Wtuleni w Matczyne Serce
Pod krzyżem padły przepiękne słowa: „Oto twoja Matka”, czyli moja, mojej rodziny, wspólnoty, Kościoła, Ojczyzny i świata. Otrzymaliśmy Ją od Zbawiciela, by nam towarzyszyła i prowadziła prostą drogą do Serca Jezusa.
zdjęcie: Loft Gallery
2026-05-01
Komentarz do fragmentu Ewangelii J 19, 25-27
IV tydzień wielkanocny, Uroczystość Najświętszej Maryi Panny Królowej Polski
„Wesołych świąt życzy mama Jolki”. SMS-a takiej treści otrzymuję dwa razy w roku, od paru lat. Wracają do mnie różne obrazy. Niewielki pokój z biblioteczką pełną książek. Jakieś maskotki, mocno już zakurzone, tak zwana wieża, do słuchania muzyki i komputer nie pierwszej młodości. Lusterko, korale, szkatułka. Trochę zielonych kwiatów w doniczkach domagających się zaopiekowania. Po drugiej stronie pokoju stało dość szerokie łóżko, z Jolą w roli głównej, wyniszczoną i bladą. Niestety w wieku moich dzieci, co poruszało różne struny mojego serca. Chorowała parę lat. Choroba była od razu bardzo zaawansowana tak, że nie skończyła uczelni. Jola mieszkała razem z mamą. Przy łóżku, na małym stołeczku siedziała mama – taką ją zapamiętałam – ciepła, cierpliwa, spokojna, potwornie zmęczona. Od dawna porzuciła wszystko co zbędne. Codziennie wiele godzin siedziała przy córce, wychylona na każdą najmniejszą prośbę. Początkowo myślałam, że jest nadopiekuńczą matką, do czasu ,gdy zauważyłam niezwykłą intymną więź łączącą je obie. Do hospicjum domowego Jola trafiła w bardzo ciężkim stanie. Nie wyrażała zgody na pobyt w szpitalu ani hospicjum stacjonarnym pomimo ogromnego lęku i wielu dolegliwości. Którejś nocy, zaopatrzona w niezbędne leki, odeszła wtulona w mamę, w jej ramiona, tak jak obie tego chciały.
Zdarza się, że przyglądanie się ludzkiej miłości, oddanej bezgranicznie do końca, kieruje moją myśl na duchową rzeczywistość, w tym wypadku konkretnie myślę o Matce Syna Bożego, Maryi. Próbuję zrozumieć jak towarzyszyła Jezusowi po sam krzyż, po moment rozdarcia serca widokiem przemocy i krwi. Śledząc Jej postawę od poczęcia Jezusa do Wniebowzięcia, widzę, że była najpierw Matką Jezusa, potem Matką Apostołów, ostatecznie służyła nowym wspólnotom chrześcijańskim którym pozostawiła swoje wspomnienia. Pod krzyżem padły przepiękne słowa: „Oto twoja Matka”, czyli moja, mojej rodziny, wspólnoty, Kościoła, Ojczyzny i świata. Otrzymaliśmy Ją od Zbawiciela, by nam towarzyszyła i prowadziła prostą drogą do Serca Jezusa.