Misja najmniejszych chorych

Żyjące dziecko, także to nienarodzone lub niepełnosprawne, jest chwałą Bożą i głosi swoim istnieniem Bożą chwałę, zgodnie ze słowami św. Ireneusza: „chwałą Boga, żyjący człowiek”.

Samuel Armas urodził się 2 grudnia 1999 roku. Zdjęcie (po lewej) wykonano podczas zabiegu na 21-tygodniowym płodzie, w łonie matki. Dziecko chwyta palec operującego je lekarza, Josepha Brunera. Po udanej operacji fotografia ta obiegła cały świat i jest znana jako „Ręka nadziei”. Samuel jest młodym człowiekiem, pełnym energii i pasji (zdjęcie po prawej).

zdjęcie: WWW.ACTUALL.COM

Ks. Antoni Bartoszek

2019-04-02

Cykl artykułów w dziale miesięczni­ka zatytułowanym „Apostołowie bioetyki katolickiej” powstał jako odpowiedź na opracowanie i wy­danie przez Papieską Radę ds. Służby Zdrowia Nowej Karty Pracowników Służby Zdrowia. Dokument ten stano­wi kompendium nauczania Kościoła na temat świętości życia. Jest adresowany – zgodnie z tytułem – przede wszystkim do pracowników służby zdrowia. Zawiera bowiem zachętę dla osób związanych z medycyną do przyjmowania takich postaw, aby godność człowieka chore­go i wartość ludzkiego życia były w naj­wyższym stopniu uszanowane. Szybko jednak okazało się, że dokument może stać się także ważnym drogowskazem dla samych osób chorych i ich bliskich. Można z niego wyczytać wezwanie do tego, by sami chorzy i ich bliscy pod­chodzili do zdrowia i ludzkiego życia z wielką pieczołowitością. Chorzy, sami będąc dotknięci cierpieniem i słabością, są szczególnie wiarygodnymi świadka­mi dobrej nowiny o godności i świętości życia. W ten sposób stają się apostołami bioetyki katolickiej dla swoich lekarzy, dla otoczenia, dla całego społeczeństwa.

Życie święte od początku

Do Apostolstwa Chorych przynale­żą ludzie dotknięci chorobą. Duża część chorych to osoby starsze, osłabione wie­kiem. Choroba i niepełnosprawność dotykają również ludzi w sile wieku, młodych, a nawet dzieci. Nie można jednak zapomnieć o najmniejszych, czyli o dzieciach nienarodzonych: chorych, niepełnosprawnych, dotkniętych wa­dami genetycznymi. Życie ludzkie jest święte i obdarzone niezwykłą godnością od chwili poczęcia. Od tego momentu rozpoczyna się historia ludzkiego życia, rozwijającego się przez pierwsze dziewięć miesięcy wewnątrz organizmu matki. Ten prenatalny etap życia naznaczony jest czasem chorobą, niepełnospraw­nością, wadami. Tak wczesne odkrycie nieprawidłowości rozwojowych sta­ło się możliwe dzięki współczesnemu rozwojowi medycyny, przede wszyst­kim dzięki tzw. badaniom prenatalnym. Pisze o tym Nowa Karta Pracowników Służby Zdrowia: „coraz lepsze poznawa­nie życia wewnątrzmacicznego i rozwój narzędzi dostępu do niego, dają dzisiaj możliwość diagnostyki życia przed naro­dzeniem”. Badania prenatalne pozwalają obserwować rozwój życia w łonie matki, a także umożliwiają wykrycie różnych nieprawidłowości rozwojowych. W ta­kich sytuacjach okres ciąży zamiast być źródłem niezmąconej radości i szczęścia, staje się dla rodziców, a szczególnie dla matki, źródłem wielu lęków, niepewności i cierpień. Choroba i niepełnosprawność dziecka generują niepokoje i cierpienia u jego matki i bliskich.

Najmniejsi pacjenci

Badania prenatalne mają tę szczegól­ną wartość, że wczesne zdiagnozowanie choroby czy też niepełnosprawności, umożliwia wczesną, już przedporodową terapię. Nowa Karta pisze, że wczesna diagnostyka pozwala „na coraz wcze­śniejsze i skuteczniejsze interwencje terapeutyczne”. I rzeczywiście medycy­na w tym obszarze poczyniła niezwy­kłe postępy. Kiedyś mówiło się jedynie o pediatrii, czyli specjalizacji medycyny dotyczącej dzieci, potem rozwinęła się neonatologia – medycyna noworodków, następnie perinatologia, zajmująca się schorzeniami u dzieci nienarodzonych i noworodków (w okresie połogu). Już prawie 20 lat temu świat obiegło zdję­cie zrobione w czasie operacji leczącej jeszcze nienarodzone dziecko, chore na rozszczepienie kręgosłupa. Operacji do­konano w piątym miesiącu ciąży, przez jamę brzuszną matki. Na zdjęciu widać, jak dziecko wyciąga z otwartego brzucha matki swoją małą dłoń i chwyta nią palec lekarza. Mały Samuel urodził się ponad trzy miesiące po zabiegu. Dzięki operacji Samuel Armas jest w miarę sprawnym, młodym człowiekiem. Co praw­da używa ortez, a w czasie dłuż­szych podróży musi korzystać z wózka ortopedycznego, jednak generalnie dobrze radzi sobie z chodzeniem i jest świetnym pływakiem. W Polsce w leczeniu dzieci w fazie prenatalnej spe­cjalizuje się przede wszystkim Oddział Kliniczny Ginekologii, Położnic­twa i Ginekologii Onkologicznej Szpitala Specjalistycznego nr 2 w Bytomiu. Pani Profesor Anita Olejek, kierownik tego oddziału w jednym z wywiadów po­wiedziała: „Medycyna rozwija się w tak olbrzymim tempie, że można leczyć już wiele schorzeń, niektóre nawet jeszcze w łonie matki, co niewątpliwie zwiększa szanse dziecka na prawidłowy lub lepszy rozwój”. Klinika w Bytomiu specjalizuje się między innymi w operacjach dzieci nienarodzonych z rozszczepem kręgo­słupa i przepukliną oponowo-rdzeniową.

Nowa Karta tak pisze o bada­niach prenatalnych: „cele, dla których diagnostyki prenatalnej można się do­magać i ją wykonywać, zawsze powinny być ukierunkowane na dobro dziecka i matki”. Poza możliwością prowadze­nia terapii w fazie prenatalnej, badania takie mogą służyć rozwianiu wątpliwości w przypadku, gdy wcześniej pojawiło się podejrzenie wystąpienia wady, a właśnie badania pokazały, że jej faktycznie nie ma. Z kolei w przypadku, gdy badania potwierdzają wadę i to taką, której nie można wyleczyć, wówczas mogą one, jeszcze w trakcie trwania ciąży, przyczy­nić się do stopniowego zaakceptowania niepełnosprawności dziecka.

Śmiertelne niebezpieczeństwo

Niestety, we współczesnych czasach badania prenatalne pro­wadzą niejednokrotnie do wy­konywania aborcji. W Polsce w ciągu jednego roku dokonuje się legalnie ponad tysiąc aborcji, właśnie w przypadku wystąpienia wady u dziecka nienarodzonego, a nawet same­go podejrzenia pojawienia się takiej wady. Sprawa jest tym bardziej dramatyczna i drastyczna, że wiele tych aborcji, jest realizowanych już na zaawansowanym etapie rozwoju dziecka, nawet po 20. tygodniu ciąży. Zabieg ten, nazywany czasem terminacją, czyli zakończeniem ciąży, jest faktycznie zabójstwem niewin­nej istoty ludzkiej i to tylko dlatego, że dziecko jest chore i niepełnosprawne. W taki sposób zabija się między innymi dzieci, u których zdiagnozowano zespół Downa. Przed takim wykorzystaniem badań prenatalnych przestrzega Nowa Karta: „diagnoza prenatalna poważnie sprzeciwia się prawu moralnemu, gdy rozważa możliwość przeprowadzenia aborcji w zależności od wyników. Dia­gnoza potwierdzająca istnienie jakiejś wady rozwojowej lub choroby dzie­dzicznej nie może być równoznaczna z wyrokiem śmierci”.

Prawdą jest, że okoliczności związane z niepomyślnymi wynikami badań pre­natalnych są najczęściej bardzo skom­plikowane i obciążające emocjonalnie rodziców, szczególnie matkę. Informacja o wystąpieniu nieprawidłowości stano­wi dla nich ciężki szok i jest źródłem wielkiego bólu. Dzieje się tak szczególnie wtedy, gdy niemożliwa okazuje się tera­pia przed urodzeniem dziecka. W tego typu sytuacjach bliscy dziecka potrzebują dobrego wsparcia psychicznego i ducho­wego, czasem medycznego, potrzebują zapewnienia pomocy. Pojawiają się cza­sem i dodatkowe ciężkie okoliczności. Na przykład, ojciec dziecka, dowiadując się o jego wadzie, odchodzi od żony i porzuca rodzinę. Wszystkie tego typu okolicz­ności mogą doprowadzić do zrodzenia się pokusy o aborcji. By poradzić sobie z tym wszystkim, potrzeba wiele ludzkiej życzliwości i kompetentnego wsparcia.

Zabijanie dzieci nienarodzonych, u których wykryto wady rozwojowe, wpisuje się w szerszy problem społecz­ny: w tak zwaną mentalność eugenicz­ną. Eugenika dosłownie znaczy „dobre urodzenie”. W jej ramach rodzi się prze­konanie, że istnieje prawo do zdrowego dziecka. Święty Jan Paweł II w encyklice Evangelium vitae poświęconej święto­ści życia nauczał: „badania prenatalne, które nie wzbudzają obiekcji moralnych, jeśli są podejmowane w celu wskazania ewentualnych terapii, których podjęcia wymaga zdrowie dziecka nienarodzo­nego, zbyt często dostarczają okazji do zaproponowania i wykonywania przery­wania ciąży. Jest to aborcja eugeniczna, akceptowana przez mentalność, [która] przyjmuje życie tylko pod pewnymi wa­runkami, odrzucając ułomność, kalectwo i chorobę”.

W argumentacji za dokonaniem aborcji w tego typu sytuacjach wysuwa się czasem argument tzw. jakości życia, tłumaczący, że jakość ta w przypadku chorych dzieci jest tak niska, że nie war­to kontynuować takiego życia. Prawdą jest, że należy dbać o dobrą jakość życia wszystkich chorych, ale jej niski poziom nie może być argumentem ani za doko­naniem aborcji chorych dzieci, ani też za eutanazją ciężko chorych czy zniedołęż­niałych osób. Nie można twierdzić, że jakiekolwiek życie nie jest warte dalszego istnienia. Podstawą jakości życia jest jego świętość i nietykalność. Żaden człowiek, żadna społeczność, żadna komisja nie mogą wskazać, że czyjeś życie nie jest godne istnienia.

Mali apostołowie miłości

Osoby chore i niepełnosprawne mogą o nienarodzonym dziecku – chorym lub niepełnosprawnym – powiedzieć: „ono jest jednym z nas”. Na pewno nienaro­dzone chore dziecko bliskie jest idei Apo­stolstwa Chorych, a także idei apostołów bioetyki katolickiej. Owszem, zasadnicze różnice polegają na tym, że dziecko jest bardzo małe, że nie potrafi mówić. Samą jednak obecnością na świecie, choć nie widoczną gołym okiem, jednak dostrze­galną dzięki badaniom prenatalnym, potwierdza prawdę o świętości życia. Poszerza także horyzonty spojrzenia na człowieczeństwo, które jest piękne samo w sobie, a nie ze względu na róż­nego typu wskaźniki piękna, zdrowia i inteligencji. Żyjące dziecko, także to nienarodzone lub niepełnosprawne, jest chwałą Bożą i głosi swoim istnieniem Bożą chwałę, zgodnie ze słowami św. Ireneusza: „chwałą Boga, żyjący czło­wiek”. Świat cierpienia małego dziecka przywołuje świat miłości jego bliskich, rodziny, służby zdrowia i społeczeństwa. Takie dziecko wyzwala pokłady miłości całkowicie bezinteresownej.

Gdy urodzi się chore czy niepełno­sprawne dziecko, nie tylko będzie po­trzebowało pomocy, wsparcia, opieki i miłości. Ono będzie niejednokrotnie na miarę swoich możliwości, jak wielu innych niepełnosprawnych, aktywnie włączało się w życie rodziny i otocze­nia, wnosząc w ludzką społeczność swój oryginalny wkład. Można by było w tym miejscu wymieniać wiele przykładów za­angażowania niepełnosprawnych w życie społeczeństwo. Przywołam tylko dwa. Pierwszy – to jeszcze raz Samuel: ten, którego operacja została uwieczniona na słynnym zdjęciu. Otóż, jego matka Julie Armas uważa, że jej syn w pełni rozumie, że stał się uczestnikiem nie­zwykłej historii. Jest ona przekonana, iż Samuel jest szczęśliwy. Samuel wie, że tamto zdjęcie wykorzystał Bóg, by po­kazać ludziom, iż dziecko w łonie matki to żywy człowiek. Inny przykład pojawił się w świecie mediów niedawno. Dwu­dziestoletnia Kate Grant, która urodziła się z zespołem Downa, w ubiegłym roku zwyciężyła w konkursie piękności Teen Ultimate Beauty of the World. Niedawno zaś podpisała kontrakt z wielką firmą kosmetyczną, której została reklamową twarzą.

Rodzi się też pytanie, czy nienarodzo­ne dzieci niepełnosprawne mogą wnosić swój wkład w Apostolstwo Chorych? Na pewno nie mają możliwości same z siebie spełnić warunków Apostolstwa Chorych, związanych ze świadomym naśladowa­niem ukrzyżowanego Chrystusa oraz dobrowolnym ofiarowaniem cierpienia. Jednak w ich imieniu mogą to uczynić rodzice. Podobnie jak w imieniu dziec­ka, które ma zostać ochrzczone, rodzice i chrzestni wyrzekają się zła i wyznają wiarę w Chrystusa, także tutaj rodzice mogą wraz z chorym dzieckiem, jesz­cze nienarodzonym, ofiarować siebie Bogu i w łączności z krzyżem Chrystu­sa przyczyniać się do zbawienia świata. Oczywiście, by rodzice mogli dokonać takiego aktu potrzebna jest nieraz dale­ka i długa droga. Potrzebne jest długie i intensywne towarzyszenie bliskim nie­narodzonego dziecka, szczególnie jego matce. Takie towarzyszenie, nie tylko ze strony specjalistów, ale także ze strony wspólnoty Kościoła, może przyczynić się do umocnienia wiary, nadziei i miłości w sercach bliskich dziecka i sprawić, że łatwiej będzie przyjąć cierpienie, które zawsze pozostaje niezgłębioną tajemnicą.


Zobacz całą zawartość numeru

Autorzy tekstów, Ks. Bartoszek Antoni, Miesięcznik, Numer archiwalny, 2019nr03, Z cyklu:

Kim jesteśmy?

Rozważania różańcowe

N P W Ś C P S
28 29 30 1 2 3 4
14 15 16 17 18
19 20 22 23 24
26 27 29 30 1
2 3 4 5 6 7 8
Dzisiaj: 25.05.2019