Miłują czynem!

Są zakonem powołanym do niesienia pomocy duchowej i cielesnej chorym i ubogim. Składają dodatkowy ślub służenia chorym nawet z narażeniem życia. Dzisiaj, we wspomnienie liturgiczne św. Kamila de Lellis, swoje święto obchodzą Kamilianie.

Święty Kamil de Lellis w osobach najbardziej potrzebujących i cierpiących odkrył obecność Jezusa. Sam również doświadczył cierpienia, co w konsekwencji pomogło mu zrozumieć chorych, którym ofiarnie służył. Nie oszczędzał się w tej posłudze. Przypisuje mu się autorstwo pięknej modlitwy: „Daj Boże, bym mógł umierać z rękami zniszczonymi przez miłosierdzie”.

zdjęcie: www.cmilliani.org

2021-07-14

Są zakonem powołanym do niesienia pomocy duchowej i cielesnej chorym i ubogim. Składają dodatkowy ślub służenia chorym nawet z narażeniem życia. Mają szczególne zasługi w ratowaniu osób dotkniętych rozmaitymi epidemiami. Ich kroniki zakonne wspominają ponad 200 zakonników – „męczenników miłości”, którzy w przeszłości oddali życie, opiekując się zarażonymi. Mowa o Zakonie Kleryków Regularnych Posługujących Chorym, potocznie zwanym Zakonem Ojców Kamilianów.

Kamilianie są obecni przy chorych nie tylko od święta. Służą im nie tylko przy wyjątkowych okazjach. Są z nimi stale. Obecność przy chorym to jakby drugie imię każdego kamiliańskiego zakonnika. Realizacja charyzmatu zgromadzenia odbywa się poprzez pracę kapelanów i pielęgniarzy, kierowanie Domami Opieki Społecznej, prowadzenie szpitali, służbę bezdomnym, narkomanom i chorym na AIDS. W swym działaniu kamilianie dają pierwszeństwo chorym najbardziej ubogim i opuszczonym. Wszędzie tam, gdzie pracują, dążą również do tego, by dla służby zdrowia chory zajął centralne miejsce. Kamilianie zgodnie z duchową spuścizną swego założyciela, św. Kamila, idą wszędzie tam, gdzie inni nie mają odwagi pójść. Okazują miłosierdzie i troskę tym, o których inni zapomnieli. Towarzyszą i pochylają się nad potrzebami wszystkich cierpiących bez wyjątku. Nie zwracają uwagi na światopogląd, kolor skóry czy dramatyczną i nieraz wstydliwą przeszłość pacjenta. Są pierwsi także wtedy, gdy trzeba przyjść z pomocą tym chorym, którzy cierpią na choroby zakaźne i stanowią realne zagrożenie dla zdrowia i życia osób opiekujących się nimi. Na habicie kamiliańskim widnieje szkarłatny krzyż, który jest symbolem oddania i ofiarnej miłości na wzór Chrystusa. Nie dziwi zatem także fakt, że hasłem zakonu są słowa zaczerpnięte z Pierwszego Listu św. Jana: „Nie miłujmy słowem i językiem, ale czynem i prawdą” (1 J 3, 18).

Wybrani Boga

Kamilianie są niewątpliwie gigantami miłosierdzia, choć ich liczba wcale nie jest gigantyczna. Na świecie jest około 1100 kamilianów, w tym niespełna 100 Polaków. Dla porównania: franciszkanów jest blisko 18 tysięcy, a dominikanów blisko 8 tysięcy. Warto w tym miejscu wspomnieć, że istnieje również żeński odpowiednik zakonu kamilianów – siostry kamilianki, których w świecie jest niespełna 900, zaś w Polsce pracują zaledwie 4 siostry (dane z września 2020 r.)

Można się zastanawiać skąd bierze się wyraźny deficyt kamilianów w świecie. Może powodem jest bardzo wymagający zakonny charyzmat i składany dodatkowy ślub? Może postać św. Kamila nie została jeszcze wystarczająco poznana i jego duchowością zdołała dotąd zachwycić się jedynie garstka wybranych? Wierzę, że mimo braku oszałamiających liczb i statystyk, kamilianów nigdy nie zabraknie tam, gdzie jest ich miejsce, a więc przy łóżku chorego. Wierzę, że sam Chrystus zatroszczy się, by nie zabrakło tych, którzy są przedłużeniem Jego miłosiernych dłoni i miłosiernego Serca.

Powrót do chorych

Kilka lat temu obchodzony był uroczyście Kamiliański Rok Jubileuszowy. Wśród wielu wydarzeń, które mu towarzyszyły, nie można nie powiedzieć o pięknym przedsięwzięciu związanym bezpośrednio z postacią św. Kamila de Lellis. Mianowicie: trwała wówczas ogólnoświatowa peregrynacja relikwii jego serca, ze szczególnym uwzględnieniem ziemi włoskiej. Oczywiście nie była to pierwsza taka peregrynacja, ale w Roku Jubileuszowym miała ona wyjątkową oprawę i charakter. Szczególnymi miejscami, które nawiedzał św. Kamil w relikwiach swego serca były bowiem szpitale i placówki zajmujące się opieką wobec chorych. Chciałoby się powiedzieć, że św. Kamil „omijał” tym razem bogato zdobione katedry i bazyliki, by zatrzymać się raczej w małych szpitalnych kaplicach, gdzie mógł „pobyć” w otoczeniu tak bardzo umiłowanych przez siebie chorych i cierpiących.

Podczas obchodów Kamiliańskiego Roku Jubileuszowego relikwie serca św. Kamila nawiedziły m.in.: Brazylię, Filipiny i Wietnam. Relikwie św. Kamila przed laty nawiedziły także Polskę. Miało to miejsce w październiku 2006 roku w Zabrzu, kiedy świętowano 10 rocznicę ogłoszenia św. Kamila patronem tego miasta. Warto dodać, że Zabrze jest jak dotąd jedynym miastem na świecie, któremu patronuje św. Kamil de Lellis.

Autorzy tekstów, Cogiel Renata Katarzyna, Najnowsze, bieżące, Teksty polecane

Rozważania różańcowe

nd pn wt śr cz pt sb

27

28

29

30

1

2

3

4

5

6

7

8

9

10

11

12

13

14

15

16

17

18

19

20

21

22

23

24

25

26

27

28

29

30

31

1

2

3

4

5

6

7

Dzisiaj: 29.07.2021