Jezus jest Lekarzem

Lekarstwem jest krzyż, obumarcie. Jezus, Twój największy Lekarz, wie co dla ciebie życiodajne. Czasem dopuszcza krzyż, który przychodzi nagle, a jego obecność zmienia cię diametralnie.

2026-08-07

Komentarz do fragmentu Ewangelii Mt 16, 24-28
XVIII tydzień zwykły

Kolejny dzień mojego sierpniowego obchodu szpitalnego. Dziś otwierając Ewangelię, trochę ze zirytowaniem przeczytałem jej treść! Pierwsza moja reakcja: znowu o krzyżu, o umieraniu, cierpieniu, o samozaparciu, o traceniu... A potem widok chorych uświadomił mi, jakim jestem szczęściarzem. Ja – ksiądz, kapelan, 47 lat, zdrowy – przechodzę obok świata ludzkiego bólu, połamanych kończyn, ludzi po amputacji nóg, operacji laryngologicznych, które nieodwracalnie pogarszają estetykę twarzy, cierpienia kobiet, które chciałyby w lustrze widzieć swoje piękne oblicze. Czytam słowa Ewangelii: „Jeśli ktoś chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje”. Uświadamiam sobie, jak wiele jeszcze jest we mnie Piotra, nie tego, którego w kanonie czcimy jako świętego, ale Piotra, który na słowa Jezusa o krzyżu „Syn Człowieczy musi wiele cierpieć” reaguje: „Na Ciebie to nigdy nie przyjdzie”.  Możemy o tym przeczytać dosłownie kilka wersetów wcześniej, poprzedzają one bezpośrednio dzisiejszy fragment Ewangelii.

Słuchając dzisiejszej Ewangelii jestem przekonany, że podobnie jak ja, większość z was zapamięta tych parę słów: zaprzeć się, obumrzeć, nieść krzyż, stracić życie”. A czy usłyszeliśmy słowa obietnicy? „Syn człowieczy przyjdzie w chwale Ojca swego” Czy usłyszeliśmy: „Niektórzy z tych, co tu stoją, nie zaznają śmierci”. Czy pośród słów o krzyżu, umieraniu, doszły do nas słowa radosnej nowiny: „ujrzą Syna Człowieczego przychodzącego w królestwie swoim”.

Jezus w Ewangelii nazywany jest Lekarzem. Niezależnie od tego, czy kiedykolwiek byłeś pacjentem w szpitalu, spróbuj sobie wyobrazić, że słyszysz diagnozę śmiertelnej choroby. Lekarz po konsultacji z zespołem podejmuje decyzję o przeprowadzeniu ryzykownej operacji. Musisz poddać się jej, by mieć szansę nadal żyć. Pojawia się lęk, złe myśli. Operacja? A jak się nie uda? Jak będą komplikacje…? Przeżywasz prawdziwą walkę. Nie przespałeś kilku nocy, w głowie kłębią się różne depresyjne myśli. W końcu po podjęciu decyzji, że zgadzasz się na nią, przeżywasz swój Ogród Oliwny. Prawie pocisz się krwią. A potem tylko pamiętasz ostatni widok: ledowe światełka korytarza zmierzającego w kierunku sali operacyjnej. Budzisz się, boli, ale nagle słyszysz, że masz drugie życie, wszystko się udało, już teraz wszystko będzie dobrze. Znika lęk, nawet jak jeszcze bardzo boli, nie przeszkadza ci to, myśli napełniają cię nowym życiem i nową nadzieją.

Jezus jest tym Lekarzem. On, który sam poszedł na krzyż, widzi cię zainfekowanego grzechami. Nie potrzebuje rezonansu magnetycznego ani tomografii komputerowej twojego wnętrza, bo widzi głębiej niż ludzkie oko. A co najważniejsze – On wie, że to nic nie pomoże. Lekarstwem jest krzyż, obumarcie. On, Twój największy Lekarz, wie co dla ciebie życiodajne. Czasem dopuszcza krzyż, który przychodzi nagle, a jego obecność zmienia cię diametralnie. Czasem krople Jego Męki spadają powoli, niczym kropla wody na skałę, drążąc powoli, ale skutecznie. Ty widzisz krótkowzrocznie, a Bóg patrzy wyraźnie, dalekosiężnie. Jak najlepszy Lekarz dobiera metody, środki, czas, ludzi, okoliczności. A ty? Możesz się buntować albo zgodzić się na Jego plan, choćby i na obumieranie.

Panie Jezu, dziękuję Ci za sytuacje w moim życiu, których nie pojmuję, okoliczności, których nie dostrzegam, krzyże, które spadają na mnie nagle. Wiem, że czasem ich nie rozumiem i usiłuję być mądrzejszy od Ciebie, chciałbym sam kształtować swoje życie, moje plany, mówić Ci, co masz robić. Ukształtuj we mnie postawę dziecka, które trzymane w ramionach Ojca, potrafi zdać się na Niego we wszystkim. Często w Twojej pedagogice przypominasz mi: „Cóż bowiem za korzyść odniesie człowiek, choćby cały świat zyskał, a na swej duszy szkodę poniósł?”. Ty wiesz najlepiej co dla mnie życiodajne i najlepsze na wieczność. Zgadzam się na to. Nawet jeśli miałby to być krzyż! Bo przecież w krzyżu i Twoich ranach jest nasze zdrowie i źródło Twojej prawdziwej chwały.

Autorzy tekstów, ks. Marcin Niesporek, Rozważanie, Komentarz do ewangelii