Arcydzieło z małych rzeczy

​​​​​​​92. Ogólnopolską Pielgrzymkę Służby Zdrowia na Jasną Górę poprzedziły rekolekcje. Poprowadził je 20 i 22 maja w kaplicy św. Józefa ks. dr hab. Andrzej Muszala, prof. UPJPII w Krakowie, bioetyk i duszpasterz akademicki. Wzięło w nich udział około 700 osób z całej Polski.

zdjęcie: Stanisław Salik

Dobromiła Salik

2016-05-30

Pielgrzymi przybyli m.in. z Gdańska, Gdyni, Sopotu, Goleniowa, Wyszkowa, Przemyśla, Białegostoku, Kozienic, Wrocławia, Białej Podlaskiej, Włodawy, Torunia, Leżajska, Wrocławia, Warszawy, Ostrowi Mazowieckiej, Sandomierza, Częstochowy, a nawet – po raz pierwszy – z Grodna. Przed rozpoczęciem dni skupienia prezes Katolickiego Stowarzyszenia Lekarzy Polskich dr n. med. Wanda Terlecka zachęciła zebranych do włączenia się w akcję pod nazwą „Szturm do nieba”, polegającą na odmawianiu przez miesiąc jednej tajemnicy Różańca każdego dnia w intencji nawrócenia tych, którzy pobłądzili, i szacunku dla życia ludzkiego na wszystkich jego etapach. – Modlitwa wspólnotowa może wiele – podkreślała dr W. Terlecka. – To nie my działamy, to działa Matka Boża. Jak sądzę, Pan Bóg i Maryja czekają na ten krok.

Nowo mianowany krajowy duszpasterz służby zdrowia ks. Arkadiusz Zawistowski powitał wszystkich. – Jesteście umiłowaną cząstką Kościoła, bo to Wy pochylacie się nad chorymi i od Was zależy kondycja polskiej służby zdrowia – mówił.

Eucharystii pierwszego dnia przewodniczył bp Stefan Regmunt, przewodniczący zespołu Konferencji Episkopatu ds. Służby Zdrowia. W sobotę głównym celebransem był ks. prof. Stanisław Warzeszak – dotychczasowy krajowy duszpasterz służby zdrowia. Po Mszy św. podziękowano mu za pełną oddania posługę przez ostatnie lata.

Rekolekcje – czas zawsze owocny

Przyjeżdżamy z mężem na Jasną Górę trochę wcześniej. Wielka Kaplica św. Józefa jest jeszcze pustawa. Aż trudno uwierzyć, że już niedługo ma się zapełnić rzeszą pracowników służby zdrowia z całej Polski. Jesteśmy tu, by zrelacjonować chorym i ich opiekunom te dni skupienia – słowem i obrazem; by w jakiś sposób przekazać nieobecnym tutaj to, czego obecni na rekolekcjach doświadczą. Trudne, ale i pasjonujące zadanie.

Powoli rzędy krzeseł zapełniają się. Przyjeżdża też rekolekcjonista – niepozornie wyglądający kapłan, o którym wiemy, że jest nie tylko specjalistą od bioetyki, ale także od modlitwy!

Rekolekcje nie miały specjalnego tematu, ale jednym z punktów programu obydwu dni była modlitwa w ciszy. Miało się okazać, że to właśnie takiej modlitwy pragnął nauczyć słuchaczy rekolekcjonista. I my spróbujmy więc pójść tą ścieżką spotkania z Bogiem na modlitwie. Ścieżką nie teorii, lecz praktyki – chociaż pewne „wskazówki techniczne” będą niezbędne.

Każdy z czytających te słowa zapewne modli się. Każdy też zapewne wiele na temat modlitwy przeczytał i wiele usłyszał – chociażby na rekolekcjach parafialnych czy innych. Czy można powiedzieć coś więcej, coś nowego? Postaram się przekazać to, co sama podczas jasnogórskich rekolekcji zrozumiałam, i co było dla mnie jakąś nowością, ufając, że czytający – chorzy i nie tylko oni – znajdą w tej relacji, a zarazem świadectwie, coś dla siebie. Swoimi słowami opiszę odkrycia i łaski tych dni. Zapraszam więc do pójścia za mną ścieżką ku spotkaniu z naszym Panem Jezusem Chrystusem.

Może to wydać się dziwne, a nawet… zabawne – bo jest dla nas, wierzących, oczywistością – ale zrozumiałam, że modlitwa jest bardzo ważna. To jednak nie wszystko. Poczułam równocześnie, że tak naprawdę jest prosta i… możliwa. Potrzeba tylko kilku rzeczy. Po pierwsze, przekonania, że musimy się modlić, jeśli kochamy Boga i chcemy kochać go coraz bardziej. Po drugie, determinacji, czyli takiej postawy, która nie złamie się trudnościami wewnętrznymi (jak oschłość lub nawet grzech) czy zewnętrznymi (jak choroba, ból, zmęczenie, nadmiar obowiązków). Po trzecie, wytrwałości – tzn. jeśli wchodzę na ścieżkę modlitwy, tak na serio, to już nie wolno mi z niej zejść, bo wycofanie się ze szlaku może grozić niedotarciem do celu!

To nasz, mimo wszystko ważny, wkład. Bo przecież jest Pan Bóg – i o Niego, o relację przyjaźni i miłości z Nim chodzi, o nic innego! O zjednoczenie z Nim, który pierwszy nas umiłował.

Modlitwa w ciszy – ścieżka dla śmiałków

To nie kościół bez ludzi czy domowa „izdebka” i ciche szeptanie zdrowasiek albo innych modlitw ani nawet formułowanie w duchu słów uwielbienia, podziękowania, prośby. Modlitwa w ciszy to stanięcie przed Bogiem całkowicie pustym – by przyjąć Jego samego i tak się z Nim zjednoczyć, by Jego wola stała się całkowicie naszą wolą. W wielkim skrócie chodzi właśnie o to.

Skorzystajmy z drogowskazów, które ukazał ks. Muszala, korzystając z pomocy mistrzów modlitwy, zwłaszcza św. Jana od Krzyża, św. Teresy z Àvili i św. Teresy od Dzieciątka Jezus.

Za św. Janem zanalizujmy jego wizję drogi do Boga (przedstawił ją w dziele „Droga na Górę Karmel”). Cytaty będą pochodziły z książeczki ks. Andrzeja Muszali „Modlitwa w ciszy” (Wydawnictwo PUSTELNIA.PL, Kraków 2016).

Część ludzi wybiera drogę dóbr ziemskich (umownie nazwijmy ją drogą w prawo). „Podążają nią ci, którzy w modlitwie wymuszają na Bogu swoją wolę, szukając korzyści osobistych, materialnych, zdrowotnych, ziemskich, wymiernych. Krótko: to droga MYŚLENIA O SOBIE”.

Droga w lewo – to droga dóbr niebieskich. „Podążają nią ci, którzy na modlitwie poszukują uniesień, przeżyć, objawień Bożych, pozytywnych doznań, rozkoszy, zadowolenia, pociechy od Boga i Jego natchnień. Krótko: MYŚLĄ O SOBIE”.

Nie są oczywiście złe obie intencje modlitw: o dobra doczesne dla siebie i dla bliźnich, a tym bardziej o dobra duchowe – i nie znaczy to, że nie mamy się w tych intencjach modlić, ale droga najdoskonalszej modlitwy, tej, o której mówimy, znajduje się pośrodku. „To droga »Pięć razy NIC«. To ścieżka dla ciebie i dla mnie, jeśli chcemy dojść do zjednoczenia z Bogiem. Ścieżka dla śmiałków i ryzykantów – dla tych, którzy nie szukają niczego innego, jak tylko Boga samego i Jego woli.

To droga, którą możesz podążyć na spotkanie z Oblubieńcem już dziś – w prawdziwej modlitwie wewnętrznej”.

Już dziś – możesz!

Ta natychmiastowość urzeka mnie.

Na czym więc polega owo NIC (owo hiszpańskie NADA, znane z pism św. Jana od Krzyża)? Rozumiem je jako postaranie się o to, by w miarę swoich możliwości, tych konkretnych – na „tu i teraz” – stanąć przed Bogiem nie dla siebie, tylko dla Niego. Z miłości.

Pierwsze NIC – to zatem stanięcie w obecności Bożej. „Uświadom sobie, że Jezus żyje w tobie. Więcej – cała Trójca Święta mieszka w Tobie!”. Trud pierwszego NIC to zapomnienie o wszystkich swoich sprawach, by pamiętać tylko o Bogu w sobie.

Drugie NIC – to czytanie duchowe. „W modlitwie to nie ty, ale Jezus wszystko prowadzi”. Czytam Pismo Święte (lub pisma świętych). Powoli, sercem, zdanie po zdaniu. „Czytasz list od Niego – chłoń Jego obecność!

Trzecie NIC – to praktyczna rada św. Teresy z Àvili: zamknięcie oczu. Pomaga w skupieniu, pozwala „oczami serca wejść w świat Boga”.

Czwarte NIC jest patrzeniem na Jezusa. „Chodzi o patrzenie na Jezusa w konkretnej sytuacji”, o której przeczytaliśmy, o której myślimy. Albo po prostu: „Bądź z Nim i w Nim”. „Patrz na Niego jak na Umiłowanego”. A im trudniej ci na Niego patrzeć, „tym więcej raduj się, że już Go posiadasz. Patrzysz na Słońce, nie dziw się, że nic nie widzisz”. Stąd już blisko do piątego NIC.

Piąte NIC jest aktem wiary. To chwile złączenia się z Oblubieńcem duszy, akt całkowitego zjednoczenia, w którym „jesteś u szczytu. W nim także radość Jezusa dochodzi do szczytu. On zaś popada w stan ekstazy. Dzięki tobie…”. Niesłychana nowość – Bóg we mnie zakochany…

Każdego dnia możemy jakby „w pigułce” przeżywać taką drogę: od siebie – ku Bogu. I codziennie wspinać się trochę wyżej – dzięki Jego łasce, ale i swojemu małemu, lecz koniecznemu wysiłkowi. „»Pięc razy NIC« odrywa nas od samych siebie i otwiera drzwi, by On mógł w nas działać. By to On modlił się w nas do Ojca. By On przemieniał nas tak jak chce” – pisze ks. Muszala.

Spróbujmy. Kapłan radzi, by było to przynajmniej pół godziny. Pół godziny w milczeniu i modlitwie dla Stwórcy – z miłości do Niego i do braci. Bo kiedy wrócimy po tym czasie do naszych „dolin, nizin i pagórków”, będziemy wiedzieli, że sprawdzianem autentyczności naszego spotkania z Bogiem są relacje z ludźmi: najbliższymi, a później tymi, których Pan Bóg stawia na naszej drodze. To – jak podkreślał ks. Muszala podczas rekolekcji – „dziesiątki, setki, tysiące małych sytuacji każdego dnia”. Bo „życie duchowe, życie modlitwy weryfikuje się przez życie codzienne”. I opowiedział, jak takie drobne sytuacje przeżywała św. Teresa od Dzieciątka Jezus. Na jej pogrzebie było zaledwie 30 osób…, a dziś pociąga miliony na całym świecie! Chciała tylko rzucać Jezusowi „kwiaty małych ofiar”. Czyniła to tak doskonale, że nieżyjący już biskup Guy Gaucher nazwał ją „duchowym Mozartem” – ponieważ potrafiła uczynić z drobnych rzeczy arcydzieło. – Arcydzieło jest możliwe w życiu każdego człowieka – zapewniał ks. Muszala. – A jeśli są to czyny ukryte – tym lepiej – precyzował, nawiązując do cichej, często niezauważanej i niedocenianej pracy lekarzy, pielęgniarek, salowych, personelu medycznego.

– Chrześcijaństwo to jest wielka miłość w małych gestach – przypominał rekolekcjonista. I ostrzegał: – Te kwiaty, które rzuca Teresa – to nie poezja. To ciężka praca. Może jesteście zmęczeni. Łatwo wtedy o złe słowo. A tu… uśmiech, dotknięcie ręki. To jest modlitwa nieustająca. Bóg z człowiekiem prowadzi nieustanny dialog. Bez słów. Przez ludzi i sytuacje. Jeżeli nie czuwamy, te okazje nam przepadają.

Bioetyka – znak czasów

Nauka modlitwy i sama modlitwa były motywem przewodnim rekolekcji. Ale ks. Andrzej Muszala zechciał też podzielić się drugim aspektem swojej działalności – zaangażowaniem w coraz bardziej dzisiaj aktualne problemy bioetyczne. Przedstawiając się, podkreślił, że cała jego droga naukowa związana jest z kwestiami biomedycznymi i etycznymi. Jest dyrektorem Międzywydziałowego Instytutu Bioetyki Uniwersytetu Papieskiego Jana Pawła II w Krakowie, adiunktem w Katedrze Katolickiej Nauki Społecznej, autorem wielu książek i artykułów dotyczących medycyny, genetyki i bioetyki. Jest też współtwórcą powstałej Poradni Bioetycznej. Prowadzi wykłady z bioetyki, m.in. w Rosji, na Białorusi, na Ukrainie i w Libanie, a także rekolekcje wyjazdowe oraz na pustelni w Beskidach (www.pustelnia.pl).

To było bardzo interesujące i poruszające spotkanie. Temat ten warto będzie omówić szerzej w przyszłości, w tym miejscu tylko zasygnalizujemy problem.

Współczesne dążenia ludzi do utrzymania zdrowia, przedłużenia życia, polepszenia jego jakości i szczęścia osobistego (które związane jest dla wielu z możliwością przekazania życia) są uprawnione, ale jest granica, której przekroczenie pociąga za sobą ogromne zagrożenia i dylematy moralne. Ks. Muszala nawiązał do wielu przykładów z życia – czasem wręcz szokujących, związanych zwłaszcza z procedurą in vitro. Pytanie o to, co robić z zamrożonymi zarodkami – czy raczej trzeba by powiedzieć: z dziećmi w stanie embrionalnym – staje się coraz bardziej palące. Niektórzy mówią już o adopcji prenatalnej czy raczej preimplantacyjnej.

Widząc, że coraz więcej osób potrzebuje różnego rodzaju porad dotyczących życia ludzkiego na wszystkich jego etapach, ks. Andrzej Muszala założył z grupą kompetentnych osób Poradnię Bioetyczną, gdzie można bezpłatnie zasięgnąć porady. Poradnia znajduje się w Krakowie przy ul. Bernardyńskiej 3 – tel.  12 428 60 30, wewn. 922; www.poradniabioetyczna.pl.

W swoim wystąpieniu kapłan opowiedział m.in. o matce oczekującej bliźniąt syjamskich. Zwróciła się do niego z pytaniem, co ma zrobić. Ks. Muszala – bezradny podobnie jak owa matka – zaproponował jej, by obydwoje przez 9 dni modlili się do Ducha Świętego w tej intencji. Po pewnym czasie dowiedział się, że ciąża obumarła. Natura sama „rozwiązała” problem. Jeśli kobieta usunęłaby ciążę – efekt byłby taki sam, ale dzięki odczekaniu tego czasu i modlitwie matka nie wystąpiła przeciwko życiu, które nosiła pod sercem. Pozostała wolna od winy.

Świadectwa – wiara powinna być dzielona

Siedem setek osób. Dusz, które czerpały w tych dniach z bogatego skarbca Kościoła, z duchowej pomocy innych ludzi, ze wspólnoty. Przede wszystkim – z sakramentów i Słowa Bożego. Zapewne każdy miałby coś do powiedzenia, zwróciłby uwagę może na coś innego – co Pan Bóg w rekolekcyjnym czasie przeznaczył tylko dla niego. Może w przyszłości warto by zaproponować po rekolekcjach pozostawienie krótkich świadectw tych dni – by zachować otrzymane łaski, podzielić się przemyśleniami, może zasugerować coś na przyszłość.

Poniżej kilka krótkich świadectw, które zechciały przekazać uczestniczki tegorocznych rekolekcji. Poprzedza je wypowiedź księdza biskupa – przewodniczącego zespołu KEP ds. Służby Zdrowia.

Blisko Chrystusa w bliźnim

Bp Stefan Regmunt, biskup senior diecezji zielonogórsko-gorzowskiej

– Przeżywamy szczególne dni dla służby zdrowia. Rozpoczynają się rekolekcjami, w kaplicy św. Józefa. Przybywają tu i lekarze, i pielęgniarki, i farmaceuci, i diagnostycy, i laboranci, i inni. Niewątpliwie jest to czas słuchania Słowa Bożego – na wzór Matki Bożej, która słuchała i zachowywała Słowo w swoim sercu. Słuchanie jest potrzebne, ale trzeba uczyć się wdrażać to słowo w życie, nie lękać się być chrześcijaninem na oddziałach, w domach; dawać świadectwo, że tym pierwszym lekarzem jest Bóg. Pan Jezus, gdy uzdrawiał, mówił niekiedy: „Odpuszczają ci się twoje grzechy”. Niektórzy się dziwili – przecież on prosił o uzdrowienie ręki! A Jezus wiedział, że jeśli nie będzie zdrowy duch, nie wykorzystamy tej zdrowej ręki właściwie! Dlatego musimy nabierać takiego ducha, żebyśmy właściwie posługiwali się swoim zawodem. Jest klauzula sumienia… Można być pracownikiem służby zdrowia, a występować przeciw życiu… Można, niestety, nie szanować wymiaru duchowego u pacjenta, nie poprosić kapelana, nie ułatwić przyniesienia Komunii św.

To już 92. pielgrzymka. Odbywały się, kiedy komunizm szalał, kiedy nie pozwalano zamówić autobusu, a pociągi nie zatrzymywały się – by pielgrzymi nie mogli tutaj dotrzeć. Ale służba zdrowia to przetrzymała! Dzisiaj mamy wolność, ale ta wolność jest „okraszona” swawolą. Trzeba nauczyć się korzystać z wolności.

Przybywamy tu, do Matki Najświętszej, by umocnić ducha! By uczyć się miłości matczynej, czyli takiej, która nie wylicza godzin, która nie patrzy, że sama nie jest wypoczęta, lecz spieszy tam, gdzie trzeba pomóc. Musimy się uczyć od Maryi tej miłości matczynej i postawy służby. Jesteśmy lekarzami, farmaceutami, pracownikami służby zdrowia nie po to, by się tym tylko szczycić. To jest powód do szczycenia się, ale przede wszystkim trzeba służyć, pochylać się nad chorym i z tego czerpać siły do swojej pracy. Powołanie do pracy w szpitalu, w hospicjum, w różnych innych ośrodkach, gdzie są chorzy i starsi, jest bardzo pięknym powołaniem, zbliżonym do tego, które nazywamy powołaniem do służby Bożej. Chodzi o przebywanie blisko Chrystusa w drugim człowieku. Ta pielgrzymka dla wielu ludzi jest takim oddechem duchowym. Kiedy jesteśmy tak zabiegani, kiedy brakuje personelu, kiedy dyżury są tak niezwykle zmodyfikowane, skomplikowane – i kiedy często nie pracujemy w jednym zakładzie pracy; wielu lekarzy i wiele pielęgniarek musi przechodzić z jednego do drugiego szpitala… Wtedy zanika przywiązanie do ludzi, wśród których się pracuje. To jest wielki ból obecnej służby zdrowia. Człowiek powinien być związany i z personelem, i ze szpitalem, powinien dziedziczyć pewne tradycje i jednocześnie tworzyć klimat Boży. Musimy modlić się, by reforma w służbie zdrowia zmierzała do tego, abyśmy mogli służyć i mieli taką pensję, żeby nie myśleć o pieniądzach, aby utrzymać rodzinę, ale żeby myśleć o tym, jak dotrzeć do pacjenta, jak się z nim spotkać, jak go wysłuchać, jak się zachować wobec przypadków, które są nieuleczalne. Trzeba stać przy tym człowieku; on stawia pytania!

To są wielkie dni dla służby zdrowia. Czy wszyscy z nich skorzystają? Wiemy, że nie, ale modlimy się o to, aby nadeszły takie czasy, by wszyscy chcieli się tu znaleźć.

Chciałem pozdrowić Apostolstwo Chorych, które tak prężnie i pięknie od wielu, wielu lat działa, z centralą w Katowicach. Pozdrawiam dyrektora Apostolstwa Chorych i wszystkich pracowników. To, co otrzymujemy w postaci spisanej, dla wielu chorych jest wielką pomocą, bo zbiera i świadectwa, i rozważania, i konferencje, które mogą być przydatne człowiekowi choremu. Niech Apostolstwo służy nam po najdłuższe lata i coraz owocniej działa. Obiecuję, że w czasie tych dni będziemy się modlili za wszystkich, którzy służą chorym, w tym również za pracowników Apostolstwa Chorych.

Chorzy pierwsi w sercu Boga

Dr n. med. Wanda Terlecka, Częstochowa

– Rekolekcje mają ten zasadniczy cel, by człowiekowi przypomnieć, do czego jest stworzony. A jest stworzony przez Boga do wspólnoty z Nim. Bóg kocha każdego człowieka, ale chyba największą czułością darzy chorych, słabych, starych, bezradnych, potrzebujących; to oni są pierwsi w sercu Pana Boga. Natomiast wszyscy pracownicy służby zdrowia mają także „uprzywilejowaną” sytuację życiową, bo wykonując jakikolwiek zawód medyczny, chcąc nie chcąc, są postawieni w bezpośredniej bliskości człowieka – całego człowieka, w jego wymiarze nie tylko cielesnym, ale i duchowym. W związku z tym zawsze, chcą czy nie chcą, wiedzą czy nie wiedzą, stoją przy życiu, czyli przy tym, co jest istotą Boga.

Rekolekcje to taki wspaniały czas, ale i wspaniałe działanie Pana Boga, bo to On jest ciągle inicjatorem wszystkiego, co dobre. Żeby człowiekowi przypomnieć – jeśli zapomniał; pokazać – jeśli nie wiedział, i dać siłę, czyli łaskę do tego, żeby próbował zrozumieć i próbował uchwycić się tej siły, której nie widać, której nie można zważyć. Ta siła jest łaską – mocą działającą w człowieku, przemieniającą go.

Do naszej Mamy grzech nie przyjechać

Danuta z Grodna z Białorusi

– Pierwszy raz znaleźliśmy się tutaj na rekolekcjach. Podróżowaliśmy niecałe osiem godzin. Jesteśmy zachwyceni, że mogliśmy przyjechać, aż 45 osób. Mamy prezes, panią Teresę, która wszystko zorganizowała.

Z Panem Bogiem wszędzie będzie blisko i dobrze. Pan Bóg z nami jest – służymy Jemu i służymy chorym ludziom – kto, gdzie może. Ja pracuję teraz w przedszkolu jako pielęgniarka. Wcześniej pracowałam w pracowni rentgenowskiej.

Bardzo mi się tu podoba. Zamierzamy przyjechać również w przyszłym roku. Pewnie nas zaproszą! Jest pięknie – pięknie, że u Matki Najświętszej na wzgórzu. U nas też jest wzgórze – w Kopciówce. Też jest obraz Czarnej Madonny. W pierwszą niedzielę maja obchodzi się Dzień Mamy i chodzimy na wzgórze do Matki Najświętszej Cierpliwie Czekającej. Pielgrzymujemy do Niej też na Dzień Ojca i we wrześniu, kiedy przychodzi do Niej młodzież.

Tutaj, do naszej Mamy – grzech nie przyjechać, jeśli mamy okazję. Byliśmy już jesienią. Było zimno i mówiliśmy sobie: „O, żeby tu przyjechać latem, jak będzie ciepło”. I jest taka piękna pogoda! Wiele pięknych chwil przeżyliśmy tutaj. Wszystkim nam się bardzo podoba.

„Przyjedź za rok!”

Ula z Włodawy, salowa na geriatrii

– Jesteśmy już piąty raz na rekolekcjach. Przyjeżdżamy z naszym o. Józefem Gołębiowskim, paulinem. Czekamy, żeby nas zabrał! Za każdym razem jakby Matka wzywała nas, gdy odjeżdżamy: „Przyjedź za rok! Będzie jeszcze lepiej!”. I tak zawsze jest.

Poznałam św. Tereskę i św. Jana Pawła II

Ania z Włodawy, lekarz pediatra

Od kilku lat przyjeżdżam z ojcem Józefem. Jestem mu za to bardzo wdzięczna. W tym roku rekolekcje bardzo mnie zachwyciły tym, że mogłam bliżej poznać  św. Tereskę z Lisieux i św. Jana Pawła II. Znałam te słowa, żeby z miłością czynić najdrobniejsze rzeczy i to bardzo mi się podobało. Prowadzący ksiądz przybliżył nam modlitwę w ciszy – myślę, że to służy bliższemu spotkaniu z Panem Jezusem. Jestem bardzo zadowolona. Panu Bogu chwała za to!

Spokój, rozmyślanie, Boże Słowo

Maria z Włodawy, salowa w hospicjum

– Rekolekcje są dla mnie czymś wyjątkowym. Długo mnie nie było, ale wreszcie przyjechałam. Jestem bardzo zadowolona. Dużo się nauczyłam: spokoju, rozmyślań, słuchania Słowa Bożego. W podziękowaniu przyjadę znowu, na pewno!

Pasja i powołanie

Lidia ze Stalowej Woli, diagnosta laboratoryjny

– Rekolekcje to ważny czas dla nas, pracujących z chorymi. Umocnienie wiary i rozumienia swojego powołania. Szczęśliwe życie to pasja i powołanie. Jak Bóg oszalał z miłości do każdego z nas, tak ja oszalałam z miłości do człowieka chorego i cierpiącego. To od spotkania z chorymi, tak naprawdę, zaczęła się moja przygoda z Jezusem.

Skąd czerpać siły? Ze zjednoczenia z Chrystusem, ze spotkania z Jego Matką – Panią Jasnogórską, stąd moja obecność na rekolekcjach i ogólnopolskiej pielgrzymce Służby Zdrowia w Częstochowie.

Żeby coś komuś dać, trzeba to samemu najpierw posiadać.

 

W Jej Sercu szept Syna

Moje codzienne życie jest pełne działania.
Potrzebne są chwile, w których serce nakierowuję na Boga.
Potrzebne są rekolekcje i pielgrzymka.
Pod sercem Matki bardziej czuje się tę Miłość, tę Bliskość i tę Czułość.
Potrzeba wtulić się w ramiona Matki, by w Jej sercu usłyszeć szept Jej Syna.
A co gra w mojej duszy?
Codziennie Cię szukam.
Przybliżam sobie Ciebie,
Miłości moja.
Ale ciągle jesteś jakby wczorajsza.
Ciągle niespełniona.
Pragnienie i tęsknota.
Serce ciągle niespokojne.
Tlą się małe płomyki.
i jak wąskie strumyki
z przyśpieszeniem wpadają do morza.
Rozpal podmuchem Twego Ducha
Moje serce.
Niech topnieje przy spotkaniu z Tobą.
Zawsze jesteś pełen darów.
Można Cię brać, by dawać w nieskończoność,
Źródło pełne łask,
Niewyczerpalne, tryska ku wieczności.
Ty kochasz przez swój Krzyż do szaleństwa,
A ja pragnę ufać i wierzyć Ci do szaleństwa.
Chcę być jak dziecko,
które rzuca się w otwarte ramiona Ojca.
Przytulenie, milczenie…
Milczenie jest zawsze pełne Ciebie.
Samotność nigdy nie istnieje,
Bo Ty jesteś zawsze, wszędzie, we mnie.

Lidia
(Ten wiersz napisałam z Miłości, po powrocie od Mamy z Jasnej Góry)

***

Rekolekcje to błogosławiony czas. Łaska miejsca i chwili. Wierzę jednak mocno, że Pan Bóg – nieograniczony czasem czy przestrzenią – w każdej chwili może tę łaskę mnożyć. Docierać z nią za pośrednictwem środków masowego przekazu – telewizji, radia, internetu, prasy. Docierać do szpitalnych sal i ich pacjentów oraz opiekujących się nimi; do zapomnianych pokoi, gdzie chory przeżywa swój krzyż bólu i samotności, do rodzin razem niosących cierpienie i czekających na słowo umocnienia. Oby Trójca Święta znalazła swój dom w każdym z naszych stęsknionych prawdziwego szczęścia serc.

 

Zobacz galerię fotografii►

Autorzy tekstów, Teksty polecane, Salik Dobromiła

Kim jesteśmy?

Rozważania różańcowe

N P W Ś C P S
28 29 30 1 2 3 4
14 15 16 17 18
19 20 22 23 24
26 27 29 30 1
2 3 4 5 6 7 8
Dzisiaj: 25.05.2019