Bóg przychodzi z uzdrowieniem
W oczekiwaniu na „cud uzdrowienia” nie można zlekceważyć osiągnięć dzisiejszej medycyny. Nie można zaprzestać leczenia i tylko modlić się o zdrowie. Trzeba poddać się współczesnemu leczeniu konwencjonalnemu, szeroko dla nas dostępnego.
2026-07-17
Komentarz do Liturgii Słowa Iz 38,1-6.21-22.7-8; Mt 12,1-8
XV tydzień zwykły
Tak często spotykam się z chorymi w szpitalu, którzy proszą Boga o cud! Czy można modlić się o cuda? Odpowiedź zawarta jest w historii Ezechiasza. Ezechiasz zachorował śmiertelnie. Grozi mu utrata życia. Prorok Izajasz przekazuje mu wolę Boga: „rozporządź domem twoim, bo umrzesz – nie będziesz żył”. Niestety w osobie Ezechiasza można zobaczyć przeżywanie cierpienia jako zapłaty za grzech: „Ach, Panie, pamiętaj o tym, proszę, że postępowałem wobec Ciebie wiernie i ze szczerym sercem, że czyniłem to, co jest dobre w Twoich oczach”. Ezechiasz nie rozumie choroby, nie widzi w swoim życiu nawet cienia czegokolwiek złego i dlatego jest zaskoczony tym, co go spotkało. Widać w tym lament podobny do lamentu Hioba. Dziś już inaczej patrzymy na chorobę, choć czasem obwiniamy o nią Boga. Nie zgadzamy się na nią, nie rozumiemy jej szczególnie wtedy, gdy dotyka niewinnych. Historia Ezechiasza przynosi nowe spojrzenie na rozumienie uzdrowienia: dotyka ona sfery fizycznej, ale i sfery duchowej człowieka.
W oczekiwaniu na „cud uzdrowienia” nie można zlekceważyć osiągnięć dzisiejszej medycyny. Nie można zaprzestać leczenia i tylko modlić się o zdrowie. Trzeba poddać się współczesnemu leczeniu konwencjonalnemu, szeroko dla nas dostępnego. Dziś medycyna radzi sobie z chorobami, na które do niedawna ludzie umierali. Choćby nawet gruźlica, zapalenie płuc i różne inne zakażenia leczone dzisiaj nowoczesnymi antybiotykami, czy choroby rzadkie, leczone sterydami lub lekami biologicznymi.
Ważny jest oczywiście także drugi aspekt uzdrowienia, obejmujący sferę duchową. Dotyka on nie tylko samego proszącego o cud, ale często nawraca się rodzina, krewni chorego. Ezechiasz poddaje się radzie proroka Izajasza, ale też stawia pytanie o coś więcej: „Jaki będzie znak, że wejdę do domu Pańskiego?”. Dla niego ważne jest nie tylko odzyskanie fizycznej sprawności, przedłużenie życia o kolejne piętnaście lat, ale też duchowe uzdrowienie.
Skutki cudu, jaki się dokonał na Ezechiaszu dotykają także wymiaru społecznego: „Wybawię Ciebie i to miasto z ręki Króla asyryjskiego i rozpocznę opiekę nad tym miastem…”. Mamy więc w historii króla do czynienia z prawdziwym uzdrowieniem, które dotyka sfery fizycznej, duchowej, społecznej, nie wykluczając także elementu nadprzyrodzonego: „Oto ja cofnę cień wskazówki zegara o dziesięć stopni […] I cofnęło się słońce”. Tylko wtedy mamy prawo oczekiwać nadprzyrodzonej ingerencji Boga, gdy nie zaniedbaliśmy tego, co przynależy do wymiaru codziennego, zwykłego: troski o zdrowie, dbania o nie w wymiarze doczesnym. Bóg przecież szanuje prawa natury. Bóg stając się w Jezusie człowiekiem, przyjął to, co należy do ludzkiej natury, szanując jej prawa.
Panie Jezu, dziękuję Ci za lekarzy, pielęgniarki, pielęgniarzy, cały personel medyczny. Tak często nie dostrzegam ich codziennej pracy, ich wiedzy, wysiłku, kompetencji. Tak często, gdy choroba dotyka moją osobę, chcę iść na skróty, to ja chcę być lekarzem dla samego siebie.
Ty jako Lekarz zawsze przychodziłeś tam, gdzie ludzkie nadzieje były już „pogrzebane”. Przychodziłeś zawsze w porę, choć wydawało się, że jest już za późno. Bo zawsze dawałeś ludziom szansę uczestniczenia w cudzie uzdrawiania. A dziś dokonujesz cudów, ale tak często ich nie zauważamy. Bo jesteśmy zbyt roszczeniowi i zapatrzeni w siebie.