W oczekiwaniu na Życie

„Oto ja służebnica Pańska, niech mi się stanie według słowa Twego”. Proste zdanie, prosta deklaracja. Ale to proste zdanie staje się równocześnie początkiem długich i już nie takich prostych dziewięciu miesięcy ciąży. O tych miesiącach Ewangelie milczą.

zdjęcie: Loft Gallery

2019-12-20

Rozważanie do fragmentu Ewangelii Łk 1, 26-38
III tydzień Adwentu

Teologowie mnożą hipotezy, co by było, gdyby Maryja odmówiła Bogu? Zapewne znalazłby On inny sposób zbawienia człowieka. Ale nie musiał, ponieważ wcześniej znalazł Maryję. Przygotował Ją, uformował, nie pozwolił dotknąć żadnemu grzechowi, najmniejszemu złu. Pewne arcydzieła udają się tylko Bogu. Maryja jest największym arcydziełem, jest pełna łaski.

Maryja jednak jest wolna. Dlatego Bóg czeka na Jej odpowiedź. Podczas, gdy anioł milczy i oczekuje odpowiedzi, Maryja, Panna roztropna, zastanawia się, roztrząsa pojawiające się wątpliwości. Niepokalana znaczy wolna od grzechu, ale nie wolna od pytań, wątpliwości, wahań, pokus czy cierpienia. Maryja jest człowiekiem i swoją drogę musi przejść z pomocą własnej wiary. W Jej życiu będzie też wiele pytań. Będzie poszukiwać światła w ciemnościach, uczyć się odczytywać codzienne zdarzenia i znaki Boga. Jej „tak” wypowiedziane w Nazarecie jest zgodą na nieznane. Drogę poznaje się, gdy się nią idzie. Boga poznaje się, gdy się Mu zaufa i wejdzie w tajemnice, w które On sam prowadzi. Ponadto każde zaufanie sprawdza się poprzez próby.

„Oto ja służebnica Pańska, niech mi się stanie według słowa Twego”. Proste zdanie, prosta deklaracja. Ale to proste zdanie staje się równocześnie początkiem długich i już nie takich prostych dziewięciu miesięcy ciąży. O tych miesiącach Ewangelie milczą. Słowo Boże wspomina jedynie, że część tego czasu Maryja spędziła u swej krewnej Elżbiety.

Gdyby którąś z Ewangelii napisała kobieta, zapewne między Zwiastowaniem a Narodzeniem Jezusa byłoby nieco więcej informacji. Nie pomogło nawet, że św. Łukasz był lekarzem. O ciąży Maryi wiemy niewiele. Cała uwaga skupiona jest na Jezusie: na Jego cudownym poczęciu w momencie Zwiastowania oraz na Jego Narodzinach w Betlejem. Oto robimy wielkie czasowe „hop”, gładko przeskakując przez długie miesiące, w ciągu których Maryja stawała się coraz bardziej „okrąglutka”. Gdy pierwszy raz poczuła ruchy Dzieciątka, może spuchły Jej nogi albo miała zgagę, może nie spała w nocy lub przewracała się z boku na bok, nie wiedząc, gdzie podziać codziennie większy brzuszek.

Ale ta „ewangeliczna cisza” wokół ciąży Maryi jest dla mnie wielką nauką. Nauką, że na Jezusa należy czekać w skupieniu. Czekać bez szumu, bez pośpiechu, bez zgiełku, bez zabiegania. Czekać bez hałasu. Czekać w milczeniu. Ta „ewangeliczna cisza” uświadamia mi na powrót, że kiedy w taki właśnie sposób czekam na Jezusa, moje życie staje się modlitwą.

Ale czy ja potrafię jeszcze czekać na Jezusa tak jak Maryja? Czy potrafię kontemplować Jego obecność w swoim sercu? Czy jeszcze mnie stać na chwile intymnego kontaktu z Nim sam na sam bez pośpiechu i zgiełku?

Autorzy tekstów, Cogiel Renata Katarzyna, Rozważanie

Kim jesteśmy?

Rozważania różańcowe

nd pn wt śr cz pt sb

26

27

28

29

30

31

1

2

3

4

5

7

9

12

13

14

15

16

17

18

19

20

21

22

23

24

26

27

28

29

1

2

3

4

5

6

7

Dzisiaj: 23.02.2020