Błogosławiony Nunzio Sulprizio

„Jezus wiele dla mnie wycierpiał. Dlaczego nie mogę dla Niego cierpieć?”

zdjęcie: www.youtube.com

Oprac. s.M. Aleksandra Leki CSSE

2018-07-26

Nunzio Sulprizio urodził się 13 kwietnia 1817 roku we Włoszech, w miejscowości Pescosansonesco, w prowincji Pescara, jako syn szewca Domenica Sulprizio i przędzarki Rosy Luciany.

Trudne dzieciństwo

We wczesnym dzieciństwie traci oboje rodziców: jego tata umiera, gdy Nunzio ma zaledwie cztery miesiące, niespełna sześć lat później umiera jego mama. Wówczas wychowaniem chłopca zajmuje się jego babcia ze strony matki, Anna Rosaria. To ona uczy go modlitwy, wraz z nią każdego ranka uczestniczy we Mszy Świętej i odmawia codziennie różaniec. Jednak i ona umiera, gdy ma zaledwie dziewięć lat. Wówczas trafia pod opiekę wujka, Domenico Luciani – nazywanego „Mingo”, który jest kowalem. Nunzio, mimo młodego wieku, musi mu pomagać w kuźni. Często także przemierza duże odległości, niezależnie od pogody, by dostarczyć wykonane zlecenia. Wuj nie jest człowiekiem łatwym, często przeklina, karze chłopca biciem lub odmawianiem jedzenia, by okazać swoje niezadowolenie z jego pracy. Pociechą dla chłopca jest rozmyślanie o Jezusie, któremu ofiarowuje swoją pracę i cierpienia „jako zadośćuczynienie za grzechy świata”. Stara się też zawsze być posłusznym woli Bożej, „aby zdobyć Niebo”. W każdą niedzielę chodzi na Mszę św., chociaż nie był jeszcze u Pierwszej Komunii św.

W pewien zimowy poranek wuj wysyła go z ciężkim ładunkiem do odległej wioski w górach. W drodze Nunzio potyka się i upada, raniąc przy tym poważnie nogę. By znaleźć ulgę, zanurza nogę w pobliskim stawie. Skutki okazują się tragiczne: po powrocie do domu dostaje wysokiej gorączki, przez całą noc nie może zasnąć. Mimo bólu, następnego dnia jak zawsze idzie do kuźni. Z biegiem czasu w nodze rozwija się gangrena, ale i to nie zwalnia chłopca z ciężkiej pracy. Musi być posłuszny wujowi, który mu mówi: „jeśli nie możesz już podnieść młota, staniesz spokojnie i pociągniesz miech!”.

W niektóre dni chłopiec jest zmuszony prosić o kawałek chleba od swoich sąsiadów. Na ich pytania odpowiada uśmiechem, modlitwą, przebaczeniem: „Będzie tak, jak chce Bóg. Niech się stanie wola Boża”. Gdy tylko może, udaje się do kościoła przed Tabernakulum: stąd czerpie radość, siłę i światło. Mimo że jest zaledwie nastolatkiem, udziela mądrych rad wieśniakom, którzy zwracają się do niego z prośbą o pomoc.

Feliks Wochinger, drugi ojciec

Od kwietnia do czerwca 1831 roku przebywa w szpitalu w L'Aquila, ale leczenie okazuje się bezskuteczne. Dla Nunzio jest to jednak czas odpoczynku i służenia z miłością innym pacjentom. Wróciwszy ze szpitala do warsztatu wuja, nie może już dalej pracować. O zaistniałej sytuacji dowiaduje się inny wujek chłopca, Francesco Sulprizio, który jest żołnierzem w garnizonie w Neapolu. Z jego inicjatywy w 1832 roku Nunzio trafia do Neapolu pod opiekę pułkownika Feliksa Wochingera, nazywanego „ojcem ubogich”. Wojskowy przyjmuje chłopca z wielką miłością, po ojcowsku, i od początku traktuje jak własnego syna.  

W czerwcu 1832 roku Nunzio ponownie znajduje się w szpitalu. Tutaj spotyka kapelana, który pyta go, czego chce. Chłopiec odpowiada, że pragnie przyjąć Jezusa w Eucharystii – do tej pory nie mógł tego zrobić, ponieważ w jego rodzinnych stronach dzieci przystępowały do Pierwszej Komunii św. w wieku piętnastu lat. Kapłan pyta też o rodziców. Dowiedziawszy się, że nie żyją, stawia kolejne pytanie: „kto się tobą opiekuje?”. Pada odpowiedź: „Opatrzność Boża”.

Rozpoczynają się przygotowania do Pierwszej Komunii św. Dla Nunzio jest to najpiękniejszy dzień w jego życiu. Jego spowiednik powie, że od tego dnia Łaska Boża zaczęła działać w nim z wielką mocą, a on sam wręcz oddycha miłością Boga i Jezusa Chrystusa.

Przez około dwa lata młodzieniec przebywa na zmianę w szpitalu Neapolu i na rehabilitacji na wyspie Ischia. Może zostawić kule i chodzi, podpierając się laską. Często się modli, będąc w łóżku czy chodząc do kaplicy przed Tabernakulum. Dla innych pacjentów staje się prawdziwym aniołem i apostołem Bożej miłości: uczy katechizmu dzieci w szpitalu, przygotowuje je do pierwszej spowiedzi i Komunii św., uczy modlitwy, ofiarowywania cierpienia. Ci, którzy mają z nim kontakt, widzą w nim świętego. Chorym powtarza: „Zawsze bądź z Panem, bo wszelkie dobro pochodzi od Niego. Przyjmuj cierpienie z miłością do Boga i z radością”. Sam często modli się do Matki Bożej: „Matko Maryjo, pozwól mi pełnić wolę Bożą”.

Stan zdrowia Nunzio poprawia się na tyle, że zaczyna myśleć o życiu zakonnym. Gaetano Errico, założyciel Zgromadzenia Misjonarzy Najświętszych Serc Jezusa i Maryi, obiecuje przyjąć go do swojej rodziny zakonnej: „To jest młody święty i zależy mi, aby pierwsza osoba, która przyjdzie do mojego zgromadzenia, była święta, nieważne, że jest niedołężna”. Wkrótce jednak, po początkowej poprawie, następuje pogorszenie kondycji fizycznej chłopca: w końcu okazuje się, że jest to rak kości. Lekarze chcą amputować nogę, muszą jednak zrezygnować z tego zamiaru ze względu na zły stan zdrowia młodego pacjenta. Nunzio zawierza siebie miłemu Bogu.

Ostatnia droga Nunzio

W marcu 1836 roku sytuacja zdrowotna Nunzio gwałtownie się pogarsza. Utrzymuje się wysoka gorączka, dokucza ból. Swoje cierpienie młodzieniec ofiaruje Bogu, modląc się za Kościół, za kapłanów, o nawrócenie grzeszników. Ci, którym udaje się z nim spotkać, zapamiętują jego słowa: „Jezus cierpiał tak wiele dla nas. Jeśli cierpimy przez jakiś czas, będziemy cieszyć się w Raju”; „Jezus wiele dla mnie wycierpiał. Dlaczego nie mogę dla Niego cierpieć?”; „chciałbym umrzeć, aby nawrócić chociaż jednego grzesznika”.

5 maja 1836 roku Nunzio prosi o krucyfiks i spowiednika. Przyjmuje sakramenty. Pociesza swego dobroczyńcę, pułkownika Wochingera: „Bądź szczęśliwy, z Nieba zawsze będę ci pomagał”. W wieku zaledwie 19 lat odchodzi do Boga; jego grób natychmiast staje się celem pielgrzymek.

Już Pius IX w dniu 9 lipca 1859 ogłosił „heroiczność cnót” Nunzio Sulprizio, nadając mu także tytuł „czcigodny sługa Boży”. Leon XIII zaproponował go jako wzór dla pracującej młodzieży. Jan XXIII zatwierdził dekret o przypisanych mu cudach. W dniu 1 grudnia 1963 roku, w obecności biskupów z całego świata zebranych na Soborze Watykańskim II, papież Paweł VI zaliczył go w poczet „błogosławionych”, stawiając za wzór dla wszystkich młodych ludzi. Jego doczesne szczątki przechowywane są w urnie w kościele San Domenico Soriano w Neapolu.

Błogosławiony Nunzio Sulprizio zostanie ogłoszony świętym w dniu 14 października 2018 roku.

Autorzy tekstów, S. Aleksandra, Polecane

Kim jesteśmy?

Rozważania różańcowe

N P W Ś C P S
25 26 27 28 29 30 1
2 4 5 6 7 8
9 11 12 13 15
16 18 20 21 22
23 24 25 26 27 28 29
30 31 1 2 3 4 5
Dzisiaj: 10.12.2018