Ciężka praca popłaca
Jezus mógłby stać się człowiekiem w zupełnie innej rodzinie, rodzinie zasobnej, znaczącej, o zupełnie innym statusie społecznym. A podarował nam Syna w ubogiej rodzinie, gdzie Józef uczył Jezusa, Syna Bożego, by był wzorem pracy, sumienności.
2026-05-01
Komentarz do fragmentu Ewangelii Mt 13, 54-58
IV tydzień wielkanocny, święto św. Józefa Rzemieślnika
Dlaczego dziś przeżywamy święto św. Józefa, rzemieślnika? Przecież niedawno, bo 19 marca, obchodziliśmy Uroczystość św. Józefa Oblubieńca Najświętszej Maryi Panny. Przecież nie chodzi o dwóch różnych Józefów, ale o tę samą osobę. Mateusz ewangelista ukazuje nam Józefa inaczej, z innej perspektywy. Jako ziemskiego, przybranego ojca Jezusa. Czy to nie jakiś nietakt? Czy nie lepiej mówić o Józefie bardziej w kategoriach nadprzyrodzonych, cudownych? Czasem istnieje pokusa, by myśleć o świętości w kategoriach ponadludzkich, myśleć, że świętość to coś ekskluzywnego, nadprzyrodzonego, wyjątkowego! A przecież Bóg przyjmując ludzką naturę pokazał nam, że także to, co zwyczajne, proste przynależy także do tego, co prowadzi nas do rzeczy nadzwyczajnych. Zmywanie naczyń, sprzątanie pokoju, zajmowanie się pielęgnacją chorych, bliskich, codzienne wykonywanie pracy, to droga także prowadząca do świętości.
Jezus nie tylko potrzebował Józefa, ale uczył się w młodzieńczym wieku codziennych czynności. Zapewne od Józefa nauczył się solidności, ciężkiej pracy, podpatrywał wiele codziennych jego zadań. Zapewne był świadkiem troski Józefa o codzienność Maryi, całej rodziny. Bóg Ojciec mógł to wszystko zupełnie inaczej zaplanować. Jezus mógłby stać się człowiekiem w zupełnie innej rodzinie, rodzinie zasobnej, znaczącej, o zupełnie innym statusie społecznym. A podarował nam Syna w ubogiej rodzinie, gdzie Józef uczył Jezusa, Syna Bożego, by był wzorem pracy, sumienności. Czyż to nie jest pokora Boga? Nie tylko my naśladujemy Boga, ale Bóg tak bardzo ukochał naszą szarą codzienność, że przez Józefa czyni ją środowiskiem życia swojego jednorodzonego Syna.
W jednym ze szpitali przez długie lata posługiwał bardzo zasłużony kapelan, który przez swoją gorliwość, oddane serce dla chorych i personelu, znany jest w środowisku lekarskim do dziś, mimo, że już dawno jest w innym miejscu posługiwania. Kiedy przechodził korytarzem, na drugim, popołudniowym obchodzie chorych, wyglądał tak poważnie, że pacjenci naprawdę myśleli, że to jeden z ważniejszych ordynatorów! Kiedy próbowałem znaleźć klucz do tego, z jakim szacunkiem obdarzali go lekarze i wszyscy medycy, usłyszałem niezwykłą historię. W początkach lat dziewięćdziesiątych XX wieku, kiedy komputery stawały się pomocą dla personelu medycznego, przy awariach systemu albo kłopotach, lekarze znajdowali oparcie nie w informatyku, ale w kapelanie. Kapelan znał się na rzeczy: zainstalował system, poszukał wirusów, znalazł odpowiedni kabel, naprawił monitor, wiedział gdzie kliknąć, by wszystko działało jak najlepiej. To była droga do zdobycia zaufania, szacunku, nawiązywania dobrych relacji. To było poniekąd duszpasterstwo służby zdrowia prowadzone „od kuchni” albo zachęta, która pozwalała głosić ewangelię życiem. Jezus i jego pobyt u boku Józefa jest dowodem na to, że potrzebujemy wzrastania, czasu, że prawdziwa łaska buduje na naszej ludzkiej naturze, naszych zdolnościach, czasem je oczywiście przekracza!
Jeśli w twoim życiu buntujesz się, że robisz codzienne proste rzeczy i że do niczego nie są one ci potrzebne, pomyśl o Jezusie i jego pobycie w warsztacie cieślarskim Józefa. Jeśli chcesz, by inni podziwiali cię i wołali w twoim kierunku: „skąd u niego ta mądrość i cuda…?”, „czyż nie jest to syn, córka…”, to nie gadaj dużo i nie marudź, ale zaczynaj dzień od ciężkiej pracy i wyniesienia śmieci. „Cokolwiek czynicie, z serca wykonujcie, jak dla Pana, a nie dla ludzi, świadomi, że od Pana otrzymacie dziedzictwo wiekuiste…”.
Doceń zatem tego, kto od ciebie dużo wymaga, stawia ci wysoko poprzeczkę. Okaż szacunek tym, którzy zadają ci dużo pracy, bo to znaczy, że wierzą w ciebie i chcą byś kiedyś wrócił do twojego Nazaretu z głową podniesioną ku górze. Nie marudź na wymagających nauczycieli, belfrów, bo kiedy ich spotkasz po latach zobaczysz, że Bóg ich postawił ci na drodze, wiedząc jakie w Tobie są pokłady i już wtedy zaplanował przed Tobą piękną drogę. Podobnie jak dla Jezusa wsparciem był Józef. A dziś podziękuj nie tylko za świętego Józefa, ale doceń tych, od których tak wiele otrzymujesz. Dziś święty Paweł zachęca nas po prostu: „I bądźcie wdzięczni…”. Tyle i aż tylko tyle!