„Cóż więc otrzymamy?”

Opuszczając dla Boga „wszystko” i idąc za Nim, tak naprawdę wybieramy Dawcę wszelkich dóbr. „Cóż więc otrzymamy?” W Nim znajdziemy i otrzymamy „wszystko”.

zdjęcie: Loft Gallery

2026-07-10

Komentarz do fragmentu Ewangelii Mt 19, 27-29
XIV tydzień zwykły

Dorastałam w czasach komuny, gdy nie było zbyt wiele atrakcji. W Parku Kultury w Chorzowie można było pospacerować, przejechać się kolejką linową, ale większe atrakcje nie były codziennością. Na święto 22 lipca lub święto Trybuny Robotniczej – tuby propagandowej PZPR – aby ściągnąć ludzi, „rzucano” do parku deficytowy towar. Można było np. zakupić atlas samochodowy (czasem w sprzedaży wiązanej z Dziełami Lenina), lepsze słodycze np. kultowy batonik Prince-Polo, albo skosztować pysznych śląskich specjałów, w tym gorących krupnioków. Było fajnie, bywałam tam z rodzicami i bratem. Z perspektywy czasu wspominam z rozrzewnieniem te rarytasy, których teraz wszędzie pełno, ale nie to okazało się najważniejsze. Największą wartością była wspólnota. Najważniejsze, że byłam z mamą, tatą, bratem, że byliśmy razem, cieszyliśmy się sobą i było nam razem dobrze.

Czy to jakoś odnosi się do dzisiejszej Ewangelii? Myślę, że tak. Apostołowie podziwiali cuda Jezusa, jakoś w nich uczestnicząc. Jezus wysyłając ich na głoszenie Królestwa dał im władzę uzdrawiania. Mieli też poczucie bezpieczeństwa – Jezus uciszył burzę na jeziorze. Z pewnością byli dumni z przynależności do najbliższego otoczenia słynnego i podziwianego Nauczyciela z Nazaretu. Z perspektywy czasu okazało się, że największą wartością była sama bliskość Jezusa, zażyłość z Nim, Jego przyjaźń, Jego miłość. Wszystko inne to dodatek właściwie niewiele znaczący.

Ojciec wiary – Abraham żył w bliskości Boga, w przyjaźni z Nim. W jego życiu było wiele trudu, Bóg „próbował” wiarę, zaufanie i miłość Abrahama. Aż przyszła najtrudniejsza próba – ofiara z długo oczekiwanego i umiłowanego syna. Miałam z tym (jak pewnie wielu innych) problem: jak Bóg mógł zażądać takiej ofiary i jak Abraham mógł się na to zgodzić? Dzisiejsza Ewangelia rzuca tu jakieś światło. Dla Abrahama najwyższą wartością była przyjaźń z Bogiem, Jego bliskość, pewność Jego miłości ale też wiara w Jego wszechmoc. Może – nie bez bólu i walki – postanowił zaufać Bogu do końca, nie przedkładać nad przyjaźń z Bogiem miłości do syna, oddać Bogu wszystko z nadzieją, że wszystko od Boga otrzyma. Wszechmogący sprawił, że ze starych rodziców urodził się syn. Wszechmogący może sprawić, że Izaak nie straci życia – Abraham nie wiedział oczywiści JAK, ale wierzył, że Bóg może wszystko. Nie zawiódł się. 

Opuszczając dla Boga „wszystko” i idąc za Nim, tak naprawdę wybieramy Dawcę wszelkich dóbr. „Cóż więc otrzymamy?” W Nim znajdziemy i otrzymamy „wszystko”.

Autorzy tekstów, Kopczyńska Barbara, Rozważanie, Komentarz do ewangelii