Co jest Twoim ukrytym skarbem?

Homilia ks. Wojciecha Bartoszka wygłoszona 19 czerwca br. podczas Dnia Chorego w parafii Najświętszego Serca Pana Jezusa w Katowicach-Murckach.

2026-06-19

Dzisiejsze słowo z Drugiej Księgi Królewskiej może wydawać się na pozór odległe od naszego życia, nie tylko w znaczeniu dawnych czasów. Opowiada ono: o zamęcie politycznym, o królowej Atalii, która chciała zniszczyć potomstwo królewskie, o ukrytym dziecku – Joaszu – i o odnowieniu przymierza.

Wydarzenia te dotyczą IX w. przed Chr. – burzliwego politycznie i religijnie okresu w Królestwie Judy i w Jerozolimie. Słowo to jednak może stać się nam bliskie. W centrum tej historii jest ukryte w świątyni dziecko. Bóg zachowuje je. Wydawało się, że jest ono skazane na zagładę. Rośnie w ukryciu, w ciszy, w miejscu modlitwy – w świątyni – pod opieką kapłana.

Każda choroba, niepełnosprawność, starość zatrzymują człowieka. Zostaje on niejako „ukryty”: w domu, w mieszkaniu, w szpitalu, w ciszy swojego pokoju. Rodzi to samotność i anonimowość. To doświadczenie nie dotyczy odległych czasów, ale tego, co wielu z nas dzisiaj przeżywa.

Papież Leon XIV w Orędziu na lipcowy Dzień Dziadków i Osób Starszych pisze o tym doświadczeniu:

„Zwłaszcza nad życiem wielu osób starszych zdaje się rozciągać zasłona, która zaciera rysy twarzy i okrywa zapomnieniem Tak dzieje się w domach, w których króluje samotność, a także w placówkach opiekuńczych, gdzie niepowtarzalność każdej osoby może zostać sprowadzona do numeru jej łóżka lub do jej choroby.”

Ale Bóg nie przestaje działać w takich ukrytych miejscach. Na pierwszy rzut oka wydaje się, że jest inaczej. Że panuje chaos. Ale Bóg potrafi z niego wyprowadzić porządek

podobnie jak było przy stworzeniu świata, jak było 3 tys. lat temu w Królestwie Judy. I tak może stać się dzisiaj.

Na rekolekcjach Apostolstwa Chorych wielu z Was dzieliło się doświadczeniem, że nie tyle choroba, nie starość jest największym problem, ale odejście bliskich od Kościoła, od Boga. To rodzi wielki zamęt.

I właśnie w nim, w najbardziej ukrytych i pogmatwanych miejscach, Bóg pragnie zadziałać najgłębiej: „napisać swoją historię na krzywych liniach naszego życia”.

Bohater I czytania – Joasz – był ukryty, od pierwszego roku życia. Był w świątyni, by dojrzeć do misji. Gdy dorósł odnowił kult Jahwe.

Również w waszym życiu jest wiele chwil, które Bóg może wykorzystać, gdy Mu na to pozwolimy. I również może podziać się to w „ukryciu” przed innymi, nie być opublikowane w mediach społecznościowych, na Facebooku. Twoja modlitwa, Twoje ofiarowanie cierpienia, to wszystko, może być jak ukryty skarb. Wierzysz w to?

Mówi o nim Pan Jezus w Ewangelii: „Nie gromadźcie sobie skarbów na ziemi, gdzie mól i rdza niszczą i gdzie złodzieje włamują się i kradną. Gromadźcie sobie skarby w niebie, gdzie ani mól, ani rdza nie niszczą i gdzie złodzieje nie włamują się i nie kradną. Bo gdzie jest twój skarb, tam będzie i serce twoje”.

Czy wierzysz, że wiara, zachowana, pomimo różnych trudnych chwil w Twoim życiu, jest największym skarbem? Że jest budulcem życia innych? Twojej rodziny? Że prowadzi Cię do najbardziej drogocennego skarbu – do zbawienia?

Wasze przyjście do kościoła na Dzień Chorego wskazuje na tę wiarę. Nieraz osobiście przekonałem się o wartości tego skarbu. Najbliższa niedziela jest rocznicą mojego upadku na Kościelcu. Dzięki modlitwie innych, Bożej Opatrzności, żyję.

Joasz został ocalony, bo znalazł się w świątyni, pod czujnym okiem kapłana. Jego imię znaczy tyle co: „Jahwe dał”, „Pan obdarował”. Jego życie stało się dla niego i dla innych darem. Podobnie z naszym.

Św. Paweł pisze o świątyni jako o wspólnocie Kościoła – Mistycznym Ciele Chrystusa. I pisze o naszych sercach jako o świątyni Ducha Świętego. O ile są one czyste, mieszka w nich Jego Duch. On także buduje Mistyczne Ciało Chrystusa. Nieraz myślimy, że jest wiele zła w Kościele. A w Kościele jest i zło, jest i przede wszystkim dobro. To dobro i miłość tworzą Mistyczne Ciało Chrystusa, którego Głową jest Chrystus. Podobnie z naszym sercem.

Czas słabości związanej z wiekiem, różnorakiej kruchości, nie oddzielają od Boga. Wręcz odwrotnie mogą zbliżyć do Niego, najpierw duchowo oczyścić, a później doprowadzić do zjednoczenia z Bogiem.

Papież we wspomnianym Orędziu pisze: „Pragnę wam powiedzieć: nie lękajcie się kruchości! Właśnie ta słabość kryje w sobie nową możliwość, która rzuca światło także na inne etapy życia. Kiedy bowiem kruchość zostaje przyjęta i uznana, „otwiera serce na wzajemne wsparcie i na przyzywanie Tego, który może obdarzyć tym, czego nie jest w stanie zapewnić żadna ludzka władza: głębokim pojednaniem serc, a wraz z nim prawdziwym pokojem”.

W Mistycznym Ciele Kościoła, jakim jest Kościół, Wasza obecność jest fundamentalna. To Wasza wielka miłość i wiara budują Kościół! Stąd św. Jan Paweł II widział w chorych prawdziwe „skarby” Kościoła.

Zauważmy – wracając do pierwszego czytania – że kiedy Joasz zostaje ogłoszony królem, lud wybucha radością: „Cały kraj się weselił, a miasto było spokojne”.

To jest obraz działania Boga: tam, gdzie On przychodzi, rodzi się pokój. Życie ma sens. Także w chorobie, starości i niepełnosprawności. Niektórzy z Was pamiętają na rekolekcjach ApCh w Kokoszycach autystyka Grzesia Siemienkiewicza, organisty. Jaką on posiada wartość i jakość życia! Ile w nim radości!

Może w twoim życiu jest wiele niepokoju: lęk o zdrowie, o przyszłość, związany z samotnością, z bólem, który wraca.

Bóg – czyniąc analogię do historii Joasza – potrafi wprowadzić pokój nawet tam, gdzie po ludzku nie ma już sił. Nie zawsze oznacza on brak cierpienia. To świadomość, że nie jestem sam, że ktoś mnie prowadzi, że moje życie jest w rękach Boga. Nieraz przez drugiego człowieka.

W Litanii do NSPJ, którą w czerwcu odmawiamy, Serce Boże nazywane jest „skarbnicą wszelkiej mądrości i wiedzy”. Ono zna głębię człowieka.

Jezus zna nasze cierpienie, lęki, samotność. Zna też ludzką nadzieję lub jej brak. To nie jest wiedza teoretyczna. Ale przeżyta, „wycierpiana”, „wykochana” przez Niego. Dlatego Jego Serce jest skarbnicą mądrości, rozumiejącą nas od środka. Z przebitego boku Jezusa wypłynęła: krew i woda. Te znaki łaski Bożej mogą także nas uzdrowić z niepokoju.

W Apostolstwie Chorych mówimy, że chorzy są także „sercem Kościoła”. Serce nie jest widoczne, ale bez niego nie da się żyć.

Joasz, choć był słaby i ukryty, miał misję. I ty ją masz. Jest nią: modlitwa za tych, którzy nie mają czasu się modlić, ofiarowanie cierpienia za tych, którzy się pogubili, świadectwo cierpliwości i pokoju, przyjmowanie każdego dnia jako daru, nawet jeśli jest trudny.

Autorzy tekstów, Bartoszek Wojciech, Najnowsze, bieżące