Karta Etyki Lekarskiej według św. Łukasza

Znam wielu wspaniałych lekarzy i nie mniej cudownych pielęgniarek. Czują, że ich zawód nie jest tylko zawodem i że nie każde lekarstwo można przepisać na receptę. Dobrze wiedzą, że są takie „leki”, które nie figurują w żadnych farmaceutycznych księgach i których nie można kupić w aptece.

zdjęcie: www.freechristimages.org

2020-10-17

Tradycja podaje, że św. Łukasz z zawodu był lekarzem. Mają świadczyć o tym między innymi opisy licznych uzdrowień, które zawarł w swojej Ewangelii. Ponadto św. Łukasz przedstawił wiele razy Jezusa jako delikatnego opiekuna, czułego obrońcę, miłosiernego przyjaciela i współczującego towarzysza. Wobec tych faktów narzuca mi się zatem myśl, że Łukaszową Ewangelię można by uznać za pierwszą w historii Kartę Etyki Lekarskiej.

Znam wielu wspaniałych lekarzy i nie mniej cudownych pielęgniarek. Potrafią z czułością zająć się chorym nawet wtedy, gdy właśnie za moment kończą dyżur i gdy następna zmiana przywdziewa już fartuchy. Zamiast nerwowo spoglądać na zegarek, z czułością i troską patrzą na pacjenta. Czują, że ich zawód nie jest tylko zawodem i że nie każde lekarstwo można przepisać na receptę. Dobrze wiedzą, że są takie „leki”, które nie figurują w żadnych farmaceutycznych księgach i których nie można kupić w aptece.

Są to lekarstwa dostępne dla wszystkich – bez określonych dawek i godzin przyjmowania. Nie mają żadnych działań niepożądanych ani skutków ubocznych. Można je stosować w każdym wieku, dobrze też reagują z innymi lekami. To lekarstwa, które lekarze i pielęgniarki mogą wydobyć ze swojego wnętrza. O tych niecodziennych i wyjątkowych „specyfikach” wspomina właśnie ich patron – św. Łukasz. Czyni to szczególnie w przypowieści o Miłosiernym Samarytaninie.

Obecność

Obecność jest lekarstwem na samotność. Każdy chory człowiek potrzebuje nie tylko obecności lekarza-fachowca, ale przede wszystkim lekarza-człowieka. To samo dotyczy pozostałego personelu medycznego. Nie wystarczy, że pielęgniarka profesjonalnie zrobi zastrzyk czy założy wenflon. Wykonywanie jakiejś medycznej czynności przy chorym nie zawsze jest równoznaczne z „byciem” przy jego sprawach. Św. Łukasz wyraźnie zachęca, by „zobaczyć” potrzebę chorego: Pewien Samarytanin przechodził obok i zobaczył go (por. Łk 10, 33). Tylko z tego „zobaczenia” może wypłynąć prawdziwa, pełna troski obecność, a nie jedynie bezduszna medyczna usługa.

Wzruszenie

Wzruszenie z kolei jest lekiem na bezmyślne procedury. Święty Łukasz pokazuje, że jest ono początkiem szeregu czułych zabiegów, które przynoszą potrzebującemu człowiekowi prawdziwą ulgę: Gdy go zobaczył, wzruszył się głęboko: podszedł do niego i opatrzył mu rany, zalewając je oliwą i winem (…) (Łk 10, 33-34). Nie ma nic piękniejszego, jak widok lekarza prawdziwie przejętego losem pacjenta. Ileż dobra i czułych gestów może wówczas popłynąć w stronę chorego! Jakże może on poczuć się zauważony i indywidualnie potraktowany. Nie musi się martwić, że na korytarzu czeka długi ogonek pacjentów. Otrzyma tyle uwagi i zainteresowania, ile będzie potrzebował.

Konkretne działanie

Konkretne działanie jest lekarstwem na obojętność i puste deklaracje. Ewangelista Łukasz relacjonuje gesty Samarytanina: zobaczył, wzruszył się, podszedł, opatrzył, zawiózł, pielęgnował, wyjął, rzekł… (por. Łk 10, 33-35). Z tego pięknego opisu wynika, że spotykając chorego człowieka, nie można poprzestać na samym tylko wzruszeniu. Będzie ono wówczas jedynie ckliwością. Cierpienie natomiast domaga się konkretnego czynu, konkretnej reakcji. Właśnie to cierpienie jest najlepszym przewodnikiem dla ludzkiej troski i aktywnej wrażliwości. Przecież człowiek okazuje się miłującym nie przez to, co deklaruje, ale właśnie przez to, co faktycznie robi.

Takich „lekarstw” można by wymieniać wiele. Są ich dziesiątki. Każdy, kto posługuje osobom chorym, zapewne nosi w sercu własną listę podobnych specyfików. Tylko one są w stanie zaleczyć najgłębsze rany i postawić na nogi wyczerpanych. Tylko one dają nadzieję i wzmacniają wiarę. Tylko one mogą sprawić, że złe rokowania zmienią się w pomyślną diagnozę. Że rozpacz przegra z nadzieją.

W dniu patronalnego święta Pracowników Służby Zdrowia wzywam orędownictwa św. Łukasza Ewangelisty, znakomitego znawcy ludzkich bolączek i pragnień. Proszę Boga, by za przyczyną tego niezwykłego medyka, pozwolił całej Służbie Zdrowia prawdziwie kochać chorych. Bo nieraz najlepszym lekarstwem na rozmaite choroby i bolączki może okazać się po prostu człowiek, przez którego działa Bóg.

Autorzy tekstów, Cogiel Renata Katarzyna, Najnowsze

Rozważania różańcowe

nd pn wt śr cz pt sb

27

28

29

30

1

2

3

4

5

6

7

8

9

10

11

12

13

14

15

16

17

18

19

20

21

22

23

24

25

26

27

28

29

30

31

1

2

3

4

5

6

7

Dzisiaj: 24.10.2020