8 sierpnia, Dobrzyń nad Wisłą – ustanowienie Sanktuarium św. Józefa Moscatiego – Lekarza Ubogich

Uroczystej Mszy świętej przewodniczył Ks. kardynał Konrad Krajewski, arcybiskup łódzki. W homilii przypomniał, że dzisiaj tę samą Ewangelię /Mt 17, 14-20/ czytamy w całym Kościele: w Polsce i we Włoszech, w Neapolu i w Dobrzyniu, ale to nie my ją czytamy, to ona „czyta” nas, nasze życie, moje życie…

zdjęcie: Archiwum Sanktuarium w Dobrzyniu n. Wisłą

2026-08-12

W sobotę 8 sierpnia br. jako delegat Apostolstwa Chorych z radością uczestniczyłam w uroczystości ustanowienia Sanktuarium św. Józefa Moscatiego w Dobrzyniu nad Wisłą. Przed trzema laty, 25 czerwca 2023 roku jako przedstawiciel Zarządu Głównego Katolickiego Stowarzyszenia Lekarzy Polskich byłam tam, gdy uroczyście wprowadzano relikwie Świętego Doktora (relikwie II stopnia – fragment Jego lekarskiego fartucha). Tym razem, dwóch Ojców Jezuitów przywiozło z Neapolu specjalnie dla nowego sanktuarium relikwie I stopnia i podczas Mszy Świętej uroczyście odczytano dekret potwierdzający prawdziwość relikwii i przekazanie ich do sanktuarium w Polsce, w Dobrzyniu. Dekret o utworzeniu w kościele WNMP w Dobrzyniu nad Wisłą Sanktuarium św. J. Moscatiego podpisał kanclerz kurii Ks. Robert Banasiak oraz Ks. Biskup płocki Szymon Stułkowski. Ks. Biskup w słowie skierowanym do licznie zebranych parafian i gosci przypomniał postać Świętego Doktora Józefa Moscatiego zwanego „Lekarzem Ubogich”. Właśnie z powodu tego tytułu ”Lekarz Ubogich”, obecność Kardynała Konrada Krajewskiego – Jałmużnika Papieskiego – była tak pożądana. Obecni byli także Ojcowie Franciszkanie, synowie duchowi Biedaczyny z Asyżu, którzy kiedyś opiekowali się tym miejscem. Z tytułem „Lekarz Ubogich” wiąże się historia słynnego kapelusza z gabinetu Świętego Doktora. Napis przy kapeluszu „Chi ha metta, chi non ha prenda” („Kto ma, niech położy, kto nie ma, niech weźmie”) pozwalał bogatszym pacjentom czynić miłosierdzie wobec biednych, a ubogim wykupić przepisane lekarstwa a nawet potrzebną żywność. Taki, na wzór tego z Neapolu, kapelusz leżał przy relikwiach Świętego Doktora w sanktuarium w Dobrzyniu i każdy z nas, w miarę swoich możliwości, mógł wspomóc ubogich chorych. W kościele na ścianie bocznej od kilku lat jest piękny portret Świętego Doktora namalowany przez tutejszą artystkę malarkę p. Dorotę Kominiak jako wotum. Obecnie pojawiła się jeszcze figura Świętego Doktora na wzór tej, która jest w Neapolu przy Jego grobie. Święty wyciąga prawą dłoń w geście zaproszenia, przywitania, gotowości niesienia pomocy – można podejść, włożyć swoją dłoń w dłoń Doktora powierzając Mu swoje troski, prośby i poprosić o wstawiennictwo przed Bogiem. Kolejnym, nowym elementem jest ołtarz w bocznej kaplicy ufundowany przez Rycerzy Jana Pawła II – prężnie działających przy tutejszej parafii. Ołtarz wyrzeźbiony w ciemnym, afrykańskim drewnie przyciąga wzrok czterema obrazami autorstwa wspomnianej już artystki p. Doroty Kominiak. U dołu po stronie lewej widzimy Świętego Doktora przy łóżku chorego, po prawej przedstawiony jest jako profesor – wykładowca ze studentami medycyny. U góry mamy dwa kościoły związane z postacią Świętego Doktora – w Neapolu i w Dobrzyniu nad Wisłą.  Na samym dole herb fundatorów – Rycerzy JP II.

Uroczystej Mszy świętej przewodniczył Ks. kardynał Konrad Krajewski, arcybiskup łódzki. W homilii przypomniał, że dzisiaj tę samą Ewangelię /Mt 17, 14-20/ czytamy w całym Kościele: w Polsce i we Włoszech, w Neapolu i w Dobrzyniu, ale to nie my ją czytamy, to ona „czyta” nas, nasze życie, moje życie…

Powinna być czytana często, obnaża naszą bezsilność i bezradność. „Dlaczego my nie mogliśmy go wyrzucić?” Odpowiedź powala na kolana: „z powodu małej waszej wiary”, naszej, mojej wiary. Wierzę w Boga i wierzę Bogu. To Bóg działa, a ja mam pozwolić Mu działać. Para BÓG – JA może wszystko! Czy pozwalam Mu na to, czy zapraszam Go do swojej codzienności? Czy mam wiarę czyli mądrość widzenia wszystkiego w inny (boży) sposób? Święci to ci, którzy pozwalają Bogu działać, czynią Jego wolę swoją wolą. Jak św. Paweł („Już nie ja żyję, ale żyje we mnie Chrystus”) święci są przesiąknięci Bogiem, roznoszą Jego zapach tam, gdzie przyszło im żyć: w Neapolu, w Dobrzyniu…

Święty Józef Moscati – lekarz, katolik świecki, był przesiąknięty Bogiem. Stał się żywą Ewangelią, którą czytali studenci medycyny, lekarze, chorzy. Uczył, że zawód lekarza jest misją miłości. Był lekarzem, był też naukowcem, profesorem a mówił: „To nie nauka lecz miłość bliźniego odmieniła świat”. Był święty – to znaczy podobał się Bogu, nie światu. Był święty – to znaczy z miłością poświęcił się czynieniu dobra. Na pogrzebie dr Józefa Moscatiego Jego rodzina usłyszała słowa „Profesor nie należał do was, ale do Kościoła”, a Św. Jan Paweł II mówił o Nim, że  „jest spełnieniem ideału chrześcijanina świeckiego”. Doktor Józef Moscati zanim zaczął leczyć ludzi najpierw rozmawiał z Bogiem. Codzienna Msza święta i Komunia Święta przed pracą, pozwalała Mu najpierw leczyć siebie, swoją duszę a później leczyć innych. Był przekonany, że choroba obejmuje całego człowieka, jego ciało i jego duszę, dlatego troszczył się nie tylko o ciało, ale i o duszę chorego. Był wzorem, prawdziwym mistrzem dla studentów medycyny ucząc ich i dając swoim życiem przykład, że bycie lekarzem to nie tyle wykonywanie zawodu, ile powołanie do realizacji przykazania miłości bliźniego w specyficzny i bardzo konkretny sposób. Rozwój medycyny postępuje, mamy coraz doskonalszy sprzęt ale człowiek czasem zawodzi, dlatego potrzebujemy świadków – takich jak Święty Doktor Józef Moscati.

Na koniec ostatnia refleksja. Święty Jan Paweł II miał swoją definicję przyjaźni:

„Przyjaciel to ten, dzięki któremu staję się lepszy”.  Chciałabym, aby św. Doktor Józef Moscati był przyjacielem moim i wielu moich koleżanek i kolegów lekarzy.   

Autorzy tekstów, Kopczyńska Barbara, Najnowsze, bieżące