mawiała: „Trzeba stać się małym, aby Duch Święty mógł działać”.
Mimo nadzwyczajnych darów mistycznych pozostawała niezwykle posłuszna Kościołowi i swoim przełożonym. Wszystkie doświadczenia duchowe poddawała rozeznaniu. Nie ufała sobie, lecz Bogu, który objawiał swoją wolę przez przełożonych. Wiedziała, że prawdziwe działanie Ducha Świętego prowadzi człowieka do większego uniżenia, miłości i posłuszeństwa.
Święta Miriam przestrzegała również, aby człowiek nie szukał jedynie niezwykłych doświadczeń duchowych. Mówiła, że najważniejsze jest trwanie przy Jezusie, Ewangelii i Kościele. Nawet posiadając wielkie dary mistyczne, sama pozostawała poddana woli Bożej. Pisała również: „Gdzie jest pokora, tam jest pokój i obecność Boga”.
To właśnie jej wierność Duchowi Świętemu najbardziej porusza do dziś. Święta Miriam pokazuje, że największym Jego darem nie są nadzwyczajne zjawiska, ale serce całkowicie poddane Bogu. Tak było również w życiu św. Miriam. Często mawiała: „Pozwól mi oglądać świat oczyma pełnymi miłości”.
Miłość
Duch Święty prowadził ją drogą pokory, wyniszczenia i całkowitego zawierzenia Bogu. Miriam odkryła, że człowiek cierpiący może stać się szczególnie bliski Jezusowi Ukrzyżowanemu. Im bardziej człowiek przestaje ufać sobie, tym bardziej może oprzeć się na Bogu. Dojrzałość duchowa Miriam poprowadziła ją do nieustannego składania ofiary z cierpienia. W nim stale jednoczyła się z Jezusem Ukrzyżowanym. Wynagradzała Mu w słowach modlitwy: „Ci, którzy płoną miłością ku mnie i łakną zbawienia dusz, biegną do stołu Najświętszego Krzyża. Chcą jedynie cierpieć i znosić tysiące udręczeń, służyć bliźniemu, zdobywać i zachowywać cnoty, nosząc na swym ciele stygmaty Chrystusa, gdyż udręczona miłość, która ich pali, przepala ciało, objawia się pogardą samych sobie, radością z hańby, znoszeniem męk i udręczeń, skądkolwiek przyjdą i w jakikolwiek sposób je zsyłam. Ci idą za nieskalanym Barankiem, Synem moim, który na krzyżu był jednocześnie szczęśliwy, cierpiący i smutny. Tych dusz pogrążonych w ognisku mojej miłości, bez reszty nieposiadających już własnej woli, lecz całkowicie płonących we mnie, nikt nie może pochwycić i wyrwać ze mnie”.
Wiara i zaufanie
Święta Miriam uczy nas również, że całkowite oddanie Bogu nie polega na braku cierpienia ani na niezwykłych przeżyciach mistycznych. Prawdziwe oddanie zaczyna się wtedy, gdy człowiek w każdej trudnej sytuacji powierza wszystkie małe i duże sprawy Jezusowi i ufa, że Bóg sam poprowadzi jego życie.
Takie zawierzenie nie jest łatwe. Człowiek cierpiący często chciałby znać odpowiedzi na wszystkie pytania, wiedzieć, dlaczego choruje i kiedy cierpienie się skończy. Tymczasem św. Miriam pokazuje drogę prostszą, ale głębszą – drogę ufności. Oddać się Duchowi Świętemu oznacza pozwolić Bogu działać nawet wtedy, gdy człowiek niczego już nie rozumie. Oznacza powiedzieć: „Po prawdziwej drodze poprowadź mnie”. Właśnie taka postawa otwiera serce na pokój Boga. Duch Święty nie zawsze zmienia od razu sytuację człowieka, ale przemienia jego wnętrze. Daje światło pośród ciemności, siłę pośród słabości i pokój pośród cierpienia.
Współpracowniczka Ducha Świętego
Święta Miriam od Jezusa Ukrzyżowanego całym swoim życiem bardzo umiłowała Ducha Świętego. Została nazwana „Apostołką Ducha Świętego”, ponieważ całe jej życie było niezwykłym świadectwem działania Trzeciej Osoby Trójcy Świętej. Dlatego zachęcała wszystkich, aby codziennie Go wzywać prostym sercem. Jej życie pokazuje, że Duch Święty jest bardzo blisko i jest niezmierzonym darem Boga Najwyższego. Powtarzała, że świat zapomina o Pocieszycielu, a przecież to właśnie Duch Święty przynosi duszy światło i pokój. Pisała: „Ktokolwiek będzie wzywał Ducha Świętego, będzie miał światło i pokój”.
To niezwykle ważne słowa dla ludzi cierpiących. Człowiek chory często nie potrzebuje wielkich wyjaśnień teologicznych. Potrzebuje pokoju serca i bliskiej osoby, jej obecności, akceptacji i zrozumienia, zwłaszcza gdy tą osobą będzie ktoś z rodziny czy inny zaufany opiekun. Potrzebuje poczucia, że nie jest sam. Do cierpiącego człowieka Duch Święty może przyjść z takim darem.
Święta Miriam bardzo często mówiła o „ogniu miłości” Ducha Świętego. Ogień w tradycji chrześcijańskiej oznacza oczyszczenie i przemianę. Duch Święty spala w człowieku to, co nie prowadzi do Boga – pychę, lęk, rozpacz i zamknięcie w sobie. Człowiek cierpiący może odkryć, że właśnie pośród bólu Bóg oczyszcza jego serce i prowadzi go do głębszej miłości. Święta Miriam pisała: „Miłości Boża, pochłoń mnie”. To krótkie wezwanie zawiera w sobie całe pragnienie jej duszy. Chciała całkowicie należeć do Boga. Chciała, aby Duch Święty przeniknął całe jej życie, cierpienie, lęki i słabości. Nie oznacza to, że cierpienie przestaje boleć. Jezus w Ogrójcu również cierpiał. Na krzyżu wołał: „Boże mój, czemuś Mnie opuścił?”. Chrześcijaństwo nie polega na udawaniu, że cierpienie nie istnieje. Polega na przeżywaniu go razem z Jezusem.
Modlitwa
Święta Miriam wiedziała, że człowiek cierpiący najbardziej potrzebuje prostoty modlitwy. Dlatego pozostawiła Kościołowi niezwykłą modlitwę do Ducha Świętego: „Duchu Święty, natchnij mnie. Miłości Boża, pochłoń mnie. Po prawdziwej drodze prowadź mnie. Maryjo, Matko moja, spójrz na mnie. Z Jezusem błogosław mnie. Od wszelkiego zła, od wszelkiego złudzenia, od wszelkiego niebezpieczeństwa, zachowaj mnie. Amen”. Taka modlitwa może stać się bliska szczególnie ludziom chorym i cierpiącym. Są chwile, kiedy człowiek nie ma już siły na długie modlitwy. Wtedy jedno szczere wezwanie wypowiedziane z głębi serca może stać się spotkaniem z Bogiem. Na podstawie tej modlitwy została również ułożona koronka do Ducha Świętego odmawiana przez osoby mające szczególne nabożeństwo do Trzeciej Osoby Trójcy Świętej. Na dużych paciorkach odmawia się słowa: „Duchu Święty, natchnij mnie”, a na małych paciorkach: „Panie Jezu, wyrzekam się szatana i wszystkich jego spraw i uczuć, a chcę jedynie Ciebie i Twojego Ducha”.
Patronka cierpiących
Święta Miriam jest patronką ludzi cierpiących, chorych i strudzonych życiem. Wiedziała, że człowiek słaby szczególnie potrzebuje światła Ducha Świętego, bo cierpienie potrafi zamknąć człowieka w sobie, napełnić go smutkiem i lękiem. Duch Święty natomiast otwiera serce na obecność Boga.
Dla św. Miriam Duch Święty był światłem duszy i ogniem miłości. Pisała, że człowiek otwarty na Ducha Świętego nie pozostanie w ciemności. Nawet jeśli będzie przechodził przez bardzo trudne doświadczenia, Bóg nie opuści go. Będzie wzmacniał, aż człowiek stanie się autentyczny i zaakceptuje swoją drogę.
Wielką pomocą w życiu św. Miriam była również Matka Boża. Miriam wierzyła, że Maryja najlepiej rozumie ludzi cierpiących, ponieważ sama stała pod krzyżem Jezusa. Dlatego z dziecięcą ufnością powierzała Maryi wszystkie swoje cierpienia i trudności.
Dzisiaj wielu ludzi cierpi nie tylko fizycznie, ale także duchowo. Samotność, lęk, brak sensu życia czy poczucie opuszczenia stają się ciężarem równie bolesnym jak choroba ciała. Święta Miriam przypomina nam, że Duch Święty nadal działa. Nadal przychodzi do ludzkiego serca. Nadal pociesza. Człowiek cierpiący ma w oczach Boga ogromną wartość. Jezus szczególnie pochyla się nad chorymi, samotnymi i słabymi. Nie odwraca od nich wzroku. Każde cierpienie przeżywane z Jezusem może stać się drogą głębokiego zjednoczenia z Nim.
Duch Święty działa w ciszy. Działa w ukryciu. Działa w sercu człowieka, który już nie ma nic poza ufnością. To ogołocenie z pychy, przywiązania do własnych pomysłów, nadmiernego opierania się na innych, robienie miejsca dla Jezusa. On chce być pierwszy w życiu swojej umiłowanej duszy.
Święta Miriam pokazuje, że nawet największe cierpienie może stać się miejscem niezwykłej obecności Boga. Duch Święty jest Stworzycielem i może z ludzkiej biedy wyprowadzić szlachetne dobro. Człowiek cierpiący nie jest opuszczony. Każda łza jest widziana przez Boga. Każdy ból jest Mu znany. Jezus nadal przechodzi przez ludzkie cierpienie razem z człowiekiem. A Duch Święty pozostaje Pocieszycielem, który podtrzymuje duszę wtedy, gdy po ludzku wszystko wydaje się ciemnością. W tę ciemność chce wejść Jezus, który dla człowieka chce stać się wszystkim. Święta Miriam doświadczała cierpienia, ciemności, osamotnienia i jednoczyła się w tym z Jezusem cierpiącym, ale to doświadczenie prowadziło ją do chwały zmartwychwstania i chwały Nieba, którym jest sama obecność Jezusa Miłosiernego. Dlatego warto każdego dnia wołać prostymi słowami: „Duchu Święty przyjdź! Kropla Ciebie wystarczy, byś pokazał mi Jezusa takim, jakim jest”.
Zobacz całą zawartość numeru ►